Rower dla Wędrowca, czyli dlaczego wybrałem składaka?

Gdyby ktoś parę lat temu powiedział mi, że będę jeździł na składaku z własnej nieprzymuszonej woli, i jeszcze go sobie kupię, pewnie bardzo bym się śmiał i przeczył. Ja, fan ‘’górali’’ i ‘’damek’’. Ale tak to jest, kiedy pojazd wybiera Ci Dusza  Wybrała, nakierowała, pokazała i trafiła w samo leśne sedno potrzeb. Rowerów w swoim życiu przerobiłem i zajeździłem wiele. Mimo to, ten oto czarny składaczek to jest pierwszy, na którym jezdzi mi się naprawdę dobrze. Ganiam nim wszędzie – w dłuższe asfaltowe trasy, powolne zwiedzanie polnych dróg, no i oczywiście lasy. Ktoś zawoła – ale taki rower się nie nadaje! Nie ma amortyzatorów, odpowiedniej konstrukcji, opon, etc. Powiem tak – ja już z pewnych rzeczy dawno wyrosłem. Ze ścigania, skoków na korzeniach, wyczynów, itd. Jazda jest dla mnie uważną kontemplacją świata przyrody, i zawsze czujną, aby zatrzymać się do obserwacji, kiedy wyjdzie niespodzianie jakieś zwierzę. I tutaj składak dopiero pokazuję całą pełnię swoich zalet, których zaiste bym się po nim nie spodziewał. Dawniej żaden rower nie był przeznaczony typowo ‘’pod coś’’, a trzeba było dojechać nim wszędzie, gdzie zaszła potrzeba. Zdecydowanie za duża damka babci, czerwony Romet wujka, i jechało się ojj, i nie zastanawiał człowiek czy tu jest cokolwiek dopasowane. Docierał wszędzie. Ale za co jestem wdzięczny składakowi?

P00220-094035

 

Bezpieczeństwo lornetki. Tak, to dziwne ale szalenie ważne się okazało. Rower górski, na którym przybieramy sylwetkę pochyloną, ma też wystający w kierunku jeźdźca mostek kierownicy, przez który wisząca na ramieniu lornetka może się stuknąć, no i stukała nie raz. Uszkodziłem w ten sposób dwie. Okazało się, że na rowerze składanym można zapomnieć o problemie i jechać z ulgą – tutaj rowerzysta przyjmuje wygodną pozycję wyprostowaną, a sztyca kierownicy jest prosta bez mostka, dzięki czemu lornetka nie obija się i pozostaje bezpieczna, zawsze gotowa do użycia.

– No właśnie. Skoro już o używaniu lornetki mówimy. Jaki byłem zaskoczony, kiedy jadąc po polnej drodze gdy ze zboża wyszły mi sarny – zatrzymałem się w moment od razu zeskakując miękko na obie nogi, i byłem gotów do obserwacji. Nisko poprowadzona rama pozwala na taki manewr, i nie obijamy pewnej wrażliwej części ciała. Na ‘’góralu’’ zawsze to zatrzymanie było bardziej hałaśliwe, trudniejsze i chwiejne. Sposób działa dobrze, i tą metodą cichego zeskoku z osadzeniem się w miejscu, obserwowałem już wiele zwierząt ‘’prosto z jazdy’’, nie płosząc. Punkt dla składaka!

Niska awaryjność wytrzymałość. Prostota konstrukcji wyklucza wiele usterek. To chyba pierwszy rower, który jestem stanie rozłożyć na części, zrobić przy nim cokolwiek, wyregulować, poprawić. Rzadziej potrzebuję pomocy serwisu, a jestem antytechniczym beztalenciem. Ogromna zaleta.

– No i to, że składa się w kostkę! Kilka prostych ruchów i rower składa się do rozmiarów walizki, można wziąć go do autobusu czy pociągu w dłuższej podróży, zajmuje niewiele miejsca. Wrzucić luzem na tył siedzenia auta lub do bagażnika. Normalnie wszystkie rowery wymagają do tego montażu specjalnych półek i uchwytów. Zmieści się też w szafie lub pod łóżkiem. Punkt!

Uniwersalność. Jeżdżę nim wszędzie, i mało przy tym męczę. Nie bolą kolana, nadgarstki, ramiona, ani plecy, co tak trapiło mnie przy użytkowaniu poprzedniego roweru miejskiego marki rayon, który z ulgą sprzedałem. Rower można dopasować zarówno dla osoby o 1,45 wzrostu jak i dla każdego dryblasa 1,95. Nie trzeba znać i wybierać rozmiaru ramy, mierzyć się, dopasowywać. Szalenie ważnie, kiedy przyjeżdżają do Ciebie osoby na wędrówki, i możesz w siodełko posadzić każdego i każdemu będzie na nim dobrze

Przerzutka ukryta w piaście! Jaki to jest świetny wynalazek, zwłaszcza do kniei. Bardzo brałem pod uwagę przy wyborze ‘’leśnego roweru’’ ponieważ zewnętrzne przerzutki mają to do siebie, że można je uszkodzić na wystającym korzeniu, gałęzi, trawie poza tym zbierają w siebie brud i zużywają. Przerzutka z gatunku ‘’nexus’’ jest całkowicie zabudowana, tam nie dostaje się pył, błoto, ani woda. W zasadzie nie wymaga konserwacji i regulacji, nie zużywa tak często jak przerzutka klasyczna. Na forach piszą, że są długowieczne i pancerne. Jest doskonale chroniona przed uszkodzeniem, choć cięższa. Oczywiście jak ktoś jezdzi tylko po ścieżkach rowerowych czy ładnych drogach, śmiało polecam tradycyjny napęd. Jest jeszcze jedna rzecz warta wzmianki: Biegi w tym wynalazku można zmieniać też na postoju! Od razu wskakują, co pozwala szybko i zwinnie, bez siłowego i długiego rozpędzania poruszać się w miejskim gąszczu. Po spróbowaniu tego rozwiązania, nie wyobrażam już sobie powrotu do klasycznych przerzutek. A napęd, to serce roweru. Niechaj pracuje zdrowo i długo.

P00220-102312

– Dynamika jazdy i zwrotność. Mniejsze koła o średnicy 20 cali dają większe przyspieszenie, i jakoś ‘’uwielbiam’’ te momenty gdy stojąc na przejezdzcie kolejowym czy światłach obok rasowego kolarza na jakiejś ‘’kozie’’, ja ruszam jak torpeda i zostawiam go daleko w tyle. Możliwość zmiany biegów na miejscu i te mniejsze koła, dają jeźdźcowi ‘’tryb rakiety’’. Dzięki mnijeszym kołom zwinnie skręca, sprawnie wymijając w ostatniej chwili dołki, korzenie, kamienie i dziury.

– Możliwość modyfikacji i adaptacji pod potrzeby. W swoim rowerze zmieniłem opony na terenowe, dzięki czemu jazda po lesie stała się dużo bardziej przyjemna, dodałem tylny koszyk do którego załaduję nieraz 2 pełne plecaki, koc i bęben i namiot wejdzie, a jedzie się nadal szybko i płynnie, nie odczuwając ciężaru bagażu. Każdy mechanizm działa na wygodne klipsy i zatrzaski, co bardzo ułatwia obsługę serwisową. Można dokupić też amortyzowaną sztycę pod siodełko, co bardzo podnosi komfort jazdy, choć wiadomo nie zastąpi pełnej amortyzacji. Są też kosze na przód, specjalne do przewożenia laptopa i cala masa dostępnych akcesoriów.

Dzisiejsze składaki to już nie klekocące wehikuły, ale uznane ekskluzywne marki takie jak Dahon, Tern czy Brompton. Jazda na nich jest bardzo komfortowa, bez większego wysiłku, ma się wrażenie jakbyśmy płynęli na rowerze, niczym delfin. W podobnej co góral cenie, są już w pełni wyposażone do jazdy: mają błotniki, oświetlenie, bagażnik, niczego nie trzeba kompletować. Można zaadaptować go także do długodystansowej turystyki, i serio są ludzie, którzy na dahonach jeżdżą po całej europie i świecie, przemierzając kontynenty  Też byłem w szoku. A jazda na składaku jest jakże inna… Zaprasza i zachęca. Umiarkowana, kontemplacyjna, tutaj nie pędzisz, choć możesz, za to podziwiasz, delektujesz się, widzisz, czujesz… Ile razy jadę szosą i zatrzymuję się obserwując polne ptaszki, które kołyszą się na łanach. To nie wyścigi, a turystyczna rozkosz. Chociaż rowerki te bywają bardzo szybkie, posiadają po kilkanaście biegów, są też modele sportowe, typowo szosowe. Funkcjonalnością nie ustępują rowerom na większych kołach, a ich małe gabaryty to podróżna zaleta.

P00612-204007

ALE DLACZEGO ZAWRACAM GŁOWĘ I PISZĘ TYLE O ROWERZE, na blogu przyrodniczym? 

Chcę sprawić taki drugi nie tyle sobie, co nam wszystkim. Rowerek, który będzie stał w naszym garażu i zawsze będzie do dyspozycji dla każdego Gościa, który do krainy Szeptów na wyprawę przyjedzie pociągiem lub autobusem, a takich podróżnych bywa sporo. Nie każdy przemieszcza się własnym autem. Oczywiście kwatera zapewnia swoje rowery, ale one są wielkie i hałasują, jest to też zawsze jakieś dodatkowe zajęcie dla gospodarzy, aby wyszykować. Lepiej abyśmy mieli własne. Gdybym się przeprowadzał, też bez problemu złożę je i zabiorę z sobą. Główna zaleta takiego wyboru, to możliwość dopasowania pod osobę o każdym wzroście i wygoda jazdy. Będziemy też wtedy poruszać się w jednym tempie i mogli spokojnie rozmawiać jadąc obok siebie. Będzie na Was czekał zawsze sprawny i gotów zawieźć na szlak dzikiej przygody  Dlatego jeśli czujecie, że pomóc sprawie chcecie, wołam do wsparcia zbiórki Wędrowców – Jest ona ogólna, a zebrane środki przeznaczam właśnie na wyekwipowanie potrzebnego sprzętu. Rower jest tu głównym z nich. Wybrałem już bliźniaczy do mojego model, ale bardzo śliczny, czerwony! Jest nas tutaj 5 tys czytelników, gdyby połowa choć przekazała po 2 złote, raptem mielibyśmy sprawę z głowy. Pamiętajcie, że to rower dla Was, nie dla mnie! Ja już swój mam ^^ LINK do rowerowej i ogólnej zbiórki podaję tutaj ⤵️⤵️⤵️⤵️⤵️

https://pomagam.pl/rowerdlagosci

P00702-185527

A to dwa modele, które wstępnie wybrałem dla Was na Wędrówki. Rozważam jeszcze Terna, ale i Dahonowi warto zaufać – firma produkuje składaki od 1984, słynie na świecie z jakości i ma miliony zadowolonych użytkowników. Pierwsze dahony wyprodukowane w latach 80tych, są sprawne i jeżdżą do dziś. Żeby było zabawniej, projektantem jest były fizyk laserowy, który pracował dla NASA. Jakkolwiek rowery jeszcze nie potrafią latać 😀 Mam nadzieję, że wspomożecie zbiórkę solidarnie, i już niedługo będziemy cieszyć się przyjemną jazdą i wspólnym czasem podczas wędrówek na naszych leśnych warsztatach!

linkd7i-g4-unfold-dr-matteshale-grey

cce1567343f0be9a2d99ca9d4a89

Posadzić własne Drzewo Mocy. Rok 2020 rokiem pomocy drzewom.

Jedno małe to nasienie,
Składam w darze tu pod Ziemię

Tam gdzie żywioł wieczny drzemie,
Niech pomnoży swoje plemię

Niechaj przyjmie Matki łono
I otoczy swą ochroną

Kiedyś będziesz nam osłoną…

Jako Człowiek, błogosławię
Błędy braci mych naprawię

Drzewom szczodrze tak dziękuję
Bo Wasz trud codzienny czuję

Spójrz na słońce, rozwiń liście,
I zielenią tchnij soczyście

Słuchaj przodków, ich przesłania
Którzy rośli od zarania,

O czym szumią miej w pamięci
Aby czas swój tu uświęcić

Woda, światło, i powietrze
Niechaj dadzą Ci najlepsze

Wzrastaj w sile, pełni Mocy,
Aby światu trwać w pomocy

Dzieciom moim i prawnukom,
Szumiej wiecznie swą nauką

Im dopomóż gdy się zjawią
Twe konary Błogosławią

Ufnie Ciebie tu powierzam,
Bądź opoką i dla zwierza

Cała wokół ta Przyroda
Niech Ci wsparcia siłę poda

Pnij wysoko z gałęziami
Jak najdłużej zostań z nami

Obdarz rześkim nas powietrzem
W rytm rozkołysz się na wietrze,

Glebę zasil swym listowiem
By rodziła wciąż w odnowie

Przyjmij w upał, z cieniem, chłodem
Z deszczu też zatrzymaj wodę

I żywota krąg, kołowrót,
Do natury nas na powrót

Zbliżaj

Pochłoń Miłość od Człowieka,
Który na Twą pełnię czeka

I tak bardzo jest szczęśliwy,
Widząc Ciebie zdrowym, żywym

Czuj, dorastaj i rozwijaj
Życiu wokół wszędzie sprzyjaj

A Twój owoc i nasienie,
Niechaj rodzi pożywienie

Daję światło Świadomości
I dojrzewaj nam w Mądrości

Będę cieszył się ogromnie,
Gdy choć raz przemówisz do mnie

Przyjacielu, wytrwaj lata
Byś w potędze swej dla świata

Powstał

Będziesz z nami, we dnie, w nocy
Jako nasze Drzewo Mocy

EIogZQSWoAANp_y

Rok 2020 ogłaszamy rokiem sadzenia Drzew! – A jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że każdy może zaprosić do swego ogrodu lub na działkę nowe Drzewo Mocy i pobłogosławić życie leśną modlitwą. Zaopiekować się małym Drzewem, które nieść będzie zdrowie i pociechę kolejnym pokoleniom ludzi, zwierząt i wszelkich żyjących w jego pobliżu organizmów. Poszukaj kasztana, żołędzia, szyszki olchy sosny, czy świerka, zasuszony owoc dzikiej róży, bzu, głogu czy jarzębiny, bukowy orzeszek, albo brzozową ‘’gwiazdkę’’. Topolowy lub wierzbowy ‘’puch’’. W nich uśpiła się energia życia, która tylko czeka sprzyjających warunków, aby ponieść pieśń stworzenia przez kolejne wieki.

Jak zaopiekować się Drzewem Mocy? Wskazówki krok po kroku.

1. Wybierz rodzimy gatunek drzewa lub krzewu i zapoznaj się z siedliskiem jakie porasta, jego wymaganiami co do gleby, preferencjami, odpornością. Dowiedz się o nim jak najwięcej, aby wybrać mu najlepszą przestrzeń i stworzyć warunki wychowu.

2. W doniczce lub skrzynce na parapecie zabaw się w ogrodnika. Sosnowe szyszki zakopane do połowy, żołędzie, kasztany i wszelkie inne nasiono, spróbuj wyhodować, aby na wiosnę wysadzić siewkę w wybranym miejscu. Nie zrażaj się niepowodzeniami, nasion przy odrobinie pomysłu masz nieograniczony zapas. Nasiona powinny być uprzednio wysuszone. Umiarkowana wilgotność i ciepło w uprawie. Każdy gatunek będzie wymagał nieco innego postępowania, okresu wysiewu, temperatury. Szczegóły w artykule:
https://poradnikogrodniczy.pl/nasiona.php

3. Naśladuj sójkę i inne ptaki! Można pominąć etap hodowania, i po prostu zakopywać żołędzie, kasztany, czy owoce w wybranych miejscach. Zawsze jest szansa, że wyrośnie.

4. Miejsce: Wybieraj dobrze, mądrze. Postaraj się przewidzieć zawczasu, jakim może ulec przekształceniom. Czy to polna miedza, która może zostać sprzedana razem z polem na działki, a teren pochłoną kolejne osiedla? Niestety, bez recepty, żyjemy w czasach gdzie zniszczone może być wszystko. Skraj świetlistej polanki, wyłom w zadrzewieniu śródpolnym, brzeg stawu, jeziora czy rzeki. Polny rowek, ugór, wiatrołom. Własny ogród lub działka. Miejsce powinno mieć dostęp do światła i żyzne podłoże, aby drzewko mogło zapuścić korzenie. Jeśli takiego brak, trzeba zerwać trochę darni, przygotować niezarośnięte miejsce, usypać kopczyk ziemi. Jako pomoc na start, roślinność zielna może łatwo zagłuszyć małą siewkę.

5. Uwaga na korzenie przy przesadzaniu. To ważne, by już na tym etapie ich nie uszkodzić.

6. Pobłogosław przestrzeń i drzewo ^^ Naszą modlitwą lub własną. Przekaż najlepsze życzenia, zwracaj się czule już do nasiona. Ono słyszy. Wyczuje Twoją opiekę i wsparcie. Nic tak nie pomaga, jak dobra energia życzliwości i miłości. Człowiek, Dziecko Boga ma Moc aby słowem stwarzać rzeczywistość. Zapisz i wypowiedz wokół przesłanie własnej. Wykreuj Cud ♥

7. Zaglądaj i Opiekuj się. Obecnie, w dobie zmian klimatycznych większość młodych drzew ginie z powodu suszy. Sumy opadów uległy odczuwalnemu zmniejszeniu. Normalnie poradziłyby sobie już po wyrośnięciu, jednak teraz mogą potrzebować pomocy. Jak małe dzieci, wymagają z początku większej troski. Pomóż jemu i sobie. Może być wymagane podlanie, raz na parę dni. Czeka Cię odpowiedzialność, aby utrzymać je przy życiu. Poznawajcie się, rozmawiajcie i wzrastajcie razem. Czuwaj nad nim.

8. Bądź świadom. Małe drzewko to również łakomy kąsek dla saren, zajęcy, jeleni, gryzoni. Uwielbiają ich korę lub zgryzają w całości. Lekcja akceptacji przejawić się może. Ale Ty posadzisz ich wiele.

Wydarzenie jest odpowiedzią na zmasowaną wycinkę trwającą nieprzerwanie w miastach, wsiach, przy alejach, drogach i w lasach. Ma na celu ich ochronę. Choć nie możemy ich wszystkich uratować, możemy stwarzać życie, zasiewać, opiekować się i Błogosławić, jak czynił nasz przodek który intuicyjnie czuł zależność od natury i jej procesów. Sukces rozrodczy drzewa jest niewielki – na tysiące wydanych nasion, dane jest wzrosnąć ledwie kilku. A człowiek tnie, masowo, bez sensu, umiaru, powtarzając jak mantrę slogany: bezpieczeństwo / zagrożenie / konary. Które najczęściej nie mają żadnego uzasadnienia, jako, że pod topór idą zdrowe drzewa. I choć młode drzewa przez dziesięciolecia nie zastąpią nam w swych funkcjach starych, może ten kto pod nim niegdyś zasiądzie będzie miał o nas lepsze zdanie.

Powodzenia i wszystkiego dzikiego! Niech w nowej świadomości dla świata, wzrastają pobłogosławione i przebudzone zastępy silnych Drzew Mocy. One, pielęgnowane przez pamięć pokoleń, stanowić będą filar kolejnej epoki w dziejach Człowieka. Etapu współpracy i łagodnego współistnienia z Przyrodą, w duchu wzajemnej czci i szacunku.

smalltreehandenvironmentcreditShuterstockcom

Jawor – Opiekun Wieczności. Topola Czarna – Płomień Cienia.

przesłanie dla Ani:

Mruczy miękko ciepły Dąb,
Gdy do siebie wglądasz w głąb

On pomrukiem tym wyzwala
Swą wibracją mocy spala

Jest tu do ofiarowania,
To poczucie zmarnowania

Uroczystość to ofiarna
Zajmie się tym Olcha Czarna

Po tym czas jest na Topolę,
Objaw tylko jej swą wolę

Czego pragniesz, o czym marzysz,
A w czystości nuż się zdarzy

Wzrosły w niebo tak strzeliście
W sobie trwają już wieczyście

A gdy zmierzchu przyjdzie pora,
Przytul nocą do Jawora,

Drzewo święte, Drzewo – Starzec,
On obejmie, Tobie wskaże

Blizny wcieleń w Tym wymiarze

Znowu mąci się niezgoda,
Drzewo wparcia gałąz poda

Wstrząśnie Tobą i Poruszy
Bo bunt drzemie w śpiącej Duszy,

Kasztanowiec lekko wita,
Wpół pochwyci, i zapyta

Czemu dziecko cicho stoisz,
Czemu wątpisz, i się boisz

Dobrze zajmie małą Anią,
Tyle może zrobić dla Niej

Jedno słowo tylko powiedz,
Z Tobą będzie Kasztanowiec

Odwagi

Witaj Aniu. Aż mi trochę nie pasują te słowa do Twej poznanej osoby, ale z drugiej strony, bez powodu nic nie wybrzmiewa. Są przy Tobie Drzewa, licznie. Raz już ten gąszcz uległ zmianie i przetasowaniu, bo dawniej wiodła tu Brzoza z Sosną i Jodłą, które jednak opuściły ten wiec. Teraz rozrasta się wokół bardzo przyjemna, łagodna i ciepła brać. Cudowni przyjaciele. Po kolei, tak jak się pojawili do nich powinnaś się udawać.

Dąb – Oczyszczający Pomruk

Dębowie to ten z Drzewnych narodów, plemię Stróży, opiekunów i Wojowników. Gdzie indziej mają ‘’Dzwoniące Cedry Rosji’’ my mamy Mruczące Dęby Polski. O wcale nie mniejszej sile, o czym można przekonać się choćby na moim przykładzie. Tyle pomogły. Dęby w zdrowiu i humorze mruczą. Buczą jak transformatory. Zwłaszcza podczas mokrej wiosny. To prastara pieśń Sił Ziemi, dęby śpiewając ją pomagają przetrwać planecie epokę dewastacji człowieka. Niekiedy i one cichną i słabną już. Dęby zapraszają Cię do Dąbrowy, do kręgów gdzie wzrastają od wieków. To ich mruczenie przenika tkanki ciała i struny Duszy, wydobywając z nieświadomości Człowieka siły, jakich istnienia nie podejrzewał. Kuracja dębowa pozwala scalić je w sobie, aby wiodły już w codzienności. Bo przyglądając się Dębom trudno oprzeć się wrażeniu, że to tacy Mocarze, co przestoją wszystko. Tym też nas obdarzają, to jest zaufaniem do życia, wiarą w siebie, odwagą, pewnością, niezłomnością. Pokazują mi Dęby Ciebie pośród kręgów w takiej Dąbrowie, tam masz się znaleźć i udać. Możesz napotkać Drzewa już wybudzone, albo uśpione i nie znające jeszcze swych zadań. Wtedy trzeba im będzie przypomnieć. Opowiedz, porozmawiajcie. Stań pośród nich, wyciągnij w górę ramiona i śmiało poproś o te dary. Wnet powinno otulić ciepło. Mruczenia fizycznie słyszeć nie musisz, poczujesz za to w ciele jak przenika. Bo mimo różnych spotkań w których bierzesz udział, tak mi pokazuje się, że sporo u Ciebie historii pragnie wybrzmieć w uzdrowieniu. I rodowych, i z wcieleń i bieżących. Może też dlatego, że wiele z warsztatów znów jest poszukiwaniem po zewnętrzu? A Drzewa osadzone, zanurzone w Duszy Matki Ziemi i nas prowadzą jedynie przez głębiny własne.

78787387_1699024606900007_5812362388225130496_n

Olsza Czarna – Głębina Ofiarna

Od początku pokazuje się, towarzyszy coś co układa się w słowa ‘’poczucie zmarnowania’’. Czego dotyczy, już musisz sobie odpowiedzieć. Jeśli jest zakotwiczone, pociąga za sobą nuty żalu w codzienności, za tym co utracone, niezgodę że coś nie potoczyło się tak jak miało. Czarne Olchy, Kapłanki Bagienne, wzrastają na tym co drzemie w głębinach, niewidoczne dla nikogo. Tym zasilają swój żywot. Olchy to Drzewa Ochronne, które w dawnych wierzeniach miały zabezpieczać przed szkodliwymi energiami, promieniowaniem i siłami nieczystymi. I kolejne słowo ‘’ofiarność’’. Mówią coś o Mszy, rytuale, który mogą dla Ciebie odprawić. Nie do końca jestem pewien, czy nie chodzi też o dawne Twoje ofiarowanie czegoś, jeszcze w innym życiu co przekłada się na to co jest teraz. Ale fakt, że Olsy emanują zupełnie inną energią niż pozostałe kręgi Drzew. Nie jest przebywanie z nimi tak wyczerpujące jak wśród Topól, ani przesadnie wznoszące jak u Brzóz. Jest właśnie głębia i tajemnica, z nieznanym. Być może dotąd nie było Ci dane zatopić się w olchowym królestwie na dłużej, ja odbieram że jest potrzebne Tobie. Czyli dwa różne kręgi Drzewne odbyć. Różnica niż przy pracy z jednym Drzewem jest taka, że zwykle są to procesy mocniejsze. Wsłuchaj się w szum olch, kiedy w czas wichur zawodzą bujając wśród jasnych połamańców. Opowiedzą Ci Twoją historię. Każdy z Drzewnych narodów żyje w swoim środowisku przez dany okres czasu. Choć trwa on niekiedy długo, całe wieki, splecione w istnieniu drzewa i zwierzęta zawsze dążą do dynamicznej równowagi. I tak na miejscu podmokłego olsu, może kiedyś zagościć step. Te dwa czarne Drzewa które Ci towarzyszą sprzyja również realizacji szczerych marzeń, do czego jednak potrzebne jest zrozumienie, czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz. Bo otrzymać możemy wszystko. Jako ludzie, Istoty z cząstką Boga zawartą w Duszy możemy wszystko i mamy Moc Kreacji niespotykaną u innych istot w naturze. Czasem jednak kiedy otrzymujemy już to, czego tak bardzo pragnęliśmy, okazuje się, nie być tym czego rzeczywiście dla siebie chcieliśmy. Przychodzi rozczarowanie i …poczucie zmarnowania może? 

Topola Czarna – Płomień Cienia

‘’Czczono w czasach pogańskich drzewa jako przybytek bóstw, siedziby duchów opiekuńczych oraz ołtarze, pod którymi składano ofiary. Drzewo stało się zarazem jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata; postrzegane było jako oś świata – korzenie sięgają w głąb ziemi, czerpiąc wodę, pień jest filarem świata ludzkiego, a na rozłożystych gałęziach opiera się niebo. Korona drzewa stała się domeną sił boskich, pień należy do świata ziemskiego, ludzkiego, a zapuszczające się w głąb ziemi korzenie przynależą do krainy zmarłych. Łączy więc ono trzy najważniejsze sfery.’’

Kiedy spoglądam na Czarną Topolę już bez liści, pnącą się strzeliście w niebo, wygląda ona jak płomień świecy, z głębin ziemi wyrosłwszy. Jak maszt. Rodzina Topól obejmuje kilka gatunków, które nazwaliśmy podług kolorów, jest Białodrzew, Szara i Sokora Czarna. Ta ostatnia różni się pokrojem wyjątkowym, a mówi ona, że istota z Ciebie ‘’mediumiczna’’ . To oznacza już jawną lub ukrytą jeszcze łatwość w nawiązywaniu kontaktów z zaświatami. Liście czarnej Topoli rozwijają się dość późno, bo dopiero na początku maja. Tak i w Twoim życiu gości esencja takiej dojrzałości, w której pewne sprawy rozkwitają w stosownym czasie. Specjalizacją Topolową jest dogłębne oczyszczanie, a czarna została przez Stwórcę nam ofiarowana do uzdrawiania zapisów energetycznych na poziomie komórkowym, tych emocjonalnych blokad które tworzą choroby i dolegliwości. Jak więc widzisz, nie trzeba niekiedy podróżować ciągle w poszukiwaniu, gdyż Drzewa, Zioła i Rośliny dają nam wszystko. Jako że wszystko jest informacją, korzystając z ich energii lub surowców, taką samą informacje wprowadzamy do ciała. Jeśli więc spożywasz przetwory z roślin, które wyrosły dziko w zdrowiu i bujności takie samo będzie mieć przełożenie na Twoją kondycję. Czarna Topola dodaje sił i wspiera w działaniu. Pomaga nam zmierzyć się z cieniami przeszłości i uwolnić je, by odnaleźć prawdziwego siebie. Wyrywa nas z objęć samotności i natłoku negatywnych myśli. Daje silną ochronę aury wobec nadużyć energetycznych co też przejawia się w działaniu, kiedy reagujesz stosownie do sytuacji nieprzyjemnej.

Klon Jawor – Opiekun Wieczności

Mówiłem, że łagodna ekipa przy Tobie wzrasta  Jawor to ojcowskie ciepło, ale takie prawdziwe. Prowadzące, przesadnie nie wymagające, akceptujące wybory i drogę swojej pociechy. Nie jest łatwo już je napotkać, choć dawniej były pospolite. I również nie jest łatwo z nimi się zaprzyjaźnić, bowiem i one mają do ludzi pewien żal. Znowu ‘’poczucie krzywdy’’? Jawory to przewodnicy narodu Klonów, ich protoplaści i dziadkowie z siwą pomarszczoną korą. Dawniej Jawor uchodził za Drzewo Boskie. Jego biopole silnie odziałowuje na sferę emocjonalną. Oj, potrafi On przytulić. A same klony, cóż… Od zawsze były dla ludzi pierwszą pomocą w dysharmonii. Wychodzi na to, że z Jaworem czekać Cię może wspaniała przyjazn i on prosi aby wpisać jego jako główne Drzewo Mocy. Przenikający mądrością chropawy starzec znów wspomniał o niezgodzie duszy na niektóre Twoje wybory i działania w życiu, co przekłada się na stany emocjonalne oraz jakieś niepowodzenia w innych sferach. Tak się ona na tym polu okopała, że w drzemkę zapadła, bez nadziei już, że uda jej się do Ciebie z tym dotrzeć. Może z Jaworem dojdziecie co to? Pytam jego,

Hej sędziwy nasz Jaworze,
Ty opowiedz o czym możesz,

Dusza Ani się nie zgadza,
Co wybrała, że prowadza ją

W życiu.

Być może chodzi o jakiś autorytet, a może o nurt sam. I to niech będzie dla Ciebie wskazówka.

Kasztanowiec – Bezpieczeństwo Umysłu

Nawet i zdziwiło mnie pojawienie się Drzewa Umysłu przy Tobie, bo i ukazują się dość rzadko. Ale nikt tak jak Kasztanowiec czy Orzech nie potrafi zapanować nad sztuczkami naszej mózgowej nawigacji. Zobacz o co pytają Drzewa. Zwracają się bezpośrednio do wewnętrznego dziecka, które się boi. Czy jeszcze boi, że z czymś sobie nie poradzi. Mówią Drzewa o strachu umysłu, który ciężko jest nieraz uspokoić i wygasić. Mówią, że nie zajmowany, wychowywany, przysposabiany do pomocy a nie blokowania umysł, potrafi odnaleźć powód do niepokoju w każdej najlepszej sytuacji życia. I trzeba odróżnić umieć podszepty intuicji które nas ostrzegają, (mowa ciała, uczucia) od galopującego umysłu który czasem nawet boi się tego… że jest lub może dobrze. Oporny na zmiany, zaszywa się w swojej strefie komfortu i ani myśli z niej wyjrzeć, dostrzec coś poza. Padło i słowo o cichości, co dla mnie oznacza, że może nie nazywasz po imieniu swoich pragnień, marzeń, celów, może nie stawiasz granic kiedy potrzeba. A umysł nasz, z potęgą wyobrazni i fantazji może a nawet powinien przede wszystkim działać jak wiatr w żagiel, snując coraz to nowe pomysły, wizje, podsuwając rozwiązania. Dopiero gdy w nim powstanie obraz, a Ty to poczujesz marzenie ma moc aby zaistnieć w przestrzeni. Tak stwarzamy. Umysł jak i nasze małe dziecko oboje potrzebują niekiedy uspokojenia, że wszystko jest dobrze, a Ty wybierasz świadomie i wiesz czego chcesz. Kasztanowiec pomaga w otwarciu na uczucia i właśnie doskonale koi różnorodne lęki. Opiekuje się Małą Anią, która czasem jeszcze zabłądzi i wątpi. Przynosi On ulgę po rozstaniach, skleja nasze rozdarte kawałeczki na powrót w brzmiącą całość. Jest Drzewem najłagodniejszej Miłości, która jest. Sprzyja nowym naukom i przyswajaniu wiedzy. Tym ciepłem słabości przekuwa i rozpala w siłę, albo niekiedy roztapia je w swoim żarze opieki. Jest Wam pisane Braterstwo.

🌳 Drzewo Mocy: Klon Jawor
🍁 Opiekuńcze: Kasztanowiec
🍂 Wspierające: Dąb Szypułkowy
🌿 Wskazujące: Topola Czarna
🍃 Ochronne: Olcha Czarna

70224023-northern-lights-wallpapers

Dąb Radomir, co z piorunami się bratał. Emocje i uczucia Drzew.

Wędrując po lesie, czytam jego wskazówki. On chwali się w dumie, cieszy radością, syci w strojach, opowiada, pokazuje, czasem żali się, smuci lub i złości. Pragnie i dąży do swej pełni. To znów historia o tym, jak podobne są nam drzewa. Myszkowałem wtedy z otwartymi dłońmi – badając i starając się poczuć drzewne energie otaczające mnie wokół. Uczyłem się -siebie i świata obok. Jeden z tych niewielu spacerów typowo poznawczych. Ileż przypływa, ukazuje się w czuciu… Wzrok uzupełnia te opowieści o pojęcia. Energie zapraszają, wołają, ofiarują, otulają, gdy nagle coś przenika mnie hardym prądem. Brrrr! Ile w tym…lęku? Rozpaczy trochę. Któreś z drzew woła pomocy. Coś mu się stało. To jak sygnał SOS. Ale które, gdzie? Wprawdzie byłem dziś u skruszałej wierzby, co to gnije i się rozpada, lecz ona pogodną była, w akceptacji dla swego losu. Idę tak jak prowadzi, ten sygnał. Trudno go określić, jest solidny, tętni na cały las, ale drzewa wszędzie jakby go ignorowały, oswoiły już z nim. W uczuciu niepokoju, pulsujące i słabnące zawołanie, mówiące jedno: POMÓŻ MI! POTRZEBUJĘ. CO SIĘ STAŁO?

Po kilkunastu krokach, przechodząc pod ogromnym dębem zaciemnia mi w głowie. Plącze nogi i osłabia w parę chwil. Tak pobiera energię moją. To gdzieś tutaj! Ktoś Ty? Okrążam dębowego wojaka i oto ukazuje mi się…potworna wyrwa… Takiej rany drzewo już nie zaleczy. Ona skraca jego żywot o setki. A on…nie chciał chyba. Nie był jeszcze gotów. Dociera do mnie, że musiał oberwać piorunem. Dawno temu. I pozostał w szoku. A drzewny szok potrafi się utrzymywać latami, podobnie jak i ludzi zagnieżdżają się wspomnienia i brak akceptacji, wobec życiowych sytuacji. W takim momencie, srogi, Dębowy Chłop, dawny mocarz tutejszej ostoi, stał się nagle jak małe dziecko. Które lanie dostało, i nie wie za co. Wołał pomocy od innych drzew obok – dały mu co mogły. Ale i one skupione muszą być na sobie, jeśli chcą żyć. Badam dłonią – z wyrwy bije nieprzyjemny ziąb, od drugiej strony dąb jest żywy i cieplutki. Jeszcze się trzyma. Ale… płacze…? Od drzewa rozbrzmiewa mi żal za utraconą potęgą, niezrealizowanym planem na siebie, ból… Jestem w szoku. Nie tego się spodziewałem doświadczyć. Nie o tym czytałem.

Utarło się, że to drzewa są tymi, które obdarowują nas energią, pomocą i wsparciem. Tak przyjmujemy i zakładamy. On pokazał mi, że może być baaardzo inaczej. Przychodziłem do niego, wiele razy. Każda wizyta to był zawrót głowy, osłabienie i ciągnięcie mojej energii, ludzkiej, oh jakże innej i potrzebnej. Mówią, że od takich drzew powinno się uciekać. Wybierać tylko te zdrowe. A ja jestem.Otaczam go współczuciem. Przytulam zrozumieniem. Bo i jest mi jego szkoda. Był tutaj największym dębem, zanim utracił ten odrost. Godzinami rozmawiam i tłumaczę mu co się stało…

– Kochany, potężny, wieczny! Dla mnie jesteś nim nadal. Nic to co Cię spotkało, popatrz wokół! Minie kilkadziesiąt lat, zanim Twój koniec nastanie. Jesteś wspaniały. Jesteś silny. Poradzisz sobie. Ty wiesz, jak przepływa i dzieje się życie. Żyłeś szumnie, piąłeś w górę, może ze swadą, ale spójrz, czy nie pamiętasz podobnych historii ze swego lasu? Pamiętasz, tak działo się od zawsze. Jeszcze tyle przed Tobą. Nie bój się tych owadów, co teraz drążyć zaczynają, i one poniosą Twoją opowieść w próchno dla przyszłych pokoleń żołędzi. ( Nie lubił ich jak diabli ) 
Zaśpiewają Ci ptaki, zabrzęczą chrząszcze, zaszeleści sarna, ryć będzie pod Tobą dzik krzepki. Wszyscy przyjdą podziwiać Mocarza, który cios tragiczny przetrwał…

– RADOMIR… dziękuję.

Przedstawił się tylko, i nic już więcej nigdy nie powiedział. Chodziłem, opowiadałem tuliłem nadal, pokazywałem mu w myślach obrazy jakie życie przy nim teraz rozkwitnie, i jak tu będzie miał wesoło z istnieniem, jakie weń zakołacze. Bo za owadami kręcić się będą ptaki, Ty istniał będziesz jeszcze wiele lat, będąc świadkiem wspaniałego procesu jaki był udziałem Twych przodków, zanim wybrała Cię iskra. To ona zrobiła Cię potężniejszym niż mógłbyś się stać, rosnąć najwyżej. Możesz być nadal… świadectwem wiary, zaufania i odwagi dla innych. Teraz sam dasz życie milionom. Roztocza, pająki, grzyby, larwy wszelkie… A może i sowa z Tobą zamieszka. Z nimi poniesiesz swą opowieść dalej. Nie przepadniesz w cieniu.

lightning-tree-sebastien-del-grosso

Za którąś wizytą odczułem zmianę. Zawsze gdy przychodziłem zaczynało się tak: ‘’pochwycenie’’, a następnie ‘’dojenie’’ mnie z sił. Wtedy mu oczywiście przerywałem zachciankę i rozpoczynałem swoje monologi. Dziś wiedziałem od pierwszych chwil. Udało się  Wreszcie. Zaakceptował. Przyjął swój los, moją wersję, wszystkie wizje i obrazy jakimi go otaczałem. Zrozumiał, coś co wiedział od zawsze, a uciekło daleko dotknięte kalectwem. Poprzedniej wiosny się zazielenił. A miał z tym jakby przerwę, nie wiem jak długą, ani jak to przetrwał. Zazielenił się ocaloną połową i odtąd nigdy już nie próbował naruszyć mojej suwerenności energetycznej, ani niczyjej. Szemra z wiatrem, chłodzi się wilgocią z deszczu, woła ptaki do biesiady, przekomarza z sójkami, po prostu, żyje. Przed nim kilkadziesiąt lat nawet.

Raz ten jeden, to ja pełniłem rolę terapeuty, a drzewo pacjenta. Ileż mi to pokazało, jak wiele przemieniło, otworzyło… Każdemu na wędrówkach opowiadam jego historię, zawsze przystajemy pod nim, a On cieszy się z naszego zainteresowania. Przyjmuje dobre życzenia od ludzi, ukłony podziwu, choć ostatnio mam wrażenie, że chciałby o sprawie zapomnieć, aby nie mówiono już o tym. Odrodził się w nowym. Jest świadectwem potęgi Życia.

🌳 W hołdzie RADOMIROWI, Mocarzowi z Dębowego Szlaku.

IMG_20190921_121645