Tajemnice Drzew. Duchowe dary lasu.

Siedzieliśmy pod Dębem już dłuższy czas, zatopieni w słuchaniu kniei, przeplatanym świadomymi rozmowami. On co i raz ‘’traktował’’ nas ciekawskimi owadami, które przysiadały i wędrowały po naszych ciałach, żadnej krzywdy nie robiąc. Zupełnie jakbyśmy stali się częścią otoczenia. Pamiętam, że Krzesimir bardzo chciał zapoznać się z Konradem. Choć nigdy nie planuję jakoś szczegółowo trasy, zawsze pytam 1-2 dni zanim przyjadą goście, miejsc i drzew – czy możemy do Was przyjść? Gdzie się udać? I choć jest to dla mnie wskazówką, w trakcie i tak okazuje się, że prowadzi coś jeszcze innego. Nie instynkt, nie intuicja – a mniej, lub bardziej ożywione w materii istoty leśnego środowiska. Dziś, jakże znów jest inaczej. Mężczyzni tulą drzewa. Rozmawiają o stłamszonej wrażliwości, jej okazywaniu, uczuciach, związkach, emocjach. Cieszą się nimi. Przypominają jak to jest – przeżywać i wyrażać wzruszenia, całkowicie zawierzyć odczuwaniu i sobie. My – myślący, analityczni, logiczni, sprawczy, twardzi, chłodni… Bo i tego przez dekady wymagało od nas społeczeństwo. Przyglądamy się temu – kim się staliśmy? A kim chcemy być? Jacy naprawdę jesteśmy? Czego potrzebujemy? Wracamy do osobistych przesłań, które spisałem dla Konrada, a z nimi do nowych wniosków. Pod drzewem rozmawia się lekko. Widzimy się po raz pierwszy w życiu, a panuje całkowita szczerość, z zaufaniem. Żadnych tajemnic, tabu, wstydu. Ja, a może i Dusza promienieje od środka, ciesząc się i widząc jak bardzo jest to potrzebne w rozwoju nam wszystkim. Jeszcze parę miesięcy temu powiedziałbym, że nie pracuje z facetami. A tymczasem w ciągu miesiąca, przybył do mnie już trzeci. Pamiętam dzień, kiedy pojawiła się wewnętrzna zgoda i brak oporu. Wtedy zaczęli się odzywać, pytać o wspólne wędrówki. Otwierając się na tą przestrzeń, składam też i hołd sobie. Zawierzam nowym wymiarom akceptacji. I odkrywam kolejne pokłady swej zdawałoby się znanej, osobowości.

59852509_814757635559054_7604257773869596672_n

Mądry dąb czuwa obok. Słucha naszych rozmów. Przekazuje wiele. Długo gość mój nie może się od niego oderwać. Nie przeszkadzam w procesie, dając potrzebną ciszę, temu co się dzieje. Czas na słowo, będzie potem. Dębowe dary, to przede wszystkim informacja. Ale nie dla rozumu czy świadomości – w pierwszej kolejności dla Duszy. Coś jak pakiet ‘’pełni leśnego odczuwania’’.  On będzie aktywował się z czasem. Towarzysząca nam Maria, pyta mnie, co to za delikatne, choć potężne mruczenie rozlega się cały czas wokół? A więc słyszy i ona. W tak krótkim czasie. Brzmienie dębowej mowy…

W pewnym momencie uwagę naszą przykuwa powtarzający się szmer. Szurało od dłuższej chwili, jednak jakoś umknęło. Między drzewami harcują dwa młode zające. Gonią się bez pośpiechu, robiąc ‘’kółeczka’’ i uniki.  Dziwne, że są tak blisko. Przecież prawie cały czas półgłosem rozmawiamy, a słuch zajęczy należy do najbardziej doskonałych w świecie. Jednak nie przejmują się nami. Cały czas zajęte sobą. Delikatna gonitwa. Lekkość i prostota życia. Jest środek dnia, a one… Zamieramy w zachwycie, kiedy zwierzęta niespiesznie przebiegają tuż obok nas, robiąc parę metrów dalej kilka pięknych okrążeń na pełnym widoku, w pogoni za sobą. Takie są swobodne, radosne i piękne. Dzikie, a zaufane. Chwila święta, magiczna…wzruszona. Wiemy, że dzieje się coś bardzo ważnego. Dębowy podarunek dla naszej wyprawy. Las otworzył szczodrze wrota do swych skarbów. Wiedzieliśmy to od początku – mimo że była sposobność, nikt nie pomyślał aby chwycić za smartfon i nagrywać. Czuliśmy moc chwili, którą każdy chciał przeżyć bez rozpraszania. Przemknęły obok nas, jakbyśmy nie istnieli. To są właśnie cuda. I tylko ciszy trzeba, by zechciały obok nas się pojawić. Coś takiego zdarzało mi się już pod Krzesimirem, gdy byłem sam i głównie o świcie. On jakby przywdziewał na nas ‘’płaszcz niewidzialności’’. I wiemy, że dąb w ten najwłaściwszy mu sposób odwdzięczył się nam, za poświęcony mu czas, z zaufaniem wglądu do swych wnętrz. Że pozwoliliśmy sobie pomóc, a jemu błogosławimy. Żegnamy się z Dębowym Przyjacielem długo, życząc mu jak najwięcej deszczów. ‘’Sprężynuje’’ gałązką w geście rozstania, a nas zalewa fala jego ciepłego uśmiechu. Jest szczęśliwy… Kolejna wskazówka. Bo przecież zając jako Zwierzę Mocy oznacza też nowe odkrycia własnej intuicji i zwiastuje zaufanie sobie. A to intencja tej wyprawy.

60220479_2267371736683181_7802798710210953216_n

P90511-135421

Po drodze, przyglądamy się kwitnącemu życiu. Z bezmiaru świeżej zieleni wołają do nas kolory. W niej ukryły się kwietne skarby. Czuję się jakbym miał obok stóp perły, diamenty, szmaragdy i najdroższe kryształy. Żółto mieni się pierwiosnek wyniosły, kawałek dalej w soczystym błękicie tkwią łany przetacznika ożankowego. Różowym fioletem przystroił się delikatny bodziszek, jak wielu jego braci, roślina lecznicza. Każdy z nich tak kruchy, wątły, a przecież silny, w gąszczu zielonej konkurencji. Każdy ma swój czas kwitnienia i rozwoju, po czym pławi się w błogim spoczynku umiarkowanej wegetacji, ustępując miejsca innym roślinom. Geniusz opiekuńczej natury, która każdemu gatunkowi przewidziała jego czas i przestrzeń. Mijamy osmalone pnie. Tutaj las płonął. Sosny ocalały. Ich pnie są dość odporne na pożary ściółki, o ile ogień nie ‘’wejdzie’’ na korony. Wtedy zawarte w igłach łatwopalne olejki, podsycają płomienie, a one przenoszą się górą. Tym razem jednak skończyło się na strachu. Nad bagnem krążą już błotniaki i terkocze świerszczak. Ilekroć tu jestem, opowiadam o nocy tego świata – bogatej w dzwięki, odgłosy nieznane, stąpania zjaw dawnych, szmery zwierza, i nieodgadnione szelesty. Żółta wilga podnosi alarmujący lament. Jakże inny głos, od znanego, łagodnego jej śpiewu. Przegania jakiegoś mniejszego rabusia. Rajski ptak pojawia się znienacka w pełni lotu niedaleko, zachwycając nasze oczy kunsztem swych barw. Taki latający kwiat.

P90511-152149

P90511-145545

Szlachetny Klon 

Dzięcioł pstry uwija się z okrzykami, przeszukując coraz to nowe zakamarki. Często nie muszę za dużo mówić o sposobach komunikacji z drzewami, przez pobyt w lesie wchodzimy w taką harmonię, że moi goście sami zaczynają dostrzegać ich subtelną mowę. Olbrzymi Klon Zwyczajny porusza się dziwnie. Nie cały, a niektóre jego fragmenty kołyszą się niecierpliwie, gdy ani trochę nie wieje. Zaprasza. Łatwo to przeoczyć. Maria, mówi, że on ją woła. Czy to w ogóle możliwe? – Zastanawia się. Kiwam głową na znak zgody, i polecam żeby do niego podeszła. ‘’Tracimy’’ ją na pół godziny – choć nie oczu. Wraca odmieniona… ledwo jest w stanie cokolwiek mówić. Takie wzruszenie. A klon wydobył na światło. Dawne rany i bolesne chwile. Wysłuchał historii sprzed lat. Przytulił, objął, zaopiekował się. Obiecał więcej pomocy. I potrzeba było przyjechać tak daleko, właśnie do Niego… Zawsze podczas wyprawy coś takiego się zadziewa. Nie umiem do końca wytłumaczyć. Tu prowadzą, wspierają i leczą Drzewa. Wiedzą kiedy, jak, kogo. Zdejmuję Marii coś, co zaplątało się we włosach. Sucha klonowa gałązka… Żywy znak i pamiątka Drzewa z przesłaniem. Jego mowa: ”Tak, nie zwariowałeś! To co przeżywasz, jest prawdziwe. W dowód zostawiam część siebie… ” Spoglądam na jego bujną koronę z podziwem. Jest cudownie rozwinięta w spływającą kopułę, rozłożysta i harmonijna. Właśnie tak rozrasta się drzewo, kiedy nie traktować go ‘’cięciami pielęgnacyjnymi’’. Pełnia bujnego rozwoju. Zaskoczył mnie. Wchodziłem z Nim w kontakt może dwa razy. Z moimi Wędrownymi Gośćmi, odkrywam ten las na nowo, i poznaję kolejne Drzewa. Czasem mijane obojętnie przez lata, wołają obcych przecież dla siebie ludzi, i okazują im pełne wsparcie. Jak mało o nich jeszcze wiemy… Epos tych chwil, zapisze się na długo w mojej pamięci.

P90511-171942

P90511-172022

W sosnowym młodniku siedzimy z większym milczeniem. Tu drzewka – sosenki wysiały się naturalnie. Nieregularnie, rosną jak chcą. Widać jakie są bujne, gęste i zdrowe. Raptem to kilka kroków dalej od poprzedniego miejsca, a przyroda jakże inną gwarzy opowieść. Spomiędzy mchów i porostów prześwituje susza z piaskiem. Osobna wyspa jałowego świata. Jakoś lubię takie miejsca. Osłonięte od wiatru, inne, choć i tutaj tętniące paletą ptasich głosów. Wyśpiewuje lerka, borowy skowronek, a wtóruje drzewny świergotek. Zawodzi daleki trznadel. Z niedalekiego zagajnika, dolatuje pogłos piecuszka. Lekki flet wilgi, zwiastuje krople nieśmiałego deszczu. Oby się porządnie rozpadało…

Wyprawę prowadziły ptaki. Ptaki Duszy.Wiedziały, że zwracam na nie szczególną uwagę. Sikorzy jazgot modraszki, powoduje moją ciekawość. Przystajemy, patrzymy. Ależ się nakręca! Dwa samce konkurują o rewir, urągając sobie ile wlezie. Pewnie zaraz polecą pióra… Jeden daje dyla w las. Koniec widowiska. Parę kroków i Konrad nasz przystaje raptownie. Czuje – jakby oddech życia przeniknął Duszę. Błogość totalna. Przepłynęło przez ciało prądem. I sam już mówi, że oto woła go jesion którego tyle co minęliśmy. Nie jestem zaskoczony. To jego Drzewo Mocy, które wskazałem  niegdyś w przesłaniu. Znów dostrzegam – rozświetlone, gałęziste aury tutejszych drzew. Po raz pierwszy zacząłem je widzieć przy jesionach właśnie. Zostawiamy Konrada kawałek dalej w potrzebnej ciszy. I on wraca do nas podekscytowany, rozanielony i szczęśliwy. Opowiada z przejęciem, oddaje głębię swoich wrażeń. Mówi, że dotąd czegoś takiego nie doświadczył. I nie wiem w tamtym momencie, który z nas cieszy się bardziej. Dzięcioł zwrócił uwagę na Klona, sikory przywiodły do Jesionu. Dziś zawierzamy maleńkim przewodnikom.

P90511-183411

Deszczowy Zmierzch i Mowa Ziemi

Podążamy polami, sycąc oczy zachwytem rozległych łanów rzepaku. Idziemy koleiną – śladem pozostawionym przez ciągniki. Nie deptamy więc upraw. W oddali maszeruje grupka pięciu saren. Te obserwujemy przez lornetkę, patrzymy jak jedzą. Przywdziały już rude, letnie sukienki. Ale w rzepaku dzieje się coś dziwnego. Łodygi kołyszą się niespodzianie i raptownie. Jakieś mniejsze zwierzęta. Buszują. Znajome odgłosy. Miga coś brązowego. Warchlaki! Choć trudno jednoznacznie stwierdzić. Na pewno wyrośnięte nieco dziczki. Wygląda na to, że są same. Oddalają się coraz bardziej. Po chwili łan nieruchomieje, i już nie jesteśmy w stanie ich namierzyć. Rzepakowe duchy. Zupełnie zniknęły. Taktyka i dziczy spryt. Szukaj wiatru w polu…

Przyglądamy się… trawie. Siedząc dłuższych kilka chwil zauważyć można jak źdźbła również ‘’sprężynują’’ drgają same z siebie, zmieniają swoje położenie. Nagle, ot tak. Zauważam to zjawisko od dawna. Pewnie jest jakieś wytłumaczenie. Nie odbiera mu to jednak niezwykłości. Dziękujemy i trawce, za to mikro – widowisko. Dziękujemy Ziemi, za kolejne tajemnice. O zmroku docieramy nad łąkę, która ściele się różnobarwnym kobiercem przepychu. Choć kolory już gasną, jeszcze jesteśmy w stanie dostrzec jej mozaikowe bogactwo. Puszą się miękkie dmuchawce i ostatnie mniszki. W zmierzchu wyglądają jak maleńkie lampiony. Kolejny czas przemiany. Łąkę opanowały jaskry. Ich drobne kwiatki ścielą się gęstą siecią, połączone pajęczyną szarzejącej zieleni. Jak w baśni.  Kolorowy raj. Mam ochotę wrócić tu w słońcu, na boso. Na niebie spoczywają gęste, bure chmury, kiedy siadamy na powalonym dębie pod lasem. Pokonana siłami wiatru brzoza obok, wywrócona i przechylona spoczywa na samej ziemi. Mimo to, widać, że nadal żyje. Wypuściła zielone liście. Choć już się nie podniesie… Rudzik i drozd śpiewak popisują się w pieśniach gęstniejącego mroku, a obok zaczyna krążyć wcale niemały nietoperz. Lata prosto, rzadko nawraca. To pewnie Borowiec Wielki. I znów na chwilę odżywają dawne zabobony… Wyjaśniam, że ‘’gacuch’’ nie ma żadnego interesu ani chęci, by wkręcać się komukolwiek we włosy. A jeśli lata obok głowy, to dobrze. Wyłapuje na bieżąco pojawiające się komary, które zapach człowieka przyciąga. I nimi tylko jest zainteresowany. Nastrojowo podzwania świerszcz, zwiastując czar pierwszych wieczorów letnich. Za chwilę nastaną w przyrodzie ‘’Białe Noce’’ – głośne i gwarne, a ubogie w ciemność, trwające ledwie kilka godzin.

Pojedyncze dotąd krople, wezwały mokre towarzystwo. Modelowanie przestrzeni. Pamiętam jak pomyślałem w tamtym momencie: ‘’Dobrze, że dzień minął nam bez zapowiadanego deszczu’’. I wtedy lunęło. Jakby żywioł wstrzymywał się i czekał, kiedy wreszcie będzie mu wolno.

Powrót przez nocny, ulewny las, czarującym zapisze się wspomnieniem. Kojący szum wlewa  w uszy. Majowy opad. Teraz pragnę tylko, by padało jak najwięcej. Potrzeba drzewom i zwierzętom, tej suchej wiosny. Co chwilę przystajemy słuchając błogiego szmeru deszczowej modlitwy. Odkrywamy las na nowo, który innym objawia się pięknem, w każdej zmianie pogody. Wyciągamy ręce w górę z twarzami do nieba, i siebie dając obmyć lejącym strugom. To jest właśnie życie… i czerpanie radości, z pozornych przeciwności. Cieszymy się ulgą roślin. Nie myślimy wyłącznie o sobie.

– Chrrrrrrmmmm!

Rozbrzmiewa ostrzegawczo kilka kroków dalej. W ciemnościach odezwał się dzik. Tuż obok. Nasłuchujemy odgłosów zwierza. I on na pewno nas usłyszał, a teraz kręci się, nie wiedząc do końca co zrobić. Wędrowcy chyba lekko przestraszeni, ja szczęśliwy. Bo takie chwile nie trafiają się często. Kilka minut w napięciu i wzajemnym słuchaniu. Zwierz przedziera się z łoskotem. Prawdziwe Szepty Kniei, dzieją się właśnie i stają naszym udziałem, Niedługo potem spotykamy następnego. I on chrumka do siebie, wymijając nas gdzieś lasem w ciemnicy. Ale widać przecież. Gdyby wyszedł na drogę, dostrzeglibyśmy sylwetkę. Emocje sięgają radosnego apogeum. A ja dziękuję dziczemu plemieniu za dar wspólnej chwili, życząc im bezpiecznego szlaku z obfitością łakomego żeru.

60179930_665360293889038_4679694416082894848_n

60333024_2107712859346287_6814169514381410304_n

59951411_590114151480835_7200862179002679296_n

Święto Wody

Tej nocy, długo żadne z nas nie może zasnąć. Za dużo wrażeń, w połączeniu z przyjęciem energii leśnych. Ogromna dawka. Wiem, że będą ‘’mielić się’’ z tydzień. Pada z przerwami całą noc, od świtu przechodząc w regularną ulewę. I deszczem wita nas dzień. Ani trochę tym zmartwieni, ruszamy. I taką pogodę można wykorzystać. Śliski, wilgotny świat, obmyty z pyłów i kurzu uśmiecha się do nas bukietami błyszczących liści. Niektóre kwiaty pozamykały się w niemym ‘’buncie’’, jakby chciały chronić swe delikatne wnętrza. Przypominają mi się chwile, takich letnich słot, z dawnych czasów kiedy klimat jeszcze nie wariował. Umiarkowane ulewy potrafiły trwać blisko tydzień, nawadniając ziemię dla potrzeb przyrody. Dziś będziemy czatować. Zasiadka. Moje ulubione. Wdrapujemy się na zapomnianą ambonę, usytuowaną tuż nad bagnem. Czeka nas wielogodzinne czuwanie. Będziemy niewidzialnymi dla przechodnych po łąkach zwierząt. Ptaki śpiewają na potęgę, jakby pierzasta brać cieszyła się z tej ulewy. Co i raz przelatują szpaki, niosąc w dziobach wijące się larwy i dżdżownice. Nie siedzimy długo, gdy z lasu za plecami wybiega królik. Otrząsa się pociesznie z kropel, choć widać, że przemoczył już futro. Zajada zieleń. Smakuje wszystkiego, kicając tu i tam. Przemyka tuż pod czatownią, oglądamy więc na żywo i w pełnej krasie. Na nas nie zwraca uwagi. Deszczowy szum tworzy dźwiękowe tło, które kamufluje dla jego słuchu wszelkie nasze odgłosy. Podziwiamy go więc nie przeszkadzając. Refleksja. Zawsze myślałem, że ‘’jestem sam’’. To znaczy, że tylko mnie takie rzeczy ‘’kręcą’’. Są tymczasem ludzie i potrafią przyjechać z bardzo daleka, aby takie chwile w radości dzielić i przeżywać. Pojawienie się szaraka wywołuje szczęście, podekscytowanie i wdzięczność u naszej trójki. A przecież on tylko, przyszedł jeść. Ciężko wyjaśnić fenomen leśnych ludzi. Dusze, które kochają przyrodę. Kiedy tylko odłożymy na bok ustękiwania umysłu, może ta Miłość przejawić się w pełni. Pieśń słowika w deszczu, nastraja marzeniem, i świeżością. Koncertuje też pokrzewka gajówka, kos, szpaki, kapturka, trzcinniczek i świerszczak. Bagno żyje. Raz po raz ‘’przykrywają’’ je odgłosy zawołań żurawi. Ruch jak na autostradzie. Wzlatują i lądują kaczki. Ogromny Żuraw wystartował z ostoi szuwarów. Przemyka nisko w pełnej okazałości, tuż przed naszymi zachwyconymi oczami. Ptak rusza na żer. W oddali pojawia się sarna – ta wychodzi spod wielkiej wierzby, i wcale nie kwapi się wystawiać na wilgoć rudego futra. Kręci się na samym skraju, znikając co chwilę z pola widzenia. Gdyby nie ruch, nie sposób łatwo ją dostrzec, nawet na tle zieleni. Z tyłu w lesie, przemyka niewidoczny dzik, zostawiając nam echo chrząkającego pogłosu. W dzień deszczowy, bardziej śmiałe i ufne są u siebie zwierzęta. Wiedzą, że człowiek podczas słoty, niczego tutaj nie szuka. I tak mijają ponad trzy godziny. Słuchamy uspokajającego szmeru wody, spływającej po milionach liści. Deszczowa muzyka, okraszona akompaniamentem ptasim. Ziąb dotyka dreszczem, kiedy wiatr sypie na nas w porywie fontannę rozproszonych kropel. Wędrowcy chcą już wracać. Nie oponuję. Wytrzymali długo, jak na pierwszy raz w takiej pogodzie. I bez specjalnego ubioru. Ptaki uciszyły i ukoiły, pogrążone czasem w rozmyślaniach chaosu wnętrza. Czujemy się nasyceni. Dwa Dni Wędrowne. Jeden dla Drzew w poszukiwaniu wieści, drugi ze zwierzętami, dla odkrywania przyrodniczych ciekawostek. Gwarzymy wtedy o ptakach i zwierzu, a ja opowiadam co wiem o ich zwyczajach, życiu codziennym, trudach, pożywieniu, radościach, potrzebach i troskach. Konrad podąża boso, oddając się chłodnej pieszczocie wilgoci traw. Poczuć pełnię… bo my w kurtkach i kaloszach, a zwierzęta nie mają taryfy ulgowej. Zastanawia – ich codzienny byt i przystosowanie. Próbujemy przecież tylko namiastki. Celebrujemy w ciszy Święto Wody, wracając z wolna ku sprawom zawiłym, a ludzkim… Jednak każde z nas odtąd wie, gdzie, kiedy, i jak szukać ukojenia, odskoczni, i prostoty. Żywioły Natury czekają wraz z całym bogactwem każdego dnia na swoich odkrywców. A gdy już po wszystkim, nadchodzi czas wzajemnych podziękowań. Słyszę od moich gości, że jeszcze nie przeżyli czegoś takiego, mimo przebywania częstego w przyrodzie. To chyba najmilsze mi słowa, jakie paść mogą na pożegnanie. Odtąd każda najmniejsza wędrówka będzie dla nich wyjątkowym przeżyciem. A ja cieszę się, że mogli na te kilkanaście godzin przekonać się jak to jest, i poznać jak  w praktyce powstają Szepty Kniei.  Jeszcze się spotkamy…
59788046_388476352008850_7936120211680264192_n

Gościom moim, Marii i Konradowi, jako świadectwo wspaniałych chwil i w podziękowaniu za świadome towarzystwo podczas Dni Wędrownych. W hołdzie Waszym Procesom.

Chmurom, deszczom, i ulewie – za możliwość odkrywania bogactwa tego świata w mokrej tym razem odsłonie, oraz pełnię leśnego odczuwania. W radości kochana Przyrodo, że mogliśmy tyle Twoich sekretów dojrzeć, w doświadczeniu bliskości wodnego żywiołu i codziennego żywota mieszkańców kniei, bagien i pól.

__________________________________________________________

* Wędrówka miała miejsce w ramach naszych warsztatów:

Przytulanie Drzew – Podróż do Źródła Istnienia

Wydarzenie na Facebooku – Kliknij i dołącz do wędrownej społeczności

A jeśli i Ty masz ochotę podarować sobie spokojny Dzień Wędrowny w doświadczeniu intymnego spotkania z Naturą, pisz, pytaj. Kontakt w sprawie zgłoszeń:
czeremcha27@wp.pl

Na blogu możesz też poczytać inne wspomnienia z niektórych minionych warsztatów:

Dendroterapia – Przytulanie Drzew

Możliwe są też wyprawy i czuwania nocne. Szczegóły w Wydarzeniu:

Księżycowy spacer w magicznym świecie Przyrody

_________________________________________________________

P90511-151644

P90511-145539

P90511-172157

 

Świerki Serbski – Wehikuł Czasu. Dąb Czerwony – Strażnik Duszy.Przesłania Drzew Mocy.

Przesłanie dla Agnieszki. 

Dawny ród w potędze chwały,
Niezbyt liczny już, lecz trwały,

W świecie on spokoju szuka,
Mówi o tym pamięć Buka,

Gród warowny, błyski szabel
Stary w nim zamieszkał diabeł,

Rozproszeni w miedzach, polach
W noc ucieczki, pomoc woła

Napotkała wnet Anioła,
Co do lasu, ją zawołał

Bór świetlisty, i wspaniały,
Sosny jej schronienie dały

Słonko świetli, w swej potędze,
Ma dla Ciebie, jeszcze więcej..

Koral barwi się wspaniały,
Jarzębiny ukazały,

Nie są ważne, te wspomnienia,
Światła blask wygania cienia,

Wieczór z krzyżodziobem ćwierka,
Mości się w gałęziach świerka,

Szelest ciszy, niezmącony…
Duszy Strażnik,
Dąb Czerwony.

Buk – Wędrówka Rodu

Bardzo u Ciebie ciekawie… Buk to drzewo rodzinne, wspierające nasze relacje z bliskimi, wskazujące na Twoją opiekuńczość, otwartość i dobry kontakt z rodziną. On też pomaga dojść do siebie po ciężkich przejściach, a u Ciebie pokazuje się coś takiego, jak ‘’tułaczka rodu’’. I według wspomnień ukazanych w Pamięci Ziemi, odczytanych przez Drzewa, żyłaś na majątku szlacheckim. Coś tam się stało, związane z napaścią, ale też waśniami wewnątrz rodziny i przejęciem kontroli ‘’ stary w nim zamieszkał diabeł’’. To wieszczyło stopniowy zmierzch rodu i jego upadek w tamtych czasach. Coś się pokazuje z najazdem tatarskim. Starcie zostało przegrane,Ty zdołałaś przetrwać i uciec…Podobnie jak kilku innych. Już się nie odnaleźliście. Od tamtej pory, towarzyszy Ci coś, co można nazwać poczuciem braku swego miejsca na ziemi. Wędrujesz, próbując to znaleźć, lecz nie czujesz tego spełnienia, którego się spodziewasz. Choć nachodzi to Ciebie rzadko. Jesteś osobą świadomą wielu rzeczy, w tym otaczającej Cię przyrody, działalności człowieka i wszelkich konsekwencji. Dlatego właśnie towarzyszy Ci buk, patron i wsparcie osób po trudnych przejściach życiowych. W bukowym lesie znajdziesz tą harmonię. One opiekują się rodziną i nigdy nie porzucają swoich bliskich. Nawet śmiertelnie ranne drzewo własnego gatunku, które nie poradziłoby już sobie samo, potrafią wspierać korzeniami dziesiątki lat i utrzymywać je przy życiu. Potęga Miłości rodziny. Ale buki, podobnie jak lipy wiedzą, że najlepsze przetrwanie przynosi współpraca oraz wsparcie. Wydaje się, że jesteś takim trochę samotnym bukiem, rosnącym przypadkowo gdzieś daleko, pozbawionym zrozumienia osób Ci bliskich…
Buk otwiera jednak na zawarcie kompromisów i wspiera przy podejmowania trudnych decyzji. Jako Drzewo Mocy, buki wspierają transformację i uwolnienie lęków, otulają też zrozumieniem stany takie jak niska samoocena i ułatwiają puścić to w przestrzeń, jako nie nasze. Jego łagodna energia ukoi nerwice… To jako ciekawostki.

53212928_401306560446775_6132503267579527168_n

Sosna – Nowy Dom

Jak wynika z wiersza, w głębinach świetlistego boru, odnalazłaś wsparcie, opiekę i nową przestrzeń. Drzewa zadbały o Anioła, który przygarnął Cię i towarzyszył w tamtych czasach. Tam żyłaś w bliskości natury, nie niepokojona już więcej przez nikogo, choć wracała tęsknota za tym co utracone. Nocna ucieczka przez pola… Nawoływania. Więcej nie widać i nie słychać. Sosny to zwiastuny harmonii i pełni w energii żeńskiej. Prowadzi do wewnętrznego spokoju, w tej nieokiełznanej przecież energii bogiń. Sosny żyją w harmonii z żywiołami, nauczając rozsądnego gospodarowania swoimi zasobami. Kołyszą się miarowo… A potrafią też przecież sprowadzić dla siebie deszcz i regulować klimat w jakim żyją. Być może jesteś świadoma, o jakie miejsce mogło chodzić, w tej bukowej historii. Jeśli chodzi o ‘’grzebanie we wcieleniach’’ to zasadniczo tego nie lubię, bo przecież podobnych historii mogliśmy mieć tysiące. I rzadko ujawniają się one w przesłaniach. Lecz jeśli już się pokazują, nie dzieje się to bez powodu. Tobie potrzeba znaleźć wewnętrzne poczucie odnalezienia domu i swojego miejsca na ziemi. Sosna, jako pionier, wędrowiec, rozumie Cię doskonale. Jeśli się do niej zwrócisz, przyniesie Ci utęskniony stan, a może i wyjaśni, że wszędzie nasz Dom, gdzie Dusza wzrasta.

Jarzębina – Światło Spełnienia

Stwórca Ma Cię w swej opiece, dlatego zasiał obok Ciebie troskliwe jarzębiny. Uśmiechają im się miny  Ten rok jest rokiem jarzębin i brzóz głównie, ale jeśli koralowe panny pokazują się w przesłaniu, to zawsze powód do radości. Podobnie jak inne drzewa mają moc oczyszczania z tego co nie służy, ale najważniejsze, że chronią przed tymi negatywnymi, tak aby cały czas promieniście nawigować w życiu zgodnie ze światłem duszy. Jarzębina mówi o wrażliwych potrzebach ducha, które są czasem pomijane. A dusza lubi zachwycać się chwilami i prostotą. Rzadko jednak jej to ofiarujemy, jeszcze trudniej, aby w toku życia codziennego weszło to w nawyk. Jednak wędrówka z duszą i folgowanie jej czasem ‘’szalonym’’ zachciankom czyni życie wrażliwym i bogatym w najpiękniejsze chwile, jakie mogą nam się przytrafić. Jarzębina jest drzewem kojarzonym z tęsknotami…i Ty przyjrzyj się temu, za czym tęsknisz najbardziej. Może to wezwanie duszy, aby czas już ruszyć? Jarzębina, podobnie jak buk wspiera w podejmowaniu trudnych decyzji, i pomaga znaleźć środek do realizacji tęsknot.

Świerk Serbski – Wehikuł Czasu

Serbskiego świerka nie napotkasz w kraju dziko, lecz jest on sadzony jako drzewo ozdobne. Można powiedzieć, że to taki uwięziony podróżnik w czasie. Dawniej porastał rozległe obszary środkowej europy, ale po epoce lodowcowej przetrwało tylko jedno reliktowe stanowisko dzikich świerków, na terenie dawnej Jugosławii. Wspomnienie dawnej potęgi rodu… Świerk ten wyróżnia się spośród innych pewnymi dziwnymi właściwościami. Jako chyba jedyny, przyspiesza swój wzrost w wieku dorosłym, a kiedy jest maleńki przyrasta bardzo niewiele. Zwariowany wehikuł czasu, mówi o tym, że każdy czas jest dobry na rozwój, a im dalszy tym nawet lepszy, jako że istniejemy wtedy zazwyczaj w bardziej dojrzałej świadomości. I nie ma co żałować lat zastoju czy spowolnienia – one były jak widać potrzebne po to, abyśmy znalezli się w miejscu, jakim jesteśmy teraz. I należy mieć pewność, że to najlepsze miejsce z możliwych, na ten moment. Wieczorem, w koronie wzniosłego świerka przysiadł na nocleg Twój Ptak Duszy… Posłuchajmy, o czym ćwierka.

Krzyżodziób Świerkowy – Opieka Świata

Nie jest łatwo go dostrzec, ani spotkać. Życie prowadzi uwijając się w wierzchołkach sosen, modrzewi i świerków, próbując dobrać się do swego głównego pokarmu – nasion zawartych w szyszkach iglastych drzew. Czerwone samce i szaro żółtawe samiczki, z dzióbkami zakrzywionymi niczym szczypce, w kształt litery X, wspinają się po korze zręcznie jak papugi. Jestem pełen podziwu, wobec geniuszu natury. Przesłanie krzyżodzioba idealnie pokrywa się z przekazem serbskiego świerka. Bowiem te niezwykłe ptaszki jako jedyne z ptaków śpiewających nie kierują się żadną porą roku, jeśli chodzi o prowadzenie lęgów, wysiadywanie jaj, czy wychów piskląt. Nowe ptasie życie przychodzi na świat ufne, nawet w czasie mrozów, kiedy inne pisklęta po prostu zamarzłyby. Tajemnica tkwi w zaufaniu… ale też w pokarmie krzyżodzioba, który jako wysokoenergetyczny zapewnia pisklakom odpowiednią ilość energii, która rozgrzewa je i utrzymuje przy życiu. Krzyżodzioby to również wędrowcy, podróżujący wszędzie tam, gdzie woła je obfitość szyszek drzew szpilkowych. Wlatując do naszego życia jako Ptak Duszy, mówią o tym, że każdy czas jest dobry na wszystko, a ograniczenia istnieją tylko w umyśle. Twój świat troszczy się o Ciebie, i ma w zanadrzu wszystko co najlepsze. Jeśli tylko wyruszysz mu na spotkanie, rozwiniesz skrzydła i wzlecisz…gdzieś tam, czeka na Ciebie już przygotowana świerkowa nasienna obfitość  Jak krzyżodziób, na przekór wszystkiemu doglądający swych piskląt w największy śnieg i mróz. A przecież w górach, które są jego ulubionym środowiskiem, warunki pogodowe są znacznie trudniejsze.

DSC_0029

Dąb Czerwony – Strażnik Duszy

Dąb Czerwony pokazuje się tylko na chwilę, aby powiedzieć, że jest przy
Tobie i abyś pamiętała o wizytach u niego. W Polsce jest gatunkiem inwazyjnym, który radzi sobie lepiej od rodzimych gatunków dębów – tak bardzo jest odporny i trwały. Jego energetykę można określić jako ‘’niższą’’ choć nie w złym jakimś znaczeniu – po prostu on jest bardzo skupiony na sobie i stara się wyciągnąć ze świata wszystko co najlepsze dla siebie. Dzięki czemu prezentuje się często w lepszej kondycji, niż nawet rodzime gatunki drzew. Zwróć też uwagę, że czerwień towarzyszy ci w przesłaniu aż trzykrotnie w przesłaniu (krzyżodziób samiec, korale jarzębiny, czerwony dąb). A kolor ten odpowiada za przepływ w czakrze podstawy, związany z dobrobytem, pomyślnością, przetrwaniem, odwagą. Dąb Czerwony ukazuje się też jako opiekun wędrujących Dusz Anielskich, Ciebie po prostu prowadzi, bo przypadłaś mu do ‘’gustu’’  Ciągnie Was do siebie i zbliża, lecz wydaje się, że będzie Ci lepiej nawiązać kontakt z tym dębem i sprawniej, niż mi to się udawało. Zwróciłbym ku niemu większą uwagę. Jest on zwiastunem życiowej odporności i umiejętności radzenia sobie wszędzie. Twardziel, pomijając że radzi sobie ogólnie lepiej, to i po jego śmierci drewno bardzo długo ulega rozkładowi. Czerwone, ogniste, ostro ząbkowane liście, to jedne z najpiękniejszych jakie można zebrać w jesiennej kolekcji.

Floating Oak Leaf Watercolor

🌳 Drzewo Mocy: Buk Zwyczajny
🍁 Wspierające: Dąb Czerwony
🌲 Wskazujące: Świerk Serbski, Sosna Zwyczajna
💚 Opiekuńcze: Jarzębina

🐣 Ptak pieśni Duszy: Krzyżodziób Świerkowy

🌍 Dziękuję Agnieszce za ten rozwijający czas w procesie jej przesłania  A jeśli i Ty chcesz poznać swoje Drzewa Mocy i osobiste od nich wieści dla Ciebie, pisz, pytaj 

Jemiołuszka – Jarzębinowa Wróżka

Przesłanie Ptaków Duszy dla Katarzyny.

Jawi w lesie się Bogini, 
Podług woli swojej czyni,

Rządzi ręką sprawiedliwą
W rytm poddaje się przepływom,

Przebłysk myśli, co się stanie, 
Gdyż wystarczy jej wskazanie

Aby zaistniało wszędzie, 
Wola pani, świętą będzie

Wszystko się układa gładko, 
Ptasząt tu się kręci stadko,

Pieśni kwili cny wianuszek, 
Pierwszy siada tam Kopciuszek,

On domostwa wita progi, 
Tobie obcy los ubogich.

I to stare Twe wcielenie, 
Dziś prowadzi przez spełnienie.

Dusza dawnej tej królowej 
Pląsa w sali zabawowej

Kroki plączą się taneczne, 
Znają rytmy, tak odwieczne.

Lud sikorzy, w leśnej chatce,
Twą opiekę, zdał Bogatce

Do jarzębin zmierza wróżka, 
Przyleciała Jemiołuszka,

Powie wszystko, co gdzie siedzi, 
Ona zna już, odpowiedzi.

45092012_283808312255728_3132995492141596672_n

Kopciuszek – Czas Królowej

Bardzo ciekawe rzeczy się pokazały, a wiersz ten popłynął od razu, gdy na Ciebie spojrzałem. I dziękuję, że zwróciłaś się po przesłanie dla siebie. Słowa są tutaj stanowcze i wskazują na pamięć dawnego wcielenia, które obecnie bardzo dobrze bawi się w tym życiu i prowadzi Ciebie do coraz to nowych doznań. Wychodzi na to, że dawniej byłaś królową, i to nie ‘’byle jaką’’. Uwielbianą przez poddanych. W tym życiu możesz często przybierać nieświadomie władczy ton i dyrygować ludzmi, zresztą oni chętnie bardzo poddają się Twojej woli, i zjednujesz ich sobie. Wszystko czynisz podług swej woli, i musi być, jak zapragniesz, co czasem bywa przyczyną tarć w relacjach z innymi. Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to masz obecnie ogromny potencjał kreatorski wobec swojej rzeczywistości, i to przychodzi Ci nadzywaczaj lekko, sprawy zaś układają się jak zapragniesz. Pierwszy ptak jaki się pokazał to Kopciuszek. Można go nie znać. Mały, skromny mieszkaniec miast i wsi. Jednak kopciuszek przedstawiany jest jako ten, który wiedzie prym w ptasim zegarze i odzywa się pierwszy, latem można go usłyszeć już przed 3 nad ranem. Czy i z Ciebie taki ranny ptaszek?  Lubisz przestrzeń dla siebie, szeroko rozumianą, zarówno bez zagracania się zbędnymi przedmiotami, jak i w naturze. Kopciuszek podobnie, on też nie lubi ograniczeń. I choć przyzwyczaił się do życia w miastach, są one namiastką jego dawnego siedliska, czyli dalekich górskich szczytów. I kiedy kopciuszek zajmował nowe tereny, najpierw osiedlał się właśnie przy bogatych zamczyskach, które kojarzyły mu się z ukochanymi górami. Stamtąd, wraz z rozwojem budownictwa trafił do miasteczek i wsi, które zastąpiły mu skaliste klify i górskie kamieniska. Taki też zamek z białego kamienia pokazuje się przy Tobie, a dusza zapamiętała śpiew kopciuszka, z tamtych czasów. Możesz odczuwać nieokreślony sentyment podczas słuchania jego pieśni. O ile świadomie nie ukochałaś przesadnego luksusu, to dusza i tak prowadzi Cię czasem przez zachwyt nad rzeczami materialnymi, których ma Ci nie braknąć. Jesteś osobą bardzo dobrze osadzoną w przepływach energii, stąd łatwość kreacji. Po prostu dbasz o siebie, będąc świadomą wielu rzeczy.

51815COB

Sikora Bogatka – Uroczy Wojownik

O bogatce można napisać wiele, to najpospolitsza i najłatwiejsza do spotkania z wszystkich sikorek. Nazwa nawiązuje do bogatego w barwie, żółtego upierzenia. Bogatki przypominają takie trochę Orki, drapieżne i równie inteligentne. Bo takie właśnie są. Ciekawskie, odważne, i jakby nie patrzeć są drapieżnikami, w których diecie dominują owady, a zimą oprócz przysmaków z karmników podstawą pożywienia leśnych sikor są nie tylko zimujące owady, ale i padlina pozostała po ucztach większych drapieżników. I kolorowym splotem życia wygląda radośnie, kiedy rubaszne sikorki uwijają się wśród jeleniego szkieletu, pasąc się na resztkach mięsa…Dość  Ale to sikora właśnie. Urok i delikatność, jednocześnie potrafi doskonale o siebie zadbać. Ich ciekawość i chęć próbowania nowych rzeczy zazwyczaj prowadzi je do kolejnego spełnionego dnia i nasyconego brzuszka. Podobnie u Ciebie  Dawniej w Anglii sikory wsławiły się tym, że przekuwały kapselki butelek od mleka zostawianych przed domami, aby dobrać się do osadzonej na górze śmietanki. W ciągu dnia to dość towarzyskie ptaki, choć nie spotkamy jednocześnie dwóch sikorek przy karmniku. Zazwyczaj jedna porywa ziarno słonecznika, po niej kolejna i tak na zmianę. Podobnie wygląda skubanie słoniny. Potrafią nawet bardzo się przepędzać. Więc sikora zwiastuje nie tylko na osobisty urok, ale i na temperament, z dbałością o własną przestrzeń i granice. Na co dzień towarzyska, choć z lekkim dystansem, wieczory spędza sama, nocując w dziuplach i zakamarkach wyłącznie pojedynczo. Ta życiowa wojowniczość i zaradność, bywa czasem przeszkodą w nawiązywaniu relacji, i temu warto się przyjrzeć.

Jemiołuszka – Jarzębinowa Wróżka

Ostatni z Twoich Ptaków, to wcielenie pastelowej gracji, zwiastun podróży i pewnej mistyki w życiu. I dla mnie spisywanie przesłań jest podróżą przez poznanie, pamiętam jak drzewa pokazywały się w różnych znaczeniach jakie miały do przekazania. Podobnie z ptakami. A pierwsze znaczenie jemiołuszki ukazuje się jako…wróżki właśnie. I jest ona nieco przeciwieństwem sikory, chce wskazać Tobie kierunek, w jakim warto iść. Wyjątkowo towarzyska, ufna, łagodna, przybywając do nas z dalekiej północy niesie zew podróży i zaufania do świata. I o ile niektóre z przybywających do nas stad tych ptaków są zadziwiająco ufne, tak zdarzają się grupy bardzo płochliwe. Jemiołuszka to też wędrowiec świata. Kiedy w jej ojczyznie robi się bardzo zimno, po prostu zmierza na południe zatrzymując się wszędzie tam, gdzie znajduje nieco owoców i jagód do zjedzenia. Po czym rusza beztrosko dalej, nigdzie nie zagrzewając dłużej miejsca. Mimo to jest bardzo wierna swojemu małemu światu. Zawsze wraca do źródła z którego przyszła, udając się z powrotem do chłodnej tajgi, aby dokonać misterium lęgu swego gatunku. Tak i my jako ludzie, w ziemskiej wędrówce przez poznanie i doświadczanie, zawsze wrócimy TAM, aby zacząć na nowo, lub odnaleźć wieczny spokój. Jemiołuszkowa wróżka mówi nam o dualności istoty ludzkiej. Kiedy ona pożywia się jagodami krzewów i jemioły, jednym drzewom pomaga wędrować dalej i wzrastać na nowych terytoriach, dla innych stadko pięknych jemiołuszek będzie wyrokiem, rozsiewając na gałęziach wraz z dochodami liczne jemioły. I w tej jemiołuszkowej dobroci, kryje się właśnie taki cień. I jest to cień głęboko nieświadomy, bo jemiołuszka nie ma pojęcia przecież, co wyrządza drzewu. Gna dalej przed siebie, po kolejne owoce, następne zdobycze, w zupełnej beztrosce… A za sobą zostawia zarówno dobro, jak i nieuświadomione, kiełkujące z czasem ‘’krzywdy’’. Lecz kiedy spojrzeć na to szerszej perspektywy, pozorne ‘’zło’’ jednych, szczęściem jest dla drugich. Kolejne jemioły staną się pokarmem następnych ptaków, a są też przecież rośliną leczniczą dla ludzi. A rozsiewając kolejne nasiona, pomaga przypadkiem jeszcze innym gatunkom ptaków, niż ona sama. Przy oczach jemiołuszki widnieje czarna maska, jak skrytego złodzieja, wskazująca na dualny charakter przesłania tego ptaka i jego energii także. Mimo tego wszystkiego, jemiołuszka to do dobrotliwe ptasie, pełne ufnego nastawienia do świata, i bardzo pomocne. Podczas swoich żerujących koczowań, ptaszki te przekazują sobie czasem zebrane jagody do dziobów, obdarowując się wzajemnie.

XKRwfbQ

🐦 Ptak pieśni Duszy: Kopciuszek
🦉 Ptak umysłu: Sikora Bogatka
🐥 Ptak opiekuńczy: Jemiołuszka
(zamieszczone za zgodą)

🍒 Dziękuję dziś Kasi, za radosną podróż przez znaczenia Dusz Ptasich, i możliwość podzielenia się z Wami tym przesłaniem 

Drugie to ”pełne” Przesłane Ptasie. Dla mnie obfite w radość i zaskoczenia, bo okazuje się że Ptaki Duszy ukazują swoje znaczenia i nasze sprawy równie trafnie, co Drzewa Mocy. Kopciuszek zaśpiewał o poprzednim wcieleniu, sikora bogatka zaszczebiotała o rzeczach typowo ludzkich, a Jemiołuszka…  I kiedy otrzymałem informacje zwrotne od osoby, uśmiech wdzięczności długo nie schodził mi z buzi. Bo jak się okazało, pani Kasia mieszka okresowo w leśnej chatce, do której przylatują sikory, dużo tańczy, a domek jest w kolorze białym 😛 Oraz, mnóstwo podróży w jej życiu 😀
”Lud sikorzy, w leśnej chatce,
Twą opiekę, zdał Bogatce ”
Cuda, cuda, a bogata Natura jest przy nas z opieką, gotowa i chętna do wsparcia, kiedy tylko zwrócić się do Niej 

berries-feeding-waxwing-birds-1920x1200-wallpaper

Czapla biała – sen ducha mokradeł.

Pierwsze przesłanie ptasie, spisane dla Ewy ”Leilany”.

Mgły ziewają na mokradłach, 
Biała czapla tam przysiadła

Wdzięk i urok, krok dostojnie, 
Obdarował świat ją hojnie.

Czujnie, dumnie stąpa ona, 
Kto do swego ją przekona,

Wody ją trzymają progi, 
Nie zawróci ze swej drogi.

Ostów się kołyszą łany, 
Szczygieł, ten z kolorów znany

Frunie z wieścią do odkrycia,
Niech się cieszą, barwy życia!

Szary łowca, rycerz bury, 
On przynosi cień ponury,

Ognia iskry, mur powagi. 
Srogi zwiastun równowagi

W świecie pełni swoją rolę, 
Też wypełnia Stwórcy wolę,

Z szumem lekkim tak zapada, 
Jastrząb siebie zapowiada.

Ptasi naród, w pól dalece 
Ziemi ufa swej opiece

Droga Twoja już jest łatwa, 
Wieszczy o tym kuropatwa.

touch-of-gold

Czapla Biała – Sen ducha Mokradeł

Twej duszy towarzyszy bardzo ciekawie dobrane ptactwo – bractwo. Każde z nich reprezentuje inny z żywiołów, i brakuje tu tylko próżni, którą Ty jako wędrująca dusza Anielska nosisz od dawna w sobie. Czapla Biała ogłasza się pod panowaniem wody, Szczygieł w barwach życia przemierza przestrzeń powietrza, jastrząb z wewnętrznym ogniem mroku dba o równowagę świata, a kuropatwa w zaufaniu opieki Matki Ziemi skrycie pędzi swój żywot zwykle nie zauważona.

Aby zrozumieć przesłanie magiczne Czapli, zanurzmy się na chwilę w jej świecie. Bliski świt żegna się właśnie z nocą, białe opary mglistych zasłon żeglują muskając chłodem, a na gałęziach wiszą krople wilgoci. Cisza od dawna tu nie mieszka. Co i raz rozbrzmiewają tu nawołujące okrzyki wodnego ptactwa, poświsty skrzydeł, gęsie larum i żurawie trąby. Pluski i bulgoty zwiastują buszowanie bobrów i dzików. W oddali czernieją smętne kikuty martwych olch i wierzb. Tu czapla właśnie zaczyna swój dzień. Jej żywot i wskazówki mówią nam przede wszystkim o skupieniu uwagi na jednym celu, najwłaściwszym na ten moment. Czapla porusza się ostrożnie, z gracją, delikatnością, tak aby nie spłoszyć mieszkańców wodnego świata – dla niej smacznych kąsków. Bardzo uważnie i czujnie lustruje otoczenie. Jest też niezwykle płochliwa, i ciężko podejść ją blisko, aby zachwycić się gracją. Patrzy i bada otoczenie, wypatrując najmniejszego ruchu, (tak jak dla nas, sprzyjająca okazja) po czym błyskawicznie zanurza długi dziób pod wodą, chwytając nieostrożną rybkę. Nieświadomie dba o równowagę żywiołu, który przed eonami czasu wybrał ją sobie jako strażniczkę. Lecąca grupa czapli, układa się w szyk V >, co jako znak runiczny przekazuje informację o podejmowaniu działań, życiowej pasji, namiętności, zakochaniu, wewnętrznym ogniu i chęci spróbowania nowego życia…

Czapla, przez wieki prześladowana przez człowieka dla ozdobnych piór, stała się bardzo ostrożna i płochliwa. Jej biel jest symbolem szczerości intencji i czystości ducha. Dziś znajdująca się pod ochroną czapla na nowo uczy się ufać i wierzyć swojemu wewnętrznemu światłu. Jesteś osobą o pewnych poglądach, którą nie jest łatwo przekonać do swoich racji  Ty po prostu wiesz…

Szczygieł – Barwy Życia

Co masz jeszcze do odkrycia…O tym zaśpiewał szczebiotliwy szczygieł. Na rozległych łąkach, miedzach, nieużytkach porośniętymi kępami ostów spotkamy wesołego ptaszka, pełnego kolorów. Mówiło się, że Stwórca powołując do życia szczygła, wytarł w niego pędzel z resztkami wszystkich farb. Mocna czerwień, żółć, czerń, biel, brązowy i beż, oto komplikacja jego upierzenia. Szczygieł przypomina nam o codziennej beztrosce i niefrasobliwości. Angielska nazwa Putter oznacza dosłownie ‘’czerpiący ze studni’’, ponieważ żerujący szczygieł podnosi czasem wiszące kwiatostany, aby dobrać się do nasion. Tą sztuczkę wykorzystywano dawniej trzymając szczygły w klatkach, gdzie szczygły ‘’popisowo’’ podnosiły malutkie wiaderka na łańcuszkach, czerpiąc wodę z naczynia. Tą umiejętność zapamiętały z natury, tym samym zwracają naszą uwagę na prosty fakt, że ‘’studnia obfitości’’ jest wszędzie. I nie ważne w jakich znajdziesz się okolicznościach, zawsze przy odrobinie sprytu i zręczności możesz z niej wydobyć coś dla siebie.
W grupie ich siła. Młode ptaki, po lęgach łączą się w pierwsze stadka, aby buszować razem po polach i zdobywać pierwsze doświadczenia. Uczą wspólnej współpracy. W razie niebezpieczeństwa do lotu podrywa się najbardziej płochliwy ptak, alarmując resztę, a podczas żerowania najbardziej sprytne szczygły pierwsze wynajdują ostowe i łopianowe stołówki, zaś reszta podąża za nimi. Zimą stadko powiększa się, a ptaszki spędzają noce utulone w gąszczach gałęzi.

goldfinch-birds-mother-feeding-young-chick-classic-bird-art-jm-classic-bird-art

Jastrząb – Strażnik Równowagi

Jastrząb, choć w ptasim świecie przynosi nagłą śmierć, szybującą wraz z burym cieniem rozbójnika, tak naprawdę nie robi niczego niezwykłego. Normalne zjawisko w świecie przyrody, i choć ludzkie serce może buntować się przeciw tej brutalności, trzeba pamiętać, że jest ona częścią życią, od zarania dziejów. Mrok zapewnia równowagę i przetrwanie światłu. Jastrząb w swym żywocie również ucierpiał od prześladowań ludzkich, tępiony jako ‘’szkodnik’’ i oskarżany o wszelkie możliwe straty, podobnie jak lis. Stał się przez to bardzo płochliwy. Choć dla mnie to oczywiste, wielu po latach pojmuje doniosłą i potrzebną rolę drapieżników w przyrodzie. A jastrząb to wyspecjalizowany drapieżnik. Typowo leśny, choć obecnie poluje też w parkach i zadrzewieniach polnych. Krótkie skrzydła zasilane mocnymi mięśniami zapewniają mu szybki start do lotu i błyskawiczny atak. Mrok potrafi przyjść nagle – tak samo w życiu. Smutek, żal, złość… One również są potrzebne, aby przepłynąwszy zabrały z sobą echa dawnych emocji. Ruchliwy ogon jastrzębia umożliwia mu skomplikowane manewry przy dużej prędkości. Chwyta swoje ofiary zarówno w powietrzu jak i na ziemi. Dawniej uważany za ‘’szkodnika’’ z tego powodu, a przecież robi tylko to, do czego przystosowała go natura. Niezrozumiałe poglądy i wrogość wobec jastrzębia, cechują ludzi, którzy jego własną zdobycz chcieliby widzieć na własnym stole. Tymczasem, nie mieszkamy tu sami, a ziemia w pierwszej kolejności obdarza obfitością tych, którzy są z jej nadania powołani do wspierania świata. Bo jastrząb rzeczywiście wspiera naturę, dbając o to, aby nic nie rozmnożyło się ponad stan. Mrok i cień dbający o równowagę.

Kuropatwa – Córka Ziemi. Tajemnica pól

Ostatni z Twoich ptaków, to uosobienie bierności, łagodności, i zaufania. Bo spędzająca swój żywot kuropatwa pośród polnej pustki i w ukryciu miedz, zawierzyła w pełni ochronie ziemskiej matki. Ona pomalowała jej upierzenie na ziemisty kolor, aby obie zestroiły się w połączonym istnieniu. W razie zagrożenia kuropatwa po prostu przysiada, a jej ochronna barwa piór powoduje, że pozostaje niewidoczna, zarówno w poszyciu traw, jak i na tle zaoranej ziemi. Rzeczywiście, niełatwo ją spotkać, wyłączając czas istnienia w zimowych grupkach. Często jedynym śladem istnienia kuropatwy pozostaje jej głos, jaki wabiące samce wydają podczas letnich nocy i świtu. Tak zwane ‘’czyrkanie’’ ostre w tonie, wyrywa z nocnej zadumy wypoczywającego wędrowca i jest oznaką istnienia wokół nas tych ptaszków. Ongiś liczna niczym wróble, dziś kuropatwa przeżywa zmierzch istnienia, zagrożona przez wynalazki nowoczesnego rolnictwa, dziesiątkowana przez polowania. A ona nadal ufa skrycie ziemskiej opiece. Czy przetrwa, czy może potrzebuje pomocy człowieka świadomego, który podejmie działania, zapraszając ją pod swoją ochronę? Zwróć uwagę, że niemal każdy z Twych ptaków, był wykorzystywany i prześladowany przez człowieka. Wygląda, jakbyś i Ty nosiła w sobie jakieś ciche poczucie krzywdy wobec ludzi, choć nie jest ono ani głośne, ani wielkie. Kurka kuropatwy broni swego gniazda jeśli trzeba, z nie mniejszą odwagą niż jastrząb. Kiedy trzeba, potrafi pokazać ostrogę. Pisklęta kuropatwy już następnego dnia po wylęgu dreptają wytrwale za matką, pokazując w jakim geniuszu natura przystosowała je do środowiska w którym żyją. Mając osiem dni, w razie zagrożenia rozlatują się na wszystkie strony. Kuropatwa nigdy nie siada na drzewach, i to choć rzadki, to jednak nie wyjątek w ptasim świecie. Ona ukochała pola i ziemię. Jednak zadrzewienia i zarośnięte miedze pomagają jej przetrwać najgorszy czas, kiedy… Zziębnięte puchate kulki warują na miedzy. Mróz jest ich kompanem. Sute upierzenie ratuje zahartowane córki ziemi. Dziarsko rozgrzebują ośnieżoną darń, drapiąc w poszukiwaniu zagubionych nasion. I tak mija krótki, zimowy dzień…Wieczorem zapadają pośród przysypanych traw, tuląc się wzajemnie i ogrzewając. Tak ptasia rodzina potrafi przetrwać nawet srogie, siarczyste mrozy. Bywa, że w ciągu nocy przykrywa je sypiący śnieg. Rankiem wytykają się spod chłodnej kołdry, skrzydłami wzniecając kaskady srebrzystego pyłu. Dla nas to wieść, że tylko we współpracy i zaufaniu jesteśmy w stanie przetrwać wszelkie kaprysy tego świata i przeciwności losu.

emotionheader11845788

🐤 Ptak pieśni Duszy: Czapla Biała
🦉 Ptak Umysłu: Jastrząb
🐦 Ptaki Opiekuńcze: Szczygieł, Kuropatwa

🔮 Dziękuję dziś Ewie, za cudowny lot z jej pierzastym bractwem 😍 A jeśli i Ty chcesz zapoznać się ze swoimi ptasimi opiekunami i posłuchać o czym śpiewają w Twej duszy – pisz, pytaj 

Historia tego przesłania jest dla mnie osobistą podróżą, bo Ptaki Duszy dały znać o sobie po raz pierwszy już w czerwcu tego roku. Na wiele miesięcy przegoniłem skrzydlatych gości…Nie byłem gotów. Aż do niedawna. Ewa otrzymawszy swoje przesłanie Drzew Mocy, zażyczyła sobie kolejne – tym razem, jak to powiedziała, ”ma być od samych ptaków” 😀. A dla mnie był to sygnał, że nie ma już co zwlekać, ze słuchaniem pieśni Ptasich Dusz.  I tak się obawiałem mocno, jak to będzie wyglądać, bo o ile wiersze od Drzew płyną swobodnie, tak martwiłem się, jak tu będą komponować ptaki? Ale okazało się płynąć równie lekko, ptaki to też wykluci artyści 🙂 Jako uzupełnienie można przeczytać sobie inne przesłanie Ewy, dostępne TUTAJ

drawn-scenic-rising-sun-11

Myszołów

Najpospolitszy z ptaków drapieżnych, pogromca plemienia mysiego, na skrzydłach swego lekkiego, leniwego lotu niesie dla duszy ogrom przesłań i wskazówek. Z charakterystycznym, miauczącym zawołaniem Hijeee! myszołów pogodnie przemierza przestrzeń w podróży ptasiego doświadczenia. O czym też woła skrzydlaty wędrowiec i co chciałby Ci powiedzieć?

C-X84-Owl-Bird-Tree-Animals-Natural-Scenery-HD-Canvas-Print-Home-decoration-Living-Room-bedroom

Zmiana.

Myszołowy cechują się dużą zmiennością osobniczą w ubarwieniu piór. To rzadkie zjawisko wśród ptaków drapieżnych, które zazwyczaj pochwalić się mogą tylko szatą zmienną w pewnych okresach życia, na zasadzie młody – stary. U myszołowa dominuje kolorystyka brązowa z domieszką bieli, czerni, płowego, beżu, a nawet rudego. Czasami dominuje właśnie któraś z domieszek, wprawiając w osłupienie początkującego obserwatora ptaków. Choć mogłoby się wydawać, że jesteśmy wszyscy tacy sami, myszołów zaskakuje i przypomina o naszej własnej unikatowości. To, w połączeniu z pędem do wędrówek symbolizować będzie zmianę – albo konieczną do przeprowadzenia, lub taką, która bez Twojego świadomego udziału i tak się zdarzy. Przybywam do Twojego życia jako wieszcz zmian, uważności, sprytu i wytrwałości.

Tu i teraz. Dbaj o własne zasoby.

‘’Oszczędzaj siły’’ – gdyby to było możliwe, tak pewnie brzmiałoby motto wszystkich myszołowów. Ptaki te ukochały przede wszystkim jeden rodzaj lotu – szybowanie. Niczym sępy, w wirujących prądach powietrza potrafią lekko godzinami unosić się nad połaciami szerokich pól. I mimo, że myszołów buja w obłokach, jego wzrok ściśle skupiony jest na matce ziemi, oraz swoim celu – mysim obiedzie. Choć wydawałoby się, że jego szybowanie jest błogim odpoczynkiem, w istocie ptak całą swą istotą skupia się na tym ,co dzieje pod jego pazurami. Charakter lotu myszołowa przypomina o czymś tak prostym jak rozsądne gospodarowanie własną energią. Nigdy nie wiadomo, do czego i kiedy przyda Ci się jej pełnia. Planuj czasem. I choćbyś był mistrzem lotu, bacz, że bujanie w obłokach nie zapewni Ci najważniejszego – jedzenia i przetrwania. Często poluje siedząc na jakimś wyniosłym miejscu ( znowu oszczędzanie energii, bo w powietrzu trzeba jednak pomachać skrzydłem czasem) 

golden-eagle-portrait-orig_orig

Uważność.

W świecie natury to chyba najważniejsza dla przetrwania cecha i myszołów nie jest tutaj wyjątkiem. Ale przypomina o niej w sposób fenomenalny, bowiem z wysokości kilkuset metrów dostrzeże ruch trawy poruszonej przez małego gryzonia, którego maskuje przecież barwa ochronna. Tak i Twojej uwadze mało umknie z życiowych zdarzeń wszystko, co może mieć dla Ciebie jakieś znaczenie.

Wszechstronność.

Natura nie obdarowała myszołowa silnym wielkim dziobem, ani groźnymi pazurami. Mimo to, radzi sobie świetnie, bo wszystko czego potrzebuje dostarcza mu ziemia. Myszołowy zamieszkiwać potrafią wiele środowisk, od pól, łąk, pastwisk, przerzedzonych lasów, aż po ich skraje i nawet parki. Los swój splotły z działalnością człowieka, i dlatego widzimy je najczęściej ze wszystkich ptaków drapieżnych. A fantazyjne kolory upierzenia? Każdy z nas jest inny i przychodzi na świat z unikalnymi darami. Od wielu splotów zdarzeń zależy, czy kiedykolwiek je odkryje. Tak samo i myszołowy uczą się świata, przetrwania w nim, oraz różnych strategii łowieckich. Jeden będzie polował głównie z zasiadki, kolejny szybując, jeszcze inny najpierw z wysoka namierzy zdobycz, po czym usiądzie, aby w spokoju dokonać ataku. Kolejni będą mieszać wszystkie style. Kiedy trzeba skorzysta ze znalezionej padliny, albo i będzie próbował odebrać ją natrętnie silniejszemu. Choć na pierwszy rzut oka nie wyglądają, myszołowy to wykluci indywidualiści. Świadczy o tym też choćby dystans ucieczki. Są ptaki, które dość niemrawo reagują na obecność człowieka, a i takie, które czmychają szybko nie gorzej niż jastrząb. Ufność…też różnorodna. Mało tego! W Puszczy Białowieskiej, myszołowy wyspecjalizowały się w życiu wewnątrz lasu i polują w dolnym jego piętrze niczym typowe drapieżniki leśne. To się nazywa przystosowanie…

Pokaż pazur! Upór i wola życia.

Kiedy trzeba, potrafisz…Jak nazwa wskazuje, głównym daniem myszołowa pozostają gryzonie. Ale gdy trzeba potrafi też schwytać płazy, gady, owady, małe ptaki, a nawet łasice, krety, ślimaki. Kiedy głód przyciśnie, umie rzucić się na coś większego, np. bażanta, zająca, królika, i ponawia ataki licząc na zmęczenie lub zranienie ofiary. Bywa, że wda się w potyczkę z orłem, krukiem lub i lisem przy padlinie. Nie zwycięża, ale przynajmniej uszczknie coś dla siebie. To najważniejsze. Jeśli więc Ptakiem Twej Duszy jest Myszołów, tylko pozazdrościć – poradzisz sobie w życiu.

common_buzzard__buteo_buteo__by_tifaeris-dc8tq0v