Wiosna na jesionowym szlaku i wędrowne warsztaty pod Drzewami Mocy. Bęben druidów.

Na szlaku witają nas śpiewy polnych ptaków. ‘’Dowodzi’’ ortolan, którego wibracja jest jakby manifestacją mantry: ‘’Tutaj króluje Przestrzeń’’. Rzepak powoli przekwita. Szlak jesionów wybieram do wędrówek z uwagi na jego spokój i przyrodnicze bogactwo. W weekend, znacznie więcej ludzi w lesie. My wybieramy ciszę i samotność, kluczymy polami, miedzami, ugorami, niczym zające. Mijamy połacie uprawnej pustki. Tylko pozornie. Bo oto podzwania samiec zięby, szczebioczą sikory, terkota siedzący na słupie potrzeszcz i przelatują szpaki. Szybuje myszołów. Pokrzewka kapturka pogrywa czystą, przemiłą nutą. W tarninach dokazują mazurki. Lornetki bardzo pomagają ubogacić wrażenia, zapamiętać wygląd gatunków. Wyprawy stały się jeszcze bardziej odkrywcze. Bo i podszkoliłem się ‘’w kwiatach’’. Tym więcej mogę opowiedzieć o mijanych krokami roślinach; ‘’chwastach’’ i ziołach. Rozkwitają pierwsze bzy, zwiastuny młodego lata. Strojnie puszą się dostojne głogi. A na tarninie – cmentarzysko. ‘’Ktoś’’ powbijał na kolce grube trzmiele. Sterczą martwe, zasuszone. Zdumione miny gości. Wyjaśniam, że to spiżarnia tutejszego małego rozbójnika – Dzierzby Gąsiorka. Niekiedy wiesza on gorsze rzeczy, jak myszy, jaszczurki, ćmy, czy żaby. Wtedy to dopiero wygląda upiornie. Ptaka udaje się potem zobaczyć w całej okazałości lornetką, jak poluje na łące. Łany bajkowych kwiatów, zdobią przydroże odcieniami szafiru. Są chabry, ptasia wyka i miodunka. Pod nimi plączą się żółtawe wilczomlecze. Każdy ma inny zasób wiedzy na temat przyrody, dlatego dzisiaj uczymy się głównie rozpoznawania ptaków i mijanych drzew. Mają już liście i kwiaty, wdrażamy więc znaki charakterystyczne. Z niebios śpiewają skowronki. Te rozlewają płynny kryształ.

P00530-150344

Klon Kostur, nasz pierwszy przystanek, to główny bohater tego miejsca. Ten sam, który ‘’opowiedział’’ wygląd okładki do książki ‘’Szepty Kniei’’. To Drzewo Wiary. Bardzo aktywne, chętne i zawsze gotowe do pomocy, współpracy. Możnaby przyprowadzać pod niego wszystkich niedowiarków. Nie mija dużo czasu, gdy zaczynamy czuć się dobrze, pogodnie. Klon nie zawodzi – zaczyna zrzucać z siebie jakieś okruchy i patyki. Jak to on. Uwielbia dawać takie popisy. Rozmawiamy o świadomościach drzew, ich celach, zadaniach, o tym do czego dążą jako las, ze swoją cywilizacją. Opowiadam o tym jak można odczuwać drzewa. Na jakie sposoby. Że moje doświadczenie nie jest regułą, i każdy może mieć inaczej. Zwracam uwagę na co warto się wyczulić. Odczytujemy dawne przesłania. Goście dowiadują się o swoich osobistych Drzewach Mocy, mówię jakie przy nich dostrzegam i czuję. Chwilkę jakby trwa ‘’narada’’. Drzewa wahają się, spierają nieco, jakby potrzebowały zdecydować, które ostatecznie podejmą się opieki. O ile przy Mariuszu tkwi dąb, świerk, i klon, tak wokół Zuzanny nie jest to takie oczywiste. Wreszcie objawia się Biała Topola i również Klon. Reszta póki co nie chce się pokazać. Ma je odkryć sama. W tym czasie kostur szumi liśćmi gromko, zupełnie jakby się śmiał. Wtrąca do rozmowy, jakby chciał wzmocnić i potwierdzić wszystko to co mówię. Między nami ląduje z hałasem kolejny okruch z jego korony.

Pobocza pełne ziół. Żałuję niekiedy, że nie mam aż takiej wiedzy, ale i ‘’chwastów’’ się uczymy, przystajemy, dotykamy, badamy : tu oto rumianek dziarski, bylica, babka, rajgras zwany życicą, przytulia czepna, wszystko cenne zioła. I w ich małych gąszczach tętni życie. Wymijam stopą małego czerwono – plamistego wędrowca. To kowal bezskrzydły, pluskwiak, częsty gość pod lipami. Obok błyszczący żuk wiosenny przepycha gałązkę. Chce pokazać, jaki jest silny. Przypomina upartego dzika. Błyszczy się, woła niesłyszalnie – zobaczcie jaki ze mnie mocarz! Małe motylki nieznanych mi nazwy przelatują w upojeniu nad kwiatuszkami. Mariusz niespodzianie odkrywa w sobie powołanie zielarza. Przystaje nad wieloma roślinami, wypytuje o nazwy i właściwości, sam też sporo wie. Jakby go ujęły czymś bardzo osobistym. Poświęcamy im więcej uwagi niż samym drzewom…

MAGIA LASU

Kiedy wracamy ze szlaku, dokładnie tuż przy naszym przejściu zaczyna śpiewać słowik. Jest blisko, bliziutko. W gęstwinie. Kryształowa pieśń gasi kunsztem pozostałą śpiewaczą ‘’mizerię’’. A mnie aż podnosi, gdy pomyślę sobie, że – no halo, przecież to samo stało się 2 dni temu, kiedy wędrowałem tutaj z kimś innym. Podchodzimy, a on zaczyna… Zupełnie jakby celowo chciał zaśpiewać dla nas. Dla ludzi. Słowicza pieśń wznosi duszę na wyżyny Miłości. Przystajemy jak zahipnotyzowani, nie możemy się ruszyć, uśmiechamy. I tego nigdy nie zrozumie pan z pędzącego na warkocie quada, który minął nas rozchlapując błotnistą kałużę. Nie pozna, nie doświadczy. Szkoda.

Z Jesionowego Szlaku trafiamy na skraj lasu pod moje fikuśne brzozy. Jakiś impuls był, aby tam właśnie ruszyć, choć nie planowałem. Moje miejsce Mocy i Zdrowia, w trudnych przypadkach. Niektóre rosną obok siebie tak blisko, że można stanąć pomiędzy i połączyć dwa pnie dłońmi, a wtedy… Ciało dostaje ozdrowieńczego kopa. Mi wszystko zaczynało drgać, pamiętam. Jednak nie każdy potrafi przepuścić przez siebie taką dawkę świetlistej energii. Goście moi z miasta – do natury mają dość daleko, nie korzystają co dzień. Zuza mówi, że czuje w takim połączeniu, jakby z dwóch stron napierał na nią bolesny ścisk w głowie, jakiś ogromny mur. Trzeba przerwać. Ale wiem, że brzozy nie zrobiły nic złego. To nie w ich stylu. Tu musi chodzić o coś innego. I faktycznie, przypominam sobie jak podchodząc do niektórych drzew, odzywały mi się w ciele boleści. Odbierałem to zwykle jako niechęć do kontaktu, że trzeba odejść. Potem okazało się, że mam schorzenie, i te bóle wynikały raczej z tego, że drzewo ruszało te energie zastojone do pracy. Wydobywało na wierzch co ukryte. Więc nie zawsze ból oznacza wypraszanie. Zuza próbuje, jeszcze raz, na boso. Ja szukam w smartfonie brzozowe przesłanie z tego miejsca do odczytania, jednak po chwili odkładam go zdecydowanie – brzoza prosi bym się podłączył do procesu. Dotykam pnia ręką. Czuję wtedy z czym zmaga się Zuza. Mówię w myślach, błogosławię. Płyną słowa. I wiem, że za tą próbą jest już inaczej, dobrze. Wstaję i szeptam:

Niechaj wszystko się rozproszy,
To co złe, tam gdzie panoszy
A energia ta brzozowa,
Niech narodzi Cię od nowa
Oto słowo jest dla Ciebie,
Brzoza wesprze Cię w potrzebie

– Ale mnie podniosły! – Mówi Zuzanna, gdy już patrzymy sobie w oczy. Teraz nie bolało. Ten mur, okazał się bardzo malutki. Podniosły mnie do góry i pokazały jak bardzo jest nieistotny. Powiedziały, że trzeba kochać, śmiać, cieszyć się życiem. Samemu wzniecać energię w jakiej chcemy się znaleźć…

Powiedziała coś więcej, ale już nie pamiętam. Uśmiecham się pod nosem i tulę białą przyjaciółkę. Tak, to jest właśnie w ich stylu. Pamiętam jak Zuzanna pisała w mailu do mnie, że nie czują żadnych drzewnych energii, mają z tym problem i chciałaby to zmienić. A teraz ot tak usłyszała drzewo i zobaczyła obrazy.

A potem wyciągam zza pazuchy bęben. Od jakiegoś czasu, instrument gości na moich wyprawach, i każdy może spróbować kreacji pieśni duszy. Gram nieco, i razem z ptasim śpiewem pogrążamy się w relaksacyjnych dzwiękach. Nie wyróżniają się ani trochę z panującego gwaru leśnego. Bęben jest nastrojony na 432hz, co odpowiada częstotliwości naszego wszechświata i przyrody. Zwierzęta się go nie boją. Często podchodzą słuchać zaciekawione, przylatują doń ptaki i motyle.  Każdy próbuje, po swojemu. Zuza prowadzi dzwiękoterapię dla niepełnosprawnych dzieci. Odgłosy druma prędko otwierają gdzieś skostniałą w codzienności czakrę serca, natychmiast robię się wzruszony. Potem już siedzimy w milczeniu. Nagle, leżący bęben sam z siebie wydaje odgłos. Podskakujemy. Brzoza upuściła centralnie na niego jakiś patyczek, i to w miejsce wcięcia, dobywając nutę. A to psotnica. Cud numer trzy.

P00530-175425

Lawendowe pola malują horyzonty oczarowaniem modrego zachwytu. Wszędzie pszczoły. Dziś często nam towarzyszą. Pod brzozami były ule, blisko. Chcieliśmy iść przez ścieżkę w rzepaku do Dęba Radosława z wizytą, lecz brzęczące pracownice podrywały się z niesmakiem oderwane od robót, zarządziłem więc odwrót. Nie będziemy im przeszkadzać. Zamiast tego napawamy się szczęściem aromatu kwitnącej dzikiej róży – ta w moment przenosi zmysły do krainy raju. Pszczoły niecierpliwią się marzycielami, czekają na swoją kolejkę do kwiatu. Zastanawiam się, czy dla nich to już jest takie zwyczajne, czy może też cieszą się zapachami?

Dzień jest uporczywie wietrzny, przez co chłodnawy. Choć można znaleźć miejsca, gdzie nie wieje. Las obsiadły krępe, przysadziste, a silne dęby te przyjmują na skraju ciosy i pęd wichur. Są strażnikami. Jest i jedna taka brzoza, tak ogromna, rozłożysta i wspaniała, że ciężko to oddać. Koroną przypomina bardziej dąb. Na wyprawie toczą się tematy: rozmawiamy o gatunkach inwazyjnych jenotach, nutriach, rakach amerykańskich i sygnałowych, obcych pszczołach i biedronkach. Wspólnie dochodzimy szybko do wniosku o winie człowieka, i takiemu, że poczciwego jenota nie da się wytępić. Zbyt dzikie ostoje zasiedlił. Podążamy ścieżką wśród szpaleru dorodnych wierzb, wtedy jedna z nich zaczyna mocno skrzypieć. Dokładnie, gdy naprzeciw niej. Dla mnie to oczywisty sygnał, że dają znać o chęci do kontaktu, lub zwracają na siebie uwagę. O, jakże często to się dzieje. Drzewa jakby wyczuwały, że ludzie przychodzą do nich, i próbują czasem ‘’wyjść z siebie’’ aby tylko człowiek do nich podszedł, przytulił, lub choćby zatrzymał się na chwilę. Odczytują z naszych aur – oto są przyjaciele, którzy zachwycają się lasem. Można próbować swoich sił. Obok na gałęzi ufny kos popisuje się śpiewem, ptaszek nie płoszy się, spogląda bystro, jakby i ten śpiewał specjalnie dla nas. Monotonny świerszczak pobrzękuje miarowym tłem. Gdy wracamy tą samą dróżką, wierzba potrzaskuje znów. Kiedy się zbliżaliśmy nie zrobiła tego, a dokładnie w momencie jak zrównaliśmy się z nią. Chce powiedzieć: ‘’Miejcie pewność, że to jest prawda i to się dzieje. Możemy się porozumieć. Ufajcie temu co postrzegacie, co się wydarza. To nie przypadek. Jesteśmy tutaj, obok. Czujemy, słyszymy Was, rozumiemy, możemy pomóc. Świat jest pełen przyjaznych leśnych Istot. Pragną odbudować zapomniane więzi, nawiązać kontakt. To szansa nie tylko na uzdrowienie, ale i zbudowanie świata w jakim pragniemy wszyscy żyć. Wyciągnij rękę do konaru, przysiądz, przytul posłuchaj… To tak niewiele, a dla nas tak dużo. Już czas.’’

Gdy wracamy już autem, na różowym, baśniowym horyzoncie tkwi ‘’wymalowany’’ kozioł sarny. Jego ciemna sylwetka odcina się rytem z różkami na gasnącym niebie. Widok tak bajeczny, że zatrzymujemy się wgapieni z nosami do szyb. Cud chwili. I ja nie wiem wątpliwości. To podziękowanie lasu. Magiczna pocztówka, która zapieczętowała w naszych sercach wieczne wspomnienie prawdziwego dobra.

Część II. Wędrowcy zasiadają na łąkach – Obserwacje.

Wyprawy dzielą się na etapy. Jest czas na kontemplację drzew, poznawanie roślin i kto wie czy nie ‘’najlepsze’’ – obserwacje zwierząt z zasiadki. Dziś mieliśmy ogromne szczęście. Łąki są świeżo po kośbie. A to magnes życiosiły dla ptaków i zwierzaków.

Zbliżając się do królestwa traw, jakaś dziwna plama mąci uwagę. Tam jest jakiś zwierz. Z tej odległości nawet przez lornetkę trudno określić co to. Lis, zając, a może sarna? W miarę zmniejszania odległości, okazuje się, że zwierzątko leży. Okazuje się być wypoczywającym lisem. Kula się w trawie. Igra. Nasłuchuje. Co za widok – lis za dnia, poddający się relaksowi. Aż dziwne. Rudzielec okazuje się czujny i wypatruje nas z dużo większej odległości niż powinno się to zdarzyć. Odchodzi chyłkiem. Ale na łące dzieje się. Przyleciał potrzeszcz. Ptaszek przegarnia kopce podsychającej trawy – wybiera owady i nasiona. A ja rozmyślam. No bo tak, łąki ‘’trzeba kosić’’ żeby istniały, ale jakie to straszne zjawisko dla milionów żyjątek, których świat runął razem z pokosem. I dzięki temu potrzeszcz może je znaleźć i zjeść. Przed nami przestrzeń rozległa, jak scena teatru, na którą po kolei wkraczają aktorzy. Jest kolejny. Oto Dzierzba Gąsiorek, kolorowy samiec, i właśnie widzimy winowajcę, co ponabijał trzmiele na kolce tarnin. Jest piękny. On poluje inaczej. Niby też przeszukuje leżącą trawę, ale bardziej rzuca się na owady z lotu. Potrzeszcz sunie ku niemu. Zbliża. Ewidentnie widać, że między ptakami jest jakaś sprzeczka. Potrzeszcz próbuje odstraszyć dzierzbę, szarżuje, stopniowo podlatuje i o dziwo – przepędza! Gąsiorek mu ustępuje. Chaotyczny, podstępny taniec ptaków trwa jakiś czas. Z lornetkami możemy łatwo teraz zapamiętać śpiewaków z Jesionowego Szlaku. Taką naukę lubię najbardziej. Mój czujny wzrok przeczesuje. I znajduje. O tam oto w zieleni siedzi zając! Skurczył się pociesznie, położył uszy po sobie. Musiał nas słyszeć. Ale teraz jasnym się staje, co tak długo robił tu lis. Podchody. Z daleka szarak przypomina kamień lub grudę, ale w lornetkach widzimy jego oczy, uszy. I teraz ciekawe. Jak długo pozostanie w bezruchu? Co się wydarzy? Siedzimy już bez rozmów, podziwiając po prostu. Nie mija dużo czasu, gdy na łąkę wkracza drugi zając. Ten nie wie o naszej obecności. Kica, podjada i skacze, defiluje blisko przed nami. Zbliża ku temu drugiemu. Sytuacja rozwiązuje się łagodnie. Obecność beztroskiego towarzysza ośmiela tego co zastygł w kamień, teraz harcują oba na pełnym widoku, sycąc nasze dusze okruchami szczęścia. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś w takim momencie miał wjechać do tego królestwa quadem i szaleć… Z zarośniętej części łąki wynurza się sarna i skacze przez łany. Szuka sobie miejsca. Nie wiadomo teraz, co obserwować. Zające, czy ją. To teatr. Leśni aktorzy pędzący swoje spektakle, i my, widzowie. Kurtyną jest niebo, i odległe ściany ciemnozielonych lasów. Dziwimy się. Jak niewiele trzeba, aby być blisko z przyrodą. Przecież nie mamy szczególnego maskowania, kamuflażu, rozmawiamy kiedy potrzeba, a mimo to zwierzaki odkrywają się przed nami, ze swoimi sprawami. Po prostu – cicho i łagodnie być. Przestrzeń ‘’wyczuwa’’ zamiary obserwatorów, i odpowiada pięknem. Ja odchodzę na moment przebrać się trochę i założyć więcej spodni, bo cokolwiek zimno wieje, wtedy udaje się popełnić foto…

P00530-185538

Zuzannie i Mariuszowi, gościom wędrownych majowych warsztatów pod Drzewami Mocy, w podziękowaniu za wszystkie wzruszone chwile, i wspaniałą wyprawę.

A jeśli i Ty masz ochotę podarować sobie lub bliskim Dzień Wędrowny pod opieką Szeptów Kniei gdzieś w pustce i głuszy, pisz, pytaj. Jestem do dyspozycji i z pełnią leśnej radości pokażę Ci świat z tutejszych opowieści.

KONTAKT i zgłoszenia:

czeremcha27@wp.pl

Do zobaczenia w lesie! 

Po co ludzie chodzą do lasu? Deszczowe opowieści w sadybie Wędrowca

Ostatnio często mnie to zastanawia. Bo i z roku na rok tych ludzi coraz więcej. Powinno cieszyć… Wjeżdżając wczoraj pod las, starałem się sunąć powoli. Zanim jeszcze znajdę się pod drzewami, już rozglądam się po polach. Ooo, zające! Siedzą dwa. Jestem 100 % pewien, że to te same, którym grałem na drumie. Poznaję po ‘cwaniackim’ zachowaniu, bo tkwią jakieś 30 metrów od głównej drogi leśnej, którą poruszają się ludzie. No właśnie. Tylu ich dzisiaj. Piesi. Mija mnie rowerzysta na ‘’góralu’’ w ciemnych okularach. Ten pędzi na złamanie karku, przyjechał poskakać rowerem po korzeniach i kamieniach. No dobrze. Zwierzęta ukryte w gąszczach słyszą potrzaskiwanie amortyzatora. Zające kulą się wtedy i przywierają do ziemi. Nie są odróżnialne od kamieni, choć ja zauważam je od razu. Tak samo reagują na głosy ludzkie. ‘’Znikają’’ ale nie uciekają. Jakby doskonale wiedziały, że ludzie są gapowaci i nikt za nimi nie wejdzie. Gdy tylko zrobi się chwila ciszy, zaczynają jeść. Obserwuję w lornetce i rozmyślam, jak też bardzo te płochliwe, wrażliwe zwierzęta z musu przystosowały się do życia w hałasie, jaki im serwujemy. Idą dwie panie. Rozmawiają głośno. Widzą mnie z daleka. Ja stoję na poboczu z lornetką i cieszę się zającami. Po to przecież przyjechałem do lasu. Chcę i trochę dać przykład. Może się zainteresują na co tak patrzę, może przystaną, zapytają? Rozmawiają o zupie ogórkowej i fasolce na obiad. Całkowicie skupione na sobie, wyłączone z tego co dzieje się wokół. Nie przystanęły. Jeszcze ciekawszą zagadką są dla mnie ludzie wbiegający ze słuchawkami. Jak można izolować się od cudnych dzwięków i pieśni natury, tego nie rozumiem. Przebiec tylko, skupionym jedynie na kilometrach do zrobienia. Mam wrażenie, że tym ludziom wystarczyłby hologram albo leśna tapeta na ścianie i też można sobie biec przez korytarz. Bo jaka to różnica?

Zające są bardzo sprytne. Od razu wiedzą, że ktoś zachowuje się inaczej i są obserwowane. Stają słupka, robią się czujne. Mija mnie jakieś 10 osób, w tym szaleniec na warczącym motorze, nikt ich nie widzi. Myślę, że gdyby te osoby zaczepić i im pokazać, byliby bardzo zdziwieni. Jak wiele im ucieka. O ile chcieliby patrzeć na jakieś tam sarny. Zwierzęta szybko uczą się, że człowiek jest ‘’gapa’’. Ale myślę że wolałaby albo spokój, albo zostać zauważone i zachwycone, ogrzać się w energii ludzkiego podziwu. Na wyprawach goście często pytają mnie – jak Ty to wszystko postrzegasz, ogarniasz? No bo tak – mogę z Tobą rozmawiać, i w pełni uwagę podzielać treść rozmowy, a jednocześnie wiem jaki ptak śpiewa, wypatrzę sarnę z pół km, przyczajonego zająca, ciekawego owada, nietypowego kwiata, norkę, gniazdko, podlota, odczytam historię z tropu. Dla mnie to jakieś normalne i z automatu. Przybywają czasem osoby, które widzą jeszcze więcej: znaki na korze i wzory, elfy, jakieś twarze i runy, znają właściwości zielne i zdrowotne małych roślin, wtedy dopiero wyprawa robi się ciekawa! Ale po to właśnie przybywamy do lasu. Aby dostrzec co on chce nam pokazać, celebrować jego skarby, zachwycić się, podziwiać, załapać dobry nastrój i szczęście. Uczyć się. Dla nas to nie jest to tło, a żywy, świadomy organizm który cały czas wchodzi w kontakt, rozmawia, stara coś przekazać. Słuchamy jego potrzeb, staramy pochłonąć uwagą całe bogactwo jakie przed nami odkrywa. To zupełnie ‘’inny level’’ bycia w naturze, który ładuje duszę nieskończoną harmonią. Tak wiele form aktywności leśnej ‘’uczy’’ jak też odnaleźć się w tym groznym lesie, jak przetrwać. Bushcraft, survivwal – zrób szałas z gałęzi, ogołoć wszystko wokół, przetrwaj sobie nockę, rozpal ognisko, przepłosz życie, i pokaż jaki to żeś ‘’leśny’’. Skorzystaj z miliona drogich gadżetów. Sprostanie wyzwaniu, wykazanie się, udowodnienie… czegoś. Mało już dziś ludzi przychodzących ot tak w gości po prostu, jak do przyjaciela. Z herbatą, lornetką, atlasem roślinnym lub ptasim, aby poznać i dowiedzieć się więcej o istocie z którą obcujesz. A TY, po co przychodzisz do lasu?

Na poboczu mienią się kryształy fioletowych kwiatuszków. Prowadzę rower powoli, starając się wypatrzeć jakieś kwietne cudeńka, które następne zapoznam w domu z atlasem. I one zasługują na uwagę. Zwykle otrzymują tylko osiadający pył mijających pojazdów i ludzkie zapomnienie.

Bodziszkowi cuchnącemu jest dziś przykro, że nikt nie zauważył jaki piękny  Zdjęcie z przy drogi ‘’spod buta’’.

100840992_1110645102636971_8099356942050263040_o

Deszczowe pogrywanki w Sadybie

Rzęsiste krople bębnią monotonnie po dachu, w podróży z chmur ku padołowi. Rześkie strugi płyną przez okap do rynny, gdzie kończą swój bieg na szalonej zjeżdżalni. Staram się usłyszeć ich rytm, zestroić z melodią wody. Ciało pamięta deszcze. W mig przechwytuje rezonans słoty, przenosząc miarowe uderzenia na pałeczkę. Z pozoru chaotycznymi ruchami, oddaje nastrój deszczowego przesłania. Zmoknięty wróbel na parapecie pokrzykuje dziarsko, co i raz strząsając z siebie fontanny perlistej mgławicy. W dyrygenta się bawi. Ochlapał szybę. Skrzaty pochowały się po kątach. Słychać, jak drżą z zimna. Przynajmniej nie psocą. Zaraz w piecu przepalę chochłom. Chcą maluchy, by im zaśpiewać jeszcze. Mysz ziewa w dziurze. Deszczyk spokojny, umiarkowany, taki jak potrzeba. Dobra słota nuci o nasyconym pragnieniu, o ukojonym korzeniu, zadowolonej brzozie, nasączonej ziemi. Dziś pachnie czyste, prawdziwe powietrze. Kwiaty pozamykały się sennie, chroniąc delikatności swych łagodnych wnętrz. Przyjęły postać opływowych kielichów. Pod nimi, strużkami sączą się kolory pyłków. Ponura chmura przesuwa się szarym kłębem, niesie długo wyczekiwaną rozkosz. Bębnowe głosy nasiąkają przestrzeń nastrojem dnia. Dzisiaj mieszkam pod kocem. Wełniane mandale kołyszą się sennie na swoich sznurkach. Szara ropucha pełznie przez ogród, w wysokiej trawie jej śliska skóra błyszczy nowym wigorem. W zmurszałej studni, melodie dawno zapomniane wydzwania pordzewiały łańcuch. Z niej wynurzyło się pomrowie nagich ślimaków. Wiatr wzmaga się, szastając na cztery strony kaskadami wszechobecnych kropel. Herbata z głogu już buzuje na kominku. O jak dobrze, w ciepłej, zaspanej chacie.

92671805_3018295838209269_1956446367417106432_n

Dlaczego cywilizacje upadają?Przesłanie Czarnej Olchy.

Gdyby zapytać każdego człowieka dowolnej narodowości, zawodu, wyznania, czy pragnie on żyć w pokoju, harmonii, szczęściu i wolności – większość bez wahania odpowie, że tak. Ostatnim czego mi się chce podczas pobytu w lesie, to wgłębianie się w analizy i roztrząsanie tego co jest. Obecnej sytuacji. Kilka osób jednak zapytało. I zastanowiłem się. Skoro tak pragniemy wszyscy tego życia w dobrostanie, harmonii , błogości i szczęściu – dlaczego nam to wciąż kolektywnie nie wychodzi?
Spoglądam na skraj bagna. Świat jakże inny od zgiełku miasta, tu gdzie dziki topią swój trop w awanturniczych przeprawach, gdzie świerszczak już terkocze monotonną kołysankę, a pocieszne kurki wodne gderają sobie jak stare ciotki. Tu drzewa rachityczne i mocne zarazem, olchy, powykręcane i powalone, silne i wzniosłe choć teren i warunki niełatwe. Brzozy, sosny, dęby i nawet modrzewie, te wyglądają naprawdę słabowito. Mimo to im tutaj udaje się tworzyć i utrzymywać jakiś kawałek lasu. Rosną już lata… spoglądam na nie i myślę – jak im to wychodzi? A dlaczego nam nie? Tutaj padają jednostki, ale społeczność trwa…

-NIE POTRAFICIE WSPÓŁPRACOWAĆ, zjednoczyć się we wspólnym celu…

Kiedy wiatr przepływa po szuwarach, taka przychodzi informacja. Kto to powiedział? I jak to? Przecież tworzymy różne inicjatywy, jednoczymy się, działamy, budujemy, robimy dobre rzeczy… Olchy. Jeszcze nagie bez liści, czarne. Drżenie przenika po gałązkach najmniejszych, jakby zastanawiały się i nad moimi rozmyślaniami. Pochwyciły temat.

13339630_599553990218020_7167857093846468830_n

– ZA BARDZO SKUPIACIE SIĘ NA RÓŻNICACH. Eksponujecie je. Drążycie. To co teraz się dzieje u Was – to odbicie tych podziałów. Spójrz na drzewa. Jak zauważyłeś, jesteśmy tutaj różne. Każde nasiono które tu trafi, opadnie i wykiełkuje czyta informację – aby przetrwać, trzeba sobie pomagać. Choćby nie wiem jak było trudno. I dlatego jest mniej ofiar. Upadają nieliczni, a knieja trwa. I pomyśl sobie, nagle, że drzewa zaczynają się zachowywać tak jak ludzie. Ot dąb dąsa się na Sosne, że ta na piaskach dobrze rośnie, inny ma żal, że ktoś nad mulistym bagnem przy wodzie sobie powodzi, ten niski, ów krępy, a tamta łajza topola to już całkiem oszalała z rozpusty – na glinie sobie urosła. Co ona sobie myśli. Głupi grab, kto to widział, tyle dziupli? Szaleje zazdrość, szyderstwo i uprzedzenia. Zaczynają pod ziemią zwalczać się korzeniami, podbierać sobie zapasy, przekonywać grzyby na swoją stronę aby tylko jeden miał jak najwięcej korzyści, no i rozpychać, usychać…
To właśnie Wasze zachowania. I dlatego cywilizacje upadają, a przyroda trwa. Kołowrót życia toczy się i obserwuje poczynania Waszej egzystencji. Powoli się uczycie. A przecież cała Natura, gdy spojrzysz, woła jednym hasłem: Współpracuj! Czy mrówka jedna stworzyła by sama swój pałac z igliwia bez pomocy sióstr? Mrowiska przez lata na kopy wzrastają i tak tworzy się potęga. Nie jest ona odporna wobec zdarzeń świata, ale przynajmniej ma szansę zalśnić swoją pełnią przez okres jaki jej dany. Różne gatunki pomagają sobie, nawet nie będąc świadomym swojej współpracy. Czy wiesz jak narodziła się cywilizacja? Pierwsza społeczność? Nie od wynalazku, sztuczki, techniki. Powstała, gdy pierwszy człowiek pochylił się na bliskim, podał mu rękę, opatrzył ranę, zaopiekował. Zatrzymał się, wysłuchał, współczuł…

Odpowiedz też sobie – co takiego tworzycie? Czy to wszystko jest Wam rzeczywiście potrzebne do szczęścia i życia? Wspaniałe budowle, drogi, mosty, okropne parki, wynalazki, pozorne ułatwienia, czyż nie widzicie dokąd Was to prowadzi? Dokąd pędzicie? Kiedy wreszcie przystaniecie? Wtedy, gdy trucizny uwolnione przez Was opanują powietrze będzie już za późno. Kiedy skończy się miejsce pod budowę? Nie macie umiaru… ani pokory. Widzę, słyszę te plany. Próżne. Nie da się udoskonalić lasu, bo Stwórca tak wszystko przewidział i stworzył, aby było doskonałe. Miał wiekuistość, aby zaplanować doskonałość ponad wszelką wątpliwość. Jest ona wokół Was. Nieliczni dostrzegają i celebrują. I co się dzieje? Są szczęśliwsi, zdrowsi, uśmiechnięci, rozpływają się problemy. Tylko dlatego, że dostrzegli Boską doskonałość. A oni – tylko poprawiać, dobudowywać, przekopać. A Natura sama wciąż tworzy. Człowiek w zamyśle Stwórcy miał być opiekunem tych dzieł, miał je pomnażać. Nigdy, przenigdy nie stworzycie sobie szczęścia i bezpieczeństwa postępując wbrew niemu. A Natura – Matka mówić będzie. Raz mocniej, gdzieś inaczej. Mówi już tak głośno, czysto, i gromko. Zabili rzeki, odsączyli żyły Ziemi…Zapieczętowali brzegi. Chcieli bezpieczeństwa. Wygnali wodę, sami. Czy powodzie się przez to skończyły? Natura sama Was chroniła! Było pokazane każdemu jasno: Tu rozlewam się po wiosennych wezbraniach i prę z lodem zimowym, tu nie wolno się osiedlać. To Macierz, ostoja. Zbezcześcili i to. Pod ziemią woda będzie pracować. Budynki będą osiadać. To nie jest tylko tak, że dokuczy jedynie susza. Morza i oceany są jak narządy. Dostały wodę z lądów, za dużo. Pełnią różne role, wiele ról. Są na krańcu swojej wydajności. Przeciążone.
U nas, w Puszczy, każdy bierze tyle, ile mu potrzeba i dlatego dla wszystkich wystarcza. Natura nie przewidziała braku. Drzewa nie próbują celowo rosnąć na gołych skałach. Wiedzą kiedy trzeba się zatrzymać. Żyjemy prosto i dlatego nie łamiemy zasad, w nas są oczywiste przesłanki zgodnego pobytu na Ziemi.

_DSC6545_web

Słucham bagiennej opowieści, a w zasadzie kolejnej reprymendy. Myślę sobie, ma rację. Wielu z nas przecież, gdy się rozejrzeć, nie podobają się obecne obostrzenia. Mają te osoby różne poglądy, cele, ale generalnie ich sprzeciw wywołała dana sytuacja. Tych ludzi nie jest mało. Przedsiębiorcy chcący ratować swoje biznesy i miejsca pracy, przeciwnicy przymusowych szczepień, sceptycy 5G i wielu innych wyznawców różnych teorii. Każdy z nich zapytany z osobna zadeklarowałby solennie, że pragnie pokoju i dobra, jednak gdybyż ustawić tych ludzi na jednym placu ze swoimi transparentami, jaki byłby efekt? Wnet poleciałyby epitety jedni wobec drugich ‘’foliarze, anytyszczepy, bioroboty, lemingi’, każdy swoje. A pan z batem stoi i zaciera ręce. Dziel i rządz. I dlatego nie jesteśmy w stanie swojej sytuacji zmienić, wpłynąć na rządy. Za dużo podziałów. Olsza ma rację. Myślę sobie – czy to jest istotne? W co kto wierzy, wyznaje, jaką spiskową teorię? Dlaczego gdy tylko usłyszymy coś z czym się nie zgadzamy, to powoduje w nas dyskomfort bądź uśmiech politowania, lub chęć ‘’przywalenia’’ przeciwnikowi, usilnej potrzeby udowodnienia, że jest on w błędzie? Trwonimy energię na spory o drobnostkach, a ten wymarzony pokój i dobrostan pozostaje wieki gdzieś poza zasięgiem… Może warto wziąć przykład z drzew. Przestać przyglądać się drobnym różnicom i skupić na kilku wielkich hasłach, a wtedy zacząć pytać, co możemy zrobić, aby to osiągnąć. Może strefy wolne od 5 G? I niech ktoś żyje sobie żyje, w poczuciu bezpieczeństwa. Rozwiązań pewnie znalazłoby się krocie aby wszystkich zadowolić, ale najpierw musimy tego chcieć. No i zobaczyć pewne rzeczy. Zweryfikować, czego tak naprawdę potrzebujemy i co jest dla nas dobre. Wysłuchać siebie nawzajem!

– W obliczu zagrożenia zwłaszcza, ta współpraca jest ważna. Historia Wasza zna przykłady. Wojny, gdy niejeden pomagał narażając życie. Współpraca jest magiczna, szczera chęć pomocy wynikająca z troski i współczucia, ma siłę przemian i często już ona sama poprawia sytuację, tworzy. Bo z dobroci serca płynie, a jego siły nie muszę Ci wyjaśniać…Popatrz na to miejsce. Wielu uczonych z Was powiedziałoby, że tutaj drzewa nie mają prawa zdrowo rosnąć. A mimo to jesteśmy, w różnej kondycji, wybujali i okazali. Ziemia, woda, powietrze, ogień, próżnia, owad, listek, grzyb, ptak, zwierz, wszystko nieustannie ze sobą rozmawia, toczy dialogi i odczytuje informacje ze świata wokół. Mówi i drugiego słucha. Gdy czas nadchodzi drzewa, zapachy wydziela, wabiąc owady, pleśnie i grzyby do rozkładu. Wie, że pora w materii się rozpaść, aby na nowo odrodzić i dalej pieśń życia kształtować. Przerażają Was pożary i gdy przyroda płonie – a to tylko odbicie Waszych działań, wyborów, myśli i codziennego kształtowania. Nie mamy wyboru, trzeba nam przyjąć co się wydarza, gdyż nie jesteśmy odizolowani od tego co ma na nas wpływ. Dopiero wspólny wysiłek i koncentracja na jednym celu wyda owoc zmian. A u Was? Nie potraficie nawet porozumieć i dogadać jak wodę w obecnej sytuacji zachować…

Czyta ze mnie. Tak. Niedawno oglądałem. Że nie budowa dużych zapór, a zasypywanie rowków na ugorach, budowa zastawek na tych polnych i pozwolenie na działalność bobrom. Systemowa ochrona okresowych wiosennych rozlewisk na łąkach, z których woda powoli wsiąka, zasilając zasoby gruntowe. I nie potrafimy współpracować. W drobnych sprawach i wielkich. A zwłaszcza w istotnych. Gdzie dwóch, tam trzy zdania. Wiem to wszystko. Może dlatego nie przeżywam rozpaczy z powodu pożarów. Bo wiem, że to odbicie tego co sami stworzyliśmy. Że to też dla nas informacja, która będzie się nasilać w zjawiskach, aż ją wreszcie pojmiemy. Nie mi sądzić i wybierać, kiedy ma to się zdarzyć.

Mimo gorzkich i cierpkich słów, jakie przyszły od Olch, uśmiecham się jakoś w kierunku szuwarów. Rajski śpiew pieści stęsknione uszy arią anielskiej, zakochanej melodii. Do uroczyska przyleciał pierwszy słowik.

—————————————————————
—————————————————————

🌼 Dziękuję za Twoją czytelniczą obecność! Po więcej gawęd z Drzewami Mocy i przesłań zapraszam Cię do mojej najnowszej książki, którą można już zdobyć w księgarniach internetowych:
https://ridero.eu/pl/books/szepty_kniei/

Możesz też wesprzeć tego bloga drogą pomocy materialnej i finansowej – darowizny można przekazać tutaj: 
https://pomagam.pl/szeptyknieipomoc

Dziękuję za Twój czas spędzony na blogu szeptów.

47445595_2267198426637942_1837768857591218176_n

Posadzić własne Drzewo Mocy. Rok 2020 rokiem pomocy drzewom.

Jedno małe to nasienie,
Składam w darze tu pod Ziemię

Tam gdzie żywioł wieczny drzemie,
Niech pomnoży swoje plemię

Niechaj przyjmie Matki łono
I otoczy swą ochroną

Kiedyś będziesz nam osłoną…

Jako Człowiek, błogosławię
Błędy braci mych naprawię

Drzewom szczodrze tak dziękuję
Bo Wasz trud codzienny czuję

Spójrz na słońce, rozwiń liście,
I zielenią tchnij soczyście

Słuchaj przodków, ich przesłania
Którzy rośli od zarania,

O czym szumią miej w pamięci
Aby czas swój tu uświęcić

Woda, światło, i powietrze
Niechaj dadzą Ci najlepsze

Wzrastaj w sile, pełni Mocy,
Aby światu trwać w pomocy

Dzieciom moim i prawnukom,
Szumiej wiecznie swą nauką

Im dopomóż gdy się zjawią
Twe konary Błogosławią

Ufnie Ciebie tu powierzam,
Bądź opoką i dla zwierza

Cała wokół ta Przyroda
Niech Ci wsparcia siłę poda

Pnij wysoko z gałęziami
Jak najdłużej zostań z nami

Obdarz rześkim nas powietrzem
W rytm rozkołysz się na wietrze,

Glebę zasil swym listowiem
By rodziła wciąż w odnowie

Przyjmij w upał, z cieniem, chłodem
Z deszczu też zatrzymaj wodę

I żywota krąg, kołowrót,
Do natury nas na powrót

Zbliżaj

Pochłoń Miłość od Człowieka,
Który na Twą pełnię czeka

I tak bardzo jest szczęśliwy,
Widząc Ciebie zdrowym, żywym

Czuj, dorastaj i rozwijaj
Życiu wokół wszędzie sprzyjaj

A Twój owoc i nasienie,
Niechaj rodzi pożywienie

Daję światło Świadomości
I dojrzewaj nam w Mądrości

Będę cieszył się ogromnie,
Gdy choć raz przemówisz do mnie

Przyjacielu, wytrwaj lata
Byś w potędze swej dla świata

Powstał

Będziesz z nami, we dnie, w nocy
Jako nasze Drzewo Mocy

EIogZQSWoAANp_y

Rok 2020 ogłaszamy rokiem sadzenia Drzew! – A jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że każdy może zaprosić do swego ogrodu lub na działkę nowe Drzewo Mocy i pobłogosławić życie leśną modlitwą. Zaopiekować się małym Drzewem, które nieść będzie zdrowie i pociechę kolejnym pokoleniom ludzi, zwierząt i wszelkich żyjących w jego pobliżu organizmów. Poszukaj kasztana, żołędzia, szyszki olchy sosny, czy świerka, zasuszony owoc dzikiej róży, bzu, głogu czy jarzębiny, bukowy orzeszek, albo brzozową ‘’gwiazdkę’’. Topolowy lub wierzbowy ‘’puch’’. W nich uśpiła się energia życia, która tylko czeka sprzyjających warunków, aby ponieść pieśń stworzenia przez kolejne wieki.

Jak zaopiekować się Drzewem Mocy? Wskazówki krok po kroku.

1. Wybierz rodzimy gatunek drzewa lub krzewu i zapoznaj się z siedliskiem jakie porasta, jego wymaganiami co do gleby, preferencjami, odpornością. Dowiedz się o nim jak najwięcej, aby wybrać mu najlepszą przestrzeń i stworzyć warunki wychowu.

2. W doniczce lub skrzynce na parapecie zabaw się w ogrodnika. Sosnowe szyszki zakopane do połowy, żołędzie, kasztany i wszelkie inne nasiono, spróbuj wyhodować, aby na wiosnę wysadzić siewkę w wybranym miejscu. Nie zrażaj się niepowodzeniami, nasion przy odrobinie pomysłu masz nieograniczony zapas. Nasiona powinny być uprzednio wysuszone. Umiarkowana wilgotność i ciepło w uprawie. Każdy gatunek będzie wymagał nieco innego postępowania, okresu wysiewu, temperatury. Szczegóły w artykule:
https://poradnikogrodniczy.pl/nasiona.php

3. Naśladuj sójkę i inne ptaki! Można pominąć etap hodowania, i po prostu zakopywać żołędzie, kasztany, czy owoce w wybranych miejscach. Zawsze jest szansa, że wyrośnie.

4. Miejsce: Wybieraj dobrze, mądrze. Postaraj się przewidzieć zawczasu, jakim może ulec przekształceniom. Czy to polna miedza, która może zostać sprzedana razem z polem na działki, a teren pochłoną kolejne osiedla? Niestety, bez recepty, żyjemy w czasach gdzie zniszczone może być wszystko. Skraj świetlistej polanki, wyłom w zadrzewieniu śródpolnym, brzeg stawu, jeziora czy rzeki. Polny rowek, ugór, wiatrołom. Własny ogród lub działka. Miejsce powinno mieć dostęp do światła i żyzne podłoże, aby drzewko mogło zapuścić korzenie. Jeśli takiego brak, trzeba zerwać trochę darni, przygotować niezarośnięte miejsce, usypać kopczyk ziemi. Jako pomoc na start, roślinność zielna może łatwo zagłuszyć małą siewkę.

5. Uwaga na korzenie przy przesadzaniu. To ważne, by już na tym etapie ich nie uszkodzić.

6. Pobłogosław przestrzeń i drzewo ^^ Naszą modlitwą lub własną. Przekaż najlepsze życzenia, zwracaj się czule już do nasiona. Ono słyszy. Wyczuje Twoją opiekę i wsparcie. Nic tak nie pomaga, jak dobra energia życzliwości i miłości. Człowiek, Dziecko Boga ma Moc aby słowem stwarzać rzeczywistość. Zapisz i wypowiedz wokół przesłanie własnej. Wykreuj Cud ♥

7. Zaglądaj i Opiekuj się. Obecnie, w dobie zmian klimatycznych większość młodych drzew ginie z powodu suszy. Sumy opadów uległy odczuwalnemu zmniejszeniu. Normalnie poradziłyby sobie już po wyrośnięciu, jednak teraz mogą potrzebować pomocy. Jak małe dzieci, wymagają z początku większej troski. Pomóż jemu i sobie. Może być wymagane podlanie, raz na parę dni. Czeka Cię odpowiedzialność, aby utrzymać je przy życiu. Poznawajcie się, rozmawiajcie i wzrastajcie razem. Czuwaj nad nim.

8. Bądź świadom. Małe drzewko to również łakomy kąsek dla saren, zajęcy, jeleni, gryzoni. Uwielbiają ich korę lub zgryzają w całości. Lekcja akceptacji przejawić się może. Ale Ty posadzisz ich wiele.

Wydarzenie jest odpowiedzią na zmasowaną wycinkę trwającą nieprzerwanie w miastach, wsiach, przy alejach, drogach i w lasach. Ma na celu ich ochronę. Choć nie możemy ich wszystkich uratować, możemy stwarzać życie, zasiewać, opiekować się i Błogosławić, jak czynił nasz przodek który intuicyjnie czuł zależność od natury i jej procesów. Sukces rozrodczy drzewa jest niewielki – na tysiące wydanych nasion, dane jest wzrosnąć ledwie kilku. A człowiek tnie, masowo, bez sensu, umiaru, powtarzając jak mantrę slogany: bezpieczeństwo / zagrożenie / konary. Które najczęściej nie mają żadnego uzasadnienia, jako, że pod topór idą zdrowe drzewa. I choć młode drzewa przez dziesięciolecia nie zastąpią nam w swych funkcjach starych, może ten kto pod nim niegdyś zasiądzie będzie miał o nas lepsze zdanie.

Powodzenia i wszystkiego dzikiego! Niech w nowej świadomości dla świata, wzrastają pobłogosławione i przebudzone zastępy silnych Drzew Mocy. One, pielęgnowane przez pamięć pokoleń, stanowić będą filar kolejnej epoki w dziejach Człowieka. Etapu współpracy i łagodnego współistnienia z Przyrodą, w duchu wzajemnej czci i szacunku.

smalltreehandenvironmentcreditShuterstockcom

Panny Jabłonne. Ballada z Polnej Pustki.

Brzask wieczornej gaśnie zorzy,
Szelest gdzieś z ciszą gaworzy

Czerwień tli się wątłym blaskiem,
Sarna się przekrada z trzaskiem

W polnej alei za garścią pustki
Dziwy dzieją się po kolei

Tu skrzaty zawiązują swe chustki
A zmora wychodzi na spacer

Błyszczy gwiazda pierwszą iskrą
Wszechświat zerka tutaj bystro

Dumny,

Zając zakurzył w gonitwy pyle
Kroków nakluczył aż tyle

Połacie ciemnią się nocą
Ćmy miękko na kwiatach łopocą

Mieszkają tu Panny Jabłonne
Co swe bogactwo przekazać
są skłonne

Posłuchaj jak sennie szeptają
Na dobranoc słowo szemrają

Że duch z pobliskiego cmentarza zagląda,
Posiedzieć przychodzi, swych drzew tak dogląda

I choć czasem jeszcze je przycinają,
One obrodzić się bardzo starają,

Boją,

Nieruchomo, ufnie stoją
Wtedy
Uciec chciały by niekiedy
Rzeknie mi opowieść swoją:

‘’Cieszę kiedy kwieciem kwitnę,
Roje pszczół do siebie skrzyknę

Potem skupię się na sobie,
Robię o co prosi człowiek,

Obfitości owoc zrodzę
Tak też sobie tu powodzę,

Niech zostawi mnie w spokoju…
Bo mam dosyć swoich znojów,

Przetrwać wiatry, wichry, burze,
Me problemy małe – duże

I samotnie z suszą zmierzyć,
Możesz i w to nie uwierzyć,

Ciężko bywa i wesoło,
Krąg żywota wiedzie koło

Szara mysz łaskocze w korze,
Kiedy wyspać się nie może,

Nocą sowa czasem siada,
Wieści z pól mi opowiada

Zioła, kwiaty i zwierzęta,
Każdy o mnie tu pamięta

Ja z rodziną tutaj żyję,
Wszystkich karmię,
Dobro czynię

Smuci traktor, z opryskami
Czcze nauki tutaj na nic

Gdy głusi, przyjść musi
Oby oddech nie udusił,

Nikogo,

Pójdzie każdy swoją drogą

A gdy sierpień żniwem legnie,
Ma gromada wnet przybiegnie,

Sarny, osy i szerszenie
Tutaj schodzą po jedzenie

I każdego z nich podejmę
Swą opieką go obejmę

Ma świadomość, roześmiana
Wzrasta, tworzy w swoich planach
Ta od Boga jest mi dana

Za horyzont sięga wielki
Tam gdzie żyją, Mirabelki – Siostry

Idz już do domu Człowieku,
Chociaż piękne są widoki,
Długie jeszcze czekają Cię kroki,
Noc świat objęła szeroki,
I zimno dokucza Ci w kościach,
Miło było podjąć Cię w gościach
Czuję Twój dygot w gałęzi
To efekt powstałej w nas więzi
Zajrzyj kiedyś raz jeszcze o świcie,
Wynagrodzimy w podzięce, sowicie’’

I duch popłynął z cmentarza,
Już skrzaty wołają z ołtarza,

Przystroiły go kwiatem paproci,
I w pola pobiegły gdzieś psocić

Skłonił się Duch pod Drzewami,
Przywitał, pomachał rękami
Wiatr zawiał, poruszył koroną
Pożegnał się z zorzą czerwoną

A Człowiek Wędrowny odszedł.

🌳 Stojąc tam, nie wiem jak długo i obserwując jak zmierzch przeradza się w noc, dogasa, spoglądałem na nie. Przeżywałem piękno i zachwyt. Tu błyszcząca gwiazda, tam czerwień gasnąca, szarak na polu, sarny przenikające, których kopytka ledwie szurały w zaoranej ziemi. Zimnica szukająca zaczepki. Cmentarz półdziki i cichy za plecami, a w nim trzaskające lekko drzewa. Wiedziałem wtedy, że dzieje się coś ważnego, czego nie umiałem wówczas nazwać. W Przestrzeni zawsze są jakieś słowa. Huśtają się i przeskakują po chwilach. Gdy pozwolić sobie na wzruszenie, łatwo je wychwycić, wypowiedzieć, spisać. Płynąca nić zdarzeń, obrazy z innego czasu, nierealne, nie wiadomo kiedy prawdziwe, a może zawsze? Za dnia nie wyglądają zachęcająco, niegdyś bez sensu pocięte, przetrwały na przekór wszystkiemu i tkwią. Każdego roku kwitną i owocują. Co tu się wówczas dzieje upalnymi wieczorami… Wiem jedno. Nigdy nie przejdę już wobec nich obojętnie. A oto i one:

92517557_1072771753090973_4421447253869199360_o

”Mistrz” – Dębowy stróż z polnej kępy

W polnej kępie stał na straży,
Opiekował bramą zdarzeń,

Chroni miedzę od chaosu
Aby nie podzielił razem losu

Inny nikt

Wiatr pochylił pień olbrzyma
Wytrwał jednak, i się trzyma

Mocarz każdy sztorm przestoi
W swej potędze się nie boi,

Żywioł bierze w swe ramiona,
Bo nikt jego nie pokona

Dziadek już, On wiedzy strzeże
I legendy dawnych wierzeń

Szepta

Drży listowie w pieśń, szelestem
Kiedy gestem swym się drzewo wita

W polnej kępie na skraju,
Do raju otwierają się wrota:

Zięby, szczygły, trznadle, szpaki
Koncert robią jemu taki

Że odpłynąć w zasłuchaniu
I pogrążyć czas w czuwaniu

można

Przysłuchuje się z ochotą,
Moszczę miękko pod kapotą

Pytam i o imię jego,
Poznać pragnę, go całego

Otwórz proszę się człowiecze
I posłuchaj co Dąb rzecze:

Ojciec jestem, trwam głęboko
By dla innych być opoką

Rosnę, słucham, piję, sięgam
Tak się tworzy ma potęga

Z wiatrem lubię pogawędzić,
I zapytać, gdzie tak pędzi

Sarnom w sen piosenkę mruczę,
Uczę latać dziecię krucze

Deszcze, mrozy, grad, wichura,
Kiedy chmura pędzi bura,

Czekam

Me konary i korzenie,
One są tu dopełnieniem

Kocham słońce, chłód i jesień,
Kiedy liście me poniesie

W dal

Ptaki goszczę w swej koronie
A Ty przyłóż swoje dłonie

Zapamiętaj:

Gdy myśli zaplączą się Twoje,
Ja wytrwały od wieków tu stoję

I trwogę pomogę pożegnać

A imię moje – Mistrz

Tamtego dnia miałem dziś odwiedzić Jesiona Jaremę i tam też się udałem, lecz jeżdżący po polu traktor nie zapowiadał ciszy. Wobec tego ruszyłem do innej kępy i trafiłem na pochylonego siłacza, co w ostoi bezpieczeństwo na konarach dźwiga. Widać to po nim. Rósł tutaj pierwszy, zanim młode jesiony i jawory wystartowały ku życiu. Teraz je osłania i chroni. Zobaczcie jaki jest wspaniały! Tak właśnie wygląda drzewo, które zostawione w spokoju może się swobodnie rozwijać. Wszędzie gałęzie, konary, wyrosty – studiować, poznawać i zgadywać jego historię. Byłby jeszcze gęstszy, gdyby nie parę dawnych cięć. Zapytany o imię ‘’Mistrzem’’ się przedstawił – wow, taki z niego dostojnik. Energia krzepiąca, błoga, wzmacniająca ale i spokój, z toną wzruszeń, bo gdy zięby podzwaniały swoje serenady, a szpaki przysiadły w konarach popisując się gwizdami i jeszcze zając wyszedł wygrzewać się w słońcu nieopodal – zrozumiałem że otacza mnie najprawdziwsze piękno.

91204810_1064531767248305_2008286798773485568_o

Jawor – leśny Mędrzęc. Dębowy krąg starców.

Przesłanie dla Basi:

Cały wszechświat śpiewa do Niej,
Kiedy bierze pędzel w dłonie,

Kolor, zachwyt, kunszt, zwierzęta,
O przesłaniach niech pamięta

Dusza wzrasta, i rozkwita,
Kiedy słowa od Niej czyta,

Ogień też w czerwieni płonie,
Gdy pracują leśne dłonie,

Pędzlem,

Proszą ją o coraz więcej,
Pora ludziom służyć częściej

Wspierać, dawać i pomagać,
Słowem od nich wciąż uzdrawiać,

A więc maluj, spisuj, działaj,
Przybądź do nas i się kłaniaj

Siły kłąb otrzymasz woli,
Kiedy staniesz przy Topoli,

Pragną Drzewa – Matki One,
Byście były Wy spełnione

Kobiety,

Kasztan tu z opieką szumi
Wspiera ciepłem tak jak umie

Olcha i za gawędą wita,
Co u Ciebie? – trzeszczy, spyta

Ona wielbi Cię ochroną,
Nie da w głębiach złych utonąć

Są i starzy też Dębowie,
Pieśnią wieszczą o odnowie

Mruczą z Mocą w tej naradzie,
O dla Ciebie swej poradzie

Bo potrzeba ogrom wiary,
Oto są dębowe dary

Zbliż policzek też przy korze,
Gdy się znajdziesz przy Jaworze

Łez i skarg Twoich wysłucha
Tak oddana Wierzba Krucha

Wiedzmę w Tobie las pamięta
I dlatego wciąż zwierzęta

Wszystko dobrze się powiedzie,
Czas Ci święto zapowiedzieć

Drzewa wesprą, poprowadzą,
Gdy się zjawisz, to doradzą.

Swą energią poczęstują,
Bardzo dobrze Ciebie czują,

Od dawna

Z wszystkim Basia jest nam jawna,
Bardzo Ciebie podziwiamy,
Tętnem naszych sił wspieramy,
W przytuleniu ukochamy…

Wiec Drzew Mocy

I zaskoczyły mnie Basiu Twoje Drzewa, i nie z jednej strony. Wierzba dawniej przewodziła w tym kręgu, teraz ustąpiła miejsca Topoli. Wespół z Olchą tworzy się trójca Drzew żywiołu Wody. Jest i ukazuje się tu także sporo zwierząt i ptaków, lecz nie ja mam dokonywać ich interpretacji, mówią  Zajęłoby to zresztą strony.
Mimo uśmiechu jaki widzę w zdjęciu i ogniu w oczach, jest tam jeszcze coś ciężkiego, trudnego, czego nie umiem nazwać i nie chce mi się pokazać. Może bardzo nie chce zostać zauważone. Może Ty masz to odkryć. Na pewno pomogą w tym Topole. Gdy będą działy się procesy, uważnie wsłuchaj się w to co wybrzmi, może w płaczu. Jakoś dla Ciebie ważne jest, aby zostało świadomie dostrzeżone. ‘’To ostatnia główna blokada na drodze do pełni’’, mówią. I jest to związane z jakimś strachem. Tylko przed czym?

36

 

Dębowy krąg Starców – Opieka Świata

Dębowie, to filary zdrowego, dostatniego lasu. Darzą życie żołędziami, dziuplami, osłaniają przed wichurami. Siłacze wiele przestoją i dźwigają na sobie ciężary innych. Są opoką puszczy. Chętnie tak robią. Przyjrzyj, czy i Ty tak nie postępujesz? Wspierasz, lecz bierzesz za dużo na swoje siły. Druga kwestia dębowa. Mówią oni, że potrzeba Ci aby budować swoją siłę, niezależność, bogactwo, samodzielność, i chyba tego trochę się boisz. Szumią o odpowiedzialności, i choć brzmi to może srogo mówią też, że wybrańcy i posłańcy jaką Ty jesteś, nie mają się czego obawiać, bo świat będzie się nimi opiekował, jeśli tylko odważą się w pełni podążyć za sobą. A Twój potencjał jest przeogromny. Ze swym darem wglądów, widzeniem i słuchaniem zwierząt mogłabyś pomagać potrzebującym w ich życiowej drodze, spisywać wskazówki od Zwierząt Mocy, przekazywać przesłania indywidualne. Dołączać je do obrazów. Twoje przesłania pomagają wielu.Czasem jest trudno, kiedy w głowie szumi ogrom informacji, a my tutaj musimy pranie i obiad zrobić, zająć się domem, ‘’ogarnąć rzeczywistość’’. A one się pokazują, i wołają by spisywać. Wiem coś o tym, i chyba nie ma tu złotego środka. Pytanie jak w tym płynąć? Dbać o swój stan, co też nie zawsze jest łatwe, jeśli wciąż dają nam w kość czynniki zewnętrzne. Ty trochę się odgradzasz, zamykasz w skorupie dla bezpieczeństwa, aby czegoś nie czuć, ale to nie jest droga. Objawiać się będzie chorobami, gdy zepchnięte energie tworzą swoje stany zapalne, aby wybrzmieć. Życie to wielowymiar. Trudny do przyswojenia, bo i męczy czasami nieustanne przyglądanie się, ‘’przerabianie’’ czy lekcje. Popadamy wtedy w marazm i tracimy czujność. Drzewo ma dobrze. Zawsze jest wszystkiego świadome i obecne w teraz. Mało u nich jako takiego planowania, rzadko zapętlają się w przeszłości, choć lubią ją wspominać. Brak, bardzo nie lubię tego słowa bo wszystko w sobie mamy, ale tak wychodzi, że na ten moment ‘’brak’’ trwałego osadzenia w pewności, co do działania i swojej drogi, co do jej rozwijania. Dębowie Cię w tym umocnią. Sam miałem podobnie, bardzo. Do dębów chodziłem i prosiłem, aż ofiarowały tyle, że teraz starcza na miesiące. Tej wiary, zaufania i pewności co do tego co się robi. Drzewa zresztą, choć w naszym odczuciu ‘’coś na ofiarują’’ i można mieć wrażenie, że to od nich, to tak naprawdę ‘’miksują’’ w energiach uzdrawiając przepływ i wydobywając nasze własne zasoby. Udrażniają przepływ i łączność z Energią Ziemi, w synergii z kosmicznymi. Dąb jest symbolem nieśmiertelności, co dziś wybrzmiewa u Ciebie w wielu Drzewach. Jest u Ciebie do przyjrzenia Czerwień i praca z czakrą podstawy. Jej swobodny wir wyraża odwagę, przebojowść, i niezależność materialną. Czasem trzeba… Iść za subtelnym zapachem pomimo wszystko, ryć za nim jak dzik i tratować z furią krzaki, aby dotrzeć do celu. Czasem.

Olcha Czarna – Ochrona AntyAstralna

Podziwiam zawsze, jak te drzewa się dobierają, przejawiają i uzupełniają w nas. Olsza to jedno z Drzew Szamanek, prowadzi przez wodę, czyli głębiny nieświadomości. Swojej lub innych. Jednocześnie kieruje tak bezpiecznie, aby nie dać się pochłonąć przez czyhające tam pułapki astralne. Z jej obecnością można zajrzeć w matrix naprawdę głęboko i wyjść bez szwanku, a jeszcze zaopiekuje się nami, nie dając dostępu. Z Olchą udać się można uwolnić porwaną Duszę, na niskie poziomy astralne. Olszyny w swym przekroju, są odwzorowaniem tego co tam jest. I bronią człowieka jak lwy, sprawnie odbijając lub pochłaniając wszystko co próbowałoby ‘’nieautoryzowanego’’ dostępu. To pradawne Drzewa Ochronne, z nich Słowianie sporządzali niepozorne tarcze, które wytrzymywały w swej miękkości ciosy żelaznych toporów. Olsze wzrastają w miejscach podmokłych, zalanych i wilgotnych, jako jedyne drzewa znosząc długotrwałe zalanie. Mistrzynie Przetrwania poradziły sobie z tym tworząc zwisające wypustki korzeniowe z pni ponad lustrem wody, dzięki czemu są w stanie czerpać azot z powietrza i nie ulegają ‘’uduszeniu. ‘’ Twoja olcha jest przy Tobie w ochronie właśnie, i jak wilczyca bronić Cię będzie i oczyszczać. Drzewa chcą byśmy pozostawali w dobrej kondycji energetycznej i fizycznej. Nie przerażą ich żadne nasze stany, gdy umysł i ego wyśpiewują z tryumfem pieśń zguby duszy, one nie odwrócą się od nas. Olchy ubogacają przestrzeń senną, właśnie poprzez ‘’odświeżenie’’ głębin podświadomości, a płynąc z nurtem życia sprzyjają realizacji marzeń. Ich intencję niosą wpływie, roznosząc jej brzmienie do coraz nowych odgałęzień rzek energii. A dotrzeć potrafią głęboko, zasiedlając cały pokrój wodnych środowisk. Warto powierzyć im swoje plany.

Kasztanowiec – Troskliwy Partner

Czułość, intymność, głębokie duchowe zbliżenie, zaufanie, opieka, wrażliwość, z tym odzywa się Kasztanowiec. Nie wiem, dlaczego, rozważ sobie  W odróżnieniu od dębów subtelny i delikatny, pokazuje jak bardzo jesteśmy inni. Że pewne rzeczy są jednak stałe i nie możemy ich zmienić. Że czasem trzeba wybrać. Spójrz, kruchy kasztanowiec nie stanie się wiotką brzozą i odwrotnie. Nie będzie srogim dębem, choć z czasem i on nabierze swojej krzepy. Ale w swym rdzeniu – pozostanie unikatowym sobą. I o to drzewom chodzi, aby tą ‘’unikatowość’’ jedyność i wyjątkowość w drugim człowieku dostrzec, pielęgnować, docenić i kochać. Nie żądać wszystkiego, nie oczekiwać cech z gruntu sprzecznych dla czyjejś natury. Pozwolić rozwijać się w zgodzie z jego rytmem, i wspierać ten zasób, który on najbardziej przejawia. Bo to jego skarb i sedno. Czy będzie to siła, wrażliwość, a może po prostu umysł, brawura, odwaga, spryt, a może cichość, dzikość, albo namiętność. Komplikacje cech człowieka mogą się przeplatać, dominować, kryć, wydobywać, jednak czasem przez jedno życie nie sposób przejawić ich wszystkich. A niektórzy pozostaną w charakterze zawsze jacy są, niezależnie od tego co przejawi się w życiu…

P1210090

 

Wierzba Krucha – Szept do Ucha

Ona jest z Tobą od dawna, prowadząc Cię w tej szamańskiej, wiedźmowej podróży. Swoje zrobiła – osadziła Cię w zadaniu. Drzewo o rozłożystej koronie, dumne, niekiedy grozne, ale zawsze pełne tajemnic i sekretów. Lancetowate liście dają opływać się wiatrom, iskrzą srebrno w świetle księżyca. Wierzba to opiekunka osób magicznych, w dawnych wcieleniach zgłębiających wiedzę, uważanych za parających się czarami. Ty i ja, tak byśmy byli ongiś postrzegani  Wierzby to kolejne Mistrzynie Życia, i Boginie Wieczności można powiedzieć. Zda się nie odchodzą nigdy, a ich przesłanie na wieki zostaje pogrążone w odmętach bagien, szeleszcząc w krainie szuwarów. Tak też jest z Tobą… Wszystko co tworzysz teraz, to niekończąca się mądrość, która w pamięci Dusz nie gaśnie nigdy. Doskonale spajają w jeden rytm przepływ dwóch sił działających w Przyrodzie – rozkładu i rozkwitu. Zda się stąd człowiek zaczerpnął trochę w pomyłce ideę rozdzielenia, nazywając dobro i zło. W wierzbie jest wszystko. Potrafi gnić i próchnieć do cna, żyjąc jednocześnie. Karmi istoty świata żywego i martwego. Oba te nurty w wierzbowych dziuplach znajdują swoje schronienie, i porozumienie… Tu mogą wytchnąć, nie zwalczając się wzajemnie. Zjednoczyć i żyć obok siebie, bo i nawet ścięta przez bobra wierzba będzie odrastać i wypuszczać młode pędy. I tej sztuki można od Wierzb się uczyć. Miękkie są i delikatne w drewnie, a jednak nie ma chyba drzewa, które przewyższałoby wierzbę żywotnością. Ona daje się wszystkiemu pochłonąć, nie opiera, a przez to, zawsze wychodzi na swoje, zielone.
Wierzba jest teraz z Tobą jako pocieszycielka. Bowiem mają one moc głębokiego ukojenia, uciszenia trosk i smutków. I nie chowają ich w cień – najpierw wydobywają i pozwalają przeżyć, a następnie topią w odmętach żywiołów. Inspirują też twórczo, ofiarując natchnienie. Babcine, czułe istoty, jednocześnie potężne, twórcze i gromkie, a zarazem łagodne. Można w nieskończoność je odkrywać. Wydaje mi się, że Tobie kontakt z wierzbami nie zależnie od gatunku, przyniesie dobre owoce inspiracji do swoich dzieł.

P1030857afads

Jawor – Leśny Mędrzec

Starzy Jaworowie, to zapomniane już Drzewa Błogosławieństw. W swej prostocie i dobroduszności, znajdują się bardzo blisko Boga, będąc jednym z innych jego przejawów. Ciepłych bardzo i łagodnych. A te błogosławieństwa nieustannie spływają na Ciebie, i o tym klon przypomina, by tak różne nawet niechciane na chwilę obecną zdarzenia, tak postrzegać. Zmiana postrzegania, a tym samym swojego nastawienia, stosunku do zdarzeń, potrafi już sprawić, że obejdą się one z nami bardziej łaskawie. A to zaczątek sprzyjającej kreacji. Jawor to Ojciec wszystkich klonów, darzony szacunkiem przez Drzewa. Mają wobec niego respekt, okazują mu cześć. Jest kimś wyjątkowym. W łupinach siwej, sędziwej, pomarszczonej kory skryły się przesłania. Ta kora jest unikatowa w swej formie. Żadne inne Drzew w Polsce, nie posiada takiej. Razem z dębami i jesionami, Jawor stanowi męski filar Drzew Żywiołu Ziemi. Jego natura jest wiecznie zadumana, kontemplująca.

Klon się zjawia niespodzianie,
Kładzie swe konary na Niej,

Opowiedzieć chce w tej porze,
Że odnajdziesz przy Jaworze,

Blask boskiego zjednoczenia,
Który sednem jest spełnienia,

Ciepły Jawor Błogosławi,
Pomóc pragnie i naprawić

Wieściom jego Ty zaufaj,
Przytul korę i posłuchaj

Już wiatr lekko, w górze wieje,
Z nim odchodzą dawne dzieje,

Drzewo szemrze, a w podróży,
Odprowadza co nie służy,

Teraz tylko podziękować,
Nowy świt uhonorować

Wzrastaj

Poprosił Jawor, bym te słowa przeczytał na głos do Ciebie, przy świecy. Przyszły nagle. Tak też zrobiłem. Coś dobrego właśnie się wydarzyło.

Topola Szara – Moc Podświadomości

Drzewo które zaskoczyło mnie tutaj najbardziej i Ciebie pewnie też. Topola bardzo napierała aby być Twoją główną wiodącą opiekunką. I aby opisać ją na końcu. Potężne drzewa – pionierki, które rozwijają się pod panowaniem żywiołu wiatru i wody. Drzewa Biorca. Bo tak naprawdę Topola swoim działaniem najlepiej oddaje o co chodzi w rozwoju siebie – nie zdobywanie kolejnej wiedzy i nauczanie następnych metod ‘’ulepszających nas’’, a zdjęcie kolejnej warstwy. Aby docierać do rdzenia siebie. I topole dużo przed nami odkrywają, zrywają te sztuczne, plastry i bandaże, rozdrapują jątrzące rany, pokazują… Są to niekiedy bardzo trudne dla ciała procesy, zwłaszcza dla kogoś, kto topolowej terapii jeszcze się nie poddawał. Główne przesłanie Topoli jako jej esencji to pełnia życia i kreacja marzeń, aby czynić to śmiało, każdego dnia, i po prostu próbować. Nie zapominać o nich, gdyż to właśnie marzenia, te szczere, do których dusza tańczy są manifestacją naszego spełnienia. Topola rośnie szybko, rozwija się prędko. Po prostu, gna przez życie. Staje się potężna. I mówi o tym, że niezależnie od tego jacy jesteśmy warto czasem spróbować różnej strategii na życie, jeśli dotychczasowa nie przyniosła spodziewanych efektów. Topole to wspaniałe Szamanki, które nawigują po bezdrożach nie odwiedzanych kątów podświadomości, wymiatając stamtąd wszelkie śmieci. Uzdrawiają inaczej niż np. brzozy. One sporo biorą na siebie, ale nie ‘’trzymają w sobie’’ lecz wartko odprowadzają w kosmos. Jednocześnie głęboko uziemiają. Muszę tu oddać hołd, że podczas wszystkich leśnych spotkań z ludzmi, to właśnie Topole okazały się tymi, które poradziły sobie z najtrudniejszymi sprawami. Wielka jest ich moc Oczyszczania, która udrażnia nasze kanały na swobodny przepływ manifestacji. Po takim procesie czuć, jakbyśmy dostali zastrzyk witalności w plecy. Topola szara odpowiada za świadomość, podświadomość, emocje, te nieuświadomione, nieprzepracowane, zapiekłe, zepchnięte. I to nic strasznego, te zawsze są w nas jako bagaż rodowy i wcieleń. Pytanie, czy dajemy im i pozwalamy blokować nasz potencjał, czy przyglądamy, wglądamy i dostrzegamy. Topole to wierne wyrozumiałe przyjaciółki, które dobywają z człowieka głębię szlachetnych uczuć. Uczą sztuki zawierzenia. Mówi Twoja Topola, że trochę otaczasz się kokonem bezpieczeństwa, który z jednej strony izoluje od nieprzyjemnych spraw, a z drugiej blokuje pełnię manifestacji Twojej ekspresji. Pełen przepływ czucia Basiu. Pokazuje mi się Topolowy pączek w łupince, tak właśnie na przedwiośniu, który mróz czuje i boi jeszcze rozwinąć.

🌳 Drzewo Mocy: Topola Szara
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec, Klon Jawor
🌱 Wskazujące: Dąb
🍂 Wspierające / Ochronne: Olcha Czarna, Wierzba Krucha

Przesłanie to zostało spisane dla Basi Glombik (zgoda imienna), która prowadzi bloga o Zwierzętach Mocy i dokonuje czegoś ciut innego niż ja – zgłębienie energii zwierząt, ich wskazówek dla nas, sporządza odczyty duchowych informacji. Maluje też wspaniałe obrazy (również na zamówienie), których kilka znalazło się w tym tekście. Serdecznie polecam jej bardzo ciekawego bloga, dostępnego pod tym linkiem:

http://bafka.ovh/

A jeśli i Ty czujesz, że potrzeba Ci podobnych wieści ze świata natury, odezwij się do mnie na mail czeremcha27@wp.pl spróbuję podsłuchać dla Ciebie wieści i sporządzić Twoje osobiste przesłanie Drzew Mocy.

1bc

Księżycowe dary Drzew Mocy. Sedno leśnej pełni.

Szare, okryte siwą zasłoną pola majaczą się w pustce półzamglonych horyzontów. Bezmiar przestrzeni rozlega się echem dalekim. To przed naszymi oczami. Ukryta w mroku niewielka olszynka drzemie pod kocem szelestów. Za nią widnieje ledwo już dostrzegalna, czarna ściana lasu. W niej czekają jakieś przygody. Ekscytacja i ciekawość. Co też czai się dziś w borze? Zbliżamy się. Podążamy za nurtem polnej strugi, melioracyjnego rowku, arterii wędrownej bobrów. Na spiętrzonej tafli przysiadły z noclegiem kaczki krzyżówki. Te krzyczą ostrzegawczo. Bieleją kikuty ogryzionych wierzb. Prowadzi nas rześki plusk. Co jakiś czas przystaję, lustrując lornetką bezkresy połaci. Nie chcę abyśmy przegapili lub spłoszyli jakieś zwierzęta. Pogoda dopisuje. A może nie. Czas księżycowej pełni. A niebo zasnuło nam się burymi kłębami, z których plecie pierwszy, delikatny śnieżek. Wilgotno. Pola ”cukrują” lekko. Gość mój, z wielkiej Warszawy, matka czwórki dzieci, przybyła do świata Szeptów Kniei na dwie Noce Wędrowne, po szlaku Drzew Mocy. Chce czuć, słyszeć i samej już poznawać ich przesłania. Co znam, staram się najpełniej przekazać. A dziś to drzewa właśnie miały nam ofiarować swój niezwykły popis.

Kiedy patrzę pierwszy raz na Annę, a może jeszcze chwilę zanim przyjechała, wiem – jej Drzewo to Topola, ale potrzebuje głównie wsparcia Dębów. Do Topól, Sióstr – Szamanek wiodę najpierw. I znów się wydarza – szczerość. Widzimy się po raz pierwszy w życiu, a rozmawiamy o najtrudniejszych bolesnych sprawach naszych żywotów. W leśnej przestrzeni pogrążonej w ciemności, na wierzch wychodzą i najczarniejsze tajemnice. O których nie powiedziałbyś nikomu. Czasem to wszystko tak trudne, że nie wiem jak mógłbym pomóc. Wiem tylko, do których drzew trzeba iść. Tam zaś już się dzieje. Mijamy czarne wstęgi dziczych tropów wiodących przez kukurydziska. Biała, nieco przyprószona dróżka wiedzie krokami do baśni, przypomina mi Opowieści z Narni. Cieknące nosy wzniecają gawędy o zdrowiu. Zgadzamy i wiemy oboje – nic szkodliwego to, kto niezwyczajny boi się przeziębienia. Tymczasem wygrzany w cieple mieszkań organizm w ten sposób oczyszcza się z tzw nagromadzonych ‘’zimnych śluzów’’, i krzepą wraca do formy. Wiem po sobie. Regularne zimowo – jesienne wędrówki w najgorszym chłodzie, powodują że praktycznie nie choruję na pospolite przeziębienia czy grypy.

09c749f50ffa54dda86d2febcde5ae70

W ciemności nie widzę reakcji drzew. Zwykle ”Topolanki” nasilają swoje kołysanie, gdy podchodzą do nich Wędrowcy. One wołały mnie i gościa. Mimo zimy. Topole zresztą zdają się być częściej aktywne zimowo, niż inne liściaste drzewa. Przykładam dłoń w odległości 20-30 cm, zanurzając uczucie w znajomym, przyjaznym cieple. Tętnią nim. Polecam Annie na jakiś czas się przytulić, sam odpoczywam pod drugą z Topól. Tak potrzeba. Gdy zbliżam się ponownie, Ania z przejęciem opowiada mi kolejną swoją historię.

– Dar mam pewien. Przekleństwo. Dar języków. To ostatnie, co powinnam zostawić. Od dawna umiałam mówić niezrozumiałe wyrazy w językach których nikt nie zna. Podobno w innym życiu zgodziłam się robić okropne rzeczy, w zamian za taką możliwość. Te słowa… One nie są dobre. Miały za zadanie gasić każdą Miłość która przybędzie na Ziemię. Wiem, że to jest nieustanna furtka do mnie, aby wracało stare… Widzę. Przypomina ośmiornicę czarną na moim sercu. Chcę się tego pozbyć.

Milczę. Nie zaskoczyła mnie, ani nie dziwią najróżniejsze opowieści. Rozmawialiśmy o tym po drodze. W środku pojawia się znajome łaskotanie, obrazy i słowa. Topola prosi abym to zrobił. Nie wiem jak! Krzyczę do niej w myślach. Nie jestem tak silny, nie umiem… Dalej dzieje się intuicyjnie, spontanicznie. Podbiegam do drugiej z Topól, przytulam na kilka minut. Ona daje instrukcje, ofiaruje słowa. Jestem z powrotem przy Ance, która także w ciszy tuli swoje drzewo.

– Czy jesteś gotowa i chcesz to zostawić ?

Pytam. Bo już wiem, że mogę. Drzewa są z nami połączone w procesie. Anka płacze, a jedna ‘’Topolanka’’ zrzuca kawałek kory. One zawsze chcą pokazać w jakiś sposób, że są obecne i pomagają. Chwytamy się za dłonie, zbliżając głowy do pnia. Wypowiadam wers, ofiarowany mi kilka chwil wcześniej przez Topolę.

– Żegnam wszystko co nie służy,
Życzę dobrej im podróży,

Dar, przekleństwo, ten niechciany
Odtąd niech jest pogrzebany,

Za Twój udział dziękujemy,
Wszystko już o Tobie wiemy

Niech pochłoną go głębiny,
A uzdrowią się przyczyny

Ziemi – Matce powierzamy
Pakt ten, węzeł przywiązany

Składam w Niej i zakopuję
Lekkość w sobie odtąd czuję,

W sercu światło się otwiera
Niech najlepsze dzieje teraz

Drży zawsze przeze mnie w takim momencie wzruszenie. Ono wzmacnia moc przekazu w prawdzie, i po prostu czyni. Uśmiechamy się oboje.

– A teraz chodz szybko na pole, zakopiemy to!

Wołam. Biegniemy w podskokach i przypadamy na klęczkach ku ziemi. Staram się wykopać dołek. Gleba jest zmarznięta, twarda, boląco chłodna. Anka natomiast znajduje obok już gotowy wydrążony dołek. Tam wrzucamy ‘’dar – przekleństwo’’ i zasypujemy ziemią z kretowiska. Poznaję, że lej dołka został wydrążony dziczym ryjem. Dla mnie symbol Sił Ziemi. A Topole pokazały nam w myślach i obrazach czynność zakopywania. Nazwaliśmy, podziękowaliśmy, przyjrzeliśmy się, i pożegnaliśmy powierzając żywiołom. Drzewa ukazały, bezbłędnie odczytały prawdę i podały wskazówki. Czysty szamanizm…
W tym momencie między topolowymi bliźniaczkami przeciera się nieśmiały księżyc. Oświetlił nasze postacie. Drzewa w jej aurze wyglądają dostojnie, potężnie i dziko. Nie mogę się nadziwić. Czas zimowy, a one jakby nigdy nic w gotowości do wszelkiej pomocy. A może to właśnie, przyjazn?

Dębowe Ciepło

I znów rozmawiamy. Z jednej strony o ich mocy, a z drugiej o trudnym czasie dla Drzew. Opowiadam jak jesiony prosiły niegdyś rankiem bym został ‘’bo za chwilę się zacznie’’. Trzeszczały, pękały, i zrzucały gałązki, starając się za wszelką cenę zwrócić moją uwagę. ‘’Zostań z nami. Chcemy żebyś tu był, gdy będziemy odchodzić…’’ szumiały. Nie potrafiłem jednak z nimi z nimi zostać, połączyć się w tym bólu. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę umiał. Uciekłem. Mąż Ani jest leśnikiem i kocha obserwować ptaki, lecz o rozmawiających drzewach zabrania jej mówić. Dlatego nasze spotkanie jest wyjątkowe. I trudne zarazem. Trudniejsze z każdym krokiem. Widzę, że zacięli ciąć też pas przy drodze, na razie tylko krzewy. Zostają na hałdach stert, nikt tego nie zabierze, nawet nie spali ani nie wykorzysta. Jaki sens, tutaj? Odległa leśna dróżka, prawie bez ruchu aut, tyle ptaków się tutaj gnieździ. Jakby amok powodował cięcie dla samej frajdy. Rozpęd żądzy niszczenia. Może nieuświadomionej. Duzi chłopcy lubią pobawić się piłami, pohałasować. Nie ma żadnego uzasadnienia. Te bzy niczemu nie przeszkadzały. Choć na pewno nazwą to ‘’pielęgnacją’’.

Krzesimir ogrzewa nas ciepłem. W bezruchu pod jego pniem spędzamy jakąś godzinę, mimo narastającego mrozu nikomu nie doskwiera. Anna nie może się nadziwić jak to możliwe. Po raz pierwszy odbiera tak fizycznie drzewną energię. Ja śmieję się, i opowiadam dlaczego nocami nie marznę na czuwaniach. Bo dębów tulę, a oni grzeją wędrowca, by jak najdłużej wysiedział i bogate opowieści spisał. Dopiero gdy wstajemy i wychodzimy z tego ciepłego, opiekuńczego kożucha, zaczynamy czuć ziąb. Dużo się zadziało przez tą godzinę, mimo że nie rzekliśmy ani słowa. Krzesimir potrafi wymieniać między ludzmi informacje z pola duszy i silnie połączyć. To są głębokie pokłady. To czego nie da przekazać się słowami, a dusza wie. Nauczył się trudnej sztuki. Taka wymiana jest możliwa, jedynie przy intymnym, miłosnym połączeniu. Tak mi się wydawało. Bo dąb jakoś potrafi to obejść. Przeprowadzić duchowo. Jednak uczucia pozostają nie do opisania. W nurcie pobliskiej rzeki księżyc maluje mozaikę błyskami srebrzystych refleksów. Woda chłodzi rześkością.

Olbrzymi świerk tuż przy drodze tkwi w bezwładzie ponurym, lecz i On woła. Anna podbiega spontanicznie przytulić. Choć powinno się prosić i pytać, sam często tak robię. Trudno się powstrzymać. Mi jednak świerk tulić nie pozwala. Dostaję ‘’kopa’’ przez stopy jakby prąd. A u Ani opowieści. O rodzicach, dość trudnym dzieciństwie, żalu, krzywdzie. Podziwiam jak bardzo drzewa wiedzą, co wydobyć. Kiedy i jak pomóc. Co ukazać. Świerki zwykle nie śpią zimą. Dziś pełnia księżyca. Emanują wtedy sednem swoich najbardziej uzdrawiających energii. Dla mnie to święto widzieć chyba po raz pierwszy jak działa na kimś innym niż ja.

Przez szemrzące szronem łąki i i chłodny las docieramy do kolejnego miejsca postoju. Olbrzymi dąb stróżujący samotnej polanie, potężny i wspaniały. Ramionami konarów jakby niebo trzymał. Inny jest jakże od Krzesimira, strzelisty, wspina się wzwyż. Pień prosty. I on grzeje. Dziś 12.12. Magiczna data. Anna zaczyna coś nucić… Płynie czysta, srebrzysta melodia, delikatna, łagodna, kojąca. Nie potrafię przestać płakać. Może dlatego, że przypomina mi moje dawne wcielenie Kobiety, która tak samo pieśnią uzdrawiała, więzi z naturą pielęgnując. Słowa skądś przychodzą, o miłości do świata, współczuciu, współpracy, więziach, ciszy i nowej epoce Wolnych Lasów. Dąb pomrukiem przesłania głosi. Odczytujemy dębową przemowę, którą niegdyś spisałem właśnie tutaj. Słowa dzieją się żywe. U drzew poruszenie się robi. Dewy wypływają do tańca. Widać zarysy we mgłach. Świerkowy młodzieniaszek naprzeciw kołysze się w takt, trzeszczy i z głębin pnia swoje odgłosy dobywa. Bardzo chce być dostrzeżony. Czujemy ich obecność, jak wśród dobrych, kochanych przyjaciół. Spoglądam w górę, gdzie rozpościerają się złociste sznury dębowych konarów. Jakby świetliste, energetyczne przedłużenia. Dusza widzi po swojemu, czasem dając wgląd do świata energii. Nigdy nie myślałem, że będę potrafił to zobaczyć w towarzystwie innej osoby.
Sosna: Trrr, Trrrr, skrzypi. Dzikość pradawna przysiadła obok. Klękamy i składamy w darze jabłka. Sarnim skrzatom na uciechę. Drzewa cieszą się z ludzmi i celebrują zimowe święto życia. Wdzięczne są, żeśmy przyszli. To dla nich ważne, wiedzieć, że są też inni i złączyć siły pragnień w dążeniu do wspólnej harmonii. Gdzieś w oddali, ledwo słyszalne jelenie, przeprawiają się przez rzekę. Ania mówi, że nigdy nie przeżyła tak intensywnego kontaktu z drzewnymi istotami. Cieszy się i śpiewa, a one wokół trzeszczą, skrzypią i jęczą. Wiec tańczy. Zatacza coraz szerszy krąg. Człowiek Czujący. Współ. Człowiek Błogosławiący, wspierający, czyniący dobro. Bliski Bogu. Cały świat odpowiada mu tym samym. W takich chwilach widać to szczególnie. Drzewa Mówią: Nie wypierajcie się swojej tożsamości. Swej prawdziwej natury. Nie odcinajcie się od korzeni. Nie niszczcie, siebie i nas. Pamięć przetrwa. Waszą pieśń przechowają wieki. Ciężko nam opuścić to święte miejsce. Podążamy nocą wśród młodych sosen jak pradawni elfowie, z pieśnią szczęścia ulatującą w dzwoniących nutach. Głaszczą księżycowe prześwity. Kiedy na powrót wynurzamy się z lasu, na polu biesiaduje chmara jeleni.

Druga Noc Wędrowna. Matka Topola i Księżycowe Łabędzie.

Pełnia zapowiada się pochmurno i deszczowo. Podążamy starym, nieczynnym torowiskiem, które już bierze na powrót we władanie przyroda. Trzeba uważać na kolczaste gałęzie dzikiej róży, schylać pod konarami jabłoni i omijać gęste tarniny. Mam wrażenie, że jeszcze tylko 20 lat, a roślinność pochłonie pamięć po kolejowej linii. Dziś nie podmarza. Schodzimy z nasypu i brniemy zapadając się w miękkiej, wilgotnej ziemi. Za olszynami, na oziminie pasie się grupa saren. Ich zielone oczy pobłyskują w świetle czołowej latarki. Okolica choć mniej odludna, nocą zachowuje polny klimat pustki. Dziś odwiedzamy nietypowe drzewa. Ogromna wierzba, która urosła na…starym wysypisku. Motyw uzdrawiającego działania sił przyrody, dziś pojawia się często. Pochłaniają wszystko. Podziw. Z zewnątrz prawie nie widać, że pod spodem jest metrowa warstwa odpadów… Roślinność przerasta i pochłania wszystko, co człowiek zbrukał. Wierzbie dziękujemy, za tą pracę. Ona mówi, że człowiek tutaj przyjdzie i wytnie znów… aby było miejsce na nowe śmieci. Mimo to… Drzewo ‘’zbadawszy’’ nas swoim wglądem przytula energią i prosi aby właśnie o tych śmieciach opowiedzieć. One i tak zarosną wszystko. Zawsze. Nagły hałas ogłasza wędrówkę dzika. Zwierz prycha i łamie gałązkę. Trwa to chwilę.

Siadamy nad stawem obok, gdzie bieleją sylwetki drzemiących łabędzi. Tafla jest prawie cała zamarznięta. Nie odleciały. Jakaś czujna kaczka zmyka w szuwary. Śnieżni książęta wody jednak nie śpią. Przyglądają się, czujni, zainteresowani. Po chwili zanurzają szyję w lodowatej wodzie, w poszukiwaniu pokarmu. Gęsta ławica chmur rozprasza się. Księżyc rozrzuca swe błyski po zimowym lustrze zapomnianego stawu. Koi poświatą. Ogromne ptaki w jej aurze zdają się być utkane ze snu, nierzeczywiste. A jednak tu są. Podobnie jak ziąb, który podnosi nas do dalszego marszu. Suniemy ścieżką pod lasem, z prawej strony mając porośnięte szuwarami bagnisko. Pozostaję czujny. Tutaj mogą być dziki. Nagły szelest osadza w miejscu. Nasłuchujemy. Kto też czai się w trzcinach? Sekundy. Odgłos powtórzy się?
Znajome skrobanie wieści obecność bobra. Szczęśliwi – słuchamy pracy wodnego inżyniera.
I gdy podążamy potykając się na stożkach buchtowisk, drogę zagradza dość szeroka struga. Nie da się przeskoczyć. Dawno tędy nie szedłem. Ciężko było przewidzieć, jakie będą warunki. Prowadzę wzdłuż strumienia. Doświadczenie uczy, że zawsze natrafi się na jakieś przejście. A to kłoda powalona, węższy przesmyk, albo…bobrowa tama! Jest. Zapora miękka i luzna, jakby nie kontynuowana, ale da się po niej przejść. W kaloszach rzecz jasna. Ja forsuję śmiało, Anna kombinuje i próbuje, aby się nie zanurzyć. Wreszcie oboje na drugim brzegu. Taka przeprawa w ciemności nawet przez mały rowek nie jest oczywista. Czasem mimo płytkiej wody, muł potrafi pochłaniać ponad kolana. I wtedy po wyprawie…
Po wyjściu na przestrzeń, wokół wszędzie domy. Wspominam opowieścią jak to miejsce niegdyś było polem, po którym hasały swobodnie dziki. A wcześniej pewnie lasem. Dziś potomkowie ludzi, którzy wykarczowali, obsiali i uprawiali, Ci którzy teraz mieszkają tutaj. Chcieli blisko lasu. Ale przeszkadzają im dziki pod płotami a i nawet dziwi obecność zwierząt w miejscu gdzie występowały wcześniej. Mnie ani trochę. Nam miejsca do życia ciągle przybywa, a ich świat się kurczy z każdym rokiem. A przecież tylko chcą przetrwać. Rozmyślam. Kolejne dzicze pokolenia które się rodzą, nie pamiętają już tej dzikości, zmuszone są żyć w naszym hałasie, dostosować się. Gdyby tutaj przetrwał jakiś stary dzik, pamiętający ciszę tych okolic, musiałoby mu być bardzo przykro.

Mijamy szpaler młodych, gęstych osik. Stworzyły jakby tunel. Nasz cel – kolejny staw i dębowa oaza w Rodowym Kręgu, gdzie szlachetni dębowie wspierają ciepłem z głębi swych leśnych serc. Pod nimi przysiadamy w wypoczynkiem. Księżyc zawisł nad konarami. To rodzaj takiego piękna, które trzyma w nieustannym zachwycie. Można gapić się w nieskończoność. Czuję dębowe ciepło warstwami, na policzku. Srebrzyste cienie młodych drzewek sterczą tajemniczo. Brzozy lśnią białą aurą. Zewsząd budzi się chłód, ale dęby grzeją, jak to one. Ma się wrażenie, że trzymają barierę temperatury.

– Huuu, huuuu puuuhuuuu!

Puszczyk Dobrodziej nawołuje. Budzi duchy Kniei. Gdy na łów ruszają sowy, jest już rzeczywiście późno. Bobry nieśmiało hałasują w stawie, pilno im do swoich robót. Pod dębami spędziliśmy jakąś godzinę, po prostu wypoczywając. Tym razem każdy pod ‘’swoim.’’ Dobrze pozostać samemu z ciemnością, jednocześnie wiedzą, że ktoś jest obok choć go nie widzimy. Ostatni etap naszej podróży, a w zasadzie powrót – polna, piaszczysta droga, już coraz rzadziej porosła wielkimi topolami. Mijamy ścięte olbrzymy pniaków. A potem kolejne. Ja opowiadam. Jak tańczyć nocą lubiły i gałązki zrzucały na powitanie. O przesłaniach, które dane mi było pod nimi spisać. I kiedy stajemy pod jedną z nich, Ania spontanicznie podbiega aby się przytulić. Długo tak tkwią. W pniu drzewa dostrzegam fioletową kulę, znane mi już ‘’topolowe serce’’, która przesuwa się po linii góra – dół. ‘’Oho, coś mocnego się dzieje’’ – Myślę. Odbieram, że drzewo sporo zabiera. Głęboki pływ. Po kilku minutach zbliżam się i ja… słychać płacz.
Błyskają światła – jakieś auto mija nas zdumione, wraz z pasażerami których dostrzegam oniemiałych kątem oka. Tak. Dwójka wędrowców tuli nocą przy drodze jakieś drzewo. To musi być dla nich dziwne. A u nas po prostu dzieje się… proces.

– Ona pokazuje mi Matkę… Czuję jakby tuliła mnie mama. Taka Miłość.. Jak ona to potrafi? Ale ona prawie mnie nie tuliła w dzieciństwie. Nie była wobec mnie czuła. Nie potrafiła. Nie otrzymałam… Ale ta Topola… Ona to robi jakby Matka. – opowiada Anna.

Słucham, i wiem, że nie takie rzeczy drzewa potrafią. Wiem, że dzieje się coś ważnego. Uzdrowienie w relacji na poziomie – Nieukochane, a łaknące Dziecko – Rodzic. Drzewa wszystko potrafią poruszyć. Wydobyć, ukazać. Myślę i gorzko. Wycinają je po kolei. A one tyle dają, ot tak z siebie. Przechodziliśmy tędy tylko. Nie planowałem tutaj się zatrzymywać. Ale komu dziś jest potrzebny wgląd w swój ból? Konfrontacja z nim? Uzdrawianie, pójście dalej? Kogo obchodzi własne wnętrze? Ważniejsze to drewno, którym napali się w piecu albo sprzeda. Resztę przykryją inne rozpraszacze. A bolesny człowiek pójdzie dalej zadawać swój innym ból, przekładać go na kolejny istoty, rozpraszać w działaniu toporem, piłą… Zaklęty krąg wyparcia.

– Więc teraz otrzymałaś. Abyś poczuła, jak to jest. Jak przytula i Kocha Mama. Drzewa chcą abyśmy byli szczęśliwi. Każdą ludzką energią, uczuciem, emocją, potrafią operować. Ponieważ są nam bliskie. Niemal takie jak my. Starsi bracia w istnieniu. Od zawsze nasi terapeuci i przewodnicy. Chętnie pomogą, gdzie tylko potrafią. One wiedzą. Spełniony, uzdrowiony człowiek, to harmonia wokół. Ten który doświadczy ich Mocy, stanie się Opoką. Będzie chronił i błogosławił Życie. Teraz to Twoje poczucie krzywdy, braku opieki, zawodu, już pochłonęła ona. I przytuli Cię tak samo znów, gdy tylko będziesz potrzebować.

Odpowiadam, wyjaśniam pracę drzewa. Pamiętam gdy zobaczyłem mojego gościa po raz pierwszy, wiedziałem – jej Drzewem Mocy jest Topola, a opiekują się Dęby. I jesteśmy tutaj ‘’przypadkiem’’. Wczoraj przy powrocie zepsuł się jeden z rowerów, poszliśmy więc pieszo w inny rejon, choć mieliśmy zamiar odwiedzić Jesionowy Szlak. Chociaż usterka była prosta, jakoś nie wziąłem się za jej naprawę. Wszystko wydarza się idealnie – tak jak ma być. Zda się leśne skrzaty psocą, a finalnie pomagają w drodze po ukochanie kolejnych aspektów siebie. Bo z tym rowerem ciekawa historia. Dojechaliśmy, zostawiliśmy pod lasem, a po powrocie łańcuch jednego był zupełnie zablokowany. Spędziliśmy z pół godziny próbując go nałożyć, przeszkadzała osłona. W domu z narzędziami naprawa to pstryk, w ciemniej kniei z palcami i samym scyzorykiem, trudniejsze. Ostatecznie wziąłem Anię na hol, przy pomocy… zapasowych spodni z plecaka  I tak jechaliśmy powolutku.
Gdy wkraczamy w świat oświetlonych osiedli, długo jeszcze rozbrzmiewają rozmowy; spoglądamy na telewizory w oknach, świąteczne dekoracje i światła samochodów. Po kilku godzinach w głuszy to wszystko wydaje się takie nierealne, nie nasze, odległe, jak huczny, brzęczący rozhoworem ułudy sen.

P91212-212625

A jeśli i Ty masz ochotę przemaszerować podobną Noc Wędrowną i zatopić się w świadomym odczuwaniu energii lasu, pytaj o swój termin. Wyprawy są możliwe w ciągu całego roku, nie tylko podczas pełni księżyca. Kontakt:

czeremcha27@wp.pl

 

Jawor – Opiekun Wieczności. Topola Czarna – Płomień Cienia.

przesłanie dla Ani:

Mruczy miękko ciepły Dąb,
Gdy do siebie wglądasz w głąb

On pomrukiem tym wyzwala
Swą wibracją mocy spala

Jest tu do ofiarowania,
To poczucie zmarnowania

Uroczystość to ofiarna
Zajmie się tym Olcha Czarna

Po tym czas jest na Topolę,
Objaw tylko jej swą wolę

Czego pragniesz, o czym marzysz,
A w czystości nuż się zdarzy

Wzrosły w niebo tak strzeliście
W sobie trwają już wieczyście

A gdy zmierzchu przyjdzie pora,
Przytul nocą do Jawora,

Drzewo święte, Drzewo – Starzec,
On obejmie, Tobie wskaże

Blizny wcieleń w Tym wymiarze

Znowu mąci się niezgoda,
Drzewo wparcia gałąz poda

Wstrząśnie Tobą i Poruszy
Bo bunt drzemie w śpiącej Duszy,

Kasztanowiec lekko wita,
Wpół pochwyci, i zapyta

Czemu dziecko cicho stoisz,
Czemu wątpisz, i się boisz

Dobrze zajmie małą Anią,
Tyle może zrobić dla Niej

Jedno słowo tylko powiedz,
Z Tobą będzie Kasztanowiec

Odwagi

Witaj Aniu. Aż mi trochę nie pasują te słowa do Twej poznanej osoby, ale z drugiej strony, bez powodu nic nie wybrzmiewa. Są przy Tobie Drzewa, licznie. Raz już ten gąszcz uległ zmianie i przetasowaniu, bo dawniej wiodła tu Brzoza z Sosną i Jodłą, które jednak opuściły ten wiec. Teraz rozrasta się wokół bardzo przyjemna, łagodna i ciepła brać. Cudowni przyjaciele. Po kolei, tak jak się pojawili do nich powinnaś się udawać.

Dąb – Oczyszczający Pomruk

Dębowie to ten z Drzewnych narodów, plemię Stróży, opiekunów i Wojowników. Gdzie indziej mają ‘’Dzwoniące Cedry Rosji’’ my mamy Mruczące Dęby Polski. O wcale nie mniejszej sile, o czym można przekonać się choćby na moim przykładzie. Tyle pomogły. Dęby w zdrowiu i humorze mruczą. Buczą jak transformatory. Zwłaszcza podczas mokrej wiosny. To prastara pieśń Sił Ziemi, dęby śpiewając ją pomagają przetrwać planecie epokę dewastacji człowieka. Niekiedy i one cichną i słabną już. Dęby zapraszają Cię do Dąbrowy, do kręgów gdzie wzrastają od wieków. To ich mruczenie przenika tkanki ciała i struny Duszy, wydobywając z nieświadomości Człowieka siły, jakich istnienia nie podejrzewał. Kuracja dębowa pozwala scalić je w sobie, aby wiodły już w codzienności. Bo przyglądając się Dębom trudno oprzeć się wrażeniu, że to tacy Mocarze, co przestoją wszystko. Tym też nas obdarzają, to jest zaufaniem do życia, wiarą w siebie, odwagą, pewnością, niezłomnością. Pokazują mi Dęby Ciebie pośród kręgów w takiej Dąbrowie, tam masz się znaleźć i udać. Możesz napotkać Drzewa już wybudzone, albo uśpione i nie znające jeszcze swych zadań. Wtedy trzeba im będzie przypomnieć. Opowiedz, porozmawiajcie. Stań pośród nich, wyciągnij w górę ramiona i śmiało poproś o te dary. Wnet powinno otulić ciepło. Mruczenia fizycznie słyszeć nie musisz, poczujesz za to w ciele jak przenika. Bo mimo różnych spotkań w których bierzesz udział, tak mi pokazuje się, że sporo u Ciebie historii pragnie wybrzmieć w uzdrowieniu. I rodowych, i z wcieleń i bieżących. Może też dlatego, że wiele z warsztatów znów jest poszukiwaniem po zewnętrzu? A Drzewa osadzone, zanurzone w Duszy Matki Ziemi i nas prowadzą jedynie przez głębiny własne.

78787387_1699024606900007_5812362388225130496_n

Olsza Czarna – Głębina Ofiarna

Od początku pokazuje się, towarzyszy coś co układa się w słowa ‘’poczucie zmarnowania’’. Czego dotyczy, już musisz sobie odpowiedzieć. Jeśli jest zakotwiczone, pociąga za sobą nuty żalu w codzienności, za tym co utracone, niezgodę że coś nie potoczyło się tak jak miało. Czarne Olchy, Kapłanki Bagienne, wzrastają na tym co drzemie w głębinach, niewidoczne dla nikogo. Tym zasilają swój żywot. Olchy to Drzewa Ochronne, które w dawnych wierzeniach miały zabezpieczać przed szkodliwymi energiami, promieniowaniem i siłami nieczystymi. I kolejne słowo ‘’ofiarność’’. Mówią coś o Mszy, rytuale, który mogą dla Ciebie odprawić. Nie do końca jestem pewien, czy nie chodzi też o dawne Twoje ofiarowanie czegoś, jeszcze w innym życiu co przekłada się na to co jest teraz. Ale fakt, że Olsy emanują zupełnie inną energią niż pozostałe kręgi Drzew. Nie jest przebywanie z nimi tak wyczerpujące jak wśród Topól, ani przesadnie wznoszące jak u Brzóz. Jest właśnie głębia i tajemnica, z nieznanym. Być może dotąd nie było Ci dane zatopić się w olchowym królestwie na dłużej, ja odbieram że jest potrzebne Tobie. Czyli dwa różne kręgi Drzewne odbyć. Różnica niż przy pracy z jednym Drzewem jest taka, że zwykle są to procesy mocniejsze. Wsłuchaj się w szum olch, kiedy w czas wichur zawodzą bujając wśród jasnych połamańców. Opowiedzą Ci Twoją historię. Każdy z Drzewnych narodów żyje w swoim środowisku przez dany okres czasu. Choć trwa on niekiedy długo, całe wieki, splecione w istnieniu drzewa i zwierzęta zawsze dążą do dynamicznej równowagi. I tak na miejscu podmokłego olsu, może kiedyś zagościć step. Te dwa czarne Drzewa które Ci towarzyszą sprzyja również realizacji szczerych marzeń, do czego jednak potrzebne jest zrozumienie, czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz. Bo otrzymać możemy wszystko. Jako ludzie, Istoty z cząstką Boga zawartą w Duszy możemy wszystko i mamy Moc Kreacji niespotykaną u innych istot w naturze. Czasem jednak kiedy otrzymujemy już to, czego tak bardzo pragnęliśmy, okazuje się, nie być tym czego rzeczywiście dla siebie chcieliśmy. Przychodzi rozczarowanie i …poczucie zmarnowania może? 

Topola Czarna – Płomień Cienia

‘’Czczono w czasach pogańskich drzewa jako przybytek bóstw, siedziby duchów opiekuńczych oraz ołtarze, pod którymi składano ofiary. Drzewo stało się zarazem jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata; postrzegane było jako oś świata – korzenie sięgają w głąb ziemi, czerpiąc wodę, pień jest filarem świata ludzkiego, a na rozłożystych gałęziach opiera się niebo. Korona drzewa stała się domeną sił boskich, pień należy do świata ziemskiego, ludzkiego, a zapuszczające się w głąb ziemi korzenie przynależą do krainy zmarłych. Łączy więc ono trzy najważniejsze sfery.’’

Kiedy spoglądam na Czarną Topolę już bez liści, pnącą się strzeliście w niebo, wygląda ona jak płomień świecy, z głębin ziemi wyrosłwszy. Jak maszt. Rodzina Topól obejmuje kilka gatunków, które nazwaliśmy podług kolorów, jest Białodrzew, Szara i Sokora Czarna. Ta ostatnia różni się pokrojem wyjątkowym, a mówi ona, że istota z Ciebie ‘’mediumiczna’’ . To oznacza już jawną lub ukrytą jeszcze łatwość w nawiązywaniu kontaktów z zaświatami. Liście czarnej Topoli rozwijają się dość późno, bo dopiero na początku maja. Tak i w Twoim życiu gości esencja takiej dojrzałości, w której pewne sprawy rozkwitają w stosownym czasie. Specjalizacją Topolową jest dogłębne oczyszczanie, a czarna została przez Stwórcę nam ofiarowana do uzdrawiania zapisów energetycznych na poziomie komórkowym, tych emocjonalnych blokad które tworzą choroby i dolegliwości. Jak więc widzisz, nie trzeba niekiedy podróżować ciągle w poszukiwaniu, gdyż Drzewa, Zioła i Rośliny dają nam wszystko. Jako że wszystko jest informacją, korzystając z ich energii lub surowców, taką samą informacje wprowadzamy do ciała. Jeśli więc spożywasz przetwory z roślin, które wyrosły dziko w zdrowiu i bujności takie samo będzie mieć przełożenie na Twoją kondycję. Czarna Topola dodaje sił i wspiera w działaniu. Pomaga nam zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. Wyrywa nas z objęć samotności i natłoku negatywnych myśli. Daje silną ochronę aury wobec nadużyć energetycznych co też przejawia się w działaniu, kiedy reagujesz stosownie do sytuacji nieprzyjemnej.

Klon Jawor – Opiekun Wieczności

Mówiłem, że łagodna ekipa przy Tobie wzrasta  Jawor to ojcowskie ciepło, ale takie prawdziwe. Prowadzące, przesadnie nie wymagające, akceptujące wybory i drogę swojej pociechy. Nie jest łatwo już je napotkać, choć dawniej były pospolite. I również nie jest łatwo z nimi się zaprzyjaźnić, bowiem i one mają do ludzi pewien żal. Znowu ‘’poczucie krzywdy’’? Jawory to przewodnicy narodu Klonów, ich protoplaści i dziadkowie z siwą pomarszczoną korą. Dawniej Jawor uchodził za Drzewo Boskie. Jego biopole silnie odziałowuje na sferę emocjonalną. Oj, potrafi On przytulić. A same klony, cóż… Od zawsze były dla ludzi pierwszą pomocą w dysharmonii. Wychodzi na to, że z Jaworem czekać Cię może wspaniała przyjazn i on prosi aby wpisać jego jako główne Drzewo Mocy. Przenikający mądrością chropawy starzec znów wspomniał o niezgodzie duszy na niektóre Twoje wybory i działania w życiu, co przekłada się na stany emocjonalne oraz jakieś niepowodzenia w innych sferach. Tak się ona na tym polu okopała, że w drzemkę zapadła, bez nadziei już, że uda jej się do Ciebie z tym dotrzeć. Może z Jaworem dojdziecie co to? Pytam jego,

Hej sędziwy nasz Jaworze,
Ty opowiedz o czym możesz,

Dusza Ani się nie zgadza,
Co wybrała, że prowadza ją

W życiu.

Być może chodzi o jakiś autorytet, a może o nurt sam. I to niech będzie dla Ciebie wskazówka.

Kasztanowiec – Bezpieczeństwo Umysłu

Nawet i zdziwiło mnie pojawienie się Drzewa Umysłu przy Tobie, bo i ukazują się dość rzadko. Ale nikt tak jak Kasztanowiec czy Orzech nie potrafi zapanować nad sztuczkami naszej mózgowej nawigacji. Zobacz o co pytają Drzewa. Zwracają się bezpośrednio do wewnętrznego dziecka, które się boi. Czy jeszcze boi, że z czymś sobie nie poradzi. Mówią Drzewa o strachu umysłu, który ciężko jest nieraz uspokoić i wygasić. Mówią, że nie zajmowany, wychowywany, przysposabiany do pomocy a nie blokowania umysł, potrafi odnaleźć powód do niepokoju w każdej najlepszej sytuacji życia. I trzeba odróżnić umieć podszepty intuicji które nas ostrzegają, (mowa ciała, uczucia) od galopującego umysłu który czasem nawet boi się tego… że jest lub może dobrze. Oporny na zmiany, zaszywa się w swojej strefie komfortu i ani myśli z niej wyjrzeć, dostrzec coś poza. Padło i słowo o cichości, co dla mnie oznacza, że może nie nazywasz po imieniu swoich pragnień, marzeń, celów, może nie stawiasz granic kiedy potrzeba. A umysł nasz, z potęgą wyobrazni i fantazji może a nawet powinien przede wszystkim działać jak wiatr w żagiel, snując coraz to nowe pomysły, wizje, podsuwając rozwiązania. Dopiero gdy w nim powstanie obraz, a Ty to poczujesz marzenie ma moc aby zaistnieć w przestrzeni. Tak stwarzamy. Umysł jak i nasze małe dziecko oboje potrzebują niekiedy uspokojenia, że wszystko jest dobrze, a Ty wybierasz świadomie i wiesz czego chcesz. Kasztanowiec pomaga w otwarciu na uczucia i właśnie doskonale koi różnorodne lęki. Opiekuje się Małą Anią, która czasem jeszcze zabłądzi i wątpi. Przynosi On ulgę po rozstaniach, skleja nasze rozdarte kawałeczki na powrót w brzmiącą całość. Jest Drzewem najłagodniejszej Miłości, która jest. Sprzyja nowym naukom i przyswajaniu wiedzy. Tym ciepłem słabości przekuwa i rozpala w siłę, albo niekiedy roztapia je w swoim żarze opieki. Jest Wam pisane Braterstwo.

🌳 Drzewo Mocy: Klon Jawor
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec
🍂 Wspierające: Dąb Szypułkowy
🌿 Wskazujące: Topola Czarna
🍃 Ochronne: Olcha Czarna

70224023-northern-lights-wallpapers

Jesion – Ukłon Duszy. Buk – Mistrz Nauk. Wędrowcy pustkowi.

Dla Anny,

Z szumem rozbrzmiewają śpiewy,
Wiec swój zaczynają krzewy,

Wzrosły gęsto, licznie, tłumnie,
W czerwień stroją przestrzeń dumnie

Rozrastają się szeroko,
Chociaż małe, Twą opoką,

Opowiedzieć chcą tak wiele,
Co zakurzył czas w popiele

Szlak Twój biegnie w pracy czasu,
Drzewa patrzą z dali lasu,

Jak wędrujesz podług miedzy,
Stamtąd czerpiąc garstki wiedzy

Przecierają kolcem szlaki,
Róże, głogi, bzy, szakłaki,

Mądrość wieków w siebie chłoną,
Wszelkich istot są osłoną,

A gdy stare dzieje spłoną….

Buki proszą do nauki,
Aby podjąć się tej sztuki

Co potrzeba zrównoważyć
Żeby mogło się wydarzyć,

Uśmiech zgasił smutek wieczny,
Czyn zbrodniczy, choć konieczny,

Przyjdzie we wspomnieniu jeszcze,
Puści ciało wtedy dreszcze,

Gest rozpaczy, darowany,
Odtąd niech jest zapomniany,

Kto do tego był zmuszony,
Dzisiaj będzie uzdrowiony

Nie bój nigdy się Topoli,
Gdy rozgości to co boli,

Ona jedna w tym dostoi
Żadnych wyzwań się nie boi

Jest przy Tobie też wspaniała,
Tak oddana Wierzba Biała,

Tyle Ci opieki dała,

Wolno jeszcze zegar tyka,
Głos rozbrzmiewa rokitnika

Który opowiedzieć pragnie
Czego trzeba Ci dokładnie

Czasu…

W hołdzie Duszy dla Ukłonu,
Słowa płyną od Jesionu,

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię 

Ojej. Ależ mi w płaczu…Długo mi krążyły wieści dla Ciebie, zaczęło się od jednego zdania z Bukami. One będą Cię ‘’szlifować’’. Czasem w przesłaniu nie chodzi o same informacje czy ciekawostki na Twój temat. Niekiedy mają tylko paść słowa, które przeczytasz, a które wprowadzone brzmieniem głosu w ciało, uruchomią co potrzeba w Duszy. Czuję, że tak jest w Twoim przypadku. Że nawet nie trzeba robić żadnej interpretacji, bo już się zadziało, a Ty wiesz.

Wędrowcy Pustkowi

Są przy Tobie krzewy, i kiedy właśnie wypatrywałem Twoich Drzew, to one ukazały się wokół. Nie ma Cię w lesie – Ty poruszasz się w pustce, odkrywasz nowe przestrzenie i wędrujesz w zapomnieniu niejako. Trudno mi to ująć w słowa. Od krzewów, niezależnie od gatunku można nauczyć się drugie tyle, co od Drzew. Choć zbytnio nie nadają się do tulenia  Traktowane jako element krajobrazu, pełnią rolę doniosłą, której skutki dzieją się w każdej sekundzie. Bowiem porastają one trudne zakątki. Tam gdzie gleba uboga, jałowa, gdzie Drzewa nie mogą jeszcze zdobyć przyczółku, rządzą krzewy. Na miedzach, brzegach rowów, skrajach pól nie jest łatwo przetrwać. Tu nie ma wilgotnej ściółki, ani osłony przed wiatrem, palącym słońcem, sztormami pogody. Pełna ekspozycja na wszystko. A one dają radę, z wytrwałością niezłomną. Tobie jej potrzeba, masz ją zresztą. Bzy, głogi, dzikie róże, tarniny, rokitniki… To one tworzą w pierwotności zaczątek lasu. Długi to proces, długi, ale rozpadając się przekształcają glebę w której wzrosły w bardziej zasobną. Wtedy… jakieś zbłąkane nasionko klonu, lipy, dębowy żołądź czy wierzbowy puch kiełkuje. Drzewo przerasta swą siłą krzewy, i odtąd cieniem zagarnia przestrzeń już dla kolejnych mieszkańców lasu…Zaczyna się nowe. Popiół zwiastuje odrodzenie. Gdy wiatr rozwieje pył, następuje śmierć starych schematów.

Tak więc świat krzewów, to miejsce dla twardzieli i wybrańców. Pełnią one doniosłą rolę w przyrodzie, będąc bazą gniazdową i pokarmową dla licznych gatunków owadów i ptaków. Choć pozornie gęste, kolczaste i niedostępne pełne są świergotliwego i brzęczącego życia. Ich piękno… gdy rozkwitają, malują aleje i szlaki biało różowym aksamitem kwiatów. Oszałamiają zapachami. Goszczą śpiewaków słowiczych i spiżarnie dzierzbowe. Swoją misję pełnią przez cały rok, bo prócz schronienia zimą podejmują w stołówce rozmaite gatunki skrzydlatych wędrowców. Kosy, kwiczoły, jemiołuszki, paszkoty, drozdy… Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Jak krzewy potrafią ostać się wobec suszy, słońca, wiatru, zbitej twardej ziemi, i tylu innych przeciwności pozostaje tajemnicą. Może kiedyś ją wyjawią. I mimo tych trudności ich rozmaite owoce ewoluują w skarbnicę zdrowia i dla ludzkich smakoszy…

Chciałabyś dużo naraz, teraz, już, a tu krzewinki mi mówią o hartowaniu w czasie. Trzeba Ci cierpliwości, a Twoje pragnienia wybrzmią, lecz jeszcze nie teraz. Jeśli chodzi o cele zawodowe, coś masz jeszcze do uruchomienia w życiu. I spokojnie, wszystko przyjdzie w postaci osób i zdarzeń które pojawią się na drodze. Będą Cię tak cieszyć, że nawet nie zwrócisz uwagi, jak te lata upływają. Dzieci dorastają i zadziwiają samodzielnością ponad wiek. Ani się obejrzysz, aż nadejdzie. Oczywiście, zawsze i cały czas można kształtować swoją rzeczywistość podług znanych zasad. (Transerfing Rzeczywistości) Drzewa i krzewy też to zresztą robią, choć tu każde przygotowuje miejsce i wygodę dla drugiego. I to bardzo ważny czas dla wszystkich, aby ten wymarzony etap mógł się ziścić.

Buk – Mistrz Nauk

To są Drzewa, które postanowiły wziąć Cię w liściaste obroty. Twoi mistrzowie, którzy będą szlifować w szumie  Do nich możesz odtąd się udawać. Nie wiem jak z nimi w Twych okolicach, wiem że można znaleźć je licznie na pogórzu i Pomorzu, jest taka Puszcza Bukowa. Buki to rodzinne Drzewa, pełne opiekuńczości i trwałe filary lasu. Wspierają się poprzez sieć korzeni, i tworzą więzi w sposób chyba nawet nie spotykany u innych Drzew. Buk wie, że w rodzie siła i dobrze uczyć się jeden od drugiego. Niekiedy, a może i często właśnie rodzina okazuje się ‘’poligonem doświadczalnym’’ dla Duszy, przestrzenią najważniejszych nauk. I teraz przechodzimy do największej zagadki tego przesłania. Słowa padły o czynie, już wiem teraz że z wcielenia, i nie chodzi o to życie. O Morderstwo chodzi, rodzinne właśnie, którego dokonała kobieta na swoich bliskich. Wiem tylko, że została do tego zmuszona przez kogoś / okoliczności a tym ludziom chciała oszczędzić czegoś gorszego. Może Tobie przyjdzie coś więcej? Tyle tego nosimy… Wypłynęło mi nagle, po skończeniu wiersza. Wiem, że zostało już poruszone, i ukojone bo wybrzmiało. Hamowało. Ciekawi mnie, jak Ty się czułaś w ostatnich 2 dniach, a zwłaszcza 2 września o godzinie 3:30. Bo wtedy piszę. Jeśli pojawia się Buk, to zwykle właśnie wieszczy dawne traumy rodowe, bo on jest biegły w ich wyszukiwaniu. Jego specjalnością jest praca właśnie z polem rodu. Ale nie tylko. Uczy buk dystansu do siebie i wzmacnia. Hartuje. Regeneruje psychikę i ducha. Dostojni Bukowie wnoszą pewność siebie i wewnętrzną pogodę. Dawniej… Tereny europy porastały prastare bukowe puszcze. Nie dębowe… Przetrwały wszystko, a pokonała je dopiero era człowieka. I dziś nie mają łatwo, z uwagi na cenne drewno są w Polsce cięte jak zboże i oczywiście nasadzane (znów pod ścięcie) a na zielony szum czekać trzeba będzie kilkadziesiąt lat. Dlatego tak ważne jest publiczne dawanie świadectwa o przyjaznej mocy opiekuńczych Drzew. Aby każdy poczuł lub spróbował. Nie podniesie już ręki… Człowiek, Niszczyciel i tworzyciel zarazem. Buki pomagają pojąć zdarzenia, ujrzeć prawdy drugiego człowieka i otwierają przestrzeń na podjęcie kompromisów. W chwilach, gdy mamy do podjęcia trudne decyzje, miejsce przy jego pniu jest dla nas najodpowiedniejszym zakątkiem.

images

Wierzba Biała – Moc Ocalała

Pojawia się tylko na chwilę i po prostu jest. Wdzięczna za to, że ją wybrałaś wtedy. Do niej pojechać. Pokazała Ci promyk swoich możliwości, dotknęła swym ciepłem i głębią. Darina pamięta. Bardzo kocha ludzi. Bardzo im ufa… Za bardzo… Została ostatnio znów w połowie przycięta. Obawiam się, czy nie ogłowią jej do cna. Jej energetyka trochę przysłabła, ale nadal została silna i otwarta choć… Ja przeżyłem bardzo to jej cięcie. W moim odbiorze zachowywała się jak to piesek, który został skarcony za coś czego nie rozumie, ale nadal się łasi i zabiega o względy i Miłość swojego ‘’pana’’. Nie jest do końca tym zachwycona, choć akceptuje. I choć ogławianie wierzb uważa się za ‘’pielęgnacyjny standard’’ to bardzo skraca im życie. Z przyrodniczego punktu widzenia zabieg ma tworzyć dziuple potrzebne wielu gatunkom ptaków. Ale ona miała już wiele dziupli… Nadal czeka na swą tabliczkę, nad którą się tak waham. Prosi byś złożyła hołd Wierzbom, które odnajdziesz na wałach przeciwpowodziowych przy Wiśle. I możesz odczytać im któryś z wierzbowych wierszy szeptowych. Ucieszą się na pewno i zdziwią A przyjaznie Drzewne, warto nawiązywać. Choć nie znamy dnia ani godziny, kiedy nasi bracia nas opuszczą, kto wie jakie nasiona i wieści o nas poniosą w przestrzeni po drugiej stronie… Wierzę, że stamtąd też w jakiś sposób nam pomagają. Bowiem wszystko jest informacją, która cały czas może ewoluować i osadzać się gdzie indziej.

Rokitnik – Czasu Przemytnik

Ten krzewiasty orędownik zdrowia, przesyła Ci informację jaką już powyżej spisałem. Chodzi o czas  Który Dojrzewa z Tobą. Choć ponoć on nie istnieje, jako ludzie postrzegamy go, określamy, i ułatwia codzienne nawigowanie w rzeczywistości. Twój się dopełnia w każdym zdarzeniu i spotkaniu jakie mieć będzie w najbliższych latach miejsce. A potem wybrzmi Twój zamiar. A może i wcześniej, bo zdarzy się jakiś ‘’skok kwantowy’’ po krawędzi zdarzeń? Wszystko pozostaje możliwe. Rokitnik to kolejny Krzew Mocy można powiedzieć. Jego owoce to bomba zdrowotna bogata w wszelkie witaminy, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, garbniki, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz makro i mikroelementy, m.in. mangan, żelazo, bor. Olej rokitnikowy to następny pogromca dolegliwości układu pokarmowego i działa leczniczo dla skóry. Owoce zawierają rzadko spotykane w przyrodzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe:omega-3, omega-6, omega-7, omega-9.Jak krzew, rosnący głównie w piaskach wydm potrafi wyczarować z siebie takie dary? Uczą rośliny pokory i tej wiary, że wszystko można niezależnie od warunków w jakich przychodzi nam żyć. Rokitnika szlifuje czas, wydobywając z niepozornej rośliny perły rozmaitych korzyści. Posiadł on tajemnicę błysku. Jego łacińska nazwa znaczy błyszczeć właśnie  Dojrzewa wytrwale i z cierpliwością piasku.

Jesion – Pokłon Duszy

Drugim zaskoczeniem pojawił się Jesion. Ciepły przewodnik Dusz, właśnie dziś dociera do mnie przewodnia Moc tego Drzewa, za co Ci bardzo dziękuję. Od dawna szumiały mi hasłem o Kluczu Duszy, teraz rozumiem. Już wiem, po co Podróżnicy Wszechświata osiedlają się na planetach. Ich słowa… One potrafią wybudzić Duszę do życia, wyrwać z marazmu i zapomnienia. Choć Twoja jest już świadoma, czująca i bynajmniej nie śpiąca. Potrzebowała tego aktu. Jako aktywacji. Pierwsze słowa jakie skierował do mnie poznany niegdyś Jesion Jaremi zabrzmiały tak…

Przez czas podróżuję w beztroskim istnieniu,
Spajam się z ziemią w radosnym jej brzmieniu,

Zatopiony w błogości wiecznej wzrastam,

W ciszy słonecznej.

Daj drogi wędrowcze raz dotknąć mi swej Duszy.
Niech ta lekkość i szczęście, też Ciebie wzruszy.

Energią swą ukoję zagubienie Twoje.
Niech stanie się moje.

Puszczam.

U jesiona zawsze znajdziesz pociechę. I z tego co mówią, takie ‘’dotykanie głębin duszy’’ jest dla nich rozkoszne, choć nieco wyczerpujące. A u Ciebie zrobiły to na odległość. Warto będzie odwiedzić któregoś, aby jeszcze popracował. Niech dopełni błogosławieństwo kosmosu – a jest ono wielkie. Jako że jesiony pojmowano jako strażników wymiarów, umożliwiających dostęp do wiedzy zaświatów. Wiedzący Jesion dopuszczał tam tylko uznanych przez siebie wybrańców, dając im wgląd w najdalsze zakątki galaktyk. Gdy odwiedzisz przeczytać mu tamte słowa… Opowiedzieć, co po co, i o swoim celu, i zamiarze. Jesion jest tym, który umacnia nas w kontynuowaniu codziennych obowiązków, kiedy upragnionej zmiany jeszcze nie widać na horyzoncie. Ale pozwala również odnaleźć nowe ścieżki, a tych widzi wiele. Jesion to też spec od smutku, a on wybrzmiał w wersie o czynie. Kiedy spoglądałem w Twoje oczy ze zdjęcia, zmęczone się wydały, przygasłe nieco i smutne właśnie. Wtedy przyszło. Mam tylko nadzieję, że odnajdziesz niedaleko swoje Drzewa, które pomogą Ci w podążać w tych wskazówkach. Jesionowe dotykanie Duszy tli smagnięciem błogości. One pokazują jej, dają doświadczyć pierwotnego stanu bycia i czucia w połączeniu ze Źródłem. Dokładnie takiego, jaki czuliśmy ‘’w wieczni’’ przed oddzieleniem i podjęciem decyzji o kształtującej wędrówce przez galaktyki. Jesiony chętnie Ci to jeszcze pokażą i dadzą w nim zatopić. Jest jednak jakiś limit, jeśli chodzi o możliwość doświadczania tego stanu w ciele na Ziemi, przynajmniej mi się nie udawało dłużej, lub i Drzewa nie potrafiły. Ale ta chwilka wystarczy.. Aby wywrócić perspektywę postrzegania. Drzewa pokazując nam takie migawki ukazują, do czego powinniśmy dążyć słuchając kompasu wewnętrznej nawigacji. Za jakimi odczuciami podążać. One pojawiają się subtelnie w trasie drogi życiowej, i wtedy wiesz, że to jest to. I już niewiele trzeba, poza garścią odwagi i zaufania do świata, Boga i Duszy aby w tym swoim solidnie się zakotwiczyć. Jesion przemówił do Ciebie tamtymi słowami, to było Błogosławieństwo Miłości jego gatunku. Wnika już w Twoją wibrację. A dla mnie to kolejna odkrycie ich czystej, uzdrawiającej Mocy.

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię

🌳 Drzewo Mocy: Buk

🌿 Wspierające: Wierzba Biała, Topola Szara

🌱 Wskazujące: Rokitnik, krzewy polne z Wiersza. Wskazana kontemplacja Krzewów i kontakt wędrowny z ich światem 

🍂 Opiekuńcze: Jesion Wyniosły

🌼 W podziękowaniu Annie za podróż przez świat Krzewów i Drzew. A jeśli i Ty czujesz potrzebę rozpoznania osobistych Drzew Mocy, kontaktu z ich energiami oraz doskonalenia swojej wrażliwości, zapraszam Cię na całoroczną edycję warsztatów i spotkań z Drzewami. Razem odkrywać będziemy ich leśne charaktery, osobowości, wskazówki i przesłania. Informacje w linku poniżej:

Dzień Wędrowny z Drzewami Mocy

TwilightSaturdayPartiesNapa