Księżycowe dary Drzew Mocy. Sedno leśnej pełni.

Szare, okryte siwą zasłoną pola majaczą się w pustce półzamglonych horyzontów. Bezmiar przestrzeni rozlega się echem dalekim. To przed naszymi oczami. Ukryta w mroku niewielka olszynka drzemie pod kocem szelestów. Za nią widnieje ledwo już dostrzegalna, czarna ściana lasu. W niej czekają jakieś przygody. Ekscytacja i ciekawość. Co też czai się dziś w borze? Zbliżamy się. Podążamy za nurtem polnej strugi, melioracyjnego rowku, arterii wędrownej bobrów. Na spiętrzonej tafli przysiadły z noclegiem kaczki krzyżówki. Te krzyczą ostrzegawczo. Bieleją kikuty ogryzionych wierzb. Prowadzi nas rześki plusk. Co jakiś czas przystaję, lustrując lornetką bezkresy połaci. Nie chcę abyśmy przegapili lub spłoszyli jakieś zwierzęta. Pogoda dopisuje. A może nie. Czas księżycowej pełni. A niebo zasnuło nam się burymi kłębami, z których plecie pierwszy, delikatny śnieżek. Wilgotno. Pola ”cukrują” lekko. Gość mój, z wielkiej Warszawy, matka czwórki dzieci, przybyła do świata Szeptów Kniei na dwie Noce Wędrowne, po szlaku Drzew Mocy. Chce czuć, słyszeć i samej już poznawać ich przesłania. Co znam, staram się najpełniej przekazać. A dziś to drzewa właśnie miały nam ofiarować swój niezwykły popis.

Kiedy patrzę pierwszy raz na Annę, a może jeszcze chwilę zanim przyjechała, wiem – jej Drzewo to Topola, ale potrzebuje głównie wsparcia Dębów. Do Topól, Sióstr – Szamanek wiodę najpierw. I znów się wydarza – szczerość. Widzimy się po raz pierwszy w życiu, a rozmawiamy o najtrudniejszych bolesnych sprawach naszych żywotów. W leśnej przestrzeni pogrążonej w ciemności, na wierzch wychodzą i najczarniejsze tajemnice. O których nie powiedziałbyś nikomu. Czasem to wszystko tak trudne, że nie wiem jak mógłbym pomóc. Wiem tylko, do których drzew trzeba iść. Tam zaś już się dzieje. Mijamy czarne wstęgi dziczych tropów wiodących przez kukurydziska. Biała, nieco przyprószona dróżka wiedzie krokami do baśni, przypomina mi Opowieści z Narni. Cieknące nosy wzniecają gawędy o zdrowiu. Zgadzamy i wiemy oboje – nic szkodliwego to, kto niezwyczajny boi się przeziębienia. Tymczasem wygrzany w cieple mieszkań organizm w ten sposób oczyszcza się z tzw nagromadzonych ‘’zimnych śluzów’’, i krzepą wraca do formy. Wiem po sobie. Regularne zimowo – jesienne wędrówki w najgorszym chłodzie, powodują że praktycznie nie choruję na pospolite przeziębienia czy grypy.

09c749f50ffa54dda86d2febcde5ae70

W ciemności nie widzę reakcji drzew. Zwykle ”Topolanki” nasilają swoje kołysanie, gdy podchodzą do nich Wędrowcy. One wołały mnie i gościa. Mimo zimy. Topole zresztą zdają się być częściej aktywne zimowo, niż inne liściaste drzewa. Przykładam dłoń w odległości 20-30 cm, zanurzając uczucie w znajomym, przyjaznym cieple. Tętnią nim. Polecam Annie na jakiś czas się przytulić, sam odpoczywam pod drugą z Topól. Tak potrzeba. Gdy zbliżam się ponownie, Ania z przejęciem opowiada mi kolejną swoją historię.

– Dar mam pewien. Przekleństwo. Dar języków. To ostatnie, co powinnam zostawić. Od dawna umiałam mówić niezrozumiałe wyrazy w językach których nikt nie zna. Podobno w innym życiu zgodziłam się robić okropne rzeczy, w zamian za taką możliwość. Te słowa… One nie są dobre. Miały za zadanie gasić każdą Miłość która przybędzie na Ziemię. Wiem, że to jest nieustanna furtka do mnie, aby wracało stare… Widzę. Przypomina ośmiornicę czarną na moim sercu. Chcę się tego pozbyć.

Milczę. Nie zaskoczyła mnie, ani nie dziwią najróżniejsze opowieści. Rozmawialiśmy o tym po drodze. W środku pojawia się znajome łaskotanie, obrazy i słowa. Topola prosi abym to zrobił. Nie wiem jak! Krzyczę do niej w myślach. Nie jestem tak silny, nie umiem… Dalej dzieje się intuicyjnie, spontanicznie. Podbiegam do drugiej z Topól, przytulam na kilka minut. Ona daje instrukcje, ofiaruje słowa. Jestem z powrotem przy Ance, która także w ciszy tuli swoje drzewo.

– Czy jesteś gotowa i chcesz to zostawić ?

Pytam. Bo już wiem, że mogę. Drzewa są z nami połączone w procesie. Anka płacze, a jedna ‘’Topolanka’’ zrzuca kawałek kory. One zawsze chcą pokazać w jakiś sposób, że są obecne i pomagają. Chwytamy się za dłonie, zbliżając głowy do pnia. Wypowiadam wers, ofiarowany mi kilka chwil wcześniej przez Topolę.

– Żegnam wszystko co nie służy,
Życzę dobrej im podróży,

Dar, przekleństwo, ten niechciany
Odtąd niech jest pogrzebany,

Za Twój udział dziękujemy,
Wszystko już o Tobie wiemy

Niech pochłoną go głębiny,
A uzdrowią się przyczyny

Ziemi – Matce powierzamy
Pakt ten, węzeł przywiązany

Składam w Niej i zakopuję
Lekkość w sobie odtąd czuję,

W sercu światło się otwiera
Niech najlepsze dzieje teraz

Drży zawsze przeze mnie w takim momencie wzruszenie. Ono wzmacnia moc przekazu w prawdzie, i po prostu czyni. Uśmiechamy się oboje.

– A teraz chodz szybko na pole, zakopiemy to!

Wołam. Biegniemy w podskokach i przypadamy na klęczkach ku ziemi. Staram się wykopać dołek. Gleba jest zmarznięta, twarda, boląco chłodna. Anka natomiast znajduje obok już gotowy wydrążony dołek. Tam wrzucamy ‘’dar – przekleństwo’’ i zasypujemy ziemią z kretowiska. Poznaję, że lej dołka został wydrążony dziczym ryjem. Dla mnie symbol Sił Ziemi. A Topole pokazały nam w myślach i obrazach czynność zakopywania. Nazwaliśmy, podziękowaliśmy, przyjrzeliśmy się, i pożegnaliśmy powierzając żywiołom. Drzewa ukazały, bezbłędnie odczytały prawdę i podały wskazówki. Czysty szamanizm…
W tym momencie między topolowymi bliźniaczkami przeciera się nieśmiały księżyc. Oświetlił nasze postacie. Drzewa w jej aurze wyglądają dostojnie, potężnie i dziko. Nie mogę się nadziwić. Czas zimowy, a one jakby nigdy nic w gotowości do wszelkiej pomocy. A może to właśnie, przyjazn?

Dębowe Ciepło

I znów rozmawiamy. Z jednej strony o ich mocy, a z drugiej o trudnym czasie dla Drzew. Opowiadam jak jesiony prosiły niegdyś rankiem bym został ‘’bo za chwilę się zacznie’’. Trzeszczały, pękały, i zrzucały gałązki, starając się za wszelką cenę zwrócić moją uwagę. ‘’Zostań z nami. Chcemy żebyś tu był, gdy będziemy odchodzić…’’ szumiały. Nie potrafiłem jednak z nimi z nimi zostać, połączyć się w tym bólu. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę umiał. Uciekłem. Mąż Ani jest leśnikiem i kocha obserwować ptaki, lecz o rozmawiających drzewach zabrania jej mówić. Dlatego nasze spotkanie jest wyjątkowe. I trudne zarazem. Trudniejsze z każdym krokiem. Widzę, że zacięli ciąć też pas przy drodze, na razie tylko krzewy. Zostają na hałdach stert, nikt tego nie zabierze, nawet nie spali ani nie wykorzysta. Jaki sens, tutaj? Odległa leśna dróżka, prawie bez ruchu aut, tyle ptaków się tutaj gnieździ. Jakby amok powodował cięcie dla samej frajdy. Rozpęd żądzy niszczenia. Może nieuświadomionej. Duzi chłopcy lubią pobawić się piłami, pohałasować. Nie ma żadnego uzasadnienia. Te bzy niczemu nie przeszkadzały. Choć na pewno nazwą to ‘’pielęgnacją’’.

Krzesimir ogrzewa nas ciepłem. W bezruchu pod jego pniem spędzamy jakąś godzinę, mimo narastającego mrozu nikomu nie doskwiera. Anna nie może się nadziwić jak to możliwe. Po raz pierwszy odbiera tak fizycznie drzewną energię. Ja śmieję się, i opowiadam dlaczego nocami nie marznę na czuwaniach. Bo dębów tulę, a oni grzeją wędrowca, by jak najdłużej wysiedział i bogate opowieści spisał. Dopiero gdy wstajemy i wychodzimy z tego ciepłego, opiekuńczego kożucha, zaczynamy czuć ziąb. Dużo się zadziało przez tą godzinę, mimo że nie rzekliśmy ani słowa. Krzesimir potrafi wymieniać między ludzmi informacje z pola duszy i silnie połączyć. To są głębokie pokłady. To czego nie da przekazać się słowami, a dusza wie. Nauczył się trudnej sztuki. Taka wymiana jest możliwa, jedynie przy intymnym, miłosnym połączeniu. Tak mi się wydawało. Bo dąb jakoś potrafi to obejść. Przeprowadzić duchowo. Jednak uczucia pozostają nie do opisania. W nurcie pobliskiej rzeki księżyc maluje mozaikę błyskami srebrzystych refleksów. Woda chłodzi rześkością.

Olbrzymi świerk tuż przy drodze tkwi w bezwładzie ponurym, lecz i On woła. Anna podbiega spontanicznie przytulić. Choć powinno się prosić i pytać, sam często tak robię. Trudno się powstrzymać. Mi jednak świerk tulić nie pozwala. Dostaję ‘’kopa’’ przez stopy jakby prąd. A u Ani opowieści. O rodzicach, dość trudnym dzieciństwie, żalu, krzywdzie. Podziwiam jak bardzo drzewa wiedzą, co wydobyć. Kiedy i jak pomóc. Co ukazać. Świerki zwykle nie śpią zimą. Dziś pełnia księżyca. Emanują wtedy sednem swoich najbardziej uzdrawiających energii. Dla mnie to święto widzieć chyba po raz pierwszy jak działa na kimś innym niż ja.

Przez szemrzące szronem łąki i i chłodny las docieramy do kolejnego miejsca postoju. Olbrzymi dąb stróżujący samotnej polanie, potężny i wspaniały. Ramionami konarów jakby niebo trzymał. Inny jest jakże od Krzesimira, strzelisty, wspina się wzwyż. Pień prosty. I on grzeje. Dziś 12.12. Magiczna data. Anna zaczyna coś nucić… Płynie czysta, srebrzysta melodia, delikatna, łagodna, kojąca. Nie potrafię przestać płakać. Może dlatego, że przypomina mi moje dawne wcielenie Kobiety, która tak samo pieśnią uzdrawiała, więzi z naturą pielęgnując. Słowa skądś przychodzą, o miłości do świata, współczuciu, współpracy, więziach, ciszy i nowej epoce Wolnych Lasów. Dąb pomrukiem przesłania głosi. Odczytujemy dębową przemowę, którą niegdyś spisałem właśnie tutaj. Słowa dzieją się żywe. U drzew poruszenie się robi. Dewy wypływają do tańca. Widać zarysy we mgłach. Świerkowy młodzieniaszek naprzeciw kołysze się w takt, trzeszczy i z głębin pnia swoje odgłosy dobywa. Bardzo chce być dostrzeżony. Czujemy ich obecność, jak wśród dobrych, kochanych przyjaciół. Spoglądam w górę, gdzie rozpościerają się złociste sznury dębowych konarów. Jakby świetliste, energetyczne przedłużenia. Dusza widzi po swojemu, czasem dając wgląd do świata energii. Nigdy nie myślałem, że będę potrafił to zobaczyć w towarzystwie innej osoby.
Sosna: Trrr, Trrrr, skrzypi. Dzikość pradawna przysiadła obok. Klękamy i składamy w darze jabłka. Sarnim skrzatoBuchtowisć się. Gdyby tutaj przetrwał jakiś stary dzik, pamiętający ciszę tych okolic, musiałoby mu być bardzo przykro.

Mijamy szpaler młodych, gęstych osik. Stworzyły jakby tunel. Nasz cel – kolejny staw i dębowa oaza w Rodowym Kręgu, gdzie szlachetni dębowie wspierają ciepłem z głębi swych leśnych serc. Pod nimi przysiadamy w wypoczynkiem. Księżyc zawisł nad konarami. To rodzaj takiego piękna, które trzyma w nieustannym zachwycie. Można gapić się w nieskończoność. Czuję dębowe ciepło warstwami, na policzku. Srebrzyste cienie młodych drzewek sterczą tajemniczo. Brzozy lśnią białą aurą. Zewsząd budzi się chłód, ale dęby grzeją, jak to one. Ma się wrażenie, że trzymają barierę temperatury.

– Huuu, huuuu puuuhuuuu!

Puszczyk Dobrodziej nawołuje. Budzi duchy Kniei. Gdy na łów ruszają sowy, jest już rzeczywiście późno. Bobry nieśmiało hałasują w stawie, pilno im do swoich robót. Pod dębami spędziliśmy jakąś godzinę, po prostu wypoczywając. Tym razem każdy pod ‘’swoim.’’ Dobrze pozostać samemu z ciemnością, jednocześnie wiedząc, że ktoś jest obok, choć go nie widzimy. Ostatni etap naszej podróży, a w zasadzie powrót – polna, piaszczysta droga, już coraz rzadziej porosła wielkimi topolami. Mijamy ścięte olbrzymy pniaków. A potem kolejne. Ja opowiadam. Jak tańczyć nocą lubiły i gałązki zrzucały na powitanie. O przesłaniach, które dane mi było pod nimi spisać. I kiedy stajemy pod jedną z nich, Ania spontanicznie podbiega aby się przytulić. Długo tak tkwią. W pniu drzewa dostrzegam fioletową kulę, znane mi już ‘’topolowe serce’’, która przesuwa się po linii góra – dół. ‘’Oho, coś mocnego się dzieje’’ – Myślę. Odbieram, że drzewo sporo zabiera. Głęboki pływ. Po kilku minutach zbliżam się i ja… słychać płacz.
Błyskają światła – jakieś auto mija nas zdumione, wraz z pasażerami których dostrzegam oniemiałych kątem oka. Tak. Dwójka wędrowców tuli nocą przy drodze jakieś drzewo. To musi być dla nich dziwne. A u nas po prostu dzieje się… proces.

– Ona pokazuje mi Matkę… Czuję jakby tuliła mnie mama. Taka Miłość.. Jak ona to potrafi? Ale ona prawie mnie nie tuliła w dzieciństwie. Nie była wobec mnie czuła. Nie potrafiła. Nie otrzymałam… Ale ta Topola… Ona to robi jakby Matka. – opowiada Anna.

Słucham, i wiem, że nie takie rzeczy drzewa potrafią. Wiem, że dzieje się coś ważnego. Uzdrowienie w relacji na poziomie – Nieukochane, a łaknące Dziecko – Rodzic. Drzewa wszystko potrafią poruszyć. Wydobyć, ukazać. Myślę i gorzko. Wycinają je po kolei. A one tyle dają, ot tak z siebie. Przechodziliśmy tędy tylko. Nie planowałem tutaj się zatrzymywać. Ale komu dziś jest potrzebny wgląd w swój ból? Konfrontacja z nim? Uzdrawianie, pójście dalej? Kogo obchodzi własne wnętrze? Ważniejsze to drewno, którym napali się w piecu albo sprzeda. Resztę przykryją inne rozpraszacze. A bolesny człowiek pójdzie dalej zadawać swój innym ból, przekładać go na kolejny istoty, rozpraszać w działaniu toporem, piłą… Zaklęty krąg wyparcia.

– Więc teraz otrzymałaś. Abyś poczuła, jak to jest. Jak przytula i Kocha Mama. Drzewa chcą abyśmy byli szczęśliwi. Każdą ludzką energią, uczuciem, emocją, potrafią operować. Ponieważ są nam bliskie. Niemal takie jak my. Starsi bracia w istnieniu. Od zawsze nasi terapeuci i przewodnicy. Chętnie pomogą, gdzie tylko potrafią. One wiedzą. Spełniony, uzdrowiony człowiek, to harmonia wokół. Ten który doświadczy ich Mocy, stanie się Opoką. Będzie chronił i błogosławił Życie. Teraz to Twoje poczucie krzywdy, braku opieki, zawodu, już pochłonęła ona. I przytuli Cię tak samo znów, gdy tylko będziesz potrzebować.

Odpowiadam, wyjaśniam pracę drzewa. Pamiętam gdy zobaczyłem mojego gościa po raz pierwszy, wiedziałem – jej Drzewem Mocy jest Topola, a opiekują się Dęby. I jesteśmy tutaj ‘’przypadkiem’’. Wczoraj przy powrocie zepsuł się jeden z rowerów, poszliśmy więc pieszo w inny rejon, choć mieliśmy zamiar odwiedzić Jesionowy Szlak. Chociaż usterka była prosta, jakoś nie wziąłem się za jej naprawę. Wszystko wydarza się idealnie – tak jak ma być. Zda się leśne skrzaty psocą, a finalnie pomagają w drodze po ukochanie kolejnych aspektów siebie. Bo z tym rowerem ciekawa historia. Dojechaliśmy, zostawiliśmy pod lasem, a po powrocie łańcuch jednego był zupełnie zablokowany. Spędziliśmy z pół godziny próbując go nałożyć, przeszkadzała osłona. W domu z narzędziami naprawa to pstryk, w ciemniej kniei z palcami i samym scyzorykiem, trudniejsze. Ostatecznie wziąłem Anię na hol, przy pomocy… zapasowych spodni z plecaka  I tak jechaliśmy powolutku.
Gdy wkraczamy w świat oświetlonych osiedli, długo jeszcze rozbrzmiewają rozmowy; spoglądamy na telewizory w oknach, świąteczne dekoracje i światła samochodów. Po kilku godzinach w głuszy to wszystko wydaje się takie nierealne, nie nasze, odległe, jak huczny, brzęczący rozhoworem ułudy sen.

P91212-212625

A jeśli i Ty masz ochotę przemaszerować podobną Noc Wędrowną i zatopić się w świadomym odczuwaniu energii lasu, pytaj o swój termin. Wyprawy są możliwe w ciągu całego roku, nie tylko podczas pełni księżyca. Kontakt:

czeremcha27@wp.pl

 

Jawor – Opiekun Wieczności. Topola Czarna – Płomień Cienia.

przesłanie dla Ani:

Mruczy miękko ciepły Dąb,
Gdy do siebie wglądasz w głąb

On pomrukiem tym wyzwala
Swą wibracją mocy spala

Jest tu do ofiarowania,
To poczucie zmarnowania

Uroczystość to ofiarna
Zajmie się tym Olcha Czarna

Po tym czas jest na Topolę,
Objaw tylko jej swą wolę

Czego pragniesz, o czym marzysz,
A w czystości nuż się zdarzy

Wzrosły w niebo tak strzeliście
W sobie trwają już wieczyście

A gdy zmierzchu przyjdzie pora,
Przytul nocą do Jawora,

Drzewo święte, Drzewo – Starzec,
On obejmie, Tobie wskaże

Blizny wcieleń w Tym wymiarze

Znowu mąci się niezgoda,
Drzewo wparcia gałąz poda

Wstrząśnie Tobą i Poruszy
Bo bunt drzemie w śpiącej Duszy,

Kasztanowiec lekko wita,
Wpół pochwyci, i zapyta

Czemu dziecko cicho stoisz,
Czemu wątpisz, i się boisz

Dobrze zajmie małą Anią,
Tyle może zrobić dla Niej

Jedno słowo tylko powiedz,
Z Tobą będzie Kasztanowiec

Odwagi

Witaj Aniu. Aż mi trochę nie pasują te słowa do Twej poznanej osoby, ale z drugiej strony, bez powodu nic nie wybrzmiewa. Są przy Tobie Drzewa, licznie. Raz już ten gąszcz uległ zmianie i przetasowaniu, bo dawniej wiodła tu Brzoza z Sosną i Jodłą, które jednak opuściły ten wiec. Teraz rozrasta się wokół bardzo przyjemna, łagodna i ciepła brać. Cudowni przyjaciele. Po kolei, tak jak się pojawili do nich powinnaś się udawać.

Dąb – Oczyszczający Pomruk

Dębowie to ten z Drzewnych narodów, plemię Stróży, opiekunów i Wojowników. Gdzie indziej mają ‘’Dzwoniące Cedry Rosji’’ my mamy Mruczące Dęby Polski. O wcale nie mniejszej sile, o czym można przekonać się choćby na moim przykładzie. Tyle pomogły. Dęby w zdrowiu i humorze mruczą. Buczą jak transformatory. Zwłaszcza podczas mokrej wiosny. To prastara pieśń Sił Ziemi, dęby śpiewając ją pomagają przetrwać planecie epokę dewastacji człowieka. Niekiedy i one cichną i słabną już. Dęby zapraszają Cię do Dąbrowy, do kręgów gdzie wzrastają od wieków. To ich mruczenie przenika tkanki ciała i struny Duszy, wydobywając z nieświadomości Człowieka siły, jakich istnienia nie podejrzewał. Kuracja dębowa pozwala scalić je w sobie, aby wiodły już w codzienności. Bo przyglądając się Dębom trudno oprzeć się wrażeniu, że to tacy Mocarze, co przestoją wszystko. Tym też nas obdarzają, to jest zaufaniem do życia, wiarą w siebie, odwagą, pewnością, niezłomnością. Pokazują mi Dęby Ciebie pośród kręgów w takiej Dąbrowie, tam masz się znaleźć i udać. Możesz napotkać Drzewa już wybudzone, albo uśpione i nie znające jeszcze swych zadań. Wtedy trzeba im będzie przypomnieć. Opowiedz, porozmawiajcie. Stań pośród nich, wyciągnij w górę ramiona i śmiało poproś o te dary. Wnet powinno otulić ciepło. Mruczenia fizycznie słyszeć nie musisz, poczujesz za to w ciele jak przenika. Bo mimo różnych spotkań w których bierzesz udział, tak mi pokazuje się, że sporo u Ciebie historii pragnie wybrzmieć w uzdrowieniu. I rodowych, i z wcieleń i bieżących. Może też dlatego, że wiele z warsztatów znów jest poszukiwaniem po zewnętrzu? A Drzewa osadzone, zanurzone w Duszy Matki Ziemi i nas prowadzą jedynie przez głębiny własne.

78787387_1699024606900007_5812362388225130496_n

Olsza Czarna – Głębina Ofiarna

Od początku pokazuje się, towarzyszy coś co układa się w słowa ‘’poczucie zmarnowania’’. Czego dotyczy, już musisz sobie odpowiedzieć. Jeśli jest zakotwiczone, pociąga za sobą nuty żalu w codzienności, za tym co utracone, niezgodę że coś nie potoczyło się tak jak miało. Czarne Olchy, Kapłanki Bagienne, wzrastają na tym co drzemie w głębinach, niewidoczne dla nikogo. Tym zasilają swój żywot. Olchy to Drzewa Ochronne, które w dawnych wierzeniach miały zabezpieczać przed szkodliwymi energiami, promieniowaniem i siłami nieczystymi. I kolejne słowo ‘’ofiarność’’. Mówią coś o Mszy, rytuale, który mogą dla Ciebie odprawić. Nie do końca jestem pewien, czy nie chodzi też o dawne Twoje ofiarowanie czegoś, jeszcze w innym życiu co przekłada się na to co jest teraz. Ale fakt, że Olsy emanują zupełnie inną energią niż pozostałe kręgi Drzew. Nie jest przebywanie z nimi tak wyczerpujące jak wśród Topól, ani przesadnie wznoszące jak u Brzóz. Jest właśnie głębia i tajemnica, z nieznanym. Być może dotąd nie było Ci dane zatopić się w olchowym królestwie na dłużej, ja odbieram że jest potrzebne Tobie. Czyli dwa różne kręgi Drzewne odbyć. Różnica niż przy pracy z jednym Drzewem jest taka, że zwykle są to procesy mocniejsze. Wsłuchaj się w szum olch, kiedy w czas wichur zawodzą bujając wśród jasnych połamańców. Opowiedzą Ci Twoją historię. Każdy z Drzewnych narodów żyje w swoim środowisku przez dany okres czasu. Choć trwa on niekiedy długo, całe wieki, splecione w istnieniu drzewa i zwierzęta zawsze dążą do dynamicznej równowagi. I tak na miejscu podmokłego olsu, może kiedyś zagościć step. Te dwa czarne Drzewa które Ci towarzyszą sprzyja również realizacji szczerych marzeń, do czego jednak potrzebne jest zrozumienie, czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz. Bo otrzymać możemy wszystko. Jako ludzie, Istoty z cząstką Boga zawartą w Duszy możemy wszystko i mamy Moc Kreacji niespotykaną u innych istot w naturze. Czasem jednak kiedy otrzymujemy już to, czego tak bardzo pragnęliśmy, okazuje się, nie być tym czego rzeczywiście dla siebie chcieliśmy. Przychodzi rozczarowanie i …poczucie zmarnowania może? 

Topola Czarna – Płomień Cienia

‘’Czczono w czasach pogańskich drzewa jako przybytek bóstw, siedziby duchów opiekuńczych oraz ołtarze, pod którymi składano ofiary. Drzewo stało się zarazem jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata; postrzegane było jako oś świata – korzenie sięgają w głąb ziemi, czerpiąc wodę, pień jest filarem świata ludzkiego, a na rozłożystych gałęziach opiera się niebo. Korona drzewa stała się domeną sił boskich, pień należy do świata ziemskiego, ludzkiego, a zapuszczające się w głąb ziemi korzenie przynależą do krainy zmarłych. Łączy więc ono trzy najważniejsze sfery.’’

Kiedy spoglądam na Czarną Topolę już bez liści, pnącą się strzeliście w niebo, wygląda ona jak płomień świecy, z głębin ziemi wyrosłwszy. Jak maszt. Rodzina Topól obejmuje kilka gatunków, które nazwaliśmy podług kolorów, jest Białodrzew, Szara i Sokora Czarna. Ta ostatnia różni się pokrojem wyjątkowym, a mówi ona, że istota z Ciebie ‘’mediumiczna’’ . To oznacza już jawną lub ukrytą jeszcze łatwość w nawiązywaniu kontaktów z zaświatami. Liście czarnej Topoli rozwijają się dość późno, bo dopiero na początku maja. Tak i w Twoim życiu gości esencja takiej dojrzałości, w której pewne sprawy rozkwitają w stosownym czasie. Specjalizacją Topolową jest dogłębne oczyszczanie, a czarna została przez Stwórcę nam ofiarowana do uzdrawiania zapisów energetycznych na poziomie komórkowym, tych emocjonalnych blokad które tworzą choroby i dolegliwości. Jak więc widzisz, nie trzeba niekiedy podróżować ciągle w poszukiwaniu, gdyż Drzewa, Zioła i Rośliny dają nam wszystko. Jako że wszystko jest informacją, korzystając z ich energii lub surowców, taką samą informacje wprowadzamy do ciała. Jeśli więc spożywasz przetwory z roślin, które wyrosły dziko w zdrowiu i bujności takie samo będzie mieć przełożenie na Twoją kondycję. Czarna Topola dodaje sił i wspiera w działaniu. Pomaga nam zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. Wyrywa nas z objęć samotności i natłoku negatywnych myśli. Daje silną ochronę aury wobec nadużyć energetycznych co też przejawia się w działaniu, kiedy reagujesz stosownie do sytuacji nieprzyjemnej.

Klon Jawor – Opiekun Wieczności

Mówiłem, że łagodna ekipa przy Tobie wzrasta  Jawor to ojcowskie ciepło, ale takie prawdziwe. Prowadzące, przesadnie nie wymagające, akceptujące wybory i drogę swojej pociechy. Nie jest łatwo już je napotkać, choć dawniej były pospolite. I również nie jest łatwo z nimi się zaprzyjaźnić, bowiem i one mają do ludzi pewien żal. Znowu ‘’poczucie krzywdy’’? Jawory to przewodnicy narodu Klonów, ich protoplaści i dziadkowie z siwą pomarszczoną korą. Dawniej Jawor uchodził za Drzewo Boskie. Jego biopole silnie odziałowuje na sferę emocjonalną. Oj, potrafi On przytulić. A same klony, cóż… Od zawsze były dla ludzi pierwszą pomocą w dysharmonii. Wychodzi na to, że z Jaworem czekać Cię może wspaniała przyjazn i on prosi aby wpisać jego jako główne Drzewo Mocy. Przenikający mądrością chropawy starzec znów wspomniał o niezgodzie duszy na niektóre Twoje wybory i działania w życiu, co przekłada się na stany emocjonalne oraz jakieś niepowodzenia w innych sferach. Tak się ona na tym polu okopała, że w drzemkę zapadła, bez nadziei już, że uda jej się do Ciebie z tym dotrzeć. Może z Jaworem dojdziecie co to? Pytam jego,

Hej sędziwy nasz Jaworze,
Ty opowiedz o czym możesz,

Dusza Ani się nie zgadza,
Co wybrała, że prowadza ją

W życiu.

Być może chodzi o jakiś autorytet, a może o nurt sam. I to niech będzie dla Ciebie wskazówka.

Kasztanowiec – Bezpieczeństwo Umysłu

Nawet i zdziwiło mnie pojawienie się Drzewa Umysłu przy Tobie, bo i ukazują się dość rzadko. Ale nikt tak jak Kasztanowiec czy Orzech nie potrafi zapanować nad sztuczkami naszej mózgowej nawigacji. Zobacz o co pytają Drzewa. Zwracają się bezpośrednio do wewnętrznego dziecka, które się boi. Czy jeszcze boi, że z czymś sobie nie poradzi. Mówią Drzewa o strachu umysłu, który ciężko jest nieraz uspokoić i wygasić. Mówią, że nie zajmowany, wychowywany, przysposabiany do pomocy a nie blokowania umysł, potrafi odnaleźć powód do niepokoju w każdej najlepszej sytuacji życia. I trzeba odróżnić umieć podszepty intuicji które nas ostrzegają, (mowa ciała, uczucia) od galopującego umysłu który czasem nawet boi się tego… że jest lub może dobrze. Oporny na zmiany, zaszywa się w swojej strefie komfortu i ani myśli z niej wyjrzeć, dostrzec coś poza. Padło i słowo o cichości, co dla mnie oznacza, że może nie nazywasz po imieniu swoich pragnień, marzeń, celów, może nie stawiasz granic kiedy potrzeba. A umysł nasz, z potęgą wyobrazni i fantazji może a nawet powinien przede wszystkim działać jak wiatr w żagiel, snując coraz to nowe pomysły, wizje, podsuwając rozwiązania. Dopiero gdy w nim powstanie obraz, a Ty to poczujesz marzenie ma moc aby zaistnieć w przestrzeni. Tak stwarzamy. Umysł jak i nasze małe dziecko oboje potrzebują niekiedy uspokojenia, że wszystko jest dobrze, a Ty wybierasz świadomie i wiesz czego chcesz. Kasztanowiec pomaga w otwarciu na uczucia i właśnie doskonale koi różnorodne lęki. Opiekuje się Małą Anią, która czasem jeszcze zabłądzi i wątpi. Przynosi On ulgę po rozstaniach, skleja nasze rozdarte kawałeczki na powrót w brzmiącą całość. Jest Drzewem najłagodniejszej Miłości, która jest. Sprzyja nowym naukom i przyswajaniu wiedzy. Tym ciepłem słabości przekuwa i rozpala w siłę, albo niekiedy roztapia je w swoim żarze opieki. Jest Wam pisane Braterstwo.

🌳 Drzewo Mocy: Klon Jawor
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec
🍂 Wspierające: Dąb Szypułkowy
🌿 Wskazujące: Topola Czarna
🍃 Ochronne: Olcha Czarna

70224023-northern-lights-wallpapers

Jesion – Ukłon Duszy. Buk – Mistrz Nauk. Wędrowcy pustkowi.

Dla Anny,

Z szumem rozbrzmiewają śpiewy,
Wiec swój zaczynają krzewy,

Wzrosły gęsto, licznie, tłumnie,
W czerwień stroją przestrzeń dumnie

Rozrastają się szeroko,
Chociaż małe, Twą opoką,

Opowiedzieć chcą tak wiele,
Co zakurzył czas w popiele

Szlak Twój biegnie w pracy czasu,
Drzewa patrzą z dali lasu,

Jak wędrujesz podług miedzy,
Stamtąd czerpiąc garstki wiedzy

Przecierają kolcem szlaki,
Róże, głogi, bzy, szakłaki,

Mądrość wieków w siebie chłoną,
Wszelkich istot są osłoną,

A gdy stare dzieje spłoną….

Buki proszą do nauki,
Aby podjąć się tej sztuki

Co potrzeba zrównoważyć
Żeby mogło się wydarzyć,

Uśmiech zgasił smutek wieczny,
Czyn zbrodniczy, choć konieczny,

Przyjdzie we wspomnieniu jeszcze,
Puści ciało wtedy dreszcze,

Gest rozpaczy, darowany,
Odtąd niech jest zapomniany,

Kto do tego był zmuszony,
Dzisiaj będzie uzdrowiony

Nie bój nigdy się Topoli,
Gdy rozgości to co boli,

Ona jedna w tym dostoi
Żadnych wyzwań się nie boi

Jest przy Tobie też wspaniała,
Tak oddana Wierzba Biała,

Tyle Ci opieki dała,

Wolno jeszcze zegar tyka,
Głos rozbrzmiewa rokitnika

Który opowiedzieć pragnie
Czego trzeba Ci dokładnie

Czasu…

W hołdzie Duszy dla Ukłonu,
Słowa płyną od Jesionu,

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię 

Ojej. Ależ mi w płaczu…Długo mi krążyły wieści dla Ciebie, zaczęło się od jednego zdania z Bukami. One będą Cię ‘’szlifować’’. Czasem w przesłaniu nie chodzi o same informacje czy ciekawostki na Twój temat. Niekiedy mają tylko paść słowa, które przeczytasz, a które wprowadzone brzmieniem głosu w ciało, uruchomią co potrzeba w Duszy. Czuję, że tak jest w Twoim przypadku. Że nawet nie trzeba robić żadnej interpretacji, bo już się zadziało, a Ty wiesz.

Wędrowcy Pustkowi

Są przy Tobie krzewy, i kiedy właśnie wypatrywałem Twoich Drzew, to one ukazały się wokół. Nie ma Cię w lesie – Ty poruszasz się w pustce, odkrywasz nowe przestrzenie i wędrujesz w zapomnieniu niejako. Trudno mi to ująć w słowa. Od krzewów, niezależnie od gatunku można nauczyć się drugie tyle, co od Drzew. Choć zbytnio nie nadają się do tulenia  Traktowane jako element krajobrazu, pełnią rolę doniosłą, której skutki dzieją się w każdej sekundzie. Bowiem porastają one trudne zakątki. Tam gdzie gleba uboga, jałowa, gdzie Drzewa nie mogą jeszcze zdobyć przyczółku, rządzą krzewy. Na miedzach, brzegach rowów, skrajach pól nie jest łatwo przetrwać. Tu nie ma wilgotnej ściółki, ani osłony przed wiatrem, palącym słońcem, sztormami pogody. Pełna ekspozycja na wszystko. A one dają radę, z wytrwałością niezłomną. Tobie jej potrzeba, masz ją zresztą. Bzy, głogi, dzikie róże, tarniny, rokitniki… To one tworzą w pierwotności zaczątek lasu. Długi to proces, długi, ale rozpadając się przekształcają glebę w której wzrosły w bardziej zasobną. Wtedy… jakieś zbłąkane nasionko klonu, lipy, dębowy żołądź czy wierzbowy puch kiełkuje. Drzewo przerasta swą siłą krzewy, i odtąd cieniem zagarnia przestrzeń już dla kolejnych mieszkańców lasu…Zaczyna się nowe. Popiół zwiastuje odrodzenie. Gdy wiatr rozwieje pył, następuje śmierć starych schematów.

Tak więc świat krzewów, to miejsce dla twardzieli i wybrańców. Pełnią one doniosłą rolę w przyrodzie, będąc bazą gniazdową i pokarmową dla licznych gatunków owadów i ptaków. Choć pozornie gęste, kolczaste i niedostępne pełne są świergotliwego i brzęczącego życia. Ich piękno… gdy rozkwitają, malują aleje i szlaki biało różowym aksamitem kwiatów. Oszałamiają zapachami. Goszczą śpiewaków słowiczych i spiżarnie dzierzbowe. Swoją misję pełnią przez cały rok, bo prócz schronienia zimą podejmują w stołówce rozmaite gatunki skrzydlatych wędrowców. Kosy, kwiczoły, jemiołuszki, paszkoty, drozdy… Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Jak krzewy potrafią ostać się wobec suszy, słońca, wiatru, zbitej twardej ziemi, i tylu innych przeciwności pozostaje tajemnicą. Może kiedyś ją wyjawią. I mimo tych trudności ich rozmaite owoce ewoluują w skarbnicę zdrowia i dla ludzkich smakoszy…

Chciałabyś dużo naraz, teraz, już, a tu krzewinki mi mówią o hartowaniu w czasie. Trzeba Ci cierpliwości, a Twoje pragnienia wybrzmią, lecz jeszcze nie teraz. Jeśli chodzi o cele zawodowe, coś masz jeszcze do uruchomienia w życiu. I spokojnie, wszystko przyjdzie w postaci osób i zdarzeń które pojawią się na drodze. Będą Cię tak cieszyć, że nawet nie zwrócisz uwagi, jak te lata upływają. Dzieci dorastają i zadziwiają samodzielnością ponad wiek. Ani się obejrzysz, aż nadejdzie. Oczywiście, zawsze i cały czas można kształtować swoją rzeczywistość podług znanych zasad. (Transerfing Rzeczywistości) Drzewa i krzewy też to zresztą robią, choć tu każde przygotowuje miejsce i wygodę dla drugiego. I to bardzo ważny czas dla wszystkich, aby ten wymarzony etap mógł się ziścić.

Buk – Mistrz Nauk

To są Drzewa, które postanowiły wziąć Cię w liściaste obroty. Twoi mistrzowie, którzy będą szlifować w szumie  Do nich możesz odtąd się udawać. Nie wiem jak z nimi w Twych okolicach, wiem że można znaleźć je licznie na pogórzu i Pomorzu, jest taka Puszcza Bukowa. Buki to rodzinne Drzewa, pełne opiekuńczości i trwałe filary lasu. Wspierają się poprzez sieć korzeni, i tworzą więzi w sposób chyba nawet nie spotykany u innych Drzew. Buk wie, że w rodzie siła i dobrze uczyć się jeden od drugiego. Niekiedy, a może i często właśnie rodzina okazuje się ‘’poligonem doświadczalnym’’ dla Duszy, przestrzenią najważniejszych nauk. I teraz przechodzimy do największej zagadki tego przesłania. Słowa padły o czynie, już wiem teraz że z wcielenia, i nie chodzi o to życie. O Morderstwo chodzi, rodzinne właśnie, którego dokonała kobieta na swoich bliskich. Wiem tylko, że została do tego zmuszona przez kogoś / okoliczności a tym ludziom chciała oszczędzić czegoś gorszego. Może Tobie przyjdzie coś więcej? Tyle tego nosimy… Wypłynęło mi nagle, po skończeniu wiersza. Wiem, że zostało już poruszone, i ukojone bo wybrzmiało. Hamowało. Ciekawi mnie, jak Ty się czułaś w ostatnich 2 dniach, a zwłaszcza 2 września o godzinie 3:30. Bo wtedy piszę. Jeśli pojawia się Buk, to zwykle właśnie wieszczy dawne traumy rodowe, bo on jest biegły w ich wyszukiwaniu. Jego specjalnością jest praca właśnie z polem rodu. Ale nie tylko. Uczy buk dystansu do siebie i wzmacnia. Hartuje. Regeneruje psychikę i ducha. Dostojni Bukowie wnoszą pewność siebie i wewnętrzną pogodę. Dawniej… Tereny europy porastały prastare bukowe puszcze. Nie dębowe… Przetrwały wszystko, a pokonała je dopiero era człowieka. I dziś nie mają łatwo, z uwagi na cenne drewno są w Polsce cięte jak zboże i oczywiście nasadzane (znów pod ścięcie) a na zielony szum czekać trzeba będzie kilkadziesiąt lat. Dlatego tak ważne jest publiczne dawanie świadectwa o przyjaznej mocy opiekuńczych Drzew. Aby każdy poczuł lub spróbował. Nie podniesie już ręki… Człowiek, Niszczyciel i tworzyciel zarazem. Buki pomagają pojąć zdarzenia, ujrzeć prawdy drugiego człowieka i otwierają przestrzeń na podjęcie kompromisów. W chwilach, gdy mamy do podjęcia trudne decyzje, miejsce przy jego pniu jest dla nas najodpowiedniejszym zakątkiem.

images

Wierzba Biała – Moc Ocalała

Pojawia się tylko na chwilę i po prostu jest. Wdzięczna za to, że ją wybrałaś wtedy. Do niej pojechać. Pokazała Ci promyk swoich możliwości, dotknęła swym ciepłem i głębią. Darina pamięta. Bardzo kocha ludzi. Bardzo im ufa… Za bardzo… Została ostatnio znów w połowie przycięta. Obawiam się, czy nie ogłowią jej do cna. Jej energetyka trochę przysłabła, ale nadal została silna i otwarta choć… Ja przeżyłem bardzo to jej cięcie. W moim odbiorze zachowywała się jak to piesek, który został skarcony za coś czego nie rozumie, ale nadal się łasi i zabiega o względy i Miłość swojego ‘’pana’’. Nie jest do końca tym zachwycona, choć akceptuje. I choć ogławianie wierzb uważa się za ‘’pielęgnacyjny standard’’ to bardzo skraca im życie. Z przyrodniczego punktu widzenia zabieg ma tworzyć dziuple potrzebne wielu gatunkom ptaków. Ale ona miała już wiele dziupli… Nadal czeka na swą tabliczkę, nad którą się tak waham. Prosi byś złożyła hołd Wierzbom, które odnajdziesz na wałach przeciwpowodziowych przy Wiśle. I możesz odczytać im któryś z wierzbowych wierszy szeptowych. Ucieszą się na pewno i zdziwią A przyjaznie Drzewne, warto nawiązywać. Choć nie znamy dnia ani godziny, kiedy nasi bracia nas opuszczą, kto wie jakie nasiona i wieści o nas poniosą w przestrzeni po drugiej stronie… Wierzę, że stamtąd też w jakiś sposób nam pomagają. Bowiem wszystko jest informacją, która cały czas może ewoluować i osadzać się gdzie indziej.

Rokitnik – Czasu Przemytnik

Ten krzewiasty orędownik zdrowia, przesyła Ci informację jaką już powyżej spisałem. Chodzi o czas  Który Dojrzewa z Tobą. Choć ponoć on nie istnieje, jako ludzie postrzegamy go, określamy, i ułatwia codzienne nawigowanie w rzeczywistości. Twój się dopełnia w każdym zdarzeniu i spotkaniu jakie mieć będzie w najbliższych latach miejsce. A potem wybrzmi Twój zamiar. A może i wcześniej, bo zdarzy się jakiś ‘’skok kwantowy’’ po krawędzi zdarzeń? Wszystko pozostaje możliwe. Rokitnik to kolejny Krzew Mocy można powiedzieć. Jego owoce to bomba zdrowotna bogata w wszelkie witaminy, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, garbniki, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz makro i mikroelementy, m.in. mangan, żelazo, bor. Olej rokitnikowy to następny pogromca dolegliwości układu pokarmowego i działa leczniczo dla skóry. Owoce zawierają rzadko spotykane w przyrodzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe:omega-3, omega-6, omega-7, omega-9.Jak krzew, rosnący głównie w piaskach wydm potrafi wyczarować z siebie takie dary? Uczą rośliny pokory i tej wiary, że wszystko można niezależnie od warunków w jakich przychodzi nam żyć. Rokitnika szlifuje czas, wydobywając z niepozornej rośliny perły rozmaitych korzyści. Posiadł on tajemnicę błysku. Jego łacińska nazwa znaczy błyszczeć właśnie  Dojrzewa wytrwale i z cierpliwością piasku.

Jesion – Pokłon Duszy

Drugim zaskoczeniem pojawił się Jesion. Ciepły przewodnik Dusz, właśnie dziś dociera do mnie przewodnia Moc tego Drzewa, za co Ci bardzo dziękuję. Od dawna szumiały mi hasłem o Kluczu Duszy, teraz rozumiem. Już wiem, po co Podróżnicy Wszechświata osiedlają się na planetach. Ich słowa… One potrafią wybudzić Duszę do życia, wyrwać z marazmu i zapomnienia. Choć Twoja jest już świadoma, czująca i bynajmniej nie śpiąca. Potrzebowała tego aktu. Jako aktywacji. Pierwsze słowa jakie skierował do mnie poznany niegdyś Jesion Jaremi zabrzmiały tak…

Przez czas podróżuję w beztroskim istnieniu,
Spajam się z ziemią w radosnym jej brzmieniu,

Zatopiony w błogości wiecznej wzrastam,

W ciszy słonecznej.

Daj drogi wędrowcze raz dotknąć mi swej Duszy.
Niech ta lekkość i szczęście, też Ciebie wzruszy.

Energią swą ukoję zagubienie Twoje.
Niech stanie się moje.

Puszczam.

U jesiona zawsze znajdziesz pociechę. I z tego co mówią, takie ‘’dotykanie głębin duszy’’ jest dla nich rozkoszne, choć nieco wyczerpujące. A u Ciebie zrobiły to na odległość. Warto będzie odwiedzić któregoś, aby jeszcze popracował. Niech dopełni błogosławieństwo kosmosu – a jest ono wielkie. Jako że jesiony pojmowano jako strażników wymiarów, umożliwiających dostęp do wiedzy zaświatów. Wiedzący Jesion dopuszczał tam tylko uznanych przez siebie wybrańców, dając im wgląd w najdalsze zakątki galaktyk. Gdy odwiedzisz przeczytać mu tamte słowa… Opowiedzieć, co po co, i o swoim celu, i zamiarze. Jesion jest tym, który umacnia nas w kontynuowaniu codziennych obowiązków, kiedy upragnionej zmiany jeszcze nie widać na horyzoncie. Ale pozwala również odnaleźć nowe ścieżki, a tych widzi wiele. Jesion to też spec od smutku, a on wybrzmiał w wersie o czynie. Kiedy spoglądałem w Twoje oczy ze zdjęcia, zmęczone się wydały, przygasłe nieco i smutne właśnie. Wtedy przyszło. Mam tylko nadzieję, że odnajdziesz niedaleko swoje Drzewa, które pomogą Ci w podążać w tych wskazówkach. Jesionowe dotykanie Duszy tli smagnięciem błogości. One pokazują jej, dają doświadczyć pierwotnego stanu bycia i czucia w połączeniu ze Źródłem. Dokładnie takiego, jaki czuliśmy ‘’w wieczni’’ przed oddzieleniem i podjęciem decyzji o kształtującej wędrówce przez galaktyki. Jesiony chętnie Ci to jeszcze pokażą i dadzą w nim zatopić. Jest jednak jakiś limit, jeśli chodzi o możliwość doświadczania tego stanu w ciele na Ziemi, przynajmniej mi się nie udawało dłużej, lub i Drzewa nie potrafiły. Ale ta chwilka wystarczy.. Aby wywrócić perspektywę postrzegania. Drzewa pokazując nam takie migawki ukazują, do czego powinniśmy dążyć słuchając kompasu wewnętrznej nawigacji. Za jakimi odczuciami podążać. One pojawiają się subtelnie w trasie drogi życiowej, i wtedy wiesz, że to jest to. I już niewiele trzeba, poza garścią odwagi i zaufania do świata, Boga i Duszy aby w tym swoim solidnie się zakotwiczyć. Jesion przemówił do Ciebie tamtymi słowami, to było Błogosławieństwo Miłości jego gatunku. Wnika już w Twoją wibrację. A dla mnie to kolejna odkrycie ich czystej, uzdrawiającej Mocy.

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię

🌳 Drzewo Mocy: Buk

🌿 Wspierające: Wierzba Biała, Topola Szara

🌱 Wskazujące: Rokitnik, krzewy polne z Wiersza. Wskazana kontemplacja Krzewów i kontakt wędrowny z ich światem 

🍂 Opiekuńcze: Jesion Wyniosły

🌼 W podziękowaniu Annie za podróż przez świat Krzewów i Drzew. A jeśli i Ty czujesz potrzebę rozpoznania osobistych Drzew Mocy, kontaktu z ich energiami oraz doskonalenia swojej wrażliwości, zapraszam Cię na całoroczną edycję warsztatów i spotkań z Drzewami. Razem odkrywać będziemy ich leśne charaktery, osobowości, wskazówki i przesłania. Informacje w linku poniżej:

Dzień Wędrowny z Drzewami Mocy

TwilightSaturdayPartiesNapa

 

Akacja – Kapłanka Kreacji. Jesion – cień Wcieleń.

Przesłanie dla Katarzyny. 

Drzewa są przy Tobie Wielkie,
Wsparcie Mocy dając wszelkie,

Brzoza, ta co w tańcach psoci,
Światłem pragnie Cię ozłocić

Kora lśni w odcieniach bieli,
Przytul sercem, a odmieni

Delikatny pan przysiada,
Coś o Duszy opowiada,

O jej drodze, i wcieleniach.
Uzdrowieniu, lat w cierpieniach

Muska blizny wdzięk igłami,
Opiekuje się ranami,

Był przy Tobie tak wytrwale,
Objął czule, zrozumiale,

Modrzew

Cień przeszłości znów zagościł,
Wspomnień echo znajomości,

Błogosławię i uzdrawiam,
Odprowadzam, i pozdrawiam,

Żegnam wszystko co nie służy,
Życząc dobrej im Podróży,

Już objawia się Kreacja,
Obok Ciebie też Akacja,

Ona z nowym zawiruje,
Będąc w zgodzie z tym co czujesz,

Bardzo długo opiekuje,

A gdy cień po Twojej stronie,
Zatop głębią się w Jesionie,

Z nim się spoją Twoje dłonie,
Szepta z szumem błogim do Niej

Jesteś…

W błyskach też Wspaniała Cała,
Zjawia się Topola Biała

Ona także Ukochała

Ciebie

Ile przy Tobie jest mocno zakorzenionych Drzew. Jestem szczęśliwie zdumiony. Z takim wsparciem. Tyle opieki. Bardzo mocny, wielowymiarowy wiec, z potencjałem twórczego rozwoju. Może nie byłaś dotąd ich świadoma. Ta ich obecność jest na tyle głęboka i oczywista z dawna, że mało co mówią o jako takiej przyszłości, a po prostu towarzyszą w tym co jest teraz. Z nimi przejawia się przez Ciebie ta Kobieca wieloosobowość.

Brzoza – Figlarna Psotnica

Brzozy. Aby pojąć ich Istotę, trzeba się nią stać. Czasem pozwalają na to. I wtedy zdziwienie. Kiedy uświadomić sobie, że one tak cały czas. Z psotą, uśmiechem, zaczepką i w tańcu. Tak idą przez życie, trząsane wiatrem, który jest im partnerem. Dlatego zagłębiając się w osobowości Drzew, możemy się tyle od nich nauczyć. Brzozy znane są jako Tancerki Światła, uzdrowicielki. Dysponują możliwością przesyłu Boskie Energii, o bardzo wysokiej częstotliwości. Są prezentem Boga dla nas, który przez nie przypomina o tym w jakiej błogości Istnieje, w harmonii z wszystkim co jest. Bo Brzoza po prostu się poddaje. I wiatrom, i deszczom, bierze też na siebie wszelkie zanieczyszczania, uzdrawiając przestrzeń życiową dla innych Istot. Taka jej rola i powołanie, w którym czuje się spełniona. Śmiało wkracza tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł, wzglądając co by tu jeszcze można zrobić, aby pomóc. Cywilizacja Drzew, też przechodziła etapy, swoje wzloty i upadki. Trwało to epoki. Mają Drzewa także określone strategie i pomysły na rozwój swych ‘’miast’’ – lasów. Gdy spojrzeć z perspektywy czasu, widać. Jak podzieliły swoje zadania i role, aby budować swój niezależny dobrobyt. Każdy gatunek z inną funkcją. A Brzozy, przypominają nam ludziom jak żyć beztrosko i w szczęściu. Że każdego dnia mamy wpływ na to, w jakim nastroju go spędzimy. A on, utrzymywany i wzniecany wdzięcznością z rubasznym dowcipem pozwala kreować cuda. Naprawdę. Pamiętam historię znajomej, która w prezencie otrzymała 5 tys zł na wymarzony wyjazd, po śmiechu ofiarowanym w Brzozowym Kręgu. Podobnych historii wsparcia energii Drzew jest wiele. Choć ciężko uwierzyć w to, że to co tak ulotne w energii potrafi przejawić się w materii. Drzewa doskonale to potrafią, choć nie budują w sensie takim jak my. One po prostu tworzą – zdrowie, obfitość, i dostatek dla wszystkich istnień wokół. To dla nich naturalne.

Modrzew – Uprzejmy Dżentelmen

Zwracam uwagę, że towarzyszą Ci dwa główne Drzew Dusz, czyli Jesion z Modrzewiem. To tandem tak niezwykły, że sam nie wiem co z tego może wyniknąć  Bo o ile Modrzew to ten ‘’budzący’’ Duszę, to Jesion jest jednym z jej prowadzących i opiekunów. Twoja Dusza już jest wezwana i gotowa, teraz pytanie czy Tobie starczy odwagi i wyczucia by za jej głosem podążyć. Choć w codzienności przeważa u Ciebie dobry nastrój i harmonia, mogą mącić jeszcze cienie z przeszłości i wcieleń. Wybrzmiało to w wierszu. Bo Modrzewie, to Ci uprzejmi panowie, którzy pomagają nam pożegnać stare sprawy, związki, relacje, znajomości. Pytałem Drzew co jest Ci najbardziej potrzebne na teraz. I wybrzmiała taka mantra:

Cień przeszłości znów zagościł,
Wspomnień echo znajomości,

Błogosławię i uzdrawiam,
Odprowadzam, i pozdrawiam,

Żegnam wszystko co nie służy,
Życząc dobrej im Podróży,

Możesz ją sobie powtarzać, kiedy będzie to potrzebne. Delikatny, wrażliwy Modrzew, tak podatny na zranienia, jednocześnie tak ufny i mocny. Opiekun twórców i poetów. Jako jedyny z drzew szpilkowych żółknieje na jesień i traci swe łagodne igły. Wygląda wtedy jakby umarł. Jest on pomostem między tym co trwałe i ulotne. A właśnie przeszłość, którą często zdaje się że pożegnaliśmy, trzyma nas niewidzialnymi nićmi w blokadzie. I cień się kładzie… drepczemy w miejscu. Modrzew jest tym etapem, który u każdego musi się odbyć, aby bez skrępowania ruszyć do przodu. Nie jest łatwo go znaleźć, Modrzewie rosną samotnie zwykle, lub w niewielkich grupach. Często bywają uśpione. Ich czas leśny już nieco przeminął, pozostali nieliczni. Nie jest Modrzew ze swą wrażliwą Istotą tak odporny na brudy tego świata. Twój Modrzew jest przy Tobie z dawna, łagodził i balsamował rany, przytulał i pomagał przetrwać. Zawsze znajdziesz u niego troskliwe wysłuchanie. Bo pasujecie do siebie, jako te trochę zagubione, a trwające w wrażliwym pięknie pośród zgliszcz dawnych cudów.

Robinia Akacjowa – Przestrzeń od Nowa

Kapłanki Kreacji, jakimi są Akacje, wskazują. Że zawsze jest możliwość zmiany. Zawsze. Tego co nam nie odpowiada. Choć może się to wydawać nie do przyjęcia, jako że bywamy uwikłani w różne więzy rodzinne, ‘zobowiązania przyzwoitości’’ robienia tego co wypada, czego ktoś od nas oczekuje, lub co wpoiły nam zorientowane na odciąganie od siebie ‘’normy społeczne. Akacja macha na to gałęziami i żyje po swojemu. Mówi, że nic nie musisz, jeśli tylko cokolwiek powoduje w Tobie wewnętrzny dyskomfort. Kierowanie się nim, oraz odwrotnie poczuciem błogości i szczęścia, jak najprostszą drogą do spełnionego życia. Jakże często jednak zasypujemy uczucia argumentami umysłu. Otacza podobnymi sobie, tworzy zalążek społeczności, na czym buduje swoją siłę. Wspierają się, tworząc unikatowy las. Trochę się izolują nie dopuszczając wtedy innych do siebie. To takie proste. Jeśli tylko odnajdziesz w sobie ten unikalny pierwiastek, który może się wyrażać. Akacja wzmacnia siłę woli do działania. I przejawiania się Duszy w życiu. Ona jakby ‘’wyostrza na jej odbiór’’. Choć nie pracowałem nigdy z Nią na tyle długą, mówią że sprzyja jasnowidzeniu i klarowności postrzegania. Uczy jak łapać dobre okazje w życiu. Sama tak postępuje. Gdy w lesie pojawi się wyłom, akacja potrafi szybko jako pierwsza opanować dostępną przestrzeń. Trochę rozpycha się łokciami, nie dbając o to, czy komuś przeszkadza. Jest Drzewem zagadkowym. Święta przewodniczka Kobiecych Bogiń – Matek, przewodzi im wespół z Lipą. Obie znają sekret Kreacji, w połączeniu Ziemi z Kosmosem, docierają do głębin sedna Kobiecej Mocy, wyrażanej przez łono. Ono jest tym, które stwarza i wydaje na świat życie, i można poprzez pracę z nim także wpływać na swoją materialną rzeczywistość. Jest transformatorem przetwórczej energii. Akacja to odrodzenie przez zmartwychwstanie, jak najbardziej pozytywne. Wspiera i chroni w trudnych sytuacjach. Nawiguje w energiach kosmicznych i odpowiada za tak zwaną ‘’Białą Magię’’ która jest po prostu konsekwencją naszych nastrojów, kierunku i uwagi czemu dajemy w życiu. Zaproś do swego życia Miłość, pełnię, szczęście i rozkwit, posprzątaj mieszkanie i siebie, przygotowując im wygodny zakątek. To słówko akacjowe dla Ciebie.

Jesion – Cień Wcieleń

I Drzewa Kosmosu przy Tobie, i Boskie, i Duszy, co tu się wyrabia  Jesion to daleki podróżnik. Zawieszony w bezczasie. Dla mnie i dla wielu to Drzewo, które potrafi dotknąć rdzenia Duszy, rozbudzając w niej drganie, które już nigdy nie zostanie stłumione. Jesiony jeszcze inaczej niż Brzozy ofiarują nam wspomnienia stanu permanentnego szczęścia. O ile Brzoza kieruje na nas energię z zewnątrz, tak Jesion wydobywa co w środku. To co Dusza od zawsze pamięta. Kiedy odnajdziesz gościnnego Jesiona, poczujesz. One dryfują w zawieszeniu, czasem z tych naszych głębin wydobywając naprawdę trudne emocje. Czy jesteś gotowa na spotkanie z nimi? Ale jeśli Twoje wnętrze jest już ‘’posprzątane’’ nic takiego się nie zdarzy. Jesion czczony był przez Słowian na równi z Dębem, bowiem jest on tym, którego nazwać można ‘’Strażnikiem Bram Wymiarów’’. Wierzono, że Jesion jest Drzewem Świata, tym na którego gałęziach spoczywają portale wglądu do innych światów. I godnym śmiałkom miał jesion odkrywać jedynie arkana tych tajemnic. W przekazach pokazuje się zwykle jako opiekun i przewodnik Duszy, zresztą jesiony jako Istoty wielowymiarowe mają naturalne predyspozycje do czułego kontaktu z nią. Godne Drzewo Mocy, wspierające na poziomach. Niezwykłe do odkrywania. Aż ciężko mi rozróżnić które Drzewo jest u Ciebie opiekuńczym, bo każde przejawia jakąś opiekę. Ważne byś odnalazła każde z nich i próbowała choć kontaktu. Podziękowała za tą obecność. Jesion wzmacnia wolę, oczyszcza i przywraca równowagę. Wraca Duszy pamięć Istnienia w Boskim strumieniu. Sam podróżuje do Źródła dryfując na planetach, w poszukiwaniu innych Drzewnych cywilizacji. Jest jak antena, która wyłapuje sygnały o życiu we Wszechświecie. Ścigający nas czasem ‘’cień wcieleń’’ to historie, sprawy i zdarzenia domagające się spojrzenia, a które rzutują czasem na nasz los. Dopóki nie zostaną odkryte, nazwane, zauważone i ‘’przepracowane’’ targają naszymi wyborami i emocjami a tym samym życiem na poziomie nieświadomym. Ważne, by nie popaść przy tym w pułapkę ‘’wiecznego przepracowywania’’ a znajdywać chwilę na cieszenie się życiem z pełnią akceptacji siebie na dany moment. Życie na Ziemi nie jest po to, aby było w każdym calu idealnym. Nie ma w nim też podziału na ”dobre” i ”złe”. I zawsze znajdzie się coś, co nam może ten idealny ”świetlany” porządek zburzyć. Sztuka akceptacji, to nauczyć się w tym istnieć, wobec chaosu zdarzeń. Może to właśnie oświecenie? Fakt, że im więcej zgody w nas, Miłości i dobrych uczuć, tym przestrzeń wibracyjnie układa się ”pod nas”.

Topola Biała – Jedność Wspaniała

Drugie Boskie Drzewo Światła, pokazało się na samym końcu, znienacka. I nie chodzi tu Topoli tym razem o żadne oczyszczanie, w czym wykiełkowaną jest specjalistką. Jest raczej zwieńczem procesu tego drzewnego korowodu i w takiej kolejności jakiej się pojawiły, powinnaś je poznawać. Ciężko znaleźć słowo, aby opisać szlachetny Białodrzew. Królowa Topól. Jedna z kręgu Wodnych Kapłanek, obok Wierzby i Olchy, choć poradzi sobie też w suszy. Topola będzie ostatnią na ścieżce do marzeń, choć też nie chodzi jej dokładnie o to. Bardziej wskazuje na Twój potencjał w manifestowaniu sprzyjającej rzeczywistości. A jest on zachwycający, co już może odbierasz na co dzień w życiu. Nie znam Drzewa, które potrafiło by przewodzić silniej Boski Promień. Czasem zwala z nóg  Jest Drzewem integracyjnym, wibracyjnie bardzo do nas podobnym. Jakby została stworzona na nasz obraz. Jednoczy przeciwieństwa, a ród topolowy prowadzi do harmonii trzech elementów składowych istnienia człowieka: Ciało – Umysł – Duch. Twój Białodrzew odpowiada za Ducha, duszę, powrót do Boga, Wszechistnienie, uzdrowienie duszy, wzrost duszy, odzyskanie jej utraconych aspektów, osobista moc ducha, przejawienie darów, jedność, Boskość Istoty, pełnia kreacji. Ma Topola połączenie z Kosmosem i Ziemią jednocześnie, a podczas uzdrawiania odprowadza energię wartko w przestrzeń wszechświata. Zupełnie inny proces niż biorąca na siebie brzoza. Daje głębokie wglądy w prawdę o sobie. Jest też totemicznym drzewem szamańskim. Podobny żywot do ludzkiego pędzi, żyjąc krótko, intensywnie choć w szumiącym skupieniu. Pewnym osobom dodaje sił i mądrości, chroniąc osobiste pole przed ingerencją. Ciebie też tak wesprze. Kolejne Drzewo, które pomaga zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. To nie może być przypadek…Przejawia Topole uczucia wyższe, jest wykładnią zdrowej Miłości do siebie i otoczenia. Szlachetność, wdzięczność, szczodrość i odwaga to także jej atuty. Pytanie, czy zawierzysz Drzewom na tyle, by otworzyć się całkowicie, potraktować tak samo jak serdecznych, ludzkich Przyjaciół. Biorąc pod uwagę co dla nas robią, jak dbają o nasze codzienne życie w różnych sferach, uważam, że są kimś znacznie więcej. Razem z Topolą na ostatku przejawicie sprzężony Manifestujący Duet. Zaufaj Drzewom.

🌳 Drzewo Mocy: Topola Biała

🌿 Wspierające: Brzoza, Robinia Akacjowa

🍂 Opiekuńcze i Wskazujące: Modrzew, Jesion

🧡 Dziękuję dziś Kasi, za kolorowy, sierpniowy wgląd. A jeśli i Ty czujesz potrzebę rozpoznania osobistych Drzew Mocy, kontaktu z ich energiami oraz doskonalenia swojej wrażliwości, zapraszam Cię na zimową edycję warsztatów i spotkań z Drzewami. Razem odkrywać będziemy ich leśne charaktery, osobowości, wskazówki i przesłania.  Szczegóły po kliknięciu w link poniżej:

Jesienny oddech leśnej Mocy

42823290_1050940305088096_2165215025344544768_n

Brzozowa pieśń nadziei. Bielik, posłaniec wiatru.

Ostatnio mniej bywałem w lesie, bo i prace nad książką, czasem bywa tak, że chcąc nie chcąc więcej czasu spędza się za biurkiem. A człowiek ‘’gnuśnieje…’’ i tęskni. Im dłużej nie wychodzę, tym ciało zaczyna bardziej słabnąć, aż do objawów chorobowych włącznie. Ciekawe to zjawisko, ale tak mam. Jakby te energie leśne zasilały mnie w zdrowiu.
Pod dębem zastają mnie…ogniska. Resztki popiołów. Drwale palili tu ogień i cięli w plastry sosnowe bele. Tak blisko niego…Słyszał wszystko. Pochłaniał wibrację mechanicznego rzężenia, czuł zapach żywicy sióstr, które jątrzyły ‘’aromatem’’ w odruchu obronnym. W świecie drzew zapach też jest informacją. Patrzę, że kora staruszka pokryła się pajęczynami białej pleśni. Świeże. Krzesimir dziś jest nieobecny. Jakby był bardzo daleko. Nie mamy kontaktu, łączności. Nie dziwię mu się. Gdybym potrafił, też bym uciekł z dala od tego…
Wiem, że dziś nic tu po mnie. Nic na siłę. Wołają natomiast brzozy spod lasu. Te same, które kręgi pokazywały i opowiedziały mi w jakich pozycjach się uziemiać. Jest już dość późno. Słońce zajdzie w ciągu ponad godziny. Przytulam brzozową damę i witam się w przypomnieniu. Nie przeszkadza, że jesień. Ciepło jest jak wiosną. Wokół szybują niemrawe owady. Szybko nawiązujemy wesołą łączność. Najpierw chce mi się śmiać. Czuję jak wzmacnia moje ciało, łechcze, a objawy lekkiego przeziębienia z wczoraj (skąd u licha) znikają. Drzewo leczy. Myślę i opowiadam jej w tych myślach, bo wiesz kochana, ktoś mi ostatnio powiedział, że jesteście gatunkiem borealnym, i dlatego wymrzecie w Polsce. Przez zmiany klimatyczne. Też mnie to zaniepokoiło. A ona…Roześmiała się beztrosko.

– Nie zna potęgi drzew… Łatwo nie będzie, lecz nie, nie odejdziemy. Mamy szerokie zdolności przystosowawcze. Dostrajamy się, powoli, zawsze próbujemy. Widziałeś już przykłady naszej woli życia. Ona zwycięża tam, gdzie zdałoby się nie powinna. Klimat zmieniał się już, wiele razy, a wciąż tu jesteśmy. Były chłody i krótkie dni. Tam skąd pochodzimy rośniemy skarlałe, powykręcane, walcząc z mozołem każdego dnia, a mimo to trwamy. Wiesz, że choćbyście ‘’dali z siebie wszystko’’ w niszczeniu Matki, my przetrwamy. Życie zostanie zachowane. I odrodzi się. Wystarczy jedno nasionko zapomniane, zasuszone w pajęczej sieci. O to nie bój.

I dziwie się brzozie. Jak to jest, że z jednym drzewem, nawet bardzo zaprzyjaźnionym można mieć ‘’ciche dni’’ a inne kawałek dalej okaże Ci pełnię swojego wsparcia. Bo już czuję jak mi się dusza śmieje. Jej białe gałęzie złocą się w zorzy zachodu. Trzy siostry. Brzozowy krąg Mocy. Wokół krząta się ptasie życie. Któryś z dzięciołów pastwi się nad sosną. Głuchot stukotu. Wołanie sikory czubatki niesie się migotem pomiędzy pniami, za nią podążają zawołania wszędobylskich bogatek. W oddali słyszę szelesty sarnich cieni. Te już czają się w głębi lasu, ociągając z wyjściem na oziminę. Pewnie czekają aż sobie pójdę. Dawno mnie nie było, lecz one pamiętają. I gdy tak zatracam się w istnieniu wokół, dostrzegam że na horyzoncie szybuje jakieś wielkie ptaszysko. Szybko podnoszę lornetkę pochłaniając zdumienie w zdziwieniu. Toż to Bielik! Dawniej i orłem zwany. Krótki ogon. Szarobure pióra. Wiosłuje w powietrzu majestatycznie, zagarniając pod skrzydła kolejne połacie przestrzeni. Ptasi król dostojeństwa, bystry, potężny i srogi. I jakie to ja mam szczęście? Widziałem bielika nie tak dawno w innym rejonie okolicy, a za chwilę kojarzę że przecież widzieliśmy go też wiosną, jak atakowały go myszołowy. Wtedy nie miałem lornetki i nie mogłem być pewien. A zatem osiedlił się tutaj. Co za radość i atrakcja! Największy nasz ptak drapieżny, o rozpiętości skrzydeł przekraczającej dwa metry. Olbrzym. I niezły zabijaka, owiany opowieściami, legendami, przesądami… Nielicznie lęgowy. Przez całe życie ich tu nie widziałem. Mijają sekundy, gdy ptasi władca przenika po niebie, zostawiając mnie z otwartą gębą zachwytu.

I wiem, że ten ‘’orzeł’’ to jakiś znak, którego na moment nie potrafię odczytać.
Gdy głowa wraca ‘’ na ziemię’’ zastanawiam się. Czy ona wie. Co tutaj się dzieje, tam kawałek dalej, każdego dnia, gdzie szaleje piła…

– Oczywiście, że wiem. To nie tak daleko. Wszystko słyszę, odbieram, przeżywam…Czuję. Staram się być… w sobie. Tutaj. Spójrz w górę! Co widzisz? Drzewa, ich pnie, korony, gałęzie. Sterczymy osobno, czasem blisko siebie. Z pozoru osobno.

Patrzę w górę i się zaczyna. Widzenie energetyczne. Tak chyba można to nazwać. Wyświetla. Jak drzewa rosną, a z czubka każdego z nich wyłaniają się świetliste, złote więzy, jak liny. Kręcą się jak wiatraki, zahaczając o inne takie sznury, a wtedy napinają się jak postronki i scalają. Tworzą pewną siatkę. Teraz wiele mi się rozjaśnia, bo widziałem te ‘’linki’’ nie raz, nie wiedząc co mogą oznaczać. A ona kontynuuje:

– To jest to, czego nie widzicie. Gdybyście widzieli, czuli! Wczuć potrafili w drugą istotę. Przełamać uprzedzenia. Tak jak odebraliście wszelkie prawa do przeżywania, tak ponownie można nadać. Nikomu nie byłoby krzywd. I te więzy niszczy człowiek. Dziwiłeś się liniom, które nieustannie widziałeś między roślinami wszelkich gatunków – tak powstają. Więzi tworzą się na czas istnienia, wymieniając potrzebną informacją. Spójrz pod nogi. Tam, pod Ziemią w dotyku, przyjazni, braterstwie, ‘’ręka w rękę’’ korzeń w korzeń łańcuchem spleciony kilometrami się niesie. Każdą wieść otrzymam, co dzieje się na drugim końcu lasu. Co u siostry i brata. Czego im trzeba. Dudnienie, które nieraz stamtąd, z dołu odbierasz. To właśnie rozmowa drzew. Tak dobrze się słyszeć z wszystkimi. A człowiek przychodzi, i zrąb robi. Żeby było głucho. Izolacja. Niepewność. Brak informacji, wiedzy, łączności. Trudne dla nas. Ale wiedz, że informacją lepiej się posługujemy. Nie było ludzi, a drzewa były. Formę tylko zmieniły. I w sprzyjających warunkach informacja w nasieniu zmienić się może, wracając do formy pierwotnej. Wszystko zostanie zachowane i zaczeka na swój czas. Przetrwamy.

Odpowiada znienacka. Wszystko tak jakoś mi… poważnie jak na brzozę. Cały czas jesteśmy w utuleniu. Słońce prześwituje ognistą pomarańczą zza odległej ściany lasu, a mi zdaje się, że słyszę… Jak ona coś nuci. Wsłuchuję. Jest w głowie, lecz jakby odbierało serce. Poznaję! To jest to. Tak dawno nie słyszałem ich śpiewu. A to zjawisko tak rozkoszne, że mógłbyś pozostać w tym słuchaniu całe wieki. Tak bliskie źródła… Głos ma łagodniejszy niż sosna czy topola ciepły, przyjazny, dobry, i tęskny…I tylko sylaby słyszę. Mimo to one nimi tak modulują, że masz wrażenie jakby anioł śpiewał. Coś jakby rozwlekłe, rzewne Miiijaaaaaaa diiiiiiiiiii, i zawsze słyszę w ten sposób. Dlaczego nie ma słów? O czym Ty śpiewasz?

– O nadziei…

Słowny odzew.

– Jakiej?

– Naszej… Dla nas wszystkich. To nasze spotkanie natchnęło mnie nią. I chcę aby inni usłyszeli. Tworzę informację, niech płynie… pieśń innym drzewom najłatwiej odebrać. Powtórzą, przekażą kolejnym. Wolniej tylko to trwa. Dziwiłeś jak to możliwe, że ludzie z drugiego końca świata mówili Ci o drzewach, które wskazały na Ciebie i powiodły do spotkania. Tak to się niesie. Mówiłam, potrafimy posługiwać się informacją. Na wiele sposobów. A słów nie potrzeba w pieśni. Dawniej, gdy pierwsi bardowie zachwycali rzesze oczarowanych słuchaczy, dlaczego? Bo uczucia w głosie przekazywali. I Ty wiesz, że to trafia najbardziej. Zaśpiewaj ze mną… O nadziei dla nas wszystkich.

Ale nie potrafię jeszcze tego zrobić. Trzęsę się tylko cały w płaczu i ściskam mocno. Jak one wszystko wiedzą! Jak niewiele pragną… obserwując las i jego mieszkańców tyle czasu, do jednego dochodzę wniosku. Każda żywa, tworząca istota chce tylko cieszyć się spokojem i wzrastać do pełni. Nie musieć się bać, stworzyć jakąś społeczność, oddać Ziemi potomstwo, godnie zestarzeć…Na pewno nie czyha na nasz dobrobyt. A co robi człowiek? Martwi się o potomstwo wszystkich innych gatunków ‘’żeby nie było za dużo’’, tylko nigdy nie stosuje tej miary do siebie, powielając kolejny już miliard. Dzikim zwierzętom, które mogłyby żyć jak np. dzik około 30 czy jeleń, 20 pozwala przeżyć kilka, po czym strzela. Drzewom zaś określił ‘’najlepszy wiek rębny’’, który nie jest nawet 1/3 ich żywotnych możliwości przetrwania.
To wszystko takie pomylone.

P91119-151555

Gdy tuż przed zachodem słońca brzozowa pieśń cichnie, wręcz siłą odklejam się od niej, podążając polem przy skraju lasu. Chcę jeszcze go obejść nim nastaną ciemności. Trójka płowe śliczności leżących na polu rozwiewa moje plany. Sarny w błogim relaksie wieczoru. Kiedy tak polegują, niełatwo je wypatrzeć. Inna nieopodal zajada się smakowicie, wypinając w moim kierunku lustro białej ‘’dupki’’. Przejścia nie ma. I tak to jest w lesie. Zawsze trzeba być gotowym na zmianę scenariusza. Staję lekko za Dobrą Sosną, tą samą od której pierwszy raz w życiu usłyszałem drzewną pieśń. I ona dygocze radośnie w powitaniu, ja pochłaniam swą uwagę w zwierzętach. Drzemią leniwie. Bycie w lesie. Jak na wiele sposobów można. Założyć słuchawki i przebiec główną drogą. Pohałasować na wybojach rowerem, zaryczeć quadem czy terenówką. Ja wolę tak. I takiej obecności nauczać. Udało się nadejść z kunsztem, nie zbudziwszy czujności aż czwórki zwierzaków. Ale ziemia jest miękka po deszczu. I gdy tak rozmyślam, dostrzegam nisko nad polem szybującą potężną sylwetkę. Mknie wprost na sarny. Podnoszę szkła lornetki i co widzę – znowu Bielik! Tylko co on próbuje? Przemyka tuż nad zwierzętami, a te podnoszą się raptownie. Jedna podskoczyła. Nie lekceważą go. Pozorowany atak czy próba? Ale że na sarny? Przecież nie dałby rady. Może sprawdza ich reakcję… Ptak mknie wprost na moje stanowisko zbliżając się błyskawicą, wiem że, musiał chyba mnie dostrzec… Potęga drapieżnego dzioba, chce zbadać wszystko co dzieje się w jego królestwie.
Tak. Niemal przed głową ‘’wywija mi orła’’ wymachując łuk szerokim skrzydłem i wzbija nad las. A ja dygocąc z radości obserwuje wszystkie szczegóły wyglądu i upierzenia władcy w lornetce.Do ostatniej chwili jej nie opuszczam. To musiało być z ciekawości… ‘’nieliczny ptak lęgowy’’ jak o nim piszą. Mam farta. Wieszcz ptasiego przesłania. O czym chcesz mi powiedzieć?

I w tej ekscytacji popełniam błąd, nadeptując na gałązkę która pęka z dość głośnym trzaskiem. O nie! To musiały sarny usłyszeć… Spoglądam w ich kierunku, i widzę jak ze skraju lasu właśnie wynurza się kolejna. Za nią następna. Łącznie trzy. Zupełny spokój. Pojmuję co jest grane – one zbliżając się hałasowały subtelnie po swojemu, co tamta musiała słyszeć, a mój trzask zbiegł się z wyskokiem innej. Wszystko wydarza się idealnie… A one. Patrzą w kierunku tej która skubała samotnie. Przewodniczka pląsa do niej lekko. Swobodne susy i już jest obok. Z nią tamte dwie. Widać radość z jaką dołączają do siebie. Jakby nagle odnalazły przyjaciółkę. I już są razem. Stoją, patrzą, skubią… Widoczność dogasa.

Wdrapuję się na zwyżkę pod parasol sosnowego dachu, skąd mam widok na zasypiający już w tajemnicy majestat pól. Może coś jeszcze zobaczę. Raniuszki sadowiące się w koronie sośniny na nocleg, terkocąc ostro wyprawiają mi słuchowisko. Aż się dziwię – o tej porze? Wszkaże raniuszek… I jak taki mięciutki, puchaty delikatny ptaszek, a odzywa się jak brzytwa. Choć miło. Nie przestają, a nasilają wręcz. Powoli zaczynam myśleć, że to może przeze mnie, jestem prawie na szczycie sosny, może mnie widzą. Gromadka ptasząt wydaje z siebie mało melodyjne siiiiiiii, siiiiiiii po czym odlatują. A mi gdzieś w szczycie macha gałązka. Mignęło wrażenie. Odwracam głowę, dostrzegając jeszcze ciemny smyrg. A to, kuna! To na nią musiały wołać czujne maleństwa. Znika tak szybko jak się pojawiła. One potrafią skakać jak wiewióry i wędrować tylko po drzewach.

– Uiiiiiiii! Ueeeeee! Yuuuuuueee, uuuuiiiiiii!

Wybucha mi wysoki wrzask za plecami. Mało nie zlatuję ze zwyżki. Sowia kobieta straszy. Zmieszała swój jazgot tak, że w pierwszej chwili wziąłem za pójdźkę, po chwili pewnym będąc samicy puszczyka. I czego to krzyczysz, po nocach, czatowników straszysz… Tak. Potrafią wylądować na konarze tuż obok, i jedyne co usłyszysz (jeśli) to skrobnięcie pazura na korze. Tej nie widzę. Odzywa się blisko, lecz poza wzrokiem. Wszystko na mnie dziś wrzeszczy…  Ciekawe czy raniuszki ją widziały, a może to ona była obiektem ich niepokoju? Zagadki. Ciemność mości się wygodnie w zakamarkach gęstwin, rozkładając dywany czerni w powłokach szarych tajemnic. Tu wszelkie nieprzepracowane strachy i duchy karmią się potęgą nicości, urastając do miana paniki niekiedy. Mroki wypływają na swobodny spacer. Mnie wypełnia spokój. Są dwa termosy i chlebak z kanapkami, ciepły koc pod zadkiem. W myślach żegnam się z Dobrą Sosną i jej przyjaciółkami jakimś wierszem. Spomiędzy poczochranych szczotek gałęzi, migotają przebłyski pierwszych gwiazd. W kniei przyczaiły się odległe szelesty. Pora rozpocząć nocne czuwanie.

Dąb Radomir, co z piorunami się bratał. Emocje i uczucia Drzew.

Wędrując po lesie, czytam jego wskazówki. On chwali się w dumie, cieszy radością, syci w strojach, opowiada, pokazuje, czasem żali się, smuci lub i złości. Pragnie i dąży do swej pełni. To znów historia o tym, jak podobne są nam drzewa. Myszkowałem wtedy z otwartymi dłońmi – badając i starając się poczuć drzewne energie otaczające mnie wokół. Uczyłem się -siebie i świata obok. Jeden z tych niewielu spacerów typowo poznawczych. Ileż przypływa, ukazuje się w czuciu… Wzrok uzupełnia te opowieści o pojęcia. Energie zapraszają, wołają, ofiarują, otulają, gdy nagle coś przenika mnie hardym prądem. Brrrr! Ile w tym…lęku? Rozpaczy trochę. Któreś z drzew woła pomocy. Coś mu się stało. To jak sygnał SOS. Ale które, gdzie? Wprawdzie byłem dziś u skruszałej wierzby, co to gnije i się rozpada, lecz ona pogodną była, w akceptacji dla swego losu. Idę tak jak prowadzi, ten sygnał. Trudno go określić, jest solidny, tętni na cały las, ale drzewa wszędzie jakby go ignorowały, oswoiły już z nim. W uczuciu niepokoju, pulsujące i słabnące zawołanie, mówiące jedno: POMÓŻ MI! POTRZEBUJĘ. CO SIĘ STAŁO?

Po kilkunastu krokach, przechodząc pod ogromnym dębem zaciemnia mi w głowie. Plącze nogi i osłabia w parę chwil. Tak pobiera energię moją. To gdzieś tutaj! Ktoś Ty? Okrążam dębowego wojaka i oto ukazuje mi się…potworna wyrwa… Takiej rany drzewo już nie zaleczy. Ona skraca jego żywot o setki. A on…nie chciał chyba. Nie był jeszcze gotów. Dociera do mnie, że musiał oberwać piorunem. Dawno temu. I pozostał w szoku. A drzewny szok potrafi się utrzymywać latami, podobnie jak i ludzi zagnieżdżają się wspomnienia i brak akceptacji, wobec życiowych sytuacji. W takim momencie, srogi, Dębowy Chłop, dawny mocarz tutejszej ostoi, stał się nagle jak małe dziecko. Które lanie dostało, i nie wie za co. Wołał pomocy od innych drzew obok – dały mu co mogły. Ale i one skupione muszą być na sobie, jeśli chcą żyć. Badam dłonią – z wyrwy bije nieprzyjemny ziąb, od drugiej strony dąb jest żywy i cieplutki. Jeszcze się trzyma. Ale… płacze…? Od drzewa rozbrzmiewa mi żal za utraconą potęgą, niezrealizowanym planem na siebie, ból… Jestem w szoku. Nie tego się spodziewałem doświadczyć. Nie o tym czytałem.

Utarło się, że to drzewa są tymi, które obdarowują nas energią, pomocą i wsparciem. Tak przyjmujemy i zakładamy. On pokazał mi, że może być baaardzo inaczej. Przychodziłem do niego, wiele razy. Każda wizyta to był zawrót głowy, osłabienie i ciągnięcie mojej energii, ludzkiej, oh jakże innej i potrzebnej. Mówią, że od takich drzew powinno się uciekać. Wybierać tylko te zdrowe. A ja jestem.Otaczam go współczuciem. Przytulam zrozumieniem. Bo i jest mi jego szkoda. Był tutaj największym dębem, zanim utracił ten odrost. Godzinami rozmawiam i tłumaczę mu co się stało…

– Kochany, potężny, wieczny! Dla mnie jesteś nim nadal. Nic to co Cię spotkało, popatrz wokół! Minie kilkadziesiąt lat, zanim Twój koniec nastanie. Jesteś wspaniały. Jesteś silny. Poradzisz sobie. Ty wiesz, jak przepływa i dzieje się życie. Żyłeś szumnie, piąłeś w górę, może ze swadą, ale spójrz, czy nie pamiętasz podobnych historii ze swego lasu? Pamiętasz, tak działo się od zawsze. Jeszcze tyle przed Tobą. Nie bój się tych owadów, co teraz drążyć zaczynają, i one poniosą Twoją opowieść w próchno dla przyszłych pokoleń żołędzi. ( Nie lubił ich jak diabli ) 
Zaśpiewają Ci ptaki, zabrzęczą chrząszcze, zaszeleści sarna, ryć będzie pod Tobą dzik krzepki. Wszyscy przyjdą podziwiać Mocarza, który cios tragiczny przetrwał…

– RADOMIR… dziękuję.

Przedstawił się tylko, i nic już więcej nigdy nie powiedział. Chodziłem, opowiadałem tuliłem nadal, pokazywałem mu w myślach obrazy jakie życie przy nim teraz rozkwitnie, i jak tu będzie miał wesoło z istnieniem, jakie weń zakołacze. Bo za owadami kręcić się będą ptaki, Ty istniał będziesz jeszcze wiele lat, będąc świadkiem wspaniałego procesu jaki był udziałem Twych przodków, zanim wybrała Cię iskra. To ona zrobiła Cię potężniejszym niż mógłbyś się stać, rosnąć najwyżej. Możesz być nadal… świadectwem wiary, zaufania i odwagi dla innych. Teraz sam dasz życie milionom. Roztocza, pająki, grzyby, larwy wszelkie… A może i sowa z Tobą zamieszka. Z nimi poniesiesz swą opowieść dalej. Nie przepadniesz w cieniu.

lightning-tree-sebastien-del-grosso

Za którąś wizytą odczułem zmianę. Zawsze gdy przychodziłem zaczynało się tak: ‘’pochwycenie’’, a następnie ‘’dojenie’’ mnie z sił. Wtedy mu oczywiście przerywałem zachciankę i rozpoczynałem swoje monologi. Dziś wiedziałem od pierwszych chwil. Udało się  Wreszcie. Zaakceptował. Przyjął swój los, moją wersję, wszystkie wizje i obrazy jakimi go otaczałem. Zrozumiał, coś co wiedział od zawsze, a uciekło daleko dotknięte kalectwem. Poprzedniej wiosny się zazielenił. A miał z tym jakby przerwę, nie wiem jak długą, ani jak to przetrwał. Zazielenił się ocaloną połową i odtąd nigdy już nie próbował naruszyć mojej suwerenności energetycznej, ani niczyjej. Szemra z wiatrem, chłodzi się wilgocią z deszczu, woła ptaki do biesiady, przekomarza z sójkami, po prostu, żyje. Przed nim kilkadziesiąt lat nawet.

Raz ten jeden, to ja pełniłem rolę terapeuty, a drzewo pacjenta. Ileż mi to pokazało, jak wiele przemieniło, otworzyło… Każdemu na wędrówkach opowiadam jego historię, zawsze przystajemy pod nim, a On cieszy się z naszego zainteresowania. Przyjmuje dobre życzenia od ludzi, ukłony podziwu, choć ostatnio mam wrażenie, że chciałby o sprawie zapomnieć, aby nie mówiono już o tym. Odrodził się w nowym. Jest świadectwem potęgi Życia.

🌳 W hołdzie RADOMIROWI, Mocarzowi z Dębowego Szlaku.

IMG_20190921_121645

Świerki Serbski – Wehikuł Czasu. Dąb Czerwony – Strażnik Duszy.Przesłania Drzew Mocy.

Przesłanie dla Agnieszki. 

Dawny ród w potędze chwały,
Niezbyt liczny już, lecz trwały,

W świecie on spokoju szuka,
Mówi o tym pamięć Buka,

Gród warowny, błyski szabel
Stary w nim zamieszkał diabeł,

Rozproszeni w miedzach, polach
W noc ucieczki, pomoc woła

Napotkała wnet Anioła,
Co do lasu, ją zawołał

Bór świetlisty, i wspaniały,
Sosny jej schronienie dały

Słonko świetli, w swej potędze,
Ma dla Ciebie, jeszcze więcej..

Koral barwi się wspaniały,
Jarzębiny ukazały,

Nie są ważne, te wspomnienia,
Światła blask wygania cienia,

Wieczór z krzyżodziobem ćwierka,
Mości się w gałęziach świerka,

Szelest ciszy, niezmącony…
Duszy Strażnik,
Dąb Czerwony.

Buk – Wędrówka Rodu

Bardzo u Ciebie ciekawie… Buk to drzewo rodzinne, wspierające nasze relacje z bliskimi, wskazujące na Twoją opiekuńczość, otwartość i dobry kontakt z rodziną. On też pomaga dojść do siebie po ciężkich przejściach, a u Ciebie pokazuje się coś takiego, jak ‘’tułaczka rodu’’. I według wspomnień ukazanych w Pamięci Ziemi, odczytanych przez Drzewa, żyłaś na majątku szlacheckim. Coś tam się stało, związane z napaścią, ale też waśniami wewnątrz rodziny i przejęciem kontroli ‘’ stary w nim zamieszkał diabeł’’. To wieszczyło stopniowy zmierzch rodu i jego upadek w tamtych czasach. Coś się pokazuje z najazdem tatarskim. Starcie zostało przegrane,Ty zdołałaś przetrwać i uciec…Podobnie jak kilku innych. Już się nie odnaleźliście. Od tamtej pory, towarzyszy Ci coś, co można nazwać poczuciem braku swego miejsca na ziemi. Wędrujesz, próbując to znaleźć, lecz nie czujesz tego spełnienia, którego się spodziewasz. Choć nachodzi to Ciebie rzadko. Jesteś osobą świadomą wielu rzeczy, w tym otaczającej Cię przyrody, działalności człowieka i wszelkich konsekwencji. Dlatego właśnie towarzyszy Ci buk, patron i wsparcie osób po trudnych przejściach życiowych. W bukowym lesie znajdziesz tą harmonię. One opiekują się rodziną i nigdy nie porzucają swoich bliskich. Nawet śmiertelnie ranne drzewo własnego gatunku, które nie poradziłoby już sobie samo, potrafią wspierać korzeniami dziesiątki lat i utrzymywać je przy życiu. Potęga Miłości rodziny. Ale buki, podobnie jak lipy wiedzą, że najlepsze przetrwanie przynosi współpraca oraz wsparcie. Wydaje się, że jesteś takim trochę samotnym bukiem, rosnącym przypadkowo gdzieś daleko, pozbawionym zrozumienia osób Ci bliskich…
Buk otwiera jednak na zawarcie kompromisów i wspiera przy podejmowania trudnych decyzji. Jako Drzewo Mocy, buki wspierają transformację i uwolnienie lęków, otulają też zrozumieniem stany takie jak niska samoocena i ułatwiają puścić to w przestrzeń, jako nie nasze. Jego łagodna energia ukoi nerwice… To jako ciekawostki.

53212928_401306560446775_6132503267579527168_n

Sosna – Nowy Dom

Jak wynika z wiersza, w głębinach świetlistego boru, odnalazłaś wsparcie, opiekę i nową przestrzeń. Drzewa zadbały o Anioła, który przygarnął Cię i towarzyszył w tamtych czasach. Tam żyłaś w bliskości natury, nie niepokojona już więcej przez nikogo, choć wracała tęsknota za tym co utracone. Nocna ucieczka przez pola… Nawoływania. Więcej nie widać i nie słychać. Sosny to zwiastuny harmonii i pełni w energii żeńskiej. Prowadzi do wewnętrznego spokoju, w tej nieokiełznanej przecież energii bogiń. Sosny żyją w harmonii z żywiołami, nauczając rozsądnego gospodarowania swoimi zasobami. Kołyszą się miarowo… A potrafią też przecież sprowadzić dla siebie deszcz i regulować klimat w jakim żyją. Być może jesteś świadoma, o jakie miejsce mogło chodzić, w tej bukowej historii. Jeśli chodzi o ‘’grzebanie we wcieleniach’’ to zasadniczo tego nie lubię, bo przecież podobnych historii mogliśmy mieć tysiące. I rzadko ujawniają się one w przesłaniach. Lecz jeśli już się pokazują, nie dzieje się to bez powodu. Tobie potrzeba znaleźć wewnętrzne poczucie odnalezienia domu i swojego miejsca na ziemi. Sosna, jako pionier, wędrowiec, rozumie Cię doskonale. Jeśli się do niej zwrócisz, przyniesie Ci utęskniony stan, a może i wyjaśni, że wszędzie nasz Dom, gdzie Dusza wzrasta.

Jarzębina – Światło Spełnienia

Stwórca Ma Cię w swej opiece, dlatego zasiał obok Ciebie troskliwe jarzębiny. Uśmiechają im się miny  Ten rok jest rokiem jarzębin i brzóz głównie, ale jeśli koralowe panny pokazują się w przesłaniu, to zawsze powód do radości. Podobnie jak inne drzewa mają moc oczyszczania z tego co nie służy, ale najważniejsze, że chronią przed tymi negatywnymi, tak aby cały czas promieniście nawigować w życiu zgodnie ze światłem duszy. Jarzębina mówi o wrażliwych potrzebach ducha, które są czasem pomijane. A dusza lubi zachwycać się chwilami i prostotą. Rzadko jednak jej to ofiarujemy, jeszcze trudniej, aby w toku życia codziennego weszło to w nawyk. Jednak wędrówka z duszą i folgowanie jej czasem ‘’szalonym’’ zachciankom czyni życie wrażliwym i bogatym w najpiękniejsze chwile, jakie mogą nam się przytrafić. Jarzębina jest drzewem kojarzonym z tęsknotami…i Ty przyjrzyj się temu, za czym tęsknisz najbardziej. Może to wezwanie duszy, aby czas już ruszyć? Jarzębina, podobnie jak buk wspiera w podejmowaniu trudnych decyzji, i pomaga znaleźć środek do realizacji tęsknot.

Świerk Serbski – Wehikuł Czasu

Serbskiego świerka nie napotkasz w kraju dziko, lecz jest on sadzony jako drzewo ozdobne. Można powiedzieć, że to taki uwięziony podróżnik w czasie. Dawniej porastał rozległe obszary środkowej europy, ale po epoce lodowcowej przetrwało tylko jedno reliktowe stanowisko dzikich świerków, na terenie dawnej Jugosławii. Wspomnienie dawnej potęgi rodu… Świerk ten wyróżnia się spośród innych pewnymi dziwnymi właściwościami. Jako chyba jedyny, przyspiesza swój wzrost w wieku dorosłym, a kiedy jest maleńki przyrasta bardzo niewiele. Zwariowany wehikuł czasu, mówi o tym, że każdy czas jest dobry na rozwój, a im dalszy tym nawet lepszy, jako że istniejemy wtedy zazwyczaj w bardziej dojrzałej świadomości. I nie ma co żałować lat zastoju czy spowolnienia – one były jak widać potrzebne po to, abyśmy znalezli się w miejscu, jakim jesteśmy teraz. I należy mieć pewność, że to najlepsze miejsce z możliwych, na ten moment. Wieczorem, w koronie wzniosłego świerka przysiadł na nocleg Twój Ptak Duszy… Posłuchajmy, o czym ćwierka.

Krzyżodziób Świerkowy – Opieka Świata

Nie jest łatwo go dostrzec, ani spotkać. Życie prowadzi uwijając się w wierzchołkach sosen, modrzewi i świerków, próbując dobrać się do swego głównego pokarmu – nasion zawartych w szyszkach iglastych drzew. Czerwone samce i szaro żółtawe samiczki, z dzióbkami zakrzywionymi niczym szczypce, w kształt litery X, wspinają się po korze zręcznie jak papugi. Jestem pełen podziwu, wobec geniuszu natury. Przesłanie krzyżodzioba idealnie pokrywa się z przekazem serbskiego świerka. Bowiem te niezwykłe ptaszki jako jedyne z ptaków śpiewających nie kierują się żadną porą roku, jeśli chodzi o prowadzenie lęgów, wysiadywanie jaj, czy wychów piskląt. Nowe ptasie życie przychodzi na świat ufne, nawet w czasie mrozów, kiedy inne pisklęta po prostu zamarzłyby. Tajemnica tkwi w zaufaniu… ale też w pokarmie krzyżodzioba, który jako wysokoenergetyczny zapewnia pisklakom odpowiednią ilość energii, która rozgrzewa je i utrzymuje przy życiu. Krzyżodzioby to również wędrowcy, podróżujący wszędzie tam, gdzie woła je obfitość szyszek drzew szpilkowych. Wlatując do naszego życia jako Ptak Duszy, mówią o tym, że każdy czas jest dobry na wszystko, a ograniczenia istnieją tylko w umyśle. Twój świat troszczy się o Ciebie, i ma w zanadrzu wszystko co najlepsze. Jeśli tylko wyruszysz mu na spotkanie, rozwiniesz skrzydła i wzlecisz…gdzieś tam, czeka na Ciebie już przygotowana świerkowa nasienna obfitość  Jak krzyżodziób, na przekór wszystkiemu doglądający swych piskląt w największy śnieg i mróz. A przecież w górach, które są jego ulubionym środowiskiem, warunki pogodowe są znacznie trudniejsze.

DSC_0029

Dąb Czerwony – Strażnik Duszy

Dąb Czerwony pokazuje się tylko na chwilę, aby powiedzieć, że jest przy
Tobie i abyś pamiętała o wizytach u niego. W Polsce jest gatunkiem inwazyjnym, który radzi sobie lepiej od rodzimych gatunków dębów – tak bardzo jest odporny i trwały. Jego energetykę można określić jako ‘’niższą’’ choć nie w złym jakimś znaczeniu – po prostu on jest bardzo skupiony na sobie i stara się wyciągnąć ze świata wszystko co najlepsze dla siebie. Dzięki czemu prezentuje się często w lepszej kondycji, niż nawet rodzime gatunki drzew. Zwróć też uwagę, że czerwień towarzyszy ci w przesłaniu aż trzykrotnie w przesłaniu (krzyżodziób samiec, korale jarzębiny, czerwony dąb). A kolor ten odpowiada za przepływ w czakrze podstawy, związany z dobrobytem, pomyślnością, przetrwaniem, odwagą. Dąb Czerwony ukazuje się też jako opiekun wędrujących Dusz Anielskich, Ciebie po prostu prowadzi, bo przypadłaś mu do ‘’gustu’’  Ciągnie Was do siebie i zbliża, lecz wydaje się, że będzie Ci lepiej nawiązać kontakt z tym dębem i sprawniej, niż mi to się udawało. Zwróciłbym ku niemu większą uwagę. Jest on zwiastunem życiowej odporności i umiejętności radzenia sobie wszędzie. Twardziel, pomijając że radzi sobie ogólnie lepiej, to i po jego śmierci drewno bardzo długo ulega rozkładowi. Czerwone, ogniste, ostro ząbkowane liście, to jedne z najpiękniejszych jakie można zebrać w jesiennej kolekcji.

Floating Oak Leaf Watercolor

🌳 Drzewo Mocy: Buk Zwyczajny
🍁 Wspierające: Dąb Czerwony
🌲 Wskazujące: Świerk Serbski, Sosna Zwyczajna
💚 Opiekuńcze: Jarzębina

🐣 Ptak pieśni Duszy: Krzyżodziób Świerkowy

🌍 Dziękuję Agnieszce za ten rozwijający czas w procesie jej przesłania  A jeśli i Ty chcesz poznać swoje Drzewa Mocy i osobiste od nich wieści dla Ciebie, pisz, pytaj