Siostra Burzy. Czarna Topola opowiada o Żywiołakach.

Nowe miejsce do którego trafiłem niedawno, pełne jest starych, wspaniałych drzew, wielkich i silnych, na których wyryły się nieopowiedziane historie. Regeneruję się tutaj, słuchając godzinami jak szumią. Czarna Topola to na tyle rzadkie drzewo w okolicy, że zawsze przykuwa moją uwagę. Wygląda nietypowo. Strzelista, choć mała jak na topolę jeszcze, jakby czegoś jej brakowało. Widzę z daleka, że jest wyjątkowa, jednak dopiero za czwartym pobytem puszczam się na przełaj przez pole, aby pod nią stanąć. Ciekawi i ciągnie magnetycznie.

Witaj żołnierzu, nareszcie… !

Powiada, zanim jeszcze zbliżę dłoń do pnia. O rety! Zwykle aby drzewo choć troszkę się odezwało, trzeba poświęcić mu więcej czasu. A ja nie jestem w formie. Ale to chyba nie ma dla nich znaczenia… Żołnierzu? Śmieję się. I śmieje ona. Ma nastrój do dowcipów. No tak. Cały od czapki, po spodnie i plecak jestem na moro. Drzewa choć nie widzą, odczytują zapisy z naszych wyobrażeń i myśli, i to jest taki rodzaj całkiem dobrego postrzegania. Spoglądam na jej pień, w górę. Widzę, że główny szczyt został jej urwany, ale drugą połową jeszcze zieleni się całkiem śmiało. Na korze. W różnych punktach widać czarne kropki sadzy. Ale jej przywaliło. Z tyłu konar urwany, we wnętrzu dziura taka, że cały człowiek wejdzie. Nie wiem czy tak już miała, czy zrobiła to błyskawica. Przez chwilę myślę, że może ktoś rozpalił pożar w jej wnętrzu, ale nie. Ślady uszkodzeń i osmalenia są synchroniczne, zaczynają się od góry, przy urwanej gałęzi. Mimo tej tragedii, odbieram od Sokory jakąś wesołość, pogodę i szczęście. Nie jest smutna, nie ma pretensji, ani wyrzutów. Jakby chwaliła się, ‘’o popatrz, dałam radę!’’. Bardzo chce abym jej dotknął, przytulił. Co też robię. Po pniu maszerują ścieżką średnie, czarne i błyszczące mrówki, jakieś inne niż widywałem dotąd. Nie wchodzą na mnie. Czuję, jak od pierwszego dotyku płynie do mnie lawina informacji. Jakby chciała przekazać bardzo dużo i szybko. Zanim odejdzie. W tamtym momencie nie wiem co to, ani o co jej chodzi. Reaguje bardzo żywo. Na każde zbliżenie ręki, zryw szmeru liści. Jakby ponaglała, no dalej, zrób to!

P00522-171020

-Sirvana, mam na imię Sirvana. Opowiem Ci swoją historię.

Mówi tak płynnie i naturalnie, że aż mnie wzdryga. Nie byłem przygotowany, ani trochę. ‘’Nie mam czasu na każde drzewo’’, chciałoby się rzec. A ona kontynuuje, czysto i sympatycznie, jakby przeszczęśliwa, że pojawił się ktoś, przed kim może się wygadać. I zaczyna wyjaśniać.

– To burzowy zakątek. Jedyny taki w okolicy. Wszystkie burze, które nie docierają do Was, które widzisz z domu na horyzoncie jak przepływają bokiem, gromadzą się i szaleją tutaj. Przyciąga je jezioro i zaniżenie. Wyczułeś to ostatnio. Gdy zmieniała się pogoda. Siedziałeś pod lasem z zamiarem zostania do pózna w noc swoim zwyczajem, a jednak gdy tylko pogoda zaczęła się przemieniać, podjąłeś odwrót, czego zwykle nie robisz. Nawet się bałeś i dziwiłeś sobie. Choć w zapowiedziach waszych nie nadawali burz, zerwał się wiatr i błyskało. Umykałeś szybko przez pole, zlękniony spoglądając w niebo. Jakbyś wiedział, że może być niebezpiecznie. I dziś po południu, zanim przyszedłeś, obserwowałeś zdumiony piaskowe tornada, które utrzymywały się w powietrzu dużo dłużej niż to według Ciebie możliwe…

P00522-171049

Czekaj, czekaj. Tak, widziałem i to mnie bardzo zastanowiło! Czegoś takiego jeszcze nie obserwowałem. Niemal nie wiało, a na środku pola zaczął się tworzyć całkiem szeroki wir, na obszarze kilkunastu metrów. Porywał liście, gałęzie, pył i paprochy, zachowywał się jakby był żywy! Słoneczna pogoda. Zastanawiałem się wtedy nad energiami jakie tam muszą szaleć. ‘’Piaskowy diabeł’’ zaczął się przesuwać i przemierzył jakieś 700 metrów nieustannie wirując i mimo to, ciągle trwając. Przedefilował sobie przez całe pole, momentami się zatrzymując. Wreszcie uderzył w krzaki, które go rozproszyły. Zwykle takie trąby tworzą się na małą chwilę, a on wariował przez 10 minut. Sunął i przystawał. Potem zrobiły się jeszcze dwa i też potańcowały. Nie widziałem jeszcze takich zjawisk w tak krótkim czasie, w tym samym miejscu. Choć fenomen fascynował, wcale nie chciałem aby przybliżyło się to do mnie, ani tam iść. Co tutaj się dzieje?

Proszę Cię. Nie przybywaj tu podczas niepewnej pogody. Nie zostawaj, nie sprawdzaj. Uciekaj. Pole ma wzniesienie, to opada w nieckę. Możesz nazywać ich ‘’diabłami’’. To bardzo stare istoty, stare jak Ziemia. My mówimy żywiołaki. Jest jeszcze inne określenie, którego byś nie zrozumiał. To energetyczne zapętlenia, nieoczyszczone żywioły, bardzo krnąbrne, napastliwe i nieprzewidywalne. Pierwotnie miały strzec czterech elementów stworzenia, ale to nie są istoty, którym można powierzyć jedno stałe zadanie. Miały kształtować i przywracać równowagę. Zdziecinniały już troszkę, stare są. Wykorzystują pozostałości po wydarzeniach okolic, odtwarzające swój spektakl. Próbują porozumieć z różnymi bytami. Chciałyby niszczyć. Tańczą więc z powietrzem i piaskiem, starając się otworzyć swój wymiar i wywołać pogodowe zamieszanie. Wtedy czują się najlepiej, rosną w siłę. Aby ta sztuka się udała, potrzebują naszej pomocy, drzew. Zwykle tego nie robimy, znając do czego są zdolne. Ale bywa, potrzeba przyciśnie… Czasem pomagałyśmy im, dla deszczu. I są ofiary. Ta jabłonka tam w oddali – widzisz? Naraziła się im. Teraz stoi sucha, pełna martwych jemioł, rozwalona, w rozsypujących się kawałkach. Ją też uśmiercił piorun. . Widziałam, jak nawet wcale niewielki tuman rozkręcił się na tyle mocno, porywając gniazdo skowrończe z pisklętami. Przez korę słyszałam ich rozpaczliwe wołania. Dobrze czułeś, aby się do nich nie zbliżać. Intuicyjnie nawet wtopiłeś w drzewa za plecami, stając niewidocznym. Ale żywiołak Cię wyczuł. One wiedzą, kiedy ktoś czegoś nie chce. Był ten moment, gdy nieco zboczył z kursu, a Ty powtarzałeś sobie ‘’tylko się do mnie nie zbliżaj’’. Mogą jeszcze próbować zwrócić Twoją uwagę. Nie bój się, obserwuj, ale i nie wołaj. Często je tu zobaczysz. Sama Twoja obecność może je wywoływać do życia, nawet nieświadomie. Jeśli miejsce i energie są odpowiednie.

Rzeczywiście, ta jabłonka w oddali wygląda strasznie. Muszę się jej przyjrzeć. Jakby spadła na nią lawina kamieni z nieba. W oddali inne drzewo wygląda podobnie. Co za jakieś żywiołaki? Zwykłe trąby powietrzne. Że jeszcze człowiek może je wywoływać? Czarna Sokoro, Płomieniu Cienia, Córko Błyskawicy. Jakkolwiek absurdalne by to nie było, uwielbiam takie opowieści.

– Ale to wszystko nie jest istotne – rzecze. Chciałam Ci pokazać i opowiedzieć jak u mnie było. Ja, Sirvana. Zbliż mi się tu, bliżej.

Przytulam czoło do pnia i jedną rękę. Odbieram czystą przyjazn, skierowaną do mnie. Radość mojej towarzyszki. Nikt się nie przejmuje, że nie ma słów. Są obrazy. Wnet robi się ponuro. Granatowo. Chmury, późny wieczór, odgłosy gromów, błyskawice. Burza nie nadchodzi, już trwa i szaleje. Pachnie świeżość i chłód wilgoci. Strzelisty pień drzewa trzeszczy, skrzypi, pochyla w mocowaniu z rozszalałym wiatrem.I słyszę jak grzmi… burzowa pieśń Czarnej Topoli.

W noc błyskotów stałam sama,
Mocno wiatrem poszarpana

Niebo lśniło błyskiem, gromem
Trzęsło całym moim domem

Bije w ziemię iskra światła
Kamień topi jej moc nagła

A ja jestem, czuję w ziemi,
Jak przenika do korzeni

Prąd

Dymi wokół czarny swąd
Chciałabym uciekać stąd

Nie wiem co się ze mną stało
Moje ramię, trzask, urwało

Płomień dotknął suche ciało,
Oh jak parzy, tak – bolało

Lipa woła zatroskana,
Jaka straszna Twoja rana!

Pomóc mogę Ci Kochana
Zaśpiewała wnet do chmury,
By ratunek przyszedł z góry,

Rozgorzała w takt ulewa
Gasząc pożar wnętrza drzewa

Trzęsą się od grzmotów głazy
Było tu tak wiele razy,

Nie myślałam, nie sądziłam,
Że godzina ma wybiła

Więc po prostu powiem Tobie,
Jeszcze mogę rosnąć sobie

I połowa pnia, co żywa,
W kanalikach, tam przepływa

I choć dni mam policzone,
To co dobre, w siebie chłonę

Liście moje uniesione
Słońcem są błogosławione

Czekam tutaj pośród marzeń
Co przyniesie rzeka zdarzeń,

Ile mogę, to przestoję
Już przetrwałam i nie boję,

Po to chyba mnie spotkało,
Nawet to, co zabolało

Abym sobie przypomniała
I już nigdy się nie bała

Moja podróż była długa,
Niesie tą opowieść struga,

A historię mą odczyta,
Kto przystanie, i zapyta

Cieszę, że są jeszcze ludzie,
Co wspierają drzewo w trudzie,

I tak bardzo bym też chciała,
Aby ludzkość pomagała,

Mogę przeżyć lata spore,
Gdy otrzymam gdzieś podporę

Wspomnij w słowie swym Sokorę
Nie bacz na me ciało chore

Sercem słuchaj, pojmij sedno
A opowiem Ci niejedno

P00522-171122

Spoglądam na spróchniałą, sponiewieraną ciosami mądrość, rosnącą przede mną. O Sirvano, Córko Burzy, oblubienico Żywiołów. Jakim zaskoczeniem dzisiaj jesteś. Grom przetrwałaś i póki żyjesz opowiadać będziesz swoją legendę wędrowcom. Przyjechałem do buków, dębów i klonów w polnej kępie, spędziłem z nimi kilka godzin, a tymczasem ‘’przypadkowa topola’’, na którą zda się nie miałem już czasu, zawołała, podjęła i przyjęła z ciepłem i gawędą swojej historii. Zaskoczyła jej pogoda nastroju, mimo zdarzeń jakie ją spotkały. Gdy wracam przez pole, jeszcze nie wiem jaką opowieść otrzymałem. Spisuję dopiero po dwóch dniach, gdy drzewo jakimś olśnieniem przypomina o sobie. I oto przedstawiam Wam – Sirvanę, Córkę Burzy.

🌲 Zapraszam też na indywidualne sesje przesłań Drzew Mocy, wspólne wędrówki w przyrodzie oraz wiosenno – letnie warsztaty:
https://szeptykniei.wordpress.com/warsztaty-wydarzenia/

🍁 Więcej leśnych opowieści zawsze do poczytania mojej w książce ‘’Szepty Kniei’’ która zawiera blisko 700 stron magicznej podróży po świecie przyrody. Do zdobycia także w formie ebooka. Z dowozem na terenie krajów wspólnoty UE. Można zamówić ją tutaj, całodobowo:
https://ridero.eu/pl/books/szepty_kniei/

thumb-1920-86931

Dlaczego cywilizacje upadają?Przesłanie Czarnej Olchy.

Gdyby zapytać każdego człowieka dowolnej narodowości, zawodu, wyznania, czy pragnie on żyć w pokoju, harmonii, szczęściu i wolności – większość bez wahania odpowie, że tak. Ostatnim czego mi się chce podczas pobytu w lesie, to wgłębianie się w analizy i roztrząsanie tego co jest. Obecnej sytuacji. Kilka osób jednak zapytało. I zastanowiłem się. Skoro tak pragniemy wszyscy tego życia w dobrostanie, harmonii , błogości i szczęściu – dlaczego nam to wciąż kolektywnie nie wychodzi?
Spoglądam na skraj bagna. Świat jakże inny od zgiełku miasta, tu gdzie dziki topią swój trop w awanturniczych przeprawach, gdzie świerszczak już terkocze monotonną kołysankę, a pocieszne kurki wodne gderają sobie jak stare ciotki. Tu drzewa rachityczne i mocne zarazem, olchy, powykręcane i powalone, silne i wzniosłe choć teren i warunki niełatwe. Brzozy, sosny, dęby i nawet modrzewie, te wyglądają naprawdę słabowito. Mimo to im tutaj udaje się tworzyć i utrzymywać jakiś kawałek lasu. Rosną już lata… spoglądam na nie i myślę – jak im to wychodzi? A dlaczego nam nie? Tutaj padają jednostki, ale społeczność trwa…

-NIE POTRAFICIE WSPÓŁPRACOWAĆ, zjednoczyć się we wspólnym celu…

Kiedy wiatr przepływa po szuwarach, taka przychodzi informacja. Kto to powiedział? I jak to? Przecież tworzymy różne inicjatywy, jednoczymy się, działamy, budujemy, robimy dobre rzeczy… Olchy. Jeszcze nagie bez liści, czarne. Drżenie przenika po gałązkach najmniejszych, jakby zastanawiały się i nad moimi rozmyślaniami. Pochwyciły temat.

13339630_599553990218020_7167857093846468830_n

– ZA BARDZO SKUPIACIE SIĘ NA RÓŻNICACH. Eksponujecie je. Drążycie. To co teraz się dzieje u Was – to odbicie tych podziałów. Spójrz na drzewa. Jak zauważyłeś, jesteśmy tutaj różne. Każde nasiono które tu trafi, opadnie i wykiełkuje czyta informację – aby przetrwać, trzeba sobie pomagać. Choćby nie wiem jak było trudno. I dlatego jest mniej ofiar. Upadają nieliczni, a knieja trwa. I pomyśl sobie, nagle, że drzewa zaczynają się zachowywać tak jak ludzie. Ot dąb dąsa się na Sosne, że ta na piaskach dobrze rośnie, inny ma żal, że ktoś nad mulistym bagnem przy wodzie sobie powodzi, ten niski, ów krępy, a tamta łajza topola to już całkiem oszalała z rozpusty – na glinie sobie urosła. Co ona sobie myśli. Głupi grab, kto to widział, tyle dziupli? Szaleje zazdrość, szyderstwo i uprzedzenia. Zaczynają pod ziemią zwalczać się korzeniami, podbierać sobie zapasy, przekonywać grzyby na swoją stronę aby tylko jeden miał jak najwięcej korzyści, no i rozpychać, usychać…
To właśnie Wasze zachowania. I dlatego cywilizacje upadają, a przyroda trwa. Kołowrót życia toczy się i obserwuje poczynania Waszej egzystencji. Powoli się uczycie. A przecież cała Natura, gdy spojrzysz, woła jednym hasłem: Współpracuj! Czy mrówka jedna stworzyła by sama swój pałac z igliwia bez pomocy sióstr? Mrowiska przez lata na kopy wzrastają i tak tworzy się potęga. Nie jest ona odporna wobec zdarzeń świata, ale przynajmniej ma szansę zalśnić swoją pełnią przez okres jaki jej dany. Różne gatunki pomagają sobie, nawet nie będąc świadomym swojej współpracy. Czy wiesz jak narodziła się cywilizacja? Pierwsza społeczność? Nie od wynalazku, sztuczki, techniki. Powstała, gdy pierwszy człowiek pochylił się na bliskim, podał mu rękę, opatrzył ranę, zaopiekował. Zatrzymał się, wysłuchał, współczuł…

Odpowiedz też sobie – co takiego tworzycie? Czy to wszystko jest Wam rzeczywiście potrzebne do szczęścia i życia? Wspaniałe budowle, drogi, mosty, okropne parki, wynalazki, pozorne ułatwienia, czyż nie widzicie dokąd Was to prowadzi? Dokąd pędzicie? Kiedy wreszcie przystaniecie? Wtedy, gdy trucizny uwolnione przez Was opanują powietrze będzie już za późno. Kiedy skończy się miejsce pod budowę? Nie macie umiaru… ani pokory. Widzę, słyszę te plany. Próżne. Nie da się udoskonalić lasu, bo Stwórca tak wszystko przewidział i stworzył, aby było doskonałe. Miał wiekuistość, aby zaplanować doskonałość ponad wszelką wątpliwość. Jest ona wokół Was. Nieliczni dostrzegają i celebrują. I co się dzieje? Są szczęśliwsi, zdrowsi, uśmiechnięci, rozpływają się problemy. Tylko dlatego, że dostrzegli Boską doskonałość. A oni – tylko poprawiać, dobudowywać, przekopać. A Natura sama wciąż tworzy. Człowiek w zamyśle Stwórcy miał być opiekunem tych dzieł, miał je pomnażać. Nigdy, przenigdy nie stworzycie sobie szczęścia i bezpieczeństwa postępując wbrew niemu. A Natura – Matka mówić będzie. Raz mocniej, gdzieś inaczej. Mówi już tak głośno, czysto, i gromko. Zabili rzeki, odsączyli żyły Ziemi…Zapieczętowali brzegi. Chcieli bezpieczeństwa. Wygnali wodę, sami. Czy powodzie się przez to skończyły? Natura sama Was chroniła! Było pokazane każdemu jasno: Tu rozlewam się po wiosennych wezbraniach i prę z lodem zimowym, tu nie wolno się osiedlać. To Macierz, ostoja. Zbezcześcili i to. Pod ziemią woda będzie pracować. Budynki będą osiadać. To nie jest tylko tak, że dokuczy jedynie susza. Morza i oceany są jak narządy. Dostały wodę z lądów, za dużo. Pełnią różne role, wiele ról. Są na krańcu swojej wydajności. Przeciążone.
U nas, w Puszczy, każdy bierze tyle, ile mu potrzeba i dlatego dla wszystkich wystarcza. Natura nie przewidziała braku. Drzewa nie próbują celowo rosnąć na gołych skałach. Wiedzą kiedy trzeba się zatrzymać. Żyjemy prosto i dlatego nie łamiemy zasad, w nas są oczywiste przesłanki zgodnego pobytu na Ziemi.

_DSC6545_web

Słucham bagiennej opowieści, a w zasadzie kolejnej reprymendy. Myślę sobie, ma rację. Wielu z nas przecież, gdy się rozejrzeć, nie podobają się obecne obostrzenia. Mają te osoby różne poglądy, cele, ale generalnie ich sprzeciw wywołała dana sytuacja. Tych ludzi nie jest mało. Przedsiębiorcy chcący ratować swoje biznesy i miejsca pracy, przeciwnicy przymusowych szczepień, sceptycy 5G i wielu innych wyznawców różnych teorii. Każdy z nich zapytany z osobna zadeklarowałby solennie, że pragnie pokoju i dobra, jednak gdybyż ustawić tych ludzi na jednym placu ze swoimi transparentami, jaki byłby efekt? Wnet poleciałyby epitety jedni wobec drugich ‘’foliarze, anytyszczepy, bioroboty, lemingi’, każdy swoje. A pan z batem stoi i zaciera ręce. Dziel i rządz. I dlatego nie jesteśmy w stanie swojej sytuacji zmienić, wpłynąć na rządy. Za dużo podziałów. Olsza ma rację. Myślę sobie – czy to jest istotne? W co kto wierzy, wyznaje, jaką spiskową teorię? Dlaczego gdy tylko usłyszymy coś z czym się nie zgadzamy, to powoduje w nas dyskomfort bądź uśmiech politowania, lub chęć ‘’przywalenia’’ przeciwnikowi, usilnej potrzeby udowodnienia, że jest on w błędzie? Trwonimy energię na spory o drobnostkach, a ten wymarzony pokój i dobrostan pozostaje wieki gdzieś poza zasięgiem… Może warto wziąć przykład z drzew. Przestać przyglądać się drobnym różnicom i skupić na kilku wielkich hasłach, a wtedy zacząć pytać, co możemy zrobić, aby to osiągnąć. Może strefy wolne od 5 G? I niech ktoś żyje sobie żyje, w poczuciu bezpieczeństwa. Rozwiązań pewnie znalazłoby się krocie aby wszystkich zadowolić, ale najpierw musimy tego chcieć. No i zobaczyć pewne rzeczy. Zweryfikować, czego tak naprawdę potrzebujemy i co jest dla nas dobre. Wysłuchać siebie nawzajem!

– W obliczu zagrożenia zwłaszcza, ta współpraca jest ważna. Historia Wasza zna przykłady. Wojny, gdy niejeden pomagał narażając życie. Współpraca jest magiczna, szczera chęć pomocy wynikająca z troski i współczucia, ma siłę przemian i często już ona sama poprawia sytuację, tworzy. Bo z dobroci serca płynie, a jego siły nie muszę Ci wyjaśniać…Popatrz na to miejsce. Wielu uczonych z Was powiedziałoby, że tutaj drzewa nie mają prawa zdrowo rosnąć. A mimo to jesteśmy, w różnej kondycji, wybujali i okazali. Ziemia, woda, powietrze, ogień, próżnia, owad, listek, grzyb, ptak, zwierz, wszystko nieustannie ze sobą rozmawia, toczy dialogi i odczytuje informacje ze świata wokół. Mówi i drugiego słucha. Gdy czas nadchodzi drzewa, zapachy wydziela, wabiąc owady, pleśnie i grzyby do rozkładu. Wie, że pora w materii się rozpaść, aby na nowo odrodzić i dalej pieśń życia kształtować. Przerażają Was pożary i gdy przyroda płonie – a to tylko odbicie Waszych działań, wyborów, myśli i codziennego kształtowania. Nie mamy wyboru, trzeba nam przyjąć co się wydarza, gdyż nie jesteśmy odizolowani od tego co ma na nas wpływ. Dopiero wspólny wysiłek i koncentracja na jednym celu wyda owoc zmian. A u Was? Nie potraficie nawet porozumieć i dogadać jak wodę w obecnej sytuacji zachować…

Czyta ze mnie. Tak. Niedawno oglądałem. Że nie budowa dużych zapór, a zasypywanie rowków na ugorach, budowa zastawek na tych polnych i pozwolenie na działalność bobrom. Systemowa ochrona okresowych wiosennych rozlewisk na łąkach, z których woda powoli wsiąka, zasilając zasoby gruntowe. I nie potrafimy współpracować. W drobnych sprawach i wielkich. A zwłaszcza w istotnych. Gdzie dwóch, tam trzy zdania. Wiem to wszystko. Może dlatego nie przeżywam rozpaczy z powodu pożarów. Bo wiem, że to odbicie tego co sami stworzyliśmy. Że to też dla nas informacja, która będzie się nasilać w zjawiskach, aż ją wreszcie pojmiemy. Nie mi sądzić i wybierać, kiedy ma to się zdarzyć.

Mimo gorzkich i cierpkich słów, jakie przyszły od Olch, uśmiecham się jakoś w kierunku szuwarów. Rajski śpiew pieści stęsknione uszy arią anielskiej, zakochanej melodii. Do uroczyska przyleciał pierwszy słowik.

—————————————————————
—————————————————————

🌼 Dziękuję za Twoją czytelniczą obecność! Po więcej gawęd z Drzewami Mocy i przesłań zapraszam Cię do mojej najnowszej książki, którą można już zdobyć w księgarniach internetowych:
https://ridero.eu/pl/books/szepty_kniei/

Możesz też wesprzeć tego bloga drogą pomocy materialnej i finansowej – darowizny można przekazać tutaj: 
https://pomagam.pl/szeptyknieipomoc

Dziękuję za Twój czas spędzony na blogu szeptów.

47445595_2267198426637942_1837768857591218176_n

Posadzić własne Drzewo Mocy. Rok 2020 rokiem pomocy drzewom.

Jedno małe to nasienie,
Składam w darze tu pod Ziemię

Tam gdzie żywioł wieczny drzemie,
Niech pomnoży swoje plemię

Niechaj przyjmie Matki łono
I otoczy swą ochroną

Kiedyś będziesz nam osłoną…

Jako Człowiek, błogosławię
Błędy braci mych naprawię

Drzewom szczodrze tak dziękuję
Bo Wasz trud codzienny czuję

Spójrz na słońce, rozwiń liście,
I zielenią tchnij soczyście

Słuchaj przodków, ich przesłania
Którzy rośli od zarania,

O czym szumią miej w pamięci
Aby czas swój tu uświęcić

Woda, światło, i powietrze
Niechaj dadzą Ci najlepsze

Wzrastaj w sile, pełni Mocy,
Aby światu trwać w pomocy

Dzieciom moim i prawnukom,
Szumiej wiecznie swą nauką

Im dopomóż gdy się zjawią
Twe konary Błogosławią

Ufnie Ciebie tu powierzam,
Bądź opoką i dla zwierza

Cała wokół ta Przyroda
Niech Ci wsparcia siłę poda

Pnij wysoko z gałęziami
Jak najdłużej zostań z nami

Obdarz rześkim nas powietrzem
W rytm rozkołysz się na wietrze,

Glebę zasil swym listowiem
By rodziła wciąż w odnowie

Przyjmij w upał, z cieniem, chłodem
Z deszczu też zatrzymaj wodę

I żywota krąg, kołowrót,
Do natury nas na powrót

Zbliżaj

Pochłoń Miłość od Człowieka,
Który na Twą pełnię czeka

I tak bardzo jest szczęśliwy,
Widząc Ciebie zdrowym, żywym

Czuj, dorastaj i rozwijaj
Życiu wokół wszędzie sprzyjaj

A Twój owoc i nasienie,
Niechaj rodzi pożywienie

Daję światło Świadomości
I dojrzewaj nam w Mądrości

Będę cieszył się ogromnie,
Gdy choć raz przemówisz do mnie

Przyjacielu, wytrwaj lata
Byś w potędze swej dla świata

Powstał

Będziesz z nami, we dnie, w nocy
Jako nasze Drzewo Mocy

EIogZQSWoAANp_y

Rok 2020 ogłaszamy rokiem sadzenia Drzew! – A jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że każdy może zaprosić do swego ogrodu lub na działkę nowe Drzewo Mocy i pobłogosławić życie leśną modlitwą. Zaopiekować się małym Drzewem, które nieść będzie zdrowie i pociechę kolejnym pokoleniom ludzi, zwierząt i wszelkich żyjących w jego pobliżu organizmów. Poszukaj kasztana, żołędzia, szyszki olchy sosny, czy świerka, zasuszony owoc dzikiej róży, bzu, głogu czy jarzębiny, bukowy orzeszek, albo brzozową ‘’gwiazdkę’’. Topolowy lub wierzbowy ‘’puch’’. W nich uśpiła się energia życia, która tylko czeka sprzyjających warunków, aby ponieść pieśń stworzenia przez kolejne wieki.

Jak zaopiekować się Drzewem Mocy? Wskazówki krok po kroku.

1. Wybierz rodzimy gatunek drzewa lub krzewu i zapoznaj się z siedliskiem jakie porasta, jego wymaganiami co do gleby, preferencjami, odpornością. Dowiedz się o nim jak najwięcej, aby wybrać mu najlepszą przestrzeń i stworzyć warunki wychowu.

2. W doniczce lub skrzynce na parapecie zabaw się w ogrodnika. Sosnowe szyszki zakopane do połowy, żołędzie, kasztany i wszelkie inne nasiono, spróbuj wyhodować, aby na wiosnę wysadzić siewkę w wybranym miejscu. Nie zrażaj się niepowodzeniami, nasion przy odrobinie pomysłu masz nieograniczony zapas. Nasiona powinny być uprzednio wysuszone. Umiarkowana wilgotność i ciepło w uprawie. Każdy gatunek będzie wymagał nieco innego postępowania, okresu wysiewu, temperatury. Szczegóły w artykule:
https://poradnikogrodniczy.pl/nasiona.php

3. Naśladuj sójkę i inne ptaki! Można pominąć etap hodowania, i po prostu zakopywać żołędzie, kasztany, czy owoce w wybranych miejscach. Zawsze jest szansa, że wyrośnie.

4. Miejsce: Wybieraj dobrze, mądrze. Postaraj się przewidzieć zawczasu, jakim może ulec przekształceniom. Czy to polna miedza, która może zostać sprzedana razem z polem na działki, a teren pochłoną kolejne osiedla? Niestety, bez recepty, żyjemy w czasach gdzie zniszczone może być wszystko. Skraj świetlistej polanki, wyłom w zadrzewieniu śródpolnym, brzeg stawu, jeziora czy rzeki. Polny rowek, ugór, wiatrołom. Własny ogród lub działka. Miejsce powinno mieć dostęp do światła i żyzne podłoże, aby drzewko mogło zapuścić korzenie. Jeśli takiego brak, trzeba zerwać trochę darni, przygotować niezarośnięte miejsce, usypać kopczyk ziemi. Jako pomoc na start, roślinność zielna może łatwo zagłuszyć małą siewkę.

5. Uwaga na korzenie przy przesadzaniu. To ważne, by już na tym etapie ich nie uszkodzić.

6. Pobłogosław przestrzeń i drzewo ^^ Naszą modlitwą lub własną. Przekaż najlepsze życzenia, zwracaj się czule już do nasiona. Ono słyszy. Wyczuje Twoją opiekę i wsparcie. Nic tak nie pomaga, jak dobra energia życzliwości i miłości. Człowiek, Dziecko Boga ma Moc aby słowem stwarzać rzeczywistość. Zapisz i wypowiedz wokół przesłanie własnej. Wykreuj Cud ♥

7. Zaglądaj i Opiekuj się. Obecnie, w dobie zmian klimatycznych większość młodych drzew ginie z powodu suszy. Sumy opadów uległy odczuwalnemu zmniejszeniu. Normalnie poradziłyby sobie już po wyrośnięciu, jednak teraz mogą potrzebować pomocy. Jak małe dzieci, wymagają z początku większej troski. Pomóż jemu i sobie. Może być wymagane podlanie, raz na parę dni. Czeka Cię odpowiedzialność, aby utrzymać je przy życiu. Poznawajcie się, rozmawiajcie i wzrastajcie razem. Czuwaj nad nim.

8. Bądź świadom. Małe drzewko to również łakomy kąsek dla saren, zajęcy, jeleni, gryzoni. Uwielbiają ich korę lub zgryzają w całości. Lekcja akceptacji przejawić się może. Ale Ty posadzisz ich wiele.

Wydarzenie jest odpowiedzią na zmasowaną wycinkę trwającą nieprzerwanie w miastach, wsiach, przy alejach, drogach i w lasach. Ma na celu ich ochronę. Choć nie możemy ich wszystkich uratować, możemy stwarzać życie, zasiewać, opiekować się i Błogosławić, jak czynił nasz przodek który intuicyjnie czuł zależność od natury i jej procesów. Sukces rozrodczy drzewa jest niewielki – na tysiące wydanych nasion, dane jest wzrosnąć ledwie kilku. A człowiek tnie, masowo, bez sensu, umiaru, powtarzając jak mantrę slogany: bezpieczeństwo / zagrożenie / konary. Które najczęściej nie mają żadnego uzasadnienia, jako, że pod topór idą zdrowe drzewa. I choć młode drzewa przez dziesięciolecia nie zastąpią nam w swych funkcjach starych, może ten kto pod nim niegdyś zasiądzie będzie miał o nas lepsze zdanie.

Powodzenia i wszystkiego dzikiego! Niech w nowej świadomości dla świata, wzrastają pobłogosławione i przebudzone zastępy silnych Drzew Mocy. One, pielęgnowane przez pamięć pokoleń, stanowić będą filar kolejnej epoki w dziejach Człowieka. Etapu współpracy i łagodnego współistnienia z Przyrodą, w duchu wzajemnej czci i szacunku.

smalltreehandenvironmentcreditShuterstockcom

Panny Jabłonne. Ballada z Polnej Pustki.

Brzask wieczornej gaśnie zorzy,
Szelest gdzieś z ciszą gaworzy

Czerwień tli się wątłym blaskiem,
Sarna się przekrada z trzaskiem

W polnej alei za garścią pustki
Dziwy dzieją się po kolei

Tu skrzaty zawiązują swe chustki
A zmora wychodzi na spacer

Błyszczy gwiazda pierwszą iskrą
Wszechświat zerka tutaj bystro

Dumny,

Zając zakurzył w gonitwy pyle
Kroków nakluczył aż tyle

Połacie ciemnią się nocą
Ćmy miękko na kwiatach łopocą

Mieszkają tu Panny Jabłonne
Co swe bogactwo przekazać
są skłonne

Posłuchaj jak sennie szeptają
Na dobranoc słowo szemrają

Że duch z pobliskiego cmentarza zagląda,
Posiedzieć przychodzi, swych drzew tak dogląda

I choć czasem jeszcze je przycinają,
One obrodzić się bardzo starają,

Boją,

Nieruchomo, ufnie stoją
Wtedy
Uciec chciały by niekiedy
Rzeknie mi opowieść swoją:

‘’Cieszę kiedy kwieciem kwitnę,
Roje pszczół do siebie skrzyknę

Potem skupię się na sobie,
Robię o co prosi człowiek,

Obfitości owoc zrodzę
Tak też sobie tu powodzę,

Niech zostawi mnie w spokoju…
Bo mam dosyć swoich znojów,

Przetrwać wiatry, wichry, burze,
Me problemy małe – duże

I samotnie z suszą zmierzyć,
Możesz i w to nie uwierzyć,

Ciężko bywa i wesoło,
Krąg żywota wiedzie koło

Szara mysz łaskocze w korze,
Kiedy wyspać się nie może,

Nocą sowa czasem siada,
Wieści z pól mi opowiada

Zioła, kwiaty i zwierzęta,
Każdy o mnie tu pamięta

Ja z rodziną tutaj żyję,
Wszystkich karmię,
Dobro czynię

Smuci traktor, z opryskami
Czcze nauki tutaj na nic

Gdy głusi, przyjść musi
Oby oddech nie udusił,

Nikogo,

Pójdzie każdy swoją drogą

A gdy sierpień żniwem legnie,
Ma gromada wnet przybiegnie,

Sarny, osy i szerszenie
Tutaj schodzą po jedzenie

I każdego z nich podejmę
Swą opieką go obejmę

Ma świadomość, roześmiana
Wzrasta, tworzy w swoich planach
Ta od Boga jest mi dana

Za horyzont sięga wielki
Tam gdzie żyją, Mirabelki – Siostry

Idz już do domu Człowieku,
Chociaż piękne są widoki,
Długie jeszcze czekają Cię kroki,
Noc świat objęła szeroki,
I zimno dokucza Ci w kościach,
Miło było podjąć Cię w gościach
Czuję Twój dygot w gałęzi
To efekt powstałej w nas więzi
Zajrzyj kiedyś raz jeszcze o świcie,
Wynagrodzimy w podzięce, sowicie’’

I duch popłynął z cmentarza,
Już skrzaty wołają z ołtarza,

Przystroiły go kwiatem paproci,
I w pola pobiegły gdzieś psocić

Skłonił się Duch pod Drzewami,
Przywitał, pomachał rękami
Wiatr zawiał, poruszył koroną
Pożegnał się z zorzą czerwoną

A Człowiek Wędrowny odszedł.

🌳 Stojąc tam, nie wiem jak długo i obserwując jak zmierzch przeradza się w noc, dogasa, spoglądałem na nie. Przeżywałem piękno i zachwyt. Tu błyszcząca gwiazda, tam czerwień gasnąca, szarak na polu, sarny przenikające, których kopytka ledwie szurały w zaoranej ziemi. Zimnica szukająca zaczepki. Cmentarz półdziki i cichy za plecami, a w nim trzaskające lekko drzewa. Wiedziałem wtedy, że dzieje się coś ważnego, czego nie umiałem wówczas nazwać. W Przestrzeni zawsze są jakieś słowa. Huśtają się i przeskakują po chwilach. Gdy pozwolić sobie na wzruszenie, łatwo je wychwycić, wypowiedzieć, spisać. Płynąca nić zdarzeń, obrazy z innego czasu, nierealne, nie wiadomo kiedy prawdziwe, a może zawsze? Za dnia nie wyglądają zachęcająco, niegdyś bez sensu pocięte, przetrwały na przekór wszystkiemu i tkwią. Każdego roku kwitną i owocują. Co tu się wówczas dzieje upalnymi wieczorami… Wiem jedno. Nigdy nie przejdę już wobec nich obojętnie. A oto i one:

92517557_1072771753090973_4421447253869199360_o

”Mistrz” – Dębowy stróż z polnej kępy

W polnej kępie stał na straży,
Opiekował bramą zdarzeń,

Chroni miedzę od chaosu
Aby nie podzielił razem losu

Inny nikt

Wiatr pochylił pień olbrzyma
Wytrwał jednak, i się trzyma

Mocarz każdy sztorm przestoi
W swej potędze się nie boi,

Żywioł bierze w swe ramiona,
Bo nikt jego nie pokona

Dziadek już, On wiedzy strzeże
I legendy dawnych wierzeń

Szepta

Drży listowie w pieśń, szelestem
Kiedy gestem swym się drzewo wita

W polnej kępie na skraju,
Do raju otwierają się wrota:

Zięby, szczygły, trznadle, szpaki
Koncert robią jemu taki

Że odpłynąć w zasłuchaniu
I pogrążyć czas w czuwaniu

można

Przysłuchuje się z ochotą,
Moszczę miękko pod kapotą

Pytam i o imię jego,
Poznać pragnę, go całego

Otwórz proszę się człowiecze
I posłuchaj co Dąb rzecze:

Ojciec jestem, trwam głęboko
By dla innych być opoką

Rosnę, słucham, piję, sięgam
Tak się tworzy ma potęga

Z wiatrem lubię pogawędzić,
I zapytać, gdzie tak pędzi

Sarnom w sen piosenkę mruczę,
Uczę latać dziecię krucze

Deszcze, mrozy, grad, wichura,
Kiedy chmura pędzi bura,

Czekam

Me konary i korzenie,
One są tu dopełnieniem

Kocham słońce, chłód i jesień,
Kiedy liście me poniesie

W dal

Ptaki goszczę w swej koronie
A Ty przyłóż swoje dłonie

Zapamiętaj:

Gdy myśli zaplączą się Twoje,
Ja wytrwały od wieków tu stoję

I trwogę pomogę pożegnać

A imię moje – Mistrz

Tamtego dnia miałem dziś odwiedzić Jesiona Jaremę i tam też się udałem, lecz jeżdżący po polu traktor nie zapowiadał ciszy. Wobec tego ruszyłem do innej kępy i trafiłem na pochylonego siłacza, co w ostoi bezpieczeństwo na konarach dźwiga. Widać to po nim. Rósł tutaj pierwszy, zanim młode jesiony i jawory wystartowały ku życiu. Teraz je osłania i chroni. Zobaczcie jaki jest wspaniały! Tak właśnie wygląda drzewo, które zostawione w spokoju może się swobodnie rozwijać. Wszędzie gałęzie, konary, wyrosty – studiować, poznawać i zgadywać jego historię. Byłby jeszcze gęstszy, gdyby nie parę dawnych cięć. Zapytany o imię ‘’Mistrzem’’ się przedstawił – wow, taki z niego dostojnik. Energia krzepiąca, błoga, wzmacniająca ale i spokój, z toną wzruszeń, bo gdy zięby podzwaniały swoje serenady, a szpaki przysiadły w konarach popisując się gwizdami i jeszcze zając wyszedł wygrzewać się w słońcu nieopodal – zrozumiałem że otacza mnie najprawdziwsze piękno.

91204810_1064531767248305_2008286798773485568_o

Jawor – leśny Mędrzęc. Dębowy krąg starców.

Przesłanie dla Basi:

Cały wszechświat śpiewa do Niej,
Kiedy bierze pędzel w dłonie,

Kolor, zachwyt, kunszt, zwierzęta,
O przesłaniach niech pamięta

Dusza wzrasta, i rozkwita,
Kiedy słowa od Niej czyta,

Ogień też w czerwieni płonie,
Gdy pracują leśne dłonie,

Pędzlem,

Proszą ją o coraz więcej,
Pora ludziom służyć częściej

Wspierać, dawać i pomagać,
Słowem od nich wciąż uzdrawiać,

A więc maluj, spisuj, działaj,
Przybądź do nas i się kłaniaj

Siły kłąb otrzymasz woli,
Kiedy staniesz przy Topoli,

Pragną Drzewa – Matki One,
Byście były Wy spełnione

Kobiety,

Kasztan tu z opieką szumi
Wspiera ciepłem tak jak umie

Olcha i za gawędą wita,
Co u Ciebie? – trzeszczy, spyta

Ona wielbi Cię ochroną,
Nie da w głębiach złych utonąć

Są i starzy też Dębowie,
Pieśnią wieszczą o odnowie

Mruczą z Mocą w tej naradzie,
O dla Ciebie swej poradzie

Bo potrzeba ogrom wiary,
Oto są dębowe dary

Zbliż policzek też przy korze,
Gdy się znajdziesz przy Jaworze

Łez i skarg Twoich wysłucha
Tak oddana Wierzba Krucha

Wiedzmę w Tobie las pamięta
I dlatego wciąż zwierzęta

Wszystko dobrze się powiedzie,
Czas Ci święto zapowiedzieć

Drzewa wesprą, poprowadzą,
Gdy się zjawisz, to doradzą.

Swą energią poczęstują,
Bardzo dobrze Ciebie czują,

Od dawna

Z wszystkim Basia jest nam jawna,
Bardzo Ciebie podziwiamy,
Tętnem naszych sił wspieramy,
W przytuleniu ukochamy…

Wiec Drzew Mocy

I zaskoczyły mnie Basiu Twoje Drzewa, i nie z jednej strony. Wierzba dawniej przewodziła w tym kręgu, teraz ustąpiła miejsca Topoli. Wespół z Olchą tworzy się trójca Drzew żywiołu Wody. Jest i ukazuje się tu także sporo zwierząt i ptaków, lecz nie ja mam dokonywać ich interpretacji, mówią  Zajęłoby to zresztą strony.
Mimo uśmiechu jaki widzę w zdjęciu i ogniu w oczach, jest tam jeszcze coś ciężkiego, trudnego, czego nie umiem nazwać i nie chce mi się pokazać. Może bardzo nie chce zostać zauważone. Może Ty masz to odkryć. Na pewno pomogą w tym Topole. Gdy będą działy się procesy, uważnie wsłuchaj się w to co wybrzmi, może w płaczu. Jakoś dla Ciebie ważne jest, aby zostało świadomie dostrzeżone. ‘’To ostatnia główna blokada na drodze do pełni’’, mówią. I jest to związane z jakimś strachem. Tylko przed czym?

36

 

Dębowy krąg Starców – Opieka Świata

Dębowie, to filary zdrowego, dostatniego lasu. Darzą życie żołędziami, dziuplami, osłaniają przed wichurami. Siłacze wiele przestoją i dźwigają na sobie ciężary innych. Są opoką puszczy. Chętnie tak robią. Przyjrzyj, czy i Ty tak nie postępujesz? Wspierasz, lecz bierzesz za dużo na swoje siły. Druga kwestia dębowa. Mówią oni, że potrzeba Ci aby budować swoją siłę, niezależność, bogactwo, samodzielność, i chyba tego trochę się boisz. Szumią o odpowiedzialności, i choć brzmi to może srogo mówią też, że wybrańcy i posłańcy jaką Ty jesteś, nie mają się czego obawiać, bo świat będzie się nimi opiekował, jeśli tylko odważą się w pełni podążyć za sobą. A Twój potencjał jest przeogromny. Ze swym darem wglądów, widzeniem i słuchaniem zwierząt mogłabyś pomagać potrzebującym w ich życiowej drodze, spisywać wskazówki od Zwierząt Mocy, przekazywać przesłania indywidualne. Dołączać je do obrazów. Twoje przesłania pomagają wielu.Czasem jest trudno, kiedy w głowie szumi ogrom informacji, a my tutaj musimy pranie i obiad zrobić, zająć się domem, ‘’ogarnąć rzeczywistość’’. A one się pokazują, i wołają by spisywać. Wiem coś o tym, i chyba nie ma tu złotego środka. Pytanie jak w tym płynąć? Dbać o swój stan, co też nie zawsze jest łatwe, jeśli wciąż dają nam w kość czynniki zewnętrzne. Ty trochę się odgradzasz, zamykasz w skorupie dla bezpieczeństwa, aby czegoś nie czuć, ale to nie jest droga. Objawiać się będzie chorobami, gdy zepchnięte energie tworzą swoje stany zapalne, aby wybrzmieć. Życie to wielowymiar. Trudny do przyswojenia, bo i męczy czasami nieustanne przyglądanie się, ‘’przerabianie’’ czy lekcje. Popadamy wtedy w marazm i tracimy czujność. Drzewo ma dobrze. Zawsze jest wszystkiego świadome i obecne w teraz. Mało u nich jako takiego planowania, rzadko zapętlają się w przeszłości, choć lubią ją wspominać. Brak, bardzo nie lubię tego słowa bo wszystko w sobie mamy, ale tak wychodzi, że na ten moment ‘’brak’’ trwałego osadzenia w pewności, co do działania i swojej drogi, co do jej rozwijania. Dębowie Cię w tym umocnią. Sam miałem podobnie, bardzo. Do dębów chodziłem i prosiłem, aż ofiarowały tyle, że teraz starcza na miesiące. Tej wiary, zaufania i pewności co do tego co się robi. Drzewa zresztą, choć w naszym odczuciu ‘’coś na ofiarują’’ i można mieć wrażenie, że to od nich, to tak naprawdę ‘’miksują’’ w energiach uzdrawiając przepływ i wydobywając nasze własne zasoby. Udrażniają przepływ i łączność z Energią Ziemi, w synergii z kosmicznymi. Dąb jest symbolem nieśmiertelności, co dziś wybrzmiewa u Ciebie w wielu Drzewach. Jest u Ciebie do przyjrzenia Czerwień i praca z czakrą podstawy. Jej swobodny wir wyraża odwagę, przebojowść, i niezależność materialną. Czasem trzeba… Iść za subtelnym zapachem pomimo wszystko, ryć za nim jak dzik i tratować z furią krzaki, aby dotrzeć do celu. Czasem.

Olcha Czarna – Ochrona AntyAstralna

Podziwiam zawsze, jak te drzewa się dobierają, przejawiają i uzupełniają w nas. Olsza to jedno z Drzew Szamanek, prowadzi przez wodę, czyli głębiny nieświadomości. Swojej lub innych. Jednocześnie kieruje tak bezpiecznie, aby nie dać się pochłonąć przez czyhające tam pułapki astralne. Z jej obecnością można zajrzeć w matrix naprawdę głęboko i wyjść bez szwanku, a jeszcze zaopiekuje się nami, nie dając dostępu. Z Olchą udać się można uwolnić porwaną Duszę, na niskie poziomy astralne. Olszyny w swym przekroju, są odwzorowaniem tego co tam jest. I bronią człowieka jak lwy, sprawnie odbijając lub pochłaniając wszystko co próbowałoby ‘’nieautoryzowanego’’ dostępu. To pradawne Drzewa Ochronne, z nich Słowianie sporządzali niepozorne tarcze, które wytrzymywały w swej miękkości ciosy żelaznych toporów. Olsze wzrastają w miejscach podmokłych, zalanych i wilgotnych, jako jedyne drzewa znosząc długotrwałe zalanie. Mistrzynie Przetrwania poradziły sobie z tym tworząc zwisające wypustki korzeniowe z pni ponad lustrem wody, dzięki czemu są w stanie czerpać azot z powietrza i nie ulegają ‘’uduszeniu. ‘’ Twoja olcha jest przy Tobie w ochronie właśnie, i jak wilczyca bronić Cię będzie i oczyszczać. Drzewa chcą byśmy pozostawali w dobrej kondycji energetycznej i fizycznej. Nie przerażą ich żadne nasze stany, gdy umysł i ego wyśpiewują z tryumfem pieśń zguby duszy, one nie odwrócą się od nas. Olchy ubogacają przestrzeń senną, właśnie poprzez ‘’odświeżenie’’ głębin podświadomości, a płynąc z nurtem życia sprzyjają realizacji marzeń. Ich intencję niosą wpływie, roznosząc jej brzmienie do coraz nowych odgałęzień rzek energii. A dotrzeć potrafią głęboko, zasiedlając cały pokrój wodnych środowisk. Warto powierzyć im swoje plany.

Kasztanowiec – Troskliwy Partner

Czułość, intymność, głębokie duchowe zbliżenie, zaufanie, opieka, wrażliwość, z tym odzywa się Kasztanowiec. Nie wiem, dlaczego, rozważ sobie  W odróżnieniu od dębów subtelny i delikatny, pokazuje jak bardzo jesteśmy inni. Że pewne rzeczy są jednak stałe i nie możemy ich zmienić. Że czasem trzeba wybrać. Spójrz, kruchy kasztanowiec nie stanie się wiotką brzozą i odwrotnie. Nie będzie srogim dębem, choć z czasem i on nabierze swojej krzepy. Ale w swym rdzeniu – pozostanie unikatowym sobą. I o to drzewom chodzi, aby tą ‘’unikatowość’’ jedyność i wyjątkowość w drugim człowieku dostrzec, pielęgnować, docenić i kochać. Nie żądać wszystkiego, nie oczekiwać cech z gruntu sprzecznych dla czyjejś natury. Pozwolić rozwijać się w zgodzie z jego rytmem, i wspierać ten zasób, który on najbardziej przejawia. Bo to jego skarb i sedno. Czy będzie to siła, wrażliwość, a może po prostu umysł, brawura, odwaga, spryt, a może cichość, dzikość, albo namiętność. Komplikacje cech człowieka mogą się przeplatać, dominować, kryć, wydobywać, jednak czasem przez jedno życie nie sposób przejawić ich wszystkich. A niektórzy pozostaną w charakterze zawsze jacy są, niezależnie od tego co przejawi się w życiu…

P1210090

 

Wierzba Krucha – Szept do Ucha

Ona jest z Tobą od dawna, prowadząc Cię w tej szamańskiej, wiedźmowej podróży. Swoje zrobiła – osadziła Cię w zadaniu. Drzewo o rozłożystej koronie, dumne, niekiedy grozne, ale zawsze pełne tajemnic i sekretów. Lancetowate liście dają opływać się wiatrom, iskrzą srebrno w świetle księżyca. Wierzba to opiekunka osób magicznych, w dawnych wcieleniach zgłębiających wiedzę, uważanych za parających się czarami. Ty i ja, tak byśmy byli ongiś postrzegani  Wierzby to kolejne Mistrzynie Życia, i Boginie Wieczności można powiedzieć. Zda się nie odchodzą nigdy, a ich przesłanie na wieki zostaje pogrążone w odmętach bagien, szeleszcząc w krainie szuwarów. Tak też jest z Tobą… Wszystko co tworzysz teraz, to niekończąca się mądrość, która w pamięci Dusz nie gaśnie nigdy. Doskonale spajają w jeden rytm przepływ dwóch sił działających w Przyrodzie – rozkładu i rozkwitu. Zda się stąd człowiek zaczerpnął trochę w pomyłce ideę rozdzielenia, nazywając dobro i zło. W wierzbie jest wszystko. Potrafi gnić i próchnieć do cna, żyjąc jednocześnie. Karmi istoty świata żywego i martwego. Oba te nurty w wierzbowych dziuplach znajdują swoje schronienie, i porozumienie… Tu mogą wytchnąć, nie zwalczając się wzajemnie. Zjednoczyć i żyć obok siebie, bo i nawet ścięta przez bobra wierzba będzie odrastać i wypuszczać młode pędy. I tej sztuki można od Wierzb się uczyć. Miękkie są i delikatne w drewnie, a jednak nie ma chyba drzewa, które przewyższałoby wierzbę żywotnością. Ona daje się wszystkiemu pochłonąć, nie opiera, a przez to, zawsze wychodzi na swoje, zielone.
Wierzba jest teraz z Tobą jako pocieszycielka. Bowiem mają one moc głębokiego ukojenia, uciszenia trosk i smutków. I nie chowają ich w cień – najpierw wydobywają i pozwalają przeżyć, a następnie topią w odmętach żywiołów. Inspirują też twórczo, ofiarując natchnienie. Babcine, czułe istoty, jednocześnie potężne, twórcze i gromkie, a zarazem łagodne. Można w nieskończoność je odkrywać. Wydaje mi się, że Tobie kontakt z wierzbami nie zależnie od gatunku, przyniesie dobre owoce inspiracji do swoich dzieł.

P1030857afads

Jawor – Leśny Mędrzec

Starzy Jaworowie, to zapomniane już Drzewa Błogosławieństw. W swej prostocie i dobroduszności, znajdują się bardzo blisko Boga, będąc jednym z innych jego przejawów. Ciepłych bardzo i łagodnych. A te błogosławieństwa nieustannie spływają na Ciebie, i o tym klon przypomina, by tak różne nawet niechciane na chwilę obecną zdarzenia, tak postrzegać. Zmiana postrzegania, a tym samym swojego nastawienia, stosunku do zdarzeń, potrafi już sprawić, że obejdą się one z nami bardziej łaskawie. A to zaczątek sprzyjającej kreacji. Jawor to Ojciec wszystkich klonów, darzony szacunkiem przez Drzewa. Mają wobec niego respekt, okazują mu cześć. Jest kimś wyjątkowym. W łupinach siwej, sędziwej, pomarszczonej kory skryły się przesłania. Ta kora jest unikatowa w swej formie. Żadne inne Drzew w Polsce, nie posiada takiej. Razem z dębami i jesionami, Jawor stanowi męski filar Drzew Żywiołu Ziemi. Jego natura jest wiecznie zadumana, kontemplująca.

Klon się zjawia niespodzianie,
Kładzie swe konary na Niej,

Opowiedzieć chce w tej porze,
Że odnajdziesz przy Jaworze,

Blask boskiego zjednoczenia,
Który sednem jest spełnienia,

Ciepły Jawor Błogosławi,
Pomóc pragnie i naprawić

Wieściom jego Ty zaufaj,
Przytul korę i posłuchaj

Już wiatr lekko, w górze wieje,
Z nim odchodzą dawne dzieje,

Drzewo szemrze, a w podróży,
Odprowadza co nie służy,

Teraz tylko podziękować,
Nowy świt uhonorować

Wzrastaj

Poprosił Jawor, bym te słowa przeczytał na głos do Ciebie, przy świecy. Przyszły nagle. Tak też zrobiłem. Coś dobrego właśnie się wydarzyło.

Topola Szara – Moc Podświadomości

Drzewo które zaskoczyło mnie tutaj najbardziej i Ciebie pewnie też. Topola bardzo napierała aby być Twoją główną wiodącą opiekunką. I aby opisać ją na końcu. Potężne drzewa – pionierki, które rozwijają się pod panowaniem żywiołu wiatru i wody. Drzewa Biorca. Bo tak naprawdę Topola swoim działaniem najlepiej oddaje o co chodzi w rozwoju siebie – nie zdobywanie kolejnej wiedzy i nauczanie następnych metod ‘’ulepszających nas’’, a zdjęcie kolejnej warstwy. Aby docierać do rdzenia siebie. I topole dużo przed nami odkrywają, zrywają te sztuczne, plastry i bandaże, rozdrapują jątrzące rany, pokazują… Są to niekiedy bardzo trudne dla ciała procesy, zwłaszcza dla kogoś, kto topolowej terapii jeszcze się nie poddawał. Główne przesłanie Topoli jako jej esencji to pełnia życia i kreacja marzeń, aby czynić to śmiało, każdego dnia, i po prostu próbować. Nie zapominać o nich, gdyż to właśnie marzenia, te szczere, do których dusza tańczy są manifestacją naszego spełnienia. Topola rośnie szybko, rozwija się prędko. Po prostu, gna przez życie. Staje się potężna. I mówi o tym, że niezależnie od tego jacy jesteśmy warto czasem spróbować różnej strategii na życie, jeśli dotychczasowa nie przyniosła spodziewanych efektów. Topole to wspaniałe Szamanki, które nawigują po bezdrożach nie odwiedzanych kątów podświadomości, wymiatając stamtąd wszelkie śmieci. Uzdrawiają inaczej niż np. brzozy. One sporo biorą na siebie, ale nie ‘’trzymają w sobie’’ lecz wartko odprowadzają w kosmos. Jednocześnie głęboko uziemiają. Muszę tu oddać hołd, że podczas wszystkich leśnych spotkań z ludzmi, to właśnie Topole okazały się tymi, które poradziły sobie z najtrudniejszymi sprawami. Wielka jest ich moc Oczyszczania, która udrażnia nasze kanały na swobodny przepływ manifestacji. Po takim procesie czuć, jakbyśmy dostali zastrzyk witalności w plecy. Topola szara odpowiada za świadomość, podświadomość, emocje, te nieuświadomione, nieprzepracowane, zapiekłe, zepchnięte. I to nic strasznego, te zawsze są w nas jako bagaż rodowy i wcieleń. Pytanie, czy dajemy im i pozwalamy blokować nasz potencjał, czy przyglądamy, wglądamy i dostrzegamy. Topole to wierne wyrozumiałe przyjaciółki, które dobywają z człowieka głębię szlachetnych uczuć. Uczą sztuki zawierzenia. Mówi Twoja Topola, że trochę otaczasz się kokonem bezpieczeństwa, który z jednej strony izoluje od nieprzyjemnych spraw, a z drugiej blokuje pełnię manifestacji Twojej ekspresji. Pełen przepływ czucia Basiu. Pokazuje mi się Topolowy pączek w łupince, tak właśnie na przedwiośniu, który mróz czuje i boi jeszcze rozwinąć.

🌳 Drzewo Mocy: Topola Szara
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec, Klon Jawor
🌱 Wskazujące: Dąb
🍂 Wspierające / Ochronne: Olcha Czarna, Wierzba Krucha

Przesłanie to zostało spisane dla Basi Glombik (zgoda imienna), która prowadzi bloga o Zwierzętach Mocy i dokonuje czegoś ciut innego niż ja – zgłębienie energii zwierząt, ich wskazówek dla nas, sporządza odczyty duchowych informacji. Maluje też wspaniałe obrazy (również na zamówienie), których kilka znalazło się w tym tekście. Serdecznie polecam jej bardzo ciekawego bloga, dostępnego pod tym linkiem:

http://bafka.ovh/

A jeśli i Ty czujesz, że potrzeba Ci podobnych wieści ze świata natury, odezwij się do mnie na mail czeremcha27@wp.pl spróbuję podsłuchać dla Ciebie wieści i sporządzić Twoje osobiste przesłanie Drzew Mocy.

1bc

Sylwester pod Drzewami Mocy. Zjazd leśnego plemienia.

Gdy stary rok po miesiącach pędu, za przesileniem zimowym wreszcie spowalnia swoje kroki i spotyka się z nowym… Leśne plemię Księżycowych Wędrowców zjeżdża się spontanicznie. To już drugi raz. Choć w zupełnie innym gronie. Czarodziejska Aga z krainy kwiatów, Radosna Ola i Michał, po prostu Miś. Dla nas to czas podsumowań. Spojrzenia wstecz. Planów i podziękowań. Początków nowej kreacji, zatrzymania z wglądem. Świętować chcemy w ciszy i ciemnościach. I niestety, w ten dzień właśnie odnaleźć jej nie sposób w mrokach leśnych. Huczący świat niejako zmusza nas, do wysłuchiwania chaosu swojego zapomnienia.

Jeszcze ostatni przegląd plecaków, ‘’ekwipunku’’ w postaci dodatkowych warstw odzieży, i ubrani jak bałwany, ruszamy pod Knieję. Tu wita nas hulający wicher i pochmurna aura. Dudniące huki rozbrzmiewają sporadycznymi salwami. Jedyny dzień w roku, kiedy można do lasu nocą wybrać się większą grupą, bo zwierzęta są ‘’wymiecione’’.  Ale są drzewa. Te jak zawsze, trwają, donikąd nie wybierają. Przystajemy na skraju, gdy śpiące zdawałoby się parasolki sosnowych wierzchołków bujają się, skrzypiąc. Tak reagują na nasze nadejście. Zrywa się powiew wiatrowego sztormu. I uczymy postrzegać, słuchać, odbierać. Przystajemy w skupieniu, gdyż w lesie dzieje się ożywiony dialog. Sosny trochę płaczą. Jękliwe piski, zawodzenia, lamenty. W tym dzwiękach zawarte jest uczucie, a z nim informacja. Choć cieszą na nasze przyjście, to i boją się nieco. Z wiatrem przyszły o wieści o gigantycznych pożarach trawiących Australię. Drzewa zawsze wiedzą wcześniej. Wiedzą, co może się zdarzyć, nadejść. Są przecież ‘’w terenie’’. Nie odgrodzone betonem, odgłosami , nie zagłuszane chaosem informacji. Zanurzone istnieniem tutaj – odbierają. U nas mija trzeci suchy rok, ze średnią znacznie poniżej dotychczasowych sum opadów. Nie trzeba być strategiem…

Leśny, szumiąco – skrzypiący koncert zatrzymuje nas w oczarowaniu. Coś się zmieniło. W samych drzewach, albo strukturze świata. Dawniej podczas wichur ‘’odzywały’’ się pojedyncze drzewa, dziś ma się wrażenie, że robią to wszystkie. W miarę jak oddalają się nasze kroki, zawołania nasilają się i grzmią z ciemni puszczy – jakby chciały nas jeszcze zatrzymać. Za moment jesteśmy pod Krzesimirem. Ogrom wzruszenia moich gości, kiedy mogą poznać i przytulić mędrca. Każdy ma swoją chwilę, w której odbier dla siebie błogosławieństwo i wieści. Każdemu inne. Mi dąb – przyjaciel powiada:

– Możesz wybrać dla siebie co zechcesz. My przygotowaliśmy dla Ciebie wyjątkowe. Każde doświadczenie, droga, będą dobre. Nie istotne są aż tak szczegóły. Wybieraj świadomie, kształtuj, ale i płyń bez oporu z tym co przyjdzie. 

Niebo przeciera się nieśmiałymi błyskami gwiazd. Ola mówi, że wyraziła wcześniej taką intencję. I stało się. Niesamowicie. Prowadzę przez las – zmiana planów trasy, podyktowana warunkami. Jak się potem okazało, najlepsza. Tutaj nam nie wieje, mamy wrażenie, że otoczył nas opiekuńczy, bezpieczny tunel. Drzewa pochłaniają siłę żywiołu i przekazują przez pnie jego wibrację w głąb ziemi. Co ta energia dalej robi, gdzie pracuje? Zastanawiam się. Żadne z nas nie boi się oberwanej gałęzi czy lecącego konaru. Przeciwnie. Drzewa są silne, zdrowe. Obłamania zdarzają się rzadko. Potrzeba potężnych wichur. Mijamy tegoroczne pogorzelisko. Sosny tutaj zostały jedynie ‘’liznięte’’ przez ogień, mimo to wycięte. Ciszę i szum drzew przerywają raz po raz nawoływania przepłoszonych petardami gęsi – krążą w powietrzu nie dając o sobie zapomnieć. Mimo gęstej ściany zarośli dobiegają i tutaj pojedyncze okrzyki żurawi. Uśmiecham się gorzko. Od paru dni blog Szeptów przeżywał prawdziwie oblężenie, gdy opisałem sylwestra z perspektywy doświadczających ludzkiego ‘’świętowania’’ zwierząt – ktoś zarzucił, że się nie znam, bo gęsi i żurawie dawno odleciały. Od lat, to tak nie działa. Ciepłe, deszczowe ‘’zimy’’ a w zasadzie ich brak, powoduje, że wiele ptaków nie podejmuje wędrówki. Zostają, próbują przezimować. Dziś jest nas czwórka i słyszymy je wszyscy. Uwaga skierowana na zewnątrz, powoduje, że Aga wpada w błotnistą kałużę. Milimetry dzielą, aby woda wlała się do kalosza. Czujny Michał ratuje sytuację podtrzymaniem. Ja już ją znam… Wygląda niepozornie, lecz kąpiące się tu dziki bardzo pogłębiły niewidoczną pod wodą nieckę. Przenikają mnie fale ciepła i błogiej radości, płynące od moich wędrownych towarzyszy. Gdy wymieniamy te spostrzeżenia, Ola mówi, że jest przeszczęśliwa. Nawiązuje się miedzy nami pewien rodzaj synergii – w mig odbieramy swoje stany i nastroje. W ciemności wyostrza się intuicja. Rozmawiamy o przyszłości i troskach drzew, o tym co możemy dla nich zrobić, jak omijać duchowe pułapki różnych ideologii, które okrężną drogą próbują odwieść człowieka od tego co dla niego najlepsze, i pod płaszczykiem niszczyć. Wypływa skądinąd temat ‘’drewna księżycowego’’. Tłumaczę, że dziś nie musimy ścinać tylu drzew, a jeśli zabijamy żywe drzewo, które podczas pełni emanuje głębią uzdrawiającej energii, to jaki pożytek z tego? Jakiej energii służy? Czy jest możliwa zamiana? Zgadzamy się wszyscy co do alternatywy konopnej, przecież już dziś powstały technologie produkujące bale i deski z surowca konopnego, które w dodatku są 20 razy wytrzymalsze niż dębowe.

plakacikeee

Drugi przystanek robimy pod przyjazną ‘’Akacją’’. To Agnieszki Drzewo Opiekuńcze. Po kilku minutach wspólnego tulenia, Drzewo prosi mnie, abym odszedł i zostawił Agę samą.
Spływa na mnie kojące ciepło.

‘’Posłuchałeś…’’ – Mówi ucieszona Akacja, tym kojącym, aksamitnym głosem. To ta, która naucza zaufania intuicji i podążania za nią. Pamiętam jak razu pewnego poprosiła kogoś, by ta osoba poszła spontaniczne kilkanaście kroków w głąb lasu. Bardzo byłem wtedy zaskoczony, ale ona znalazła pióro. I mnie podobnie Robinia ‘’testowała’’ prosząc o robienie różnych takich rzeczy. Uczyła jak słuchać lasu. Agnieszka wraca podekscytowana i opowiada, co przekazało jej mądre drzewo.

– Mam zostać jasnowidzką. Mam odnajdywać, przewidywać. Ale nie dla ludzi. Mam ‘’jasnowidzieć’’ dla Drzew. O co tu chodzi? Nie rozumiem…

Uśmiecham się szeroko. Choć w pierwszej chwili też zaskoczony. Za moment wiem. Akacje, to przecież drzewa wspierające właśnie dar jasnowidzenia i naturalne umiejętności pozazmysłowego postrzegania człowieka.

– A może masz odnajdywać, przewidywać bezpieczne miejsca, które długo nie zaznają przekształceń i pozwolą drzewom sędziwie wzrosnąć i godnie odejść? Będziesz odnajdywać siedliska dla Drzew Mocy…

Wzruszamy się ogromnie. Za moment jesteśmy pod Dębem Radomirem, tym który z piorunami się bratał. Otaczamy go kręgiem, dziwując się Mocarzowi, co tyle klęsk przetrwał. Odłupane ramię pnia rozkłada się obok, będąc świadectwem krzepy olbrzyma. Przesyłamy mu pokłady uzdrawiającej energii. Łączymy się za ręce bez słów. Tak mnie to cieszy. Moje leśne plemię, które kocha, czuje i postrzega tak jak ja. Odnajdujemy się i jest nas coraz więcej. Na pajęczynach zawisły urzędujące pająki. Mimo przełomu stycznia i grudnia, owady pozostają wciąż aktywne. W tym kleszcze. Jakich czasów doczekaliśmy… Jesień i zima zawsze były dla mnie bezpiecznym okresem wędrówek, teraz trzeba uważać, choć w kilku warstwach ubrania ryzyko jest mniejsze. Pod Radomirem jakoś tak spontanicznie zalegamy na wypoczynek. Choć plan był inny. Płyną rozmowy, przerywane hukiem bliskich petard i błyskami. Chmury odbijają poblask. Jak na froncie. Większość narzuca mniejszości. Zwykle. Chcielibyśmy ciszy, tymczasem pewnie w całej Polsce trudno znaleźć miejsce, gdzie echa nie docierałyby. Godzinę ‘’zero’’ rozpoznajemy po wzmożonym hałasie. Gęsi nawołują rozpaczliwie. Nie mamy ochoty obserwować fajerwerków, choć taki był plan. Mówimy słowa, milczymy. W wyobrazni tworzymy obrazy szczęścia, w jakich chcielibyśmy widzieć siebie nawzajem i przesyłamy w myślach do siebie w przestrzeni. Michał leży na gołej ziemi pod jesionem, nieco pochrapuje. Szybko potrafi zasnąć. Kiedy się budzi po niedługim czasie jest uśmiechnięty i w nastroju, opowiada jak Ziemia pochłonęła jakieś jego troski. Do końca wyprawy pozostaje ożywiony. Ja oddalam się na kilka minut do innego jesionu. Potrzebuję pewne sprawy przemyśleć, podziękować bliskim, ułożyć w samotności. Nikomu to nie przeszkadza. Słyszę, że rozmowy dalej naturalnie się toczą. Żywioły odpowiadają salwami podmuchów, gdy wypowiadam swoje życzenia. Ręce w górę wyciągam dziękując, za wszystko co tutaj przydarzyło się mi i moim gościom. Wierzyć się nie chce, że ogrom tych zdarzeń zmieścił w tak maleńkim roku.

Radomir cieszy się z obecności gości. Rozmawia z Agnieszką. Czasem bardzo się dziwię, bo trochę tak jakby drzewa nasycone były dialogami ze mną, a pałają chęcią poznania nowych osób. Zimno dociera i tutaj. Michał medytuje i posyła nam cieplne fale, które o dziwo działają i otulają nas rozgrzewającym przepływem. Kanapki i termosy. Ciepła generuje się tyle, że za chwilę jesteśmy oblegani przez wszechobecne biedronki, które przyszły się ogrzać. Świecąc spostrzegamy że są wszędzie, na spodniach, plecakach, wokół i na dębie. Ostrożnie ‘’przesadzamy’’ je na korę drzewa, lecz one wcale nie chcą opuszczać ciepłych dłoni. Moje zwierzęta Mocy. Ukazały się licznie, z jakimś przesłaniem. Zbieramy się do marszu. Choć nikt tak naprawdę nie chce stąd ruszać. Aga mówi, że to najlepszy Sylwester w jej życiu. Dokładnie taki – dziki, inny. Przed nami jeszcze długa wędrówka…

Ciche, stłumione kroki szeleszczą w mrokach dębowego szlaku. Tutaj Dąb Gromiec z przepastną dziuplą, kawałek dalej dorodny Klon Ellion, najwspanialszy z tutejszych klonów. Pod nim odczytujemy kolejne przesłanie.

Pochwyciłem ją za dłonie,
Z całych sił wołałem do Niej

Ellion jestem, Imię moje
Dziś przytulę Troski Twoje,

Cieszę, że mnie usłyszałaś,
Kiedy tam nad bagnem stałaś,

Tyle chciałbym Ci powiedzieć,
Czego pragniesz się dowiedzieć,

Stary ród nasz, ten Klonowy,
Wiedzie ciało, do odnowy

Spójrz jak Drzewo dba o siebie,
To też przekaz jest dla Ciebie,

Co pochłania w siebie święcie,
Przed czym broni się zawzięcie,

Z czego czerpie swoją Siłę
I dlaczego, długo żyje

Co najprostsze, to najzdrowsze,
To surowe i zielone,

Cieszy ciało się spełnione,
Wiele dawnych zrzuca bóli
I nie trzeba, więcej tulić,

Bo duch raz już obudzony
Jest w poznaniu nasycony

Tęsknią klony do wspomnienia,
Choć się tyle w świecie zmienia,

Pamiętają pierwszych ludzi,
Gdy nie trzeba było budzić

Stróżowali przy naradzie,
Grach, zabawach, i biesiadzie

Potem przyszedł czas rozstania,
Ducha – ciała, załamania,

Kiedy podniósł człowiek rękę,
Na to dawne, życie święte

Pożegnały się wnet Klony,
I ruszyły, w świata strony,

Dziś odnajdziesz nas i wszędzie,
Kiedy spotkasz, dobrze będzie,

Ważne są dla Ciebie słowa,
Aby podjąć się od nowa,

Trud procesu oczyszczenia,
Choć bolesny, wiele zmienia,

Teraz.

Opowiadam baśń o wędrówce klonów – jak jawor obraził się na ludzi, a klon polny powierzył swoje istnienie żywiołom pustki. Jak sprytny klon jesionolistny znalazł sposób, aby wyprzedzać inne drzewa. Wspominamy i tęsknimy do czasów Pierwszych Ludzi, tych pradawnych mieszkańców Ziemi znających sekret istnienia w harmonii z naturą. Ci, którzy tworzyli rajskie ogrody i rozkwitali w błogosławieństwie życia. Świat zapomniał o Wedrussach. My w opowieściach wskrzeszamy ich przesłanie. Zrobiło się bardzo ciemno. Podążając, ledwo widzimy cokolwiek. Trzeba wytężać wzrok, mrok rozumy rozpanoszył się wszechwładem. Ostrożnie, w skupieniu. W kimś odzywa się strach. Jednak trzeba czasu, aby oswoić i polubić z ciemnościami kniei. Mi niekiedy pomagało wyobrażenie. To znaczy zawsze mam w pamięci jak wygląda tutaj za dnia, i mówię sobie, że to tak samo, tylko bez kolorów. Dalekie żurawie smętnym głosem komentują ludzką zabawę. Wkrótce stajemy nad rzeką. Wody nieco przybyło. W świetle latarek podziwiamy mozaikę glonów, resztki wodnej rzęsy i rozkład olchowych liści. Pospolite ślimaki, zatoczki rogowe, znaczą podwodny szlak powolnym spacerem. Im chyba jest wszystko jedno.
Wskazuję ręką i chcę pokazać gościom jeszcze jednego dorodnego wiąza, aby coś o nim opowiedzieć. Wtedy robi mi się niedobrze. Pod drzewem ktoś ‘’złożył w darze’’ wielki, stary telewizor… Jeszcze parę dni temu go tutaj nie było. Aż mi i wstyd. Jednak – tak się w lasach wyrabia. Ostatnio na wigilijnej wędrówce napotkaliśmy auto stojące w ciemności, po włączeniu latarki pojazd odpalił silnik i odjechał. Na miejscu zostały świeże niedopałki papierosów, puszka po napoju i papierowe ręczniki. Zabraliśmy to wszystko. Wigilia, druga w nocy… co ludzie mają , głowach? Jadąc przez jakąkolwiek wioskę mija się mnóstwo pojemników na śmieci, przy przystankach choćby. Można zostawić, śmieciarka zabierze. Gminy organizują zbiórki zużytego sprzętu elektronicznego i rzeczy wielkogabarytowych. Można oddać darmo lub niewielkim kosztem. A ludzie ryzykują i przywożą do lasu, wcale nie tanimi autami. Lodówki, tapczany, pralki, ubrania… Krąży ponury dowcip, jak to człowiek segreguje śmieci. Na te które do pieca, i te co do lasu… Nasza obecność płoszy takich szkodników. Niech wiedzą, że nie ma przyzwolenia i są obserwowani. Czujni czatownicy ukryci w zaroślach, zauważą i w środku nocy. Każda butelka czy puszka to śmierć dziesiątek owadów, które topią się w takiej pułapce.

Tulimy jeszcze kasztanowce. Przestrzeń zakotwiczyła się w otchłani bezczasu. Kiedy zleciało te pięć godzin? Pora na powrót, żegnany szumiącym trzaskiem parady drzewnych istot. Im dziękujemy w pokłonie. Daleko poza lasem włączamy barwne miecze świetlne. Z osiedli jesteśmy teraz pewnie widoczni. Księżycowi Wędrowcy pokazują, że bawić się można z kolorem i światłem, ale bez huku, dymu i przerażenia. Jednorazowy wydatek, a radości na cały rok. Miecze są łatwo naprawialne i wytrzymałe. Rozgrzać się można pojedynkiem, po długim czasie niemrawego bezwładu. Zakładamy śmieszne maski. Błyskają ostrza ze świstem powietrza, kolory pulsują energią, miecze mruczą przyjemnie wibracją sił kosmosu. W śmiechach pielęgnujemy więzi z wewnętrznym dzieckiem, czyli jak dla mnie, z duszą. Dla równowagi, trochę mniej powagi. I podziwiam, jak każdy pojedynek potrafi być inny. Aga unika kontaktu z ostrzem, manewruje tak, że trudno trafić w jej broń. Robi się taniec sztuczek światła, zasilany salwami migocącego śmiechu uradowanej kobiety. Michał nagrywa na pamiątkę.

20191231_233939

Podczas powrotu do kwatery, spotyka nas przeszkoda. Na jednym z osiedli zamknięto ruch. Pełno straży pożarnej, policji, pogotowia. Ola wycofuje autem. W ostatniej chwili zauważa inny pojazd stojący na poboczu, omal się nie zderzamy. Ale opatrzność leśna czuwa. Nie widział go nikt z nas, jakby coś przykryło. Okazuje się, że płonie gaz. Słup ognia pod niebo. Ktoś wrzucił petardę tam gdzie nie powinien. Ewakuują kilka okolicznych domów, gdyby to wybuchło zmiecie ze trzy domostwa. Jest trzecia w nocy. I myślimy tak sobie. Kolejnego dnia media społecznościowe zostają zalane zdjęciami martwych ptaków zbieranych pod drzewami, wykrwawionych psów nabitych na iglice płotów, które w panice próbowały wydostać się z posesji. W wydaniach wiadomości pojawią się relacje o poparzonych kończynach, urwanych palcach, rękach. Czy każdego roku, to wciąż za mało, jak możliwe że pozwalamy pijanym ludziom na używanie środków pirotechnicznych w atmosferze takiej beztroski?
Z daleka spoglądamy na słup ognia. Pan strażak mówi, że sytuacja opanowana, ale nie przepuszczą nas bo zagrożenie. Dla mnie to wszystko bardzo symboliczne. Od paru tygodni płonie Australia. Wcześniej żywioł strawił rozległe lasy tajgi i przetrzebił amazońską puszczę. Trudny rok dla przyrody. Ogień pożera i trawi świat jaki znamy. Miliony poparzonych, spalonych zwierząt, dziesiątki ofiar ludzkich, nieznana liczba gatunków, które możemy skreślić na zawsze. A tymczasem w Sydney, australijski rząd nie ugiął się pod presją społecznej krytyki, i wśród tych dymów, popiołów, pomarańczowej poświaty zorganizował pokaz fajerwerków… Orkiestra na Tytanicu gra do ostatka.

Pożegnaniom nie było końca. Choć przecież jeszcze w Nowy Rok widzimy się i ruszamy na dzienną wyprawę.
Zasypiam u siebie. Po około dwóch godzinach, budzi mnie łaskotanie na twarzy. Dotykam jakoś zupełnie spokojny – znajomy zapach. Biedronka! Zapalam światło i widzę jak wysypują się z plecaka. Jakimś cudem zdążyły wejść w zakamarki ubrań, a ciepło mieszkania zachęciło je do spaceru. Na dworze zimno, nie chcę teraz wypuszczać. Zamykam plecak, niech tam śpią. Śmieję się, bo moja pościel ma motyw biedronki siedzącej na dmuchawcu, dusza kiedyś zachwyciła się tym wzorem. Teraz budzi mnie nad ranem ‘’moim własnym’’ Zwierzęciem Mocy i coś pragnie przekazać.

Dziękuję wszystkim uczestnikom tego magicznego sylwestra. Druga edycja tradycji świętowania wędrówką zapisuje się pełnią osobistych procesów, wrażeń, wglądów, zachwytów, wzruszeń i przygód. Składam jeszcze raz najlepsze życzenia – niech Wam Knieja w sercach z opowieścią wiecznie szumi. Tym, którzy z różnych przyczyn być z nami nie mogli i nie dotarli – do zobaczenia może następnym razem 

20200101_024106

Jawor – Opiekun Wieczności. Topola Czarna – Płomień Cienia.

przesłanie dla Ani:

Mruczy miękko ciepły Dąb,
Gdy do siebie wglądasz w głąb

On pomrukiem tym wyzwala
Swą wibracją mocy spala

Jest tu do ofiarowania,
To poczucie zmarnowania

Uroczystość to ofiarna
Zajmie się tym Olcha Czarna

Po tym czas jest na Topolę,
Objaw tylko jej swą wolę

Czego pragniesz, o czym marzysz,
A w czystości nuż się zdarzy

Wzrosły w niebo tak strzeliście
W sobie trwają już wieczyście

A gdy zmierzchu przyjdzie pora,
Przytul nocą do Jawora,

Drzewo święte, Drzewo – Starzec,
On obejmie, Tobie wskaże

Blizny wcieleń w Tym wymiarze

Znowu mąci się niezgoda,
Drzewo wparcia gałąz poda

Wstrząśnie Tobą i Poruszy
Bo bunt drzemie w śpiącej Duszy,

Kasztanowiec lekko wita,
Wpół pochwyci, i zapyta

Czemu dziecko cicho stoisz,
Czemu wątpisz, i się boisz

Dobrze zajmie małą Anią,
Tyle może zrobić dla Niej

Jedno słowo tylko powiedz,
Z Tobą będzie Kasztanowiec

Odwagi

Witaj Aniu. Aż mi trochę nie pasują te słowa do Twej poznanej osoby, ale z drugiej strony, bez powodu nic nie wybrzmiewa. Są przy Tobie Drzewa, licznie. Raz już ten gąszcz uległ zmianie i przetasowaniu, bo dawniej wiodła tu Brzoza z Sosną i Jodłą, które jednak opuściły ten wiec. Teraz rozrasta się wokół bardzo przyjemna, łagodna i ciepła brać. Cudowni przyjaciele. Po kolei, tak jak się pojawili do nich powinnaś się udawać.

Dąb – Oczyszczający Pomruk

Dębowie to ten z Drzewnych narodów, plemię Stróży, opiekunów i Wojowników. Gdzie indziej mają ‘’Dzwoniące Cedry Rosji’’ my mamy Mruczące Dęby Polski. O wcale nie mniejszej sile, o czym można przekonać się choćby na moim przykładzie. Tyle pomogły. Dęby w zdrowiu i humorze mruczą. Buczą jak transformatory. Zwłaszcza podczas mokrej wiosny. To prastara pieśń Sił Ziemi, dęby śpiewając ją pomagają przetrwać planecie epokę dewastacji człowieka. Niekiedy i one cichną i słabną już. Dęby zapraszają Cię do Dąbrowy, do kręgów gdzie wzrastają od wieków. To ich mruczenie przenika tkanki ciała i struny Duszy, wydobywając z nieświadomości Człowieka siły, jakich istnienia nie podejrzewał. Kuracja dębowa pozwala scalić je w sobie, aby wiodły już w codzienności. Bo przyglądając się Dębom trudno oprzeć się wrażeniu, że to tacy Mocarze, co przestoją wszystko. Tym też nas obdarzają, to jest zaufaniem do życia, wiarą w siebie, odwagą, pewnością, niezłomnością. Pokazują mi Dęby Ciebie pośród kręgów w takiej Dąbrowie, tam masz się znaleźć i udać. Możesz napotkać Drzewa już wybudzone, albo uśpione i nie znające jeszcze swych zadań. Wtedy trzeba im będzie przypomnieć. Opowiedz, porozmawiajcie. Stań pośród nich, wyciągnij w górę ramiona i śmiało poproś o te dary. Wnet powinno otulić ciepło. Mruczenia fizycznie słyszeć nie musisz, poczujesz za to w ciele jak przenika. Bo mimo różnych spotkań w których bierzesz udział, tak mi pokazuje się, że sporo u Ciebie historii pragnie wybrzmieć w uzdrowieniu. I rodowych, i z wcieleń i bieżących. Może też dlatego, że wiele z warsztatów znów jest poszukiwaniem po zewnętrzu? A Drzewa osadzone, zanurzone w Duszy Matki Ziemi i nas prowadzą jedynie przez głębiny własne.

78787387_1699024606900007_5812362388225130496_n

Olsza Czarna – Głębina Ofiarna

Od początku pokazuje się, towarzyszy coś co układa się w słowa ‘’poczucie zmarnowania’’. Czego dotyczy, już musisz sobie odpowiedzieć. Jeśli jest zakotwiczone, pociąga za sobą nuty żalu w codzienności, za tym co utracone, niezgodę że coś nie potoczyło się tak jak miało. Czarne Olchy, Kapłanki Bagienne, wzrastają na tym co drzemie w głębinach, niewidoczne dla nikogo. Tym zasilają swój żywot. Olchy to Drzewa Ochronne, które w dawnych wierzeniach miały zabezpieczać przed szkodliwymi energiami, promieniowaniem i siłami nieczystymi. I kolejne słowo ‘’ofiarność’’. Mówią coś o Mszy, rytuale, który mogą dla Ciebie odprawić. Nie do końca jestem pewien, czy nie chodzi też o dawne Twoje ofiarowanie czegoś, jeszcze w innym życiu co przekłada się na to co jest teraz. Ale fakt, że Olsy emanują zupełnie inną energią niż pozostałe kręgi Drzew. Nie jest przebywanie z nimi tak wyczerpujące jak wśród Topól, ani przesadnie wznoszące jak u Brzóz. Jest właśnie głębia i tajemnica, z nieznanym. Być może dotąd nie było Ci dane zatopić się w olchowym królestwie na dłużej, ja odbieram że jest potrzebne Tobie. Czyli dwa różne kręgi Drzewne odbyć. Różnica niż przy pracy z jednym Drzewem jest taka, że zwykle są to procesy mocniejsze. Wsłuchaj się w szum olch, kiedy w czas wichur zawodzą bujając wśród jasnych połamańców. Opowiedzą Ci Twoją historię. Każdy z Drzewnych narodów żyje w swoim środowisku przez dany okres czasu. Choć trwa on niekiedy długo, całe wieki, splecione w istnieniu drzewa i zwierzęta zawsze dążą do dynamicznej równowagi. I tak na miejscu podmokłego olsu, może kiedyś zagościć step. Te dwa czarne Drzewa które Ci towarzyszą sprzyja również realizacji szczerych marzeń, do czego jednak potrzebne jest zrozumienie, czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz. Bo otrzymać możemy wszystko. Jako ludzie, Istoty z cząstką Boga zawartą w Duszy możemy wszystko i mamy Moc Kreacji niespotykaną u innych istot w naturze. Czasem jednak kiedy otrzymujemy już to, czego tak bardzo pragnęliśmy, okazuje się, nie być tym czego rzeczywiście dla siebie chcieliśmy. Przychodzi rozczarowanie i …poczucie zmarnowania może? 

Topola Czarna – Płomień Cienia

‘’Czczono w czasach pogańskich drzewa jako przybytek bóstw, siedziby duchów opiekuńczych oraz ołtarze, pod którymi składano ofiary. Drzewo stało się zarazem jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata; postrzegane było jako oś świata – korzenie sięgają w głąb ziemi, czerpiąc wodę, pień jest filarem świata ludzkiego, a na rozłożystych gałęziach opiera się niebo. Korona drzewa stała się domeną sił boskich, pień należy do świata ziemskiego, ludzkiego, a zapuszczające się w głąb ziemi korzenie przynależą do krainy zmarłych. Łączy więc ono trzy najważniejsze sfery.’’

Kiedy spoglądam na Czarną Topolę już bez liści, pnącą się strzeliście w niebo, wygląda ona jak płomień świecy, z głębin ziemi wyrosłwszy. Jak maszt. Rodzina Topól obejmuje kilka gatunków, które nazwaliśmy podług kolorów, jest Białodrzew, Szara i Sokora Czarna. Ta ostatnia różni się pokrojem wyjątkowym, a mówi ona, że istota z Ciebie ‘’mediumiczna’’ . To oznacza już jawną lub ukrytą jeszcze łatwość w nawiązywaniu kontaktów z zaświatami. Liście czarnej Topoli rozwijają się dość późno, bo dopiero na początku maja. Tak i w Twoim życiu gości esencja takiej dojrzałości, w której pewne sprawy rozkwitają w stosownym czasie. Specjalizacją Topolową jest dogłębne oczyszczanie, a czarna została przez Stwórcę nam ofiarowana do uzdrawiania zapisów energetycznych na poziomie komórkowym, tych emocjonalnych blokad które tworzą choroby i dolegliwości. Jak więc widzisz, nie trzeba niekiedy podróżować ciągle w poszukiwaniu, gdyż Drzewa, Zioła i Rośliny dają nam wszystko. Jako że wszystko jest informacją, korzystając z ich energii lub surowców, taką samą informacje wprowadzamy do ciała. Jeśli więc spożywasz przetwory z roślin, które wyrosły dziko w zdrowiu i bujności takie samo będzie mieć przełożenie na Twoją kondycję. Czarna Topola dodaje sił i wspiera w działaniu. Pomaga nam zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. Wyrywa nas z objęć samotności i natłoku negatywnych myśli. Daje silną ochronę aury wobec nadużyć energetycznych co też przejawia się w działaniu, kiedy reagujesz stosownie do sytuacji nieprzyjemnej.

Klon Jawor – Opiekun Wieczności

Mówiłem, że łagodna ekipa przy Tobie wzrasta  Jawor to ojcowskie ciepło, ale takie prawdziwe. Prowadzące, przesadnie nie wymagające, akceptujące wybory i drogę swojej pociechy. Nie jest łatwo już je napotkać, choć dawniej były pospolite. I również nie jest łatwo z nimi się zaprzyjaźnić, bowiem i one mają do ludzi pewien żal. Znowu ‘’poczucie krzywdy’’? Jawory to przewodnicy narodu Klonów, ich protoplaści i dziadkowie z siwą pomarszczoną korą. Dawniej Jawor uchodził za Drzewo Boskie. Jego biopole silnie odziałowuje na sferę emocjonalną. Oj, potrafi On przytulić. A same klony, cóż… Od zawsze były dla ludzi pierwszą pomocą w dysharmonii. Wychodzi na to, że z Jaworem czekać Cię może wspaniała przyjazn i on prosi aby wpisać jego jako główne Drzewo Mocy. Przenikający mądrością chropawy starzec znów wspomniał o niezgodzie duszy na niektóre Twoje wybory i działania w życiu, co przekłada się na stany emocjonalne oraz jakieś niepowodzenia w innych sferach. Tak się ona na tym polu okopała, że w drzemkę zapadła, bez nadziei już, że uda jej się do Ciebie z tym dotrzeć. Może z Jaworem dojdziecie co to? Pytam jego,

Hej sędziwy nasz Jaworze,
Ty opowiedz o czym możesz,

Dusza Ani się nie zgadza,
Co wybrała, że prowadza ją

W życiu.

Być może chodzi o jakiś autorytet, a może o nurt sam. I to niech będzie dla Ciebie wskazówka.

Kasztanowiec – Bezpieczeństwo Umysłu

Nawet i zdziwiło mnie pojawienie się Drzewa Umysłu przy Tobie, bo i ukazują się dość rzadko. Ale nikt tak jak Kasztanowiec czy Orzech nie potrafi zapanować nad sztuczkami naszej mózgowej nawigacji. Zobacz o co pytają Drzewa. Zwracają się bezpośrednio do wewnętrznego dziecka, które się boi. Czy jeszcze boi, że z czymś sobie nie poradzi. Mówią Drzewa o strachu umysłu, który ciężko jest nieraz uspokoić i wygasić. Mówią, że nie zajmowany, wychowywany, przysposabiany do pomocy a nie blokowania umysł, potrafi odnaleźć powód do niepokoju w każdej najlepszej sytuacji życia. I trzeba odróżnić umieć podszepty intuicji które nas ostrzegają, (mowa ciała, uczucia) od galopującego umysłu który czasem nawet boi się tego… że jest lub może dobrze. Oporny na zmiany, zaszywa się w swojej strefie komfortu i ani myśli z niej wyjrzeć, dostrzec coś poza. Padło i słowo o cichości, co dla mnie oznacza, że może nie nazywasz po imieniu swoich pragnień, marzeń, celów, może nie stawiasz granic kiedy potrzeba. A umysł nasz, z potęgą wyobrazni i fantazji może a nawet powinien przede wszystkim działać jak wiatr w żagiel, snując coraz to nowe pomysły, wizje, podsuwając rozwiązania. Dopiero gdy w nim powstanie obraz, a Ty to poczujesz marzenie ma moc aby zaistnieć w przestrzeni. Tak stwarzamy. Umysł jak i nasze małe dziecko oboje potrzebują niekiedy uspokojenia, że wszystko jest dobrze, a Ty wybierasz świadomie i wiesz czego chcesz. Kasztanowiec pomaga w otwarciu na uczucia i właśnie doskonale koi różnorodne lęki. Opiekuje się Małą Anią, która czasem jeszcze zabłądzi i wątpi. Przynosi On ulgę po rozstaniach, skleja nasze rozdarte kawałeczki na powrót w brzmiącą całość. Jest Drzewem najłagodniejszej Miłości, która jest. Sprzyja nowym naukom i przyswajaniu wiedzy. Tym ciepłem słabości przekuwa i rozpala w siłę, albo niekiedy roztapia je w swoim żarze opieki. Jest Wam pisane Braterstwo.

🌳 Drzewo Mocy: Klon Jawor
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec
🍂 Wspierające: Dąb Szypułkowy
🌿 Wskazujące: Topola Czarna
🍃 Ochronne: Olcha Czarna

70224023-northern-lights-wallpapers

Jesion – Ukłon Duszy. Buk – Mistrz Nauk. Wędrowcy pustkowi.

Dla Anny,

Z szumem rozbrzmiewają śpiewy,
Wiec swój zaczynają krzewy,

Wzrosły gęsto, licznie, tłumnie,
W czerwień stroją przestrzeń dumnie

Rozrastają się szeroko,
Chociaż małe, Twą opoką,

Opowiedzieć chcą tak wiele,
Co zakurzył czas w popiele

Szlak Twój biegnie w pracy czasu,
Drzewa patrzą z dali lasu,

Jak wędrujesz podług miedzy,
Stamtąd czerpiąc garstki wiedzy

Przecierają kolcem szlaki,
Róże, głogi, bzy, szakłaki,

Mądrość wieków w siebie chłoną,
Wszelkich istot są osłoną,

A gdy stare dzieje spłoną….

Buki proszą do nauki,
Aby podjąć się tej sztuki

Co potrzeba zrównoważyć
Żeby mogło się wydarzyć,

Uśmiech zgasił smutek wieczny,
Czyn zbrodniczy, choć konieczny,

Przyjdzie we wspomnieniu jeszcze,
Puści ciało wtedy dreszcze,

Gest rozpaczy, darowany,
Odtąd niech jest zapomniany,

Kto do tego był zmuszony,
Dzisiaj będzie uzdrowiony

Nie bój nigdy się Topoli,
Gdy rozgości to co boli,

Ona jedna w tym dostoi
Żadnych wyzwań się nie boi

Jest przy Tobie też wspaniała,
Tak oddana Wierzba Biała,

Tyle Ci opieki dała,

Wolno jeszcze zegar tyka,
Głos rozbrzmiewa rokitnika

Który opowiedzieć pragnie
Czego trzeba Ci dokładnie

Czasu…

W hołdzie Duszy dla Ukłonu,
Słowa płyną od Jesionu,

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię 

Ojej. Ależ mi w płaczu…Długo mi krążyły wieści dla Ciebie, zaczęło się od jednego zdania z Bukami. One będą Cię ‘’szlifować’’. Czasem w przesłaniu nie chodzi o same informacje czy ciekawostki na Twój temat. Niekiedy mają tylko paść słowa, które przeczytasz, a które wprowadzone brzmieniem głosu w ciało, uruchomią co potrzeba w Duszy. Czuję, że tak jest w Twoim przypadku. Że nawet nie trzeba robić żadnej interpretacji, bo już się zadziało, a Ty wiesz.

Wędrowcy Pustkowi

Są przy Tobie krzewy, i kiedy właśnie wypatrywałem Twoich Drzew, to one ukazały się wokół. Nie ma Cię w lesie – Ty poruszasz się w pustce, odkrywasz nowe przestrzenie i wędrujesz w zapomnieniu niejako. Trudno mi to ująć w słowa. Od krzewów, niezależnie od gatunku można nauczyć się drugie tyle, co od Drzew. Choć zbytnio nie nadają się do tulenia  Traktowane jako element krajobrazu, pełnią rolę doniosłą, której skutki dzieją się w każdej sekundzie. Bowiem porastają one trudne zakątki. Tam gdzie gleba uboga, jałowa, gdzie Drzewa nie mogą jeszcze zdobyć przyczółku, rządzą krzewy. Na miedzach, brzegach rowów, skrajach pól nie jest łatwo przetrwać. Tu nie ma wilgotnej ściółki, ani osłony przed wiatrem, palącym słońcem, sztormami pogody. Pełna ekspozycja na wszystko. A one dają radę, z wytrwałością niezłomną. Tobie jej potrzeba, masz ją zresztą. Bzy, głogi, dzikie róże, tarniny, rokitniki… To one tworzą w pierwotności zaczątek lasu. Długi to proces, długi, ale rozpadając się przekształcają glebę w której wzrosły w bardziej zasobną. Wtedy… jakieś zbłąkane nasionko klonu, lipy, dębowy żołądź czy wierzbowy puch kiełkuje. Drzewo przerasta swą siłą krzewy, i odtąd cieniem zagarnia przestrzeń już dla kolejnych mieszkańców lasu…Zaczyna się nowe. Popiół zwiastuje odrodzenie. Gdy wiatr rozwieje pył, następuje śmierć starych schematów.

Tak więc świat krzewów, to miejsce dla twardzieli i wybrańców. Pełnią one doniosłą rolę w przyrodzie, będąc bazą gniazdową i pokarmową dla licznych gatunków owadów i ptaków. Choć pozornie gęste, kolczaste i niedostępne pełne są świergotliwego i brzęczącego życia. Ich piękno… gdy rozkwitają, malują aleje i szlaki biało różowym aksamitem kwiatów. Oszałamiają zapachami. Goszczą śpiewaków słowiczych i spiżarnie dzierzbowe. Swoją misję pełnią przez cały rok, bo prócz schronienia zimą podejmują w stołówce rozmaite gatunki skrzydlatych wędrowców. Kosy, kwiczoły, jemiołuszki, paszkoty, drozdy… Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Jak krzewy potrafią ostać się wobec suszy, słońca, wiatru, zbitej twardej ziemi, i tylu innych przeciwności pozostaje tajemnicą. Może kiedyś ją wyjawią. I mimo tych trudności ich rozmaite owoce ewoluują w skarbnicę zdrowia i dla ludzkich smakoszy…

Chciałabyś dużo naraz, teraz, już, a tu krzewinki mi mówią o hartowaniu w czasie. Trzeba Ci cierpliwości, a Twoje pragnienia wybrzmią, lecz jeszcze nie teraz. Jeśli chodzi o cele zawodowe, coś masz jeszcze do uruchomienia w życiu. I spokojnie, wszystko przyjdzie w postaci osób i zdarzeń które pojawią się na drodze. Będą Cię tak cieszyć, że nawet nie zwrócisz uwagi, jak te lata upływają. Dzieci dorastają i zadziwiają samodzielnością ponad wiek. Ani się obejrzysz, aż nadejdzie. Oczywiście, zawsze i cały czas można kształtować swoją rzeczywistość podług znanych zasad. (Transerfing Rzeczywistości) Drzewa i krzewy też to zresztą robią, choć tu każde przygotowuje miejsce i wygodę dla drugiego. I to bardzo ważny czas dla wszystkich, aby ten wymarzony etap mógł się ziścić.

Buk – Mistrz Nauk

To są Drzewa, które postanowiły wziąć Cię w liściaste obroty. Twoi mistrzowie, którzy będą szlifować w szumie  Do nich możesz odtąd się udawać. Nie wiem jak z nimi w Twych okolicach, wiem że można znaleźć je licznie na pogórzu i Pomorzu, jest taka Puszcza Bukowa. Buki to rodzinne Drzewa, pełne opiekuńczości i trwałe filary lasu. Wspierają się poprzez sieć korzeni, i tworzą więzi w sposób chyba nawet nie spotykany u innych Drzew. Buk wie, że w rodzie siła i dobrze uczyć się jeden od drugiego. Niekiedy, a może i często właśnie rodzina okazuje się ‘’poligonem doświadczalnym’’ dla Duszy, przestrzenią najważniejszych nauk. I teraz przechodzimy do największej zagadki tego przesłania. Słowa padły o czynie, już wiem teraz że z wcielenia, i nie chodzi o to życie. O Morderstwo chodzi, rodzinne właśnie, którego dokonała kobieta na swoich bliskich. Wiem tylko, że została do tego zmuszona przez kogoś / okoliczności a tym ludziom chciała oszczędzić czegoś gorszego. Może Tobie przyjdzie coś więcej? Tyle tego nosimy… Wypłynęło mi nagle, po skończeniu wiersza. Wiem, że zostało już poruszone, i ukojone bo wybrzmiało. Hamowało. Ciekawi mnie, jak Ty się czułaś w ostatnich 2 dniach, a zwłaszcza 2 września o godzinie 3:30. Bo wtedy piszę. Jeśli pojawia się Buk, to zwykle właśnie wieszczy dawne traumy rodowe, bo on jest biegły w ich wyszukiwaniu. Jego specjalnością jest praca właśnie z polem rodu. Ale nie tylko. Uczy buk dystansu do siebie i wzmacnia. Hartuje. Regeneruje psychikę i ducha. Dostojni Bukowie wnoszą pewność siebie i wewnętrzną pogodę. Dawniej… Tereny europy porastały prastare bukowe puszcze. Nie dębowe… Przetrwały wszystko, a pokonała je dopiero era człowieka. I dziś nie mają łatwo, z uwagi na cenne drewno są w Polsce cięte jak zboże i oczywiście nasadzane (znów pod ścięcie) a na zielony szum czekać trzeba będzie kilkadziesiąt lat. Dlatego tak ważne jest publiczne dawanie świadectwa o przyjaznej mocy opiekuńczych Drzew. Aby każdy poczuł lub spróbował. Nie podniesie już ręki… Człowiek, Niszczyciel i tworzyciel zarazem. Buki pomagają pojąć zdarzenia, ujrzeć prawdy drugiego człowieka i otwierają przestrzeń na podjęcie kompromisów. W chwilach, gdy mamy do podjęcia trudne decyzje, miejsce przy jego pniu jest dla nas najodpowiedniejszym zakątkiem.

images

Wierzba Biała – Moc Ocalała

Pojawia się tylko na chwilę i po prostu jest. Wdzięczna za to, że ją wybrałaś wtedy. Do niej pojechać. Pokazała Ci promyk swoich możliwości, dotknęła swym ciepłem i głębią. Darina pamięta. Bardzo kocha ludzi. Bardzo im ufa… Za bardzo… Została ostatnio znów w połowie przycięta. Obawiam się, czy nie ogłowią jej do cna. Jej energetyka trochę przysłabła, ale nadal została silna i otwarta choć… Ja przeżyłem bardzo to jej cięcie. W moim odbiorze zachowywała się jak to piesek, który został skarcony za coś czego nie rozumie, ale nadal się łasi i zabiega o względy i Miłość swojego ‘’pana’’. Nie jest do końca tym zachwycona, choć akceptuje. I choć ogławianie wierzb uważa się za ‘’pielęgnacyjny standard’’ to bardzo skraca im życie. Z przyrodniczego punktu widzenia zabieg ma tworzyć dziuple potrzebne wielu gatunkom ptaków. Ale ona miała już wiele dziupli… Nadal czeka na swą tabliczkę, nad którą się tak waham. Prosi byś złożyła hołd Wierzbom, które odnajdziesz na wałach przeciwpowodziowych przy Wiśle. I możesz odczytać im któryś z wierzbowych wierszy szeptowych. Ucieszą się na pewno i zdziwią A przyjaznie Drzewne, warto nawiązywać. Choć nie znamy dnia ani godziny, kiedy nasi bracia nas opuszczą, kto wie jakie nasiona i wieści o nas poniosą w przestrzeni po drugiej stronie… Wierzę, że stamtąd też w jakiś sposób nam pomagają. Bowiem wszystko jest informacją, która cały czas może ewoluować i osadzać się gdzie indziej.

Rokitnik – Czasu Przemytnik

Ten krzewiasty orędownik zdrowia, przesyła Ci informację jaką już powyżej spisałem. Chodzi o czas  Który Dojrzewa z Tobą. Choć ponoć on nie istnieje, jako ludzie postrzegamy go, określamy, i ułatwia codzienne nawigowanie w rzeczywistości. Twój się dopełnia w każdym zdarzeniu i spotkaniu jakie mieć będzie w najbliższych latach miejsce. A potem wybrzmi Twój zamiar. A może i wcześniej, bo zdarzy się jakiś ‘’skok kwantowy’’ po krawędzi zdarzeń? Wszystko pozostaje możliwe. Rokitnik to kolejny Krzew Mocy można powiedzieć. Jego owoce to bomba zdrowotna bogata w wszelkie witaminy, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, garbniki, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz makro i mikroelementy, m.in. mangan, żelazo, bor. Olej rokitnikowy to następny pogromca dolegliwości układu pokarmowego i działa leczniczo dla skóry. Owoce zawierają rzadko spotykane w przyrodzie niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe:omega-3, omega-6, omega-7, omega-9.Jak krzew, rosnący głównie w piaskach wydm potrafi wyczarować z siebie takie dary? Uczą rośliny pokory i tej wiary, że wszystko można niezależnie od warunków w jakich przychodzi nam żyć. Rokitnika szlifuje czas, wydobywając z niepozornej rośliny perły rozmaitych korzyści. Posiadł on tajemnicę błysku. Jego łacińska nazwa znaczy błyszczeć właśnie  Dojrzewa wytrwale i z cierpliwością piasku.

Jesion – Pokłon Duszy

Drugim zaskoczeniem pojawił się Jesion. Ciepły przewodnik Dusz, właśnie dziś dociera do mnie przewodnia Moc tego Drzewa, za co Ci bardzo dziękuję. Od dawna szumiały mi hasłem o Kluczu Duszy, teraz rozumiem. Już wiem, po co Podróżnicy Wszechświata osiedlają się na planetach. Ich słowa… One potrafią wybudzić Duszę do życia, wyrwać z marazmu i zapomnienia. Choć Twoja jest już świadoma, czująca i bynajmniej nie śpiąca. Potrzebowała tego aktu. Jako aktywacji. Pierwsze słowa jakie skierował do mnie poznany niegdyś Jesion Jaremi zabrzmiały tak…

Przez czas podróżuję w beztroskim istnieniu,
Spajam się z ziemią w radosnym jej brzmieniu,

Zatopiony w błogości wiecznej wzrastam,

W ciszy słonecznej.

Daj drogi wędrowcze raz dotknąć mi swej Duszy.
Niech ta lekkość i szczęście, też Ciebie wzruszy.

Energią swą ukoję zagubienie Twoje.
Niech stanie się moje.

Puszczam.

U jesiona zawsze znajdziesz pociechę. I z tego co mówią, takie ‘’dotykanie głębin duszy’’ jest dla nich rozkoszne, choć nieco wyczerpujące. A u Ciebie zrobiły to na odległość. Warto będzie odwiedzić któregoś, aby jeszcze popracował. Niech dopełni błogosławieństwo kosmosu – a jest ono wielkie. Jako że jesiony pojmowano jako strażników wymiarów, umożliwiających dostęp do wiedzy zaświatów. Wiedzący Jesion dopuszczał tam tylko uznanych przez siebie wybrańców, dając im wgląd w najdalsze zakątki galaktyk. Gdy odwiedzisz przeczytać mu tamte słowa… Opowiedzieć, co po co, i o swoim celu, i zamiarze. Jesion jest tym, który umacnia nas w kontynuowaniu codziennych obowiązków, kiedy upragnionej zmiany jeszcze nie widać na horyzoncie. Ale pozwala również odnaleźć nowe ścieżki, a tych widzi wiele. Jesion to też spec od smutku, a on wybrzmiał w wersie o czynie. Kiedy spoglądałem w Twoje oczy ze zdjęcia, zmęczone się wydały, przygasłe nieco i smutne właśnie. Wtedy przyszło. Mam tylko nadzieję, że odnajdziesz niedaleko swoje Drzewa, które pomogą Ci w podążać w tych wskazówkach. Jesionowe dotykanie Duszy tli smagnięciem błogości. One pokazują jej, dają doświadczyć pierwotnego stanu bycia i czucia w połączeniu ze Źródłem. Dokładnie takiego, jaki czuliśmy ‘’w wieczni’’ przed oddzieleniem i podjęciem decyzji o kształtującej wędrówce przez galaktyki. Jesiony chętnie Ci to jeszcze pokażą i dadzą w nim zatopić. Jest jednak jakiś limit, jeśli chodzi o możliwość doświadczania tego stanu w ciele na Ziemi, przynajmniej mi się nie udawało dłużej, lub i Drzewa nie potrafiły. Ale ta chwilka wystarczy.. Aby wywrócić perspektywę postrzegania. Drzewa pokazując nam takie migawki ukazują, do czego powinniśmy dążyć słuchając kompasu wewnętrznej nawigacji. Za jakimi odczuciami podążać. One pojawiają się subtelnie w trasie drogi życiowej, i wtedy wiesz, że to jest to. I już niewiele trzeba, poza garścią odwagi i zaufania do świata, Boga i Duszy aby w tym swoim solidnie się zakotwiczyć. Jesion przemówił do Ciebie tamtymi słowami, to było Błogosławieństwo Miłości jego gatunku. Wnika już w Twoją wibrację. A dla mnie to kolejna odkrycie ich czystej, uzdrawiającej Mocy.

Duszo moja, Duszo Wielka,
Niech się zbudzi moc Twa wszelka

Wołam Ciebie w tym pragnieniu,
Abym żyła już w spełnieniu

Siebie,

Ze mną bądź w każdej potrzebie,

Stary Jesion składa w darze,
Klucz do Serca, co wymaże

Już uśmiechnąć znów się pora,
Trzeszczy ciepło szorstka kora,

Drzewo chyli się strudzone,
Słowo w czyn Błogosławione

Kocham Cię

🌳 Drzewo Mocy: Buk

🌿 Wspierające: Wierzba Biała, Topola Szara

🌱 Wskazujące: Rokitnik, krzewy polne z Wiersza. Wskazana kontemplacja Krzewów i kontakt wędrowny z ich światem 

🍂 Opiekuńcze: Jesion Wyniosły

🌼 W podziękowaniu Annie za podróż przez świat Krzewów i Drzew. A jeśli i Ty czujesz potrzebę rozpoznania osobistych Drzew Mocy, kontaktu z ich energiami oraz doskonalenia swojej wrażliwości, zapraszam Cię na całoroczną edycję warsztatów i spotkań z Drzewami. Razem odkrywać będziemy ich leśne charaktery, osobowości, wskazówki i przesłania. Informacje w linku poniżej:

Dzień Wędrowny z Drzewami Mocy

TwilightSaturdayPartiesNapa

 

Akacja – Kapłanka Kreacji. Jesion – cień Wcieleń.

Przesłanie dla Katarzyny. 

Drzewa są przy Tobie Wielkie,
Wsparcie Mocy dając wszelkie,

Brzoza, ta co w tańcach psoci,
Światłem pragnie Cię ozłocić

Kora lśni w odcieniach bieli,
Przytul sercem, a odmieni

Delikatny pan przysiada,
Coś o Duszy opowiada,

O jej drodze, i wcieleniach.
Uzdrowieniu, lat w cierpieniach

Muska blizny wdzięk igłami,
Opiekuje się ranami,

Był przy Tobie tak wytrwale,
Objął czule, zrozumiale,

Modrzew

Cień przeszłości znów zagościł,
Wspomnień echo znajomości,

Błogosławię i uzdrawiam,
Odprowadzam, i pozdrawiam,

Żegnam wszystko co nie służy,
Życząc dobrej im Podróży,

Już objawia się Kreacja,
Obok Ciebie też Akacja,

Ona z nowym zawiruje,
Będąc w zgodzie z tym co czujesz,

Bardzo długo opiekuje,

A gdy cień po Twojej stronie,
Zatop głębią się w Jesionie,

Z nim się spoją Twoje dłonie,
Szepta z szumem błogim do Niej

Jesteś…

W błyskach też Wspaniała Cała,
Zjawia się Topola Biała

Ona także Ukochała

Ciebie

Ile przy Tobie jest mocno zakorzenionych Drzew. Jestem szczęśliwie zdumiony. Z takim wsparciem. Tyle opieki. Bardzo mocny, wielowymiarowy wiec, z potencjałem twórczego rozwoju. Może nie byłaś dotąd ich świadoma. Ta ich obecność jest na tyle głęboka i oczywista z dawna, że mało co mówią o jako takiej przyszłości, a po prostu towarzyszą w tym co jest teraz. Z nimi przejawia się przez Ciebie ta Kobieca wieloosobowość.

Brzoza – Figlarna Psotnica

Brzozy. Aby pojąć ich Istotę, trzeba się nią stać. Czasem pozwalają na to. I wtedy zdziwienie. Kiedy uświadomić sobie, że one tak cały czas. Z psotą, uśmiechem, zaczepką i w tańcu. Tak idą przez życie, trząsane wiatrem, który jest im partnerem. Dlatego zagłębiając się w osobowości Drzew, możemy się tyle od nich nauczyć. Brzozy znane są jako Tancerki Światła, uzdrowicielki. Dysponują możliwością przesyłu Boskie Energii, o bardzo wysokiej częstotliwości. Są prezentem Boga dla nas, który przez nie przypomina o tym w jakiej błogości Istnieje, w harmonii z wszystkim co jest. Bo Brzoza po prostu się poddaje. I wiatrom, i deszczom, bierze też na siebie wszelkie zanieczyszczania, uzdrawiając przestrzeń życiową dla innych Istot. Taka jej rola i powołanie, w którym czuje się spełniona. Śmiało wkracza tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł, wzglądając co by tu jeszcze można zrobić, aby pomóc. Cywilizacja Drzew, też przechodziła etapy, swoje wzloty i upadki. Trwało to epoki. Mają Drzewa także określone strategie i pomysły na rozwój swych ‘’miast’’ – lasów. Gdy spojrzeć z perspektywy czasu, widać. Jak podzieliły swoje zadania i role, aby budować swój niezależny dobrobyt. Każdy gatunek z inną funkcją. A Brzozy, przypominają nam ludziom jak żyć beztrosko i w szczęściu. Że każdego dnia mamy wpływ na to, w jakim nastroju go spędzimy. A on, utrzymywany i wzniecany wdzięcznością z rubasznym dowcipem pozwala kreować cuda. Naprawdę. Pamiętam historię znajomej, która w prezencie otrzymała 5 tys zł na wymarzony wyjazd, po śmiechu ofiarowanym w Brzozowym Kręgu. Podobnych historii wsparcia energii Drzew jest wiele. Choć ciężko uwierzyć w to, że to co tak ulotne w energii potrafi przejawić się w materii. Drzewa doskonale to potrafią, choć nie budują w sensie takim jak my. One po prostu tworzą – zdrowie, obfitość, i dostatek dla wszystkich istnień wokół. To dla nich naturalne.

Modrzew – Uprzejmy Dżentelmen

Zwracam uwagę, że towarzyszą Ci dwa główne Drzew Dusz, czyli Jesion z Modrzewiem. To tandem tak niezwykły, że sam nie wiem co z tego może wyniknąć  Bo o ile Modrzew to ten ‘’budzący’’ Duszę, to Jesion jest jednym z jej prowadzących i opiekunów. Twoja Dusza już jest wezwana i gotowa, teraz pytanie czy Tobie starczy odwagi i wyczucia by za jej głosem podążyć. Choć w codzienności przeważa u Ciebie dobry nastrój i harmonia, mogą mącić jeszcze cienie z przeszłości i wcieleń. Wybrzmiało to w wierszu. Bo Modrzewie, to Ci uprzejmi panowie, którzy pomagają nam pożegnać stare sprawy, związki, relacje, znajomości. Pytałem Drzew co jest Ci najbardziej potrzebne na teraz. I wybrzmiała taka mantra:

Cień przeszłości znów zagościł,
Wspomnień echo znajomości,

Błogosławię i uzdrawiam,
Odprowadzam, i pozdrawiam,

Żegnam wszystko co nie służy,
Życząc dobrej im Podróży,

Możesz ją sobie powtarzać, kiedy będzie to potrzebne. Delikatny, wrażliwy Modrzew, tak podatny na zranienia, jednocześnie tak ufny i mocny. Opiekun twórców i poetów. Jako jedyny z drzew szpilkowych żółknieje na jesień i traci swe łagodne igły. Wygląda wtedy jakby umarł. Jest on pomostem między tym co trwałe i ulotne. A właśnie przeszłość, którą często zdaje się że pożegnaliśmy, trzyma nas niewidzialnymi nićmi w blokadzie. I cień się kładzie… drepczemy w miejscu. Modrzew jest tym etapem, który u każdego musi się odbyć, aby bez skrępowania ruszyć do przodu. Nie jest łatwo go znaleźć, Modrzewie rosną samotnie zwykle, lub w niewielkich grupach. Często bywają uśpione. Ich czas leśny już nieco przeminął, pozostali nieliczni. Nie jest Modrzew ze swą wrażliwą Istotą tak odporny na brudy tego świata. Twój Modrzew jest przy Tobie z dawna, łagodził i balsamował rany, przytulał i pomagał przetrwać. Zawsze znajdziesz u niego troskliwe wysłuchanie. Bo pasujecie do siebie, jako te trochę zagubione, a trwające w wrażliwym pięknie pośród zgliszcz dawnych cudów.

Robinia Akacjowa – Przestrzeń od Nowa

Kapłanki Kreacji, jakimi są Akacje, wskazują. Że zawsze jest możliwość zmiany. Zawsze. Tego co nam nie odpowiada. Choć może się to wydawać nie do przyjęcia, jako że bywamy uwikłani w różne więzy rodzinne, ‘zobowiązania przyzwoitości’’ robienia tego co wypada, czego ktoś od nas oczekuje, lub co wpoiły nam zorientowane na odciąganie od siebie ‘’normy społeczne. Akacja macha na to gałęziami i żyje po swojemu. Mówi, że nic nie musisz, jeśli tylko cokolwiek powoduje w Tobie wewnętrzny dyskomfort. Kierowanie się nim, oraz odwrotnie poczuciem błogości i szczęścia, jak najprostszą drogą do spełnionego życia. Jakże często jednak zasypujemy uczucia argumentami umysłu. Otacza podobnymi sobie, tworzy zalążek społeczności, na czym buduje swoją siłę. Wspierają się, tworząc unikatowy las. Trochę się izolują nie dopuszczając wtedy innych do siebie. To takie proste. Jeśli tylko odnajdziesz w sobie ten unikalny pierwiastek, który może się wyrażać. Akacja wzmacnia siłę woli do działania. I przejawiania się Duszy w życiu. Ona jakby ‘’wyostrza na jej odbiór’’. Choć nie pracowałem nigdy z Nią na tyle długą, mówią że sprzyja jasnowidzeniu i klarowności postrzegania. Uczy jak łapać dobre okazje w życiu. Sama tak postępuje. Gdy w lesie pojawi się wyłom, akacja potrafi szybko jako pierwsza opanować dostępną przestrzeń. Trochę rozpycha się łokciami, nie dbając o to, czy komuś przeszkadza. Jest Drzewem zagadkowym. Święta przewodniczka Kobiecych Bogiń – Matek, przewodzi im wespół z Lipą. Obie znają sekret Kreacji, w połączeniu Ziemi z Kosmosem, docierają do głębin sedna Kobiecej Mocy, wyrażanej przez łono. Ono jest tym, które stwarza i wydaje na świat życie, i można poprzez pracę z nim także wpływać na swoją materialną rzeczywistość. Jest transformatorem przetwórczej energii. Akacja to odrodzenie przez zmartwychwstanie, jak najbardziej pozytywne. Wspiera i chroni w trudnych sytuacjach. Nawiguje w energiach kosmicznych i odpowiada za tak zwaną ‘’Białą Magię’’ która jest po prostu konsekwencją naszych nastrojów, kierunku i uwagi czemu dajemy w życiu. Zaproś do swego życia Miłość, pełnię, szczęście i rozkwit, posprzątaj mieszkanie i siebie, przygotowując im wygodny zakątek. To słówko akacjowe dla Ciebie.

Jesion – Cień Wcieleń

I Drzewa Kosmosu przy Tobie, i Boskie, i Duszy, co tu się wyrabia  Jesion to daleki podróżnik. Zawieszony w bezczasie. Dla mnie i dla wielu to Drzewo, które potrafi dotknąć rdzenia Duszy, rozbudzając w niej drganie, które już nigdy nie zostanie stłumione. Jesiony jeszcze inaczej niż Brzozy ofiarują nam wspomnienia stanu permanentnego szczęścia. O ile Brzoza kieruje na nas energię z zewnątrz, tak Jesion wydobywa co w środku. To co Dusza od zawsze pamięta. Kiedy odnajdziesz gościnnego Jesiona, poczujesz. One dryfują w zawieszeniu, czasem z tych naszych głębin wydobywając naprawdę trudne emocje. Czy jesteś gotowa na spotkanie z nimi? Ale jeśli Twoje wnętrze jest już ‘’posprzątane’’ nic takiego się nie zdarzy. Jesion czczony był przez Słowian na równi z Dębem, bowiem jest on tym, którego nazwać można ‘’Strażnikiem Bram Wymiarów’’. Wierzono, że Jesion jest Drzewem Świata, tym na którego gałęziach spoczywają portale wglądu do innych światów. I godnym śmiałkom miał jesion odkrywać jedynie arkana tych tajemnic. W przekazach pokazuje się zwykle jako opiekun i przewodnik Duszy, zresztą jesiony jako Istoty wielowymiarowe mają naturalne predyspozycje do czułego kontaktu z nią. Godne Drzewo Mocy, wspierające na poziomach. Niezwykłe do odkrywania. Aż ciężko mi rozróżnić które Drzewo jest u Ciebie opiekuńczym, bo każde przejawia jakąś opiekę. Ważne byś odnalazła każde z nich i próbowała choć kontaktu. Podziękowała za tą obecność. Jesion wzmacnia wolę, oczyszcza i przywraca równowagę. Wraca Duszy pamięć Istnienia w Boskim strumieniu. Sam podróżuje do Źródła dryfując na planetach, w poszukiwaniu innych Drzewnych cywilizacji. Jest jak antena, która wyłapuje sygnały o życiu we Wszechświecie. Ścigający nas czasem ‘’cień wcieleń’’ to historie, sprawy i zdarzenia domagające się spojrzenia, a które rzutują czasem na nasz los. Dopóki nie zostaną odkryte, nazwane, zauważone i ‘’przepracowane’’ targają naszymi wyborami i emocjami a tym samym życiem na poziomie nieświadomym. Ważne, by nie popaść przy tym w pułapkę ‘’wiecznego przepracowywania’’ a znajdywać chwilę na cieszenie się życiem z pełnią akceptacji siebie na dany moment. Życie na Ziemi nie jest po to, aby było w każdym calu idealnym. Nie ma w nim też podziału na ”dobre” i ”złe”. I zawsze znajdzie się coś, co nam może ten idealny ”świetlany” porządek zburzyć. Sztuka akceptacji, to nauczyć się w tym istnieć, wobec chaosu zdarzeń. Może to właśnie oświecenie? Fakt, że im więcej zgody w nas, Miłości i dobrych uczuć, tym przestrzeń wibracyjnie układa się ”pod nas”.

Topola Biała – Jedność Wspaniała

Drugie Boskie Drzewo Światła, pokazało się na samym końcu, znienacka. I nie chodzi tu Topoli tym razem o żadne oczyszczanie, w czym wykiełkowaną jest specjalistką. Jest raczej zwieńczem procesu tego drzewnego korowodu i w takiej kolejności jakiej się pojawiły, powinnaś je poznawać. Ciężko znaleźć słowo, aby opisać szlachetny Białodrzew. Królowa Topól. Jedna z kręgu Wodnych Kapłanek, obok Wierzby i Olchy, choć poradzi sobie też w suszy. Topola będzie ostatnią na ścieżce do marzeń, choć też nie chodzi jej dokładnie o to. Bardziej wskazuje na Twój potencjał w manifestowaniu sprzyjającej rzeczywistości. A jest on zachwycający, co już może odbierasz na co dzień w życiu. Nie znam Drzewa, które potrafiło by przewodzić silniej Boski Promień. Czasem zwala z nóg  Jest Drzewem integracyjnym, wibracyjnie bardzo do nas podobnym. Jakby została stworzona na nasz obraz. Jednoczy przeciwieństwa, a ród topolowy prowadzi do harmonii trzech elementów składowych istnienia człowieka: Ciało – Umysł – Duch. Twój Białodrzew odpowiada za Ducha, duszę, powrót do Boga, Wszechistnienie, uzdrowienie duszy, wzrost duszy, odzyskanie jej utraconych aspektów, osobista moc ducha, przejawienie darów, jedność, Boskość Istoty, pełnia kreacji. Ma Topola połączenie z Kosmosem i Ziemią jednocześnie, a podczas uzdrawiania odprowadza energię wartko w przestrzeń wszechświata. Zupełnie inny proces niż biorąca na siebie brzoza. Daje głębokie wglądy w prawdę o sobie. Jest też totemicznym drzewem szamańskim. Podobny żywot do ludzkiego pędzi, żyjąc krótko, intensywnie choć w szumiącym skupieniu. Pewnym osobom dodaje sił i mądrości, chroniąc osobiste pole przed ingerencją. Ciebie też tak wesprze. Kolejne Drzewo, które pomaga zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. To nie może być przypadek…Przejawia Topole uczucia wyższe, jest wykładnią zdrowej Miłości do siebie i otoczenia. Szlachetność, wdzięczność, szczodrość i odwaga to także jej atuty. Pytanie, czy zawierzysz Drzewom na tyle, by otworzyć się całkowicie, potraktować tak samo jak serdecznych, ludzkich Przyjaciół. Biorąc pod uwagę co dla nas robią, jak dbają o nasze codzienne życie w różnych sferach, uważam, że są kimś znacznie więcej. Razem z Topolą na ostatku przejawicie sprzężony Manifestujący Duet. Zaufaj Drzewom.

🌳 Drzewo Mocy: Topola Biała

🌿 Wspierające: Brzoza, Robinia Akacjowa

🍂 Opiekuńcze i Wskazujące: Modrzew, Jesion

🧡 Dziękuję dziś Kasi, za kolorowy, sierpniowy wgląd. A jeśli i Ty czujesz potrzebę rozpoznania osobistych Drzew Mocy, kontaktu z ich energiami oraz doskonalenia swojej wrażliwości, zapraszam Cię na zimową edycję warsztatów i spotkań z Drzewami. Razem odkrywać będziemy ich leśne charaktery, osobowości, wskazówki i przesłania.  Szczegóły po kliknięciu w link poniżej:

Jesienny oddech leśnej Mocy

42823290_1050940305088096_2165215025344544768_n